Bert Clendennen

Bert Clendennen

niedziela, 30 września 2012

jesteśmy po to, by czynić ich uczniami

Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa, kościół stawał się coraz bardziej świecki. Świadomość kosztowności łaski Bożej zmalała i w końcu została utracona. Świat został schrystianizowany i łaska stała się dobrem powszechnym. Kiedy nadeszła Reformacja, Bóg wzbudził Marcina Lutra aby przywrócić ewangelię czystej łaski. Był zakonnikiem, znalazł się w Bożym planie. Bóg musiał go uczyć. Był częścią systemu. Zostawił wszystko, by iść za Chrystusem, lecz Bóg rozwiał jego nadzieje. Pokazał Lutrowi, że naśladowanie Chrystusa nie jest dokonaniem lub zasługą niewielu, lecz boskim nakazem dla wszystkich chrześcijan bez wyjątku. Bóg nakazał, aby każdy mężczyzna i każda niewiasta zrodzeni z Boga naśladowali Chrystusa. Dla Lutra próba ucieczki przed światem okazała się być subtelną formą miłości świata. Będąc w zakonie odkrył, że życie klasztorne było samym światem w innej formie. Gdy jego świat zakonny runął, Luter uchwycił się łaski.

Łaska, której doświadczył, była kosztowna. To zniweczyło całe jego istnienie. Nakaz Jezusa musi iść w parze z doskonałym posłuszeństwem w codziennym życiu i powołaniu człowieka. Nie ukryjesz się przed światem, wykonując obrządki religijne. Stajesz naprzeciw ludzi na głównych ulicach świata, jako sprawiedliwa, święta osoba, żyjąca właściwie wśród krnąbrnego i przewrotnego pokolenia. Chrześcijaństwo nie jest cechą otoczenia, jest to coś wewnętrznego. Życie chrześcijańskie powinniśmy demonstrować na głównych ulicach świata. Konflikt pomiędzy życiem chrześcijanina a życiem świata przybiera najostrzejszą formę. Jest to bezpośredni konflikt pomiędzy Chrystusem a światem, którego nie da się załagodzić.

Teraz, tak jak w czasach Lutra, usprawiedliwienie grzesznika w świecie zmieniło się w usprawiedliwienie grzesznika i świata. Jest to smutne, lecz świat zielonoświątkowy dał się złapać w tę samą pułapkę. Ludzie wyznają Chrystusa i prowadzą swoje życie jak dotychczas. Ludzie są teraz zbawiani poprzez formułki, podanie ręki, lub chrzest wodny. Mamy Pięćdziesiątnicę bez Golgoty. Ludzie, którzy nigdy nie narodzili się na nowo, mówią językami. Ktoś ich nauczył co mówić, jest to dzisiaj najpopularniejsze. Jeśli chcemy być uczniami Pana, musimy przeciwstawić się nurtowi. Chrzest Duchem Świętym to coś więcej niż nauczenie kogoś mówienia językami. Języki są wynikiem obecności Ducha Świętego. Możesz mówić ludzkimi językami bez Ducha Świętego, nie możesz jednak być napełniony prawdziwym Duchem Świętym i nie mówić językami. Cud nie polega na tym, że mówię językami, lecz na tym, że Bóg dał mi coś do powiedzenia. „Zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał” (Dzieje Apostolskie 2:4). Cechą ucznia jest odwaga wypływająca z przekonania, że mówimy prawdę zawartą w Jezusie i żyjemy nią przez cały czas.

Odwaga, prawdziwa cecha ucznia – jakże potrzebujemy takich słów! Nie jesteśmy tu po to, by nawracać ludzi. Jesteśmy po to, by czynić ich uczniami. Jesteśmy tu po to, by iść na cały świat i czynić uczniami wszystkie narody. Możesz nawrócić prawie każdego, lecz uczeń to ktoś kto się uczy. Uczy się, a potem zamienia w czyn to, czego się nauczył. Nie wypływa to z jego głowy, lecz z serca. Uczeń nie tylko zna świętość ze Słowa Bożego, lecz będąc na świecie żyje tą świętością. Zna prawdę i broni prawdy. To wymaga wielkiej odwagi. Z braku takich ludzi dzisiejszy świat stoi na progu bankructwa. Jest to wielki problem. Nie ma ludzi, którzy mogliby być dla świata przykładem tego, co Jezus próbuje zrobić. Ruch Ekumeniczny z wszystkiego czyni kościół, a w swej pogoni za jednością ogołocił kościół z wszystkiego, co realne. Zredukował go do czegoś, w co można uwierzyć bez poczucia niewygody. Cała etyka została zniszczona. Wszelkie zachowania uważa się za chrześcijańskie. [Chrześcijaństwo stało się obecnie wszystkolubne i akceptuje wszystko co tylko ma naklejkę Jezus, nie wnikając w duchową głębię, w to, co i kto za tą naklejką stoi. przyp. autora bloga]

Dzisiaj słychać rozpaczliwe wołanie o prawdziwych uczniów, którzy będą odważnie stać i głosić ewangelię bez obawy i uprzedzeń, nie przejmując się tym, co pomyślą inni, którzy nie będą się bali powiedzieć Herodowi tego świata: „Nie wolno ci mieć żony brata swego”. Potrzebujemy odważnych uczniów, którzy nie boją się przeciwstawić religijnym miksturom, z którymi Bóg niema nic wspólnego. Niech Bóg was, słuchaczy tej szkoły,
uczyni takimi uczniami.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Uczniostwo, z rozdziału – Odważny Uczeń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz