Bert Clendennen

Bert Clendennen

czwartek, 31 marca 2011

kazania B. Clendennena na serwerze Radia Pielgrzym

Uprzejmie informujemy o umieszczeniu na serwerze FTP Radia Pielgrzym  piątego z sześciu mało znanych wykładów br. Berta Clendennena wygłoszonych w roku 2002 w zborze w Żorach - Rówieniu. Kazania te są głównie dźwiękowym zapisem cytowanej niedawno na blogu książki: "Człowiek według Bożego serca "

niech Bóg pomoże nam stać się tym świętym naczyniem


Jeśli dzieło jest ugruntowane duchowo, a nie tylko pojęte umysłem, nie pozostanie zbyt wiele miejsca na pychę. Musimy unikać kompromisu chrześcijańskich zasad, nie odizolowując się. Każde wtargnięcie „ciała” spowoduje, że wycofamy się na pewne pozycje i będziemy spoglądać z góry na innych, jak gdybyśmy chcieli powiedzieć: „My mamy rację - musisz do nas dołączyć”. Choć w praktyce dla zachowania konsekwencji czasami musimy się wycofać, tak jak w przypadku błędnych doktryn, musimy jednak w Duchu skrupulatnie przestrzegać tego, co jest z Boga. Chociaż nie możemy bezpośrednio łączyć się z tym co złe, jednak możemy i musimy w duchu otwierać drzwi dla „synów marnotrawnych”. Następną rzeczą jest zrozumienie celu stworzenia takiego naczynia, lub takiej służby, a z pewnością jest ono dwojakie. Jeśli cokolwiek miałoby umknąć waszej uwadze, niech to nie będzie to, co zamierzam wam teraz powiedzieć. To naczynie ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze, aby Bóg mógł mieć na ziemi coś, co będzie tak bliskie jego myślom, jak to tylko możliwe. Nie wystarczy, że ty i ja stwierdzimy, iż coś jest złe. Musi być też naczynie, które będzie tak bliskie myślom Bożym jak to tylko możliwe, aby mogło stanowić punkt odniesienia. Co więcej. Bóg miałby naczynie które duchowo oddziałuje na innych.

Dzisiaj Bóg przygotowuje takie naczynie. Musisz zdecydować czy będziesz nim, czy nie. Musisz obliczyć koszty, czy stać cię na to, czy nie. Ta szkoła [mowa o Szkole Chrystusa] w całej swojej intensywności ma na celu uczynienie cię takim naczyniem, noszącym w sobie Boga. Możesz stanowić ten przełom, być tym, przez którego duchowa potrzeba będzie zaspokojona. Stosowanie szczególnych środków bez wyraźnej potrzeby nigdy nie będzie mile widziane, lecz pojawienie się takiej potrzeby uzasadni użycie tych środków. Bóg zawsze zabezpieczał drogę ucieczki zanim wybuchnął ogień - łódź ratunkową, zanim nastał potop - spichlerz, zanim nastał głód - krzyż, zanim przyszło potępienie. Teraz, u kresu wieków, i jak chyba nikt nie wątpi, u kresu czasu łaski, wierzę, że szykuje się coś wielkiego.

Stanowimy dowód tego, że zbliżamy się do końca wieku. Zabijanie niemowląt zawsze zwiastowało nadejście czegoś wielkiego. Przed narodzeniem Mojżesza, w Egipcie zabijano dzieci. Mojżesz, Wielki Wyzwoliciel, miał się narodzić. W pewnym okresie Rzym praktykował zabijanie dzieci do takiego stopnia, że do wieku siedmiu lat dziecko można było wyrzucić. Przy narodzinach Chrystusa miało miejsce masowe zabijanie niemowląt. Teraz jesteśmy świadkami aborcji na skalę światową, służącej jako środek kontroli urodzeń. W Ameryce zabito dwadzieścia milionów dzieci. Bóg może uznać Hitlera za litościwego, porównując go do naszych morderstw nienarodzonych. To wszystko jest znakiem czasu. Doszliśmy do czasów ostatecznych.

Aby Bóg mógł wylać Swojego Ducha, musi mieć naczynie. Zostałeś wybrany by być takim naczyniem, nie możesz być częścią imitacji. Głupota polegająca na przyciąganiu uwagi ludzi za pomocą sztuczek cyrkowych, klaunów [ang. clowning, pol.  klauning] i drużyn mocy [ang. The Power Team] jest głupotą naszych czasów. Coś takiego nie może być częścią naczynia. Bóg nas oddziela. Wybrani nie mogą czynić wielu rzeczy, które czynią inni. Jeśli masz być częścią tego naczynia, przez które Bóg będzie się objawiał, będzie cię to kosztowało. W ewangeliach czytamy jak Jezus przyciągał do Siebie uczniów. Przez cały czas występował tam element oddzielenia. W szóstym rozdziale Ewangelii Jana, Jezus, mówiąc do tłumów, rzekł: „Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego...” Jana 6:53. Innymi słowy, jeśli nie staniecie się częścią życia pełnego cierpienia i oddzielenia, nie macie działu ze Mną. Wielka grupa ludzi odeszła od Niego i nigdy już nie wróciła. Przez cały czas Jezus oddzielał tych wszystkich, którzy mieli inne zainteresowania i inne pomysły. Kiedy dochodzimy do sali na górze, mamy stu dwudziestu ludzi, którzy zostali wypróbowani w ogniu. Stu dwudziestu. Naczynie przygotowane i czekające na nadejście dnia Pięćdziesiątnicy, narodzenie kościoła. Nie żyjemy w czasach narodzin kościoła. Żyjemy w czasach żniwa ziemi, pochwycenia kościoła. Bóg znów wyleje Swojego Ducha na wszelkie ciało. Naczynie przygotowuje się w Bożym ogniu.

Naczynie, ta nowa misa, istnieje po to, by Bóg mógł, miał do czego wsypać sól, która zostanie wrzucona do strumienia; po to, by ci, którzy prawdziwie należą do Boga mogli znaleźć się w miejscu Pochwycenia. Wylanie Ducha Świętego nie ma dzisiaj na celu narodowego ożywienia. Jego głównym celem jest otworzenie oczu wybranych Bożych. To, co dzisiaj widzimy, to nie przebudzenie; jest to zazwyczaj odstępstwo. Powstaje nowa misa, a ty, jako nowonarodzony wierzący zostałeś wybrany, by być jej częścią. Niech Bóg pomoże nam stać się naczyniem Wszechmocnego.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Nowa Misa

środa, 30 marca 2011

potrzebna jest „nowa misa”

Czytamy z 2 Księgi Królewskiej 2:19-22: „Rzekli więc obywatele tego miasta do Elizeusza: Oto dobrze się mieszka w tym mieście, jak to mój pan sam widzi, lecz woda jest zła i ziemia jest niepłodna. A on rzekł do nich: Przynieście mi nową misę i nasypcie do niej soli. I przynieśli mu. Wedy on poszedł do źródła wody i wrzucił do niej sól, mówiąc: Tak mówi Pan: Uzdrowiłem tę wodę, nie wyjdzie z niej odtąd ani śmierć, ani poronienie”. Bardzo potrzeba nam dzisiaj ogólnej odnowy życia duchowego. Zgodzicie się ze mną, że kościół jako całość, potrzebuje odnowy życia. Aby dokonać tego odnowienia, potrzebna jest „nowa misa”, narzędzie według Bożego zamysłu. Ty i ja, poprzez tą szkolę, mamy stać się naczyniami, przez które Bóg może wylać Swojego Ducha.

Musimy sobie uświadomić, że Bóg nigdy nie potrzebował niczego poza naczyniem, tą nową misą, jak ją tutaj nazwano. Przygotował sobie takie naczynie w postaci stu dwudziestu zgromadzonych w pokoju na górze. Poprzez nich mógł dotknąć ziemi. Aby odnowić kościół, Bóg musi posiadać takie naczynie. Musi to być naczynie polegające w zupełności na rozkazach i wymaganiach Ducha Świętego. Nie proponuję tutaj jakiegoś nowego wyjątkowego ciała, jakiejś wyższej duchowo klasy. Na samym początku musimy zrozumieć, że w duchowej historii odnowy, używane do tego naczynie zawsze było blisko związane lub zależne, nie zaś wyjątkowe i odizolowane. Naczynie samo w sobie mogło być stosunkowo niewielkie, lecz było związane z całą rzeszą wybranych, których reprezentowało. Poszerzenie jego zdolności, to niszczenie jego użyteczności. Pamiętajcie o tym. Uświadomcie sobie fakt, że według Boskiego planu, kiedy On przychodzi by uczynić coś na ziemi, by odnowić, by przebudzić, by dać się poznać, musi mieć takie naczynie.

Bóg wykonuje Swą pracę poprzez ludzkie naczynie, przygotowane w ogniu. Naszym celem tutaj jest to, aby Bóg mógł nas oddzielić od większości z tego, co dzisiaj ma miejsce w kościele. Pod kierownictwem Ducha Świętego stajemy się naczyniem Bożym, przynoszącym kościołowi nowe życie. Spoglądając wstecz na historię takich wydarzeń, znajdujemy dowód na zależną i reprezentacyjną naturę Bożego naczynia, używanego podczas odnowy. Estera reprezentuje naczynie wyniesione na tron „właśnie w takim czasie jak obecny” - w sytuacji spisku szatana na życie Bożego ludu. Z tego powodu jej życie i życie jej współtowarzyszy, choć będących w niewoli (byli z dala), stanowiło jedno, jakkolwiek uprzywilejowane i wywyższone by nie było powołanie Estery. Estera postanowiła dać świadectwo, przez co musiała toczyć bój za cały naród. Daniel i jego towarzysze pełnili tę samą funkcję reprezentacyjną i zależną. Wzięli na siebie stan całego uwięzionego narodu i rozpoczęli zastępczą pokutę za grzechy całego Izraela. Byli „zwycięzcami” swoich czasów, lecz całe ich doświadczenie, objawienie i zwycięstwo było ściśle powiązane z ludem Bożym, choć ten lud odstąpił od Boga.

Choć jest to trudne, jeśli chcemy oglądać Boże przebudzenie, musimy być odważni w tej dziedzinie, musimy być narzędziami, których Bóg użyje by urzeczywistnić to przebudzenie. Wyjaśniam, że nie jest to wezwanie do „jedności” z bałwochwalstwem, herezją lub odstępstwem w jakimkolwiek stopniu. Kiedy mówimy o identyfikowaniu się i reprezentowaniu, chodzi tylko o tych, którzy naprawdę narodzili się na nowo i którzy mają coś z Ducha. Ani przez chwilę nie chciałem włączyć w to tradycyjnego chrześcijaństwa oraz szeroko pojętych odłamów chrześcijaństwa, składających się z „mnóstwa obcego ludu”. Nieważne jednak jak zły jest stan tych, którzy narodzili się z Boga, nie możemy wykluczyć ich z ducha społeczności. Nie przyłączam się do nich, lecz gotowy jestem zanieść im prawdę. To nie oznacza, że włączamy się w ich działania lub w to, co jest złe, lecz oznacza, że naszą postawę wobec nich charakteryzuje miłość, zainteresowanie, troska, chęć pomocy, zapał, gorliwość, chęć zawrócenia ich z drogi zła i tym podobnych uczynków. Aby nastąpiła duchowa odnowa, Pan musi mieć naczynie wypróbowane w ogniu, któremu przekazał szczególną wiedzę na Swój temat. Takie narzędzie będzie musiało oprzeć się na podstawowych zasadach Bożego życia. Cokolwiek inni robią, nie może to przeszkodzić w jego przewodnictwie. Jego metody, środki i normy muszą eliminować mniej dojrzale elementy. Takie naczynie musi się liczyć z większym kosztem. Jezus ciągle nas ostrzegał, by „obliczyć koszty”.

Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Nowa Misa

wtorek, 29 marca 2011

mamy system, który przynosi ujmę Bogu

[W podręczniku „Szkoła Chrystusa” istnieje szereg luźnych myśli pastora Clendennena odnoszących się do takich zagadnień jak ruch wiary, współczesna muzyka w kościele, sprawa ekumenizmu, kwestia ogromu zwiedzeń zalewających dzisiejszy kościół, czy niemoralność w życiu chrześcijan. Postanowiłem, że od najbliższej soboty, w każdą sobotę będę umieszczał na blogu te wszystkie interesujące luźne wypowiedzi. Myślę, że w toczącej się obecnie we współczesnym kościele dyskusji, na te wszystkie ważne tematy, ten głos też jest ważny i powinno się go wziąć pod uwagę. AO]

**********

„Dopiero podczas Swego wywyższenia Chrystus otrzymuje Swą oblubienicę. Dzisiaj Oblubieniec znajduje się po prawicy Ojca, a Duch Święty jest na ziemi, zgromadzając dla Niego Oblubienicę. Chrystus nie powróci, dopóki nie będzie miał Oblubienicy. Oblubienica jest ponad wszystko duchowa, ponieważ żyje w niej Bóg. Jest duchowa, ponieważ narodziła się na nowo z Ducha. Nie jest duchowa dlatego, że potrafi cytować Pismo Święte, lub dlatego że została ochrzczona; żyje z powodu namaszczenia. Chrystus jest w niebie. Duch jest na ziemi i zgromadza Jego Oblubienicę, by przyprowadzić: ją do Niego; najpierw w duchowy sposób, a potem dosłownie stawić ją przed Chrystusem. Teraz duchowo siedzimy z Chrystusem w niebie. Wkrótce będziemy tam dosłownie. Nastąpi pochwycenie. Kościół zostanie zgromadzony dla Chrystusa. Będziemy z Nim w dosłowny sposób. Spójrzcie na Józefa - starotestamentowy symbol Chrystusa. Doświadcza odrzucenia, symbol śmierci. W końcu osiąga tron, i w swym wywyższeniu otrzymuje żonę. Podczas tych wszystkich lat niewolnictwa i wiezienia nigdy nie miał żony; kiedy jednak siedzi na tronie, kiedy zostaje wywyższony po prawicy króla, otrzymuje żonę. Tak samo jest z Chrystusem - kiedy usiadł po prawicy Swego Ojca, Duch Święty zstąpił by przygotować Mu duchową Oblubienicę.”

„Ruch Zielonoświątkowy [chodzi o ten ruch, który zapoczątkowała Pięćdziesiątnica przyp. AO] powstał w wyniku wywyższenia Chrystusa. Nie mogło się to stać, dopóki Chrystus nie został wywyższony po prawicy Ojca. Kiedy Baranek bez skazy zajął Swoje miejsce, niebo wstrzymało swój oddech. Wtedy właśnie w górnej izbie powiał wiatr i zstąpiło namaszczenie – nie ktoś z nauką, lecz powiew. Coś się stało. Był to przełom. W wyniku zstąpienia Ducha Świętego na ziemię narodził się kościół. Kościół rozmnaża się w taki sam sposób, poprzez pojawienie się Ducha Bożego w życiu grzeszniku. Odbywa się to poprzez namaszczenie. Gdy odchodzimy od zasad Ducha Świętego, powstrzymujemy przepływ życia; kościół staje się bezbronny. Kiedy Duch Święty oddala się od kościoła, ludzie wypatrują wskazówek z innego źródła. Nagle pojawia się fałszywy Gabriel, twierdząc, iż ma specjalne objawienie od Boga, a kościół trafia na pustynię, ściskając w ręku iluzję. Nie musimy gonić za religijną tęczą. Bóg zstąpił po to, by żyć w nas poprzez Ducha Świętego.”

„Aby w kościele nastąpiła odnowa, musimy trzymać się Bożych zasad. Odchylenie z kursu o jeden stopień spowoduje, że za dziesięć lat mamy system, który przynosi ujmę Bogu i nie przypomina kościoła z Dziejów Apostolskich. Duch Święty nigdy nie łamie zasad. Kiedy jesteśmy przez Niego prowadzeni, budujemy według planu. Kiedy człowiek porzuca Ducha Świętego i podczas budowy kościoła ignoruje ustanowione przez Boga zasady, to, co buduje może wyglądać dobrze a nawet wydawać się skuteczne. Jeżeli jednak pokój Boży w naszych sercach jest zakłócony. Duch Święty próbuje nam powiedzieć, że coś jest nie tak. Musimy uciec od fałszu, tak jak Józef uciekł od złej kobiety. Bóg żyje we mnie. Muszę być tego świadomy. Nie jestem tylko religijną osobą; Duch żyjącego Boga jest we mnie. Jest tam po to, by mną kierować. Kościół jest żywym organizmem; nie jest dziełem człowieka.”

„Bardziej niż kiedykolwiek w życiu zdaję sobie sprawę, że istnieje tylko jedna droga, tylko jedna Boża wola względem mnie, a jest nią bycie prowadzonym przez Tego, który żyje we mnie. Kościół we wszystkim musi być wyczulony na Ducha Bożego. Musi czekać, aż ich myśli staną się Jego myślami, a wtedy może wykonywać Jego dzieło. Jeśli Bóg chce zatrzymać słońce, my możemy je zatrzymać. Jeśli Bóg chce by przyszło przebudzenie, możemy je wywołać, lecz musimy wiedzieć w którą stronę idzie Bóg. Byłoby nierozsądne, gdyby Jozue maszerował wokół innych murów niż mury Jerycha. Jest to czas, by trwać w ciszy przed Bogiem i myśleć myślami Ducha Świętego.On objawi nam to, czego nasze oczy nie widzą i nasze uszy nie słyszą. Musimy czekać na Niego i podążać za obłokiem, gdyż kościół po który Chrystus powróci, będzie produktem Ducha Świętego. Skoro tylko Duch Święty zna Boży plan i cel dla kościoła, jedynie On może go zrealizować."

„Tak jak Zorobabel, patrzę na to, co ludzie nazywają kościołem, mieszaninę katolicyzmu i ruchu zielonoświątkowego. Ekumenizm ze wszystkiego robi kościół. Potem patrzę na Słowo Boże i widzę, czego Bóg pragnie. Kiedy widzę obie te rzeczy, to, co Bóg ma i to, czego pragnie, rozumiem że: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki Duchowi Bożemu”.”

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Dzięki mojemu Duchowi

poniedziałek, 28 marca 2011

zredukuj kościół do instytucji ziemskiej, a zniszczysz go

Kościół jest duchowy i nic cielesnego nie może się go dotykać. Kiedy cielesne ręce dotykają rzeczy duchowych, za każdym razem powodują skażenie. Kiedy Bóg mówi że coś jest święte, czujemy do tego większy szacunek. Dotykanie tego co święte, to dotykanie Boga, a następstwem tego zawsze jest nieszczęście. Próba wglądu w rzeczy Boże w sposób cielesny, zawsze kończy się nieszczęściem. W Starym Testamencie Filistyni ośmielili się zaglądać do Arki Bożej cielesnymi oczyma. Co ich spotkało? Cały naród został dotknięty plagą hemoroidów. Nie można włożyć ognia w zanadrze i nie poparzyć się. Kiedy masz do czynienia z kościołem, zajmujesz się ciałem niebiańskim i nic cielesnego nie będzie tam działać.

Dopóki Chrystus nie znalazł się w niebie Kościół nie istniał. Mówimy o kościele Starotestamentowym, lecz dopóki Chrystus nie usiadł po prawicy Ojca i nie zstąpił Duch Święty, kościół nigdy nie powstał. Kiedy wiatr powiał po pokoju na górze. Piotr rzekł: „Tutaj jest to...” W swym kazaniu Piotr wyraźnie stwierdził, że to co zstąpiło, pozwala nam prorokować, mówić językami itp. Prorokowanie w oddzieleniu od tego zasługuje na najwyższa, pogardę ze strony Boga. Nauczanie ludzi jak mówić językami bez pomazania Ducha Świętego jest obrzydliwością przed Bogiem. Branie potężnych darów Bożych i psychologiczne używanie ich do wywołania jakiegoś rodzaju duchowego uniesienia jest smrodem w nozdrzach Wszechmocnego.

Paweł napisał: „nas... posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie...” (Efezjan 2:6). Jesteśmy na ziemi fizycznie, lecz duchowo znajdujemy się w Chrystusie w niebie. Kościół nie jest z tego świata. Zredukuj kościół do instytucji ziemskiej, a zniszczysz go. W większości przypadków tak sie stało. Tak wiele rzeczy świeckich zostało zintegrowanych z jego metodami i uwielbieniem, że został prawie zniszczony. Kiedy stanie się czymś ziemskim, nie przedstawia żadnej duchowej wartości. Kościół jest umiejscowiony na terytorium nieprzyjaciela, a zaprzyjaźnianie się ze światem to nieprzyjaźń względem Boga. Po upadku człowieka, Abel zbudował ołtarz, czym zaznaczył Boże prawa na ziemi. Przez całe wieki ołtarz rządził życiem Izraela. Pierwsza wzmianka na temat domu Bożego pojawia się w chwili, gdy Jakub ucieka przed Ezawem. Te rzeczy zaznaczały Boże prawa na ziemi. Gdy człowiek zaprzedał się diabłu, światowy system wpadł w łapy szatana. Szatan pochłonął umyły ludzkie, lecz zawsze był ktoś taki jak się Noe, Jeremiasz i zawsze będzie kościół, który mówi: „Ziemia należy do Pana”. Jednego dnia Bóg poprzez Chrystusa zażąda tego wszystkiego. My, kościół, podeszliśmy do Chrystusa w niebie i jesteśmy inni. Jesteśmy obcymi na tej planecie. Świat jest naszym wrogiem i kiedy świat nas kocha, coś zgubiliśmy.

Duchowa siła Bożego kościoła leży w jego dążeniu do prawdy. Psychologiczna siła kościoła stanowi wyzwanie dla presji. Podstawowe znaczenie wiary i charakter kościoła to napięcie i presja. Być wiernym Bogu to znaczy pozostać obcym na tej ziemi. Kiedy to tracimy, tracimy naszą odmienność. Presja wywierana na kościół rozchodzi się obydwu kierunkach. W czasie - jesteśmy w świecie, lecz nie ze świata. W przestrzeni - nie jesteśmy tam, gdzie byliśmy, choć jeszcze nie tam, gdzie będziemy. Jesteśmy ludźmi duchowymi. Jesteśmy inni. Jesteśmy obcymi. Kościół musi do tego powrócić. Nie potrzebujemy nowego programu, potrzebujemy tylko powrotu na grunt Ducha Świętego. Musimy opuścić tę ziemię i stać się duchowym ciałem Chrystusa. Nie po to jesteśmy zbawieni by pewnego dnia pójść do nieba, lecz po to, by Bóg mógł żyć i funkcjonować poprzez nas. Jesteśmy tutaj po to, by pokazać że Chrystus żyje nie przez to co mówimy, lecz przez to kim jesteśmy.  Bardziej chodzi o to by „być” niż o to by „robić”.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Dzięki mojemu Duchowi

sobota, 26 marca 2011

kościół jest ciałem niebiańskim

„Podczas swych narodzin, kościół był całkowicie produktem Ducha Świętego. Słowo mówi, że kiedy zstąpi Duch Święty, ludzie będą śnić sny, będą mieć widzenia, będą prorokować itp. W naszym fragmencie Piotr mówi, że to było zapowiedziane przez proroka Joela; „wyleję Ducha mego”. Innymi słowy, namaszczenie nadeszło, więc córki i synowie kościoła powinni demonstrować prawdę. W księdze Zachariasza mamy człowieka zwanego Zorobabel, którego anioł budzi! ze snu, a kiedy go obudził, zapytał: „Co widzisz...?” Zorobabel odparł: „...świecznik cały ze złota...” Świecznik to kościół, a złoto to Bóg. Zorobabel zobaczył jakiego kościoła Bóg oczekuje, oraz to, jaki jest teraz. Anioł odparł: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów”. Piotr w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich mówi, że to już się stało. Ewangelia nie musi już być głoszona tylko słowami, lecz również w mocy i działaniu Ducha Świętego. Po to został zesłany Duch Święty. Chrześcijaństwo Nowego Testamentu jest namaszczone. Wszystko co widzieliśmy, a co dotyczy kościoła, wykracza daleko poza to, czym według nas jest kościół; jednak taki jest właśnie Boży zamiar i cel względem kościoła. Bóg odnowi Swój kościół. Zawsze musimy pamiętać, że dla tego celu został zesłany Duch Święty. Możesz posiąść całą wiedzę, lecz dopóki wiatr nie powieje, litera będzie zabijać. Wiedza bez Ducha Świętego będzie powodem frustracji. Dopóki na to co głoszę nie powieje Boży wiatr. Duch Święty, mogę mówić o Bogu który uzdrawia, lecz słowa nie zmienią się w czyn.” 

piątek, 25 marca 2011

ciało to inne określenie „własnego ja”

"Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy, cielesnej.  Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie."; "A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy. Nie bądźmy chciwi próżnej chwały, jedni drugich drażniąc, jedni drugim zazdroszcząc.”  List do Galatów  5:16-18 i  5:24 – 26 [dod. AO]

W kościele wciąż pozostaje do rozstrzygnięcia zasadnicza kwestia; chwalić, czy być chwalonym, dać czy nie dać diabłu miejsca. Jedynie Duch Święty, w mocy zwycięskiego Chrystusa i przez Jego przelaną Krew może sprostać temu wyzwaniu. Nie podchodzimy do tego beztrosko. Rozpatrujemy tę zasadniczą kwestię z wielką radością, lecz rozumiemy, że „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów” Zahariasza 4:6. Jeśli Pan Jezus potrzebował odwiecznego Ducha by pokonać szatana, o ileż więcej potrzebujemy my, czyli kościół? Ostatecznie, Duch Święty, mając na uwadze Bożą chwałę, zawsze opiera Swą działalność na krzyżu, ponieważ krzyż świadczy o usunięciu wszystkiego, co służy szatanowi. Co takiego było w Kainie, co służyło szatanowi? Chciwość, osobiste ambicje, zazdrość, pycha!  To wszystko znalazło swoje ujście w morderstwie Abla - lecz morderstwo Abla było wyrażeniem nienawiści do Boga. Być może Kain, będąc tylko narzędziem, był ślepy na głębszą naturę tej zbrodni. Co takiego było w Bileamie, co służyło szatanowi? Chciwość, pożądanie i zysk tego świata.

Krzyż świadczy o zniszczeniu wszystkiego co służy szatanowi i wyraża się za pomocą jednego zwrotu: „własnego ja”. Mocniejszym określeniem tego słowa jest „ciało”. Niektórzy ludzie nie wiedzą co masz na myśli, mówiąc o ciele. Ciało to inne określenie „własnego ja”. „Własne ja” jest czymś bardzo subtelnym. Zawiera w sobie własną korzyść, własną chwałę, własne przetrwanie, samorealizację, swój rozwój oraz wszystko co dotyczy wpływów, prestiżu i tym podobnych rzeczy. Istnieje wiele aspektów „własnego ja” i każdy z nich służy szatanowi. Oprócz tego służą mu również w innym sensie, dzielą prawa Boże i uzurpują sobie prawo do miejsca przeznaczonego dla Boga. Dlatego też gdziekolwiek istnieje najmniejsze prawdopodobieństwo lub insynuacja „własnego ja", chwała Boża doznaje uszczerbku i musimy zastosować krzyż. Krzyż w Bożym dziele nie służy temu, by nas upokorzyć. Nie, ma na celu wspaniały koniec - chwałę Bożą. Gdziekolwiek w tym naczyniu Bożym ciało ma pole do działania, uznajemy prawa diabła, on odbiera je jako uwielbienie, a chwała Boża doznaje uszczerbku. Krzyż musi być w centrum wszystkiego. Naczynie dla Boga. Na tym Bogu zależy. Taki jest pełny Boży cel i ostateczny Boży zamiar.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Naczynie dla Boga

czwartek, 24 marca 2011

te dwa uwielbienia stały się rzeczywistością


"Uwielbienie Bestii trwa od czasu, gdy Lucyfer zyskał sobie zwolenników; zyskał cześć aniołów, będących w okręgach niebieskich. Kiedy szatan zaplanował sobie zająć miejsce Wszechmocnego, chciał przez to pozbawić Boga niebiańskiego uwielbienia i skierować je na siebie. Cały czas chodziło o uwielbienie.  Jak już powiedziałem, słowem kluczowym jest uwielbienie. Szatan pragnął uwielbienia. Od tamtego czasu trwa inne uwielbienie. Szatan pociągnął za sobą innych, aniołów, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu i trzymani są w pętach ciemnicy. (Judy 1:6). Potem znów pojawił się na ziemi uzurpując sobie prawo do uwielbienia ze strony Bożego stworzenia. Tutaj mu się udało i poprzez zdobycie człowieka i jego zgodę stał się bogiem tego czasu i księciem tego świata. Te dwa uwielbienia stały się rzeczywistością.”

„Od czasu upadku człowieka, szatan ustanowił duchowy system uwielbienia, który widoczny jest w całej odnotowanej historii. Kiedykolwiek i gdziekolwiek uznawane są prawa Boga poprzez ofiarę, szatan zawsze próbuje wtrącić się w to uwielbienie. W chwili gdy Abel uświadomił sobie Boże prawa i wzniósł swój ołtarz, przeciwko jego świadectwu wystąpiło zło. Używając Kaina jako swego narzędzia, pojawił się morderca, by powstrzymać i zniszczyć to świadectwo. Kain również zbudował ołtarz, nieudolnie naśladując uwielbienie Boga, lecz nigdy mu się nie udało. Teraz szatan, używając tej metody, wprawił w wir elementy pychy i zazdrości, a Kain stal się narzędziem skierowanym przeciwko uwielbieniu Boga, ponieważ diabeł go opanował. Plan diabła jest głęboko zakorzeniony. On wie, co robi. Poprzez inne uwielbienie wkrada się i występuje przeciwko uznaniu Bożych praw, uwielbieniu Boga, co widać od czasów Abla. Dlatego też Bóg tak bardzo nienawidzi bałwochwalstwa.”

„Wola Boża to nic więcej ponad to, że Bóg będzie uniwersalnie chwalony i że będzie centralnym obiektem uwielbienia we wszechświecie. Ci, którzy w pełni poznają znaczenie krzyża - a taka jest wola Boża - spotkają się z potężnym atakiem szatana. Czy dziwisz się, dlaczego szatan nienawidzi krzyża? Czy dziwi cię, dlaczego on za wszelką cenę chce usunąć krzyż na bok? Czy nie rozumiesz, dlaczego dzisiejsze kazania pozbawione są krzyża? Czyż nie widzimy nieuchronności tego, że każdy, kto duchowo zagłębi się w znaczenie krzyża, spotka się z całym systemem antagonizmów ze strony szatana?”

„Widzieliśmy, że Abel był pierwszą i najprostszą formą krzyża. Kiedy zaczyna mieć do czynienia z krwią, ofiarą i ołtarzem, natychmiast staje się wrogiem szatana. Duch Święty poprzez Jana mówi na lemat Kaina, że: „...wywodził się od złego...” (1 Jana 3:12). Tak samo było z Abrahamem, Józefem, Mojżeszem, jak również Esterą. W historii Daniela mamy tę samą rzecz. Dwóch bogów. Bóg, ustanowiony przez Nebukadnesara i prawdziwy BÓG. Pozostaje pytanie: kto będzie uwielbiony? Daniel nigdy się nie zawahał. Jego decyzja jest oczywista, [podobna do decyzji Jozuego]: ,,Ja i dom mój służyć będziemy Panu” Jozue 24:15. Tylko Jahwe! Ta decyzja spowodowała, że Daniel stanął twarzą w twarz z mocą, stojącą za światowym systemem i musiał zapłacić cenę. Dochodzimy tutaj do największych wysiłków szatana. Szatan wiedział kim był Jezus od momentu Jego narodzenia. Aby Go zamordować zaraz po urodzeniu, szatan sprowokował masakrę całego tłumu niemowląt. On zamorduje masy, aby dostać tego jednego! Po pierwszej próbie nie mamy żadnej wzmianki o kolejnych atakach nieprzyjaciela, aż do momentu, kiedy Pan przekracza granicę pomiędzy Swym prywatnym życiem i Jego służbą publiczną. Wtedy natychmiast spotyka się z wrogiem. I w czym tkwi problem? „Jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon...” (Mateusza 4:9). Szatanowi chodzi o uwielbienie. Od razu się zdradził i o to właśnie mu chodzi przez cały czas, aż do krzyża. „Jeśli złożysz mi pokłon”. Wielokrotnie wychodzi to na jaw. Szatan chce jedynie uznania, przypisania mu pewnych praw we wszechświecie. Jezus nigdy nie uznał jego praw.”

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Naczynie dla Boga

środa, 23 marca 2011

przynieście mi nową misę i nasypcie do niej soli

Dopóki nie zrozumiemy czym jest kościół z Bożego punktu widzenia, będziemy zdezorientowani i nieefektywni. Czytamy z 2 Księgi Królewskiej 2:19 22: „Rzekli więc obywatele tego miasta do Elizeusza: Oto dobrze się mieszka w tym mieście, jak to mój pan sam widzi, lecz woda jest zła i ziemia jest niepłodna. A on rzeki do nich: Przynieście mi nową misę i nasypcie do niej soli. I przynieśli mu. Wtedy on poszedł do źródła wody i wrzucił do niej sól, mówiąc: Tak mówi Pan: Uzdrowiłem tę wodę, nie wyjdzie z niej odtąd ani śmierć, ani poronienie. I uzdrowiona została ta woda aż do dnia dzisiejszego według słowa, jakie wypowiedział Elizeusz”. Zajmiemy się teraz dokładniejszym sprecyzowaniem natury i funkcji tego szczególnego naczynia dla Boga, kościoła Boga żywego.

Istnieje wielka różnica pomiędzy ludźmi, których motorem działania jest niezadowolenie, niechęć, różnica zdań, a tych, którzy działają motywowani boską wizją - czyli poprzez wszczepioną reakcję Bożą zapieczętowaną bólem serca. To wewnętrzne pragnienie zostało wyrażone już dawno temu. Psalm 137:1-6: „Nad rzekami Babilonu - tam siedzieliśmy i płakaliśmy na wspomnienie Syjonu. Na wierzbach w tamtej krainie zawiesiliśmy lutnie nasze. (...) jakże mamy śpiewać pieśń Pana na obcej ziemi? jeśli zapomnę cię, Jeruzalem, niech uschnie prawica moja! Niech przylgnie język mój do podniebienia, jeślibym nie pamiętał o tobie, jeślibym nie wyniósł Jeruzalemu nad największą radość moją!”. To ukryte znaczenie tęsknoty serca reprezentuje krystalizację boskiego odwiecznego celu. Ostateczny Boży plan, w którym Bóg zgromadzi wszystkich będących jedno z Nim, przedstawiony jest w tym, co znane jest jako dom Boży i miasto Boże.
 
Bóg zaczyna od krzyża. Jeżeli dom jest domem boskiego Syna, a miasto jest miastem wielkiego Króla, wtedy i dom i miasto opierają się na krzyżu. Nie istnieje nic poza tym. co jest z Boga. Dalej, jeśli dom i miasto istnieją dla Bożej chwały w Chrystusie i Jego uniwersalnego uwielbienia, wtedy krzyż reprezentuje naturę uwielbienia i drogę chwały, gdyż krzyż usuwa wszystko, co nie jest z Boga. Dokładniej mówiąc: jeśli Pan pragnie mieć ludzi dla Swojej chwały, poprzez którą ma być objawiony Jego Syn, wtedy ci ludzie będą ludźmi ołtarza, czyli martwi dla świata. Wierzę, że jest to zawierający w sobie wszystko temat Pisma Świętego - krzyż jest centralnym dowodem uznania odwiecznych praw Boga. Pod krzyżem i w krzyżu wszystkie odwieczne prawa Boga są uznawane i przyjmowane.

Jest to główny temat Golgoty. Bóg ma prawa. Bożym prawem jest to, aby cały wszechświat składał Mu niepodzielne, niezrównane i całkowite uwielbienie, stwierdzając, że wszystko należy do Niego i nikt inny we wszechświecie nie ma żadnych praw przed Nim. Ten fakt ma swoje odbicie w osobie Pana Jezusa Chrystusa. On przynosi Bogu w Swojej własnej osobie Boże prawa, składając w ofierze Siebie, Swoją wielkość i to czym jest dla Bożych praw. Bóg, poprzez Swego Syna, stworzył świat dla Swojej chwały. Duch święty był czynnikiem w stworzeniu świata dla chwały Bożej, aby cała ziemia była pełna Jego chwały. Podobnie Duch święty jest czynnikiem w odkupieniu całego świata dla chwały Bożej.

Kiedy dzieło Golgoty wykonało sie, zabrzmiała wspaniała pieśń odkupionych: „odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi...” (Objawienie 5:9). Znów okazuje się, że odkupienie jest dla Boga. jest to oddanie Bogu lego praw, a Duch Święty jest czynnikiem, przez który dokonuje się dzieło odkupienia. On jest czynnikiem w dziele odkupienia, którego celem jest chwała Boża. Dlatego uwielbienie, w całej swej głębi i pełni, jest słowem kluczowym. Wyraźnie widać to w wielkim dziele akcie spełnienia, kiedy Bóg ma być uwielbiony w całym wszechświecie, rozbrzmiewają różne pieśni uwielbienia, a sto czterdzieści cztery tysiące dusz uwielbia jednogłośnie Boga i Baranka (Objawienie 7:4). Potem pieśń wielkiego tłumu, którego nikt nie mógł zliczyć, uwielbia Boga i Baranka. W księdze Objawienia 7:9 pojawia się uwielbienie Bestii i jest to inny akt spełnienia. Pojawiają się te dwa akty uwielbienia. Obydwa akty uwielbienia ciągną się równolegle w czasie.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Naczynie dla Boga

wtorek, 22 marca 2011

by być kościołem, jakiego Bóg pragnie

W wizji Ezechiela, rzeka wypływała z domu. Jest to miejsce zaopatrzenia. Rzeka wody żywej, o której mówił Jan, była Duchem Świętym, miejscem zaopatrzenia. Bóg poprzez nas zajmuje pewne miejsce i w tym miejscu jest zaopatrzenie. Paweł rzekł, że jesteśmy sługami Boga. Nie usługującymi o Bogu, lecz sługami Bożymi. Nie można usłużyć tym, czego się nie ma. Kiedy masz Boga, możesz komuś usłużyć. Cóż za piękna, błogosławiona myśl. Zapraszasz do tego domu ludzi, którzy są buntownikami przeciwko Bogu, którzy potrzebują zbawienia, którzy są fizycznie chorzy i pokonani, a w tym miejscu spotkania Boga z człowiekiem ich potrzeby mogą zostać zaspokojone. Kościół, według Bożego planu, powinien być właśnie takim miejscem spotkania Boga z człowiekiem, w którym Bóg może usługiwać ludziom. Nie musi to być jakaś szczególna lokalizacja geograficzna. Pojedź do miasta, spotkaj się z pastorem, a on będzie chciał ci pokazać swój kościół. Przejedzie z tobą przez miasto i pokaże ci budynek warty jeden lub dwa miliony dolarów, i to nazwie kościołem. To nie jest kościół. Jest to miejsce, gdzie spotyka się prawdziwy kościół. Jest to miejsce, gdzie Chrystus spotyka się ze Swoim kościołem.
 
Nie zamykamy Boga w fizycznym budynku, by spotkać się z Nim raz lub dwa w tygodniu. Kościół jest w nas. Chrystus jest kościołem. Jesteśmy teraz miejscem najświętszym. Bożym namiotem. Gdy dwóch lub trzech z nas spotyka się w Jego Imieniu, Bóg jest tam obecny w bardzo szczególny i specyficzny sposób. Jest tam po to, by zaspokajać potrzeby ludzi. „Gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w Imię Moje (jest to najmniejszy wspólny mianownik; dwaj lub trzej zgromadzeni w Imię Moje), tam jestem ...”,  „jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakakolwiek rzecz, otrzymają ją ...” (Mateusza 18:19). Ostatecznym zamiarem Bożym jest jednogłośna prośba kościoła. Wszystko co się wydarzyło, wszystko co Bóg uczynił miało jeden cel, by uformować kościół, nowego człowieka, w którym chwała Chrystusa mogłaby odzwierciedlać się dla całego świata. I teraz jest on środkiem wyrazu, jednym ciałem, poprzez które Chrystus jest widoczny. Kościół jest tutaj po to, by usługiwać Bogiem. Naczynie, zwane kościołem jest kluczem do wszystkiego, co Bóg uczyni na ziemi. Dzieło Boże, uzdrawianie chorych, wypędzanie demonów i wszystkie te rzeczy wymagają ludzkich instrumentów. Boże dzieło, gdziekolwiek by było, wymaga ludzkich narzędzi, a takim narzędziem jest kościół.

Oto poselstwo Zielonoświątkowe; Bóg Ojciec, poprzez Boga Ducha Świętego, pokazujący Boga Syna, poprzez ludzkie naczynie zwane kościołem. Jest to Boży środek do wykonania Jego celu na ziemi. Podczas upadku człowieka, plan został zniweczony. Jezus przyszedł po to, „aby szukać i zbawić to, co zginęło” (Łukasza 19:10). Uratował to, co zginęło. Wypełnił lukę powstałą po upadku człowieka, i znów postawił człowieka na drodze do Bożego celu, jako środek, poprzez który Bóg może się wyrazić. Jest to Boży plan dla kościoła. Gdy patrzymy na kościół z Bożego punktu widzenia, Bożymi oczyma, pozostawmy wszystkie nasze domysły poza tym miejscem nauki.

Niech Duch Boży pomoże nam, Jego ludowi, być kościołem, jakiego Bóg pragnie.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Plan dla Kościoła

poniedziałek, 21 marca 2011

w dniu Pięćdziesiątnicy Chrystus przybrał inne ciało

Pozostawimy na jakiś czas książkę „Człowiek według Bożego serca” i wracamy do podręcznika „Szkoła Chrystusa”. Na przełomie roku cytowaliśmy z tej książki myśli pastora Clendennena na tematy: Spór i Szkoła Chrystusa - podstawy. Teraz przez kilka tygodni skoncentrujemy się na bardzo ważnym zagadnieniu jakim jest - Kościół, odbudowa Kościoła i jedność Kościoła.  W mojej ocenie coraz mniej osób zdaje sobie sprawę z tego czym jest Kościół Pana Jezusa, w jakim jest obecnie stanie i jaka jest nasza rola w nim. Mamy coraz więcej problemów z jednością, dyscypliną, wzajemnym zrozumieniem, zespołową ewangelizacją oraz zbyt łatwo spłycamy  zagadnienie Kościoła, a nawet zawężamy go do niedzielnego uczestniczenia w nabożeństwie. Tymczasem Kościół jest ciałem Chrystusa. Co to oznacza ? Zapraszam do prześledzenia wraz z nami tych ważnych refleksji na temat Kościoła, a Bóg niech nas w tych rozmyślaniach prowadzi.

Przy okazji, ponownie chcę zaapelować i gorąco zachęcić czytelników tego bloga do wzięcia udziału w stacjonarnej "Szkole Chrystusa", oraz do zakupu książek wydawanych przez biuro "Szkoły Chrystusa" w Polsce http://www.szkola-chrystusa.pl  

Intencją autora tego bloga jest prowadzić tę służbę w duchowej jedności i w braterskich relacjach z wszystkimi osobami zajmującymi się propagowaniem nauczania pastora Berta Clendennena. Autor ponosi odpowiedzialność za nieliczne osobiste komentarze dodane to myśli pastora Berta Clendennena. 



W dniu Pięćdziesiątnicy Chrystus przybrał inne ciało

"Chcemy spojrzeć na kościół tak, jak widzi go Bóg. Przypatrzmy się dzisiaj, jaki jest Boży plan i Boży cel dla kościoła. Będzie to bardzo wzbogacający czas.

Na samym początku tego cyklu wykładów przyjrzymy się niektórym istotnym cechom kościoła. Musimy sobie uświadomić, że kościół istnieje po to, by na każdym miejscu być żywym przedstawicielem Chrystusa

Chrystus pokazuje jaki powinien być kościół i co powinien oznaczać. Jeśli czytasz ewangelie mając to na uwadze, zaczniesz patrzeć na kościół tak, jak Bóg i stanie się on czymś więcej niż organizacyjną, denominacyjną kliką religijną, jaką mamy dzisiaj. Szybko odkryjemy, że zazwyczaj idziemy w przeciwnym kierunku niż chce tego Bóg. Chcę omówić szczególne znaczenie wspólnego wyrażania Chrystusa.

„Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mateusza 18:20). Jeśli przyjmiemy to dosłownie, wiele stracimy. Jest to tylko ziarno, czekające by Duch Święty objawił nam prawdziwe znaczenie tych słów. Gdzie dwaj lub trzej zgromadzeni są w Jego Imieniu, Chrystus jest obecny w szczególny i specyficzny sposób. Kiedy kościół funkcjonuje we właściwy sposób, to jest to Pan. Oto sedno wszystkiego. Kiedy Maria dała Mu ciało, Jezus przyszedł, Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Chodził po tej ziemi w ciele, takim jakie my mamy. W tym ludzkim ciele funkcjonował w sposób, w jaki kościół powinien teraz funkcjonować. Kiedy widzisz Go w tym ciele, funkcjonującym, wtedy wiesz, jakim powinien być kościół i jaki jest Boży cel dla kościoła. Kiedy Go widzisz, zrodzonego z dziewicy, rozpoczyna Swą ziemską służbę. Biblia mówi, że Jezus „chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabla” (Dzieje 10:38).

Uzdrawiał chorych i wypędzał demony. Chodził z Bogiem pośród ludzi, jako człowiek na świecie, lecz nie ze świata. Wszystkie cuda jakich dokonał, zostały dokonane w ciele, które dała mu Maria. Kiedy widzicie Go w działaniu, funkcjonującego jako Niebiański Człowiek, wykonywał wolę Bożą. Kiedy widzicie jak działa w Nowym Testamencie, widzicie funkcję kościoła. Chrystus złożył to ciało w ofierze na Golgocie. W Dniu Pięćdziesiątnicy przybrał inne ciało, Kościół. Teraz kościół, jako „ciało Chrystusa”, musi być Jego środkiem wyrazu. Chrystus ma być teraz wyrażany poprzez kościół, tak jak był wyrażany poprzez ciało dane mu przez Marię.

Chcę się przyjrzeć niektórym przeszkodom w dążeniu do tego celu. Numer jeden, „Indywidualizm”. Żadna pojedyncza osoba nie może być wszystkim. Chrystus może być wyrażony w pełni tylko wtedy, gdy my, jako indywidualni członkowie uzupełniamy wszystkie braki. Kiedy Jezus mówi: „bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać” (Dzieje 2035), chodzi o coś więcej niż pieniądze. Otrzymaliśmy od Boga wiarę, którą musimy dawać. Dając, uzupełniamy brak, każdy zaspokaja pewną potrzebę. Indywidualizm ogranicza kościół do funkcji jednostki, która otrzymała tylko pewną miarę wiary. Bóg dał Chrystusowi Ducha bez ograniczeń. Tobie i mnie, jako pojedynczym członkom ciała Chrystusa, Bóg udzielił pewną miarę wiary. Wiara i Duch stają się synonimami. Nie mamy całej wiary. Indywidualizm ogranicza Boży zamysł, ponieważ jednostka jest ograniczona."

„Szkoła Chrystusa” - cykl Kościół, z rozdziału Plan dla Kościoła

sobota, 19 marca 2011

książka „Upadek cywilizacji” w wersji PDF

Książka pastora Berta Clendennena „Upadek cywilizacji” w wersji PDF

Dobiegła końca żmudna praca konwertowania papierowej wersji książki „Upadek cywilizacji” do wersji PDF.  Zachęcam czytelników tego bloga do przeczytania tego tekstu. Książka ta jest bardzo interesującym spojrzeniem na czasy ostateczne, na kwestie związane z rządami antychrysta i idei ogólnoświatowego rządu i ogólnoświatowej jednej religii.  Więc jest to coś jak najbardziej na czasie.  


Poniżej prezentujemy fragment z  książki "Upadek Cywilizacji"

„Spaczony umysł jest widoczny w werdyktach najwyższego sądu. Sąd Najwyższy wydał wyrok, że Biblia jest szkodliwa dla naszych dzieci. Z jednej strony Biblia i prawo dziecka do modlitwy zostały zabrane ze szkoły przez najwyższy sąd w państwie, a z drugiej strony uczą kłamstwa Darwina o ewolucji, jako prawdy naukowej, chociaż nie ma to prawdziwych podstaw. Dozwolona jest modlitwa Hindu, są wykłady o czarach, ale Bóg nie ma miejsca w szkołach. Człowiek nie jest naprawdę wykształcony, jeżeli nie czytał Biblii, a na to nie pozwalają w szkołach publicznych, bo Sąd Najwyższy orzekł, że to jest zła księga. Ten sam sąd, którzy nakazał usunięcie Biblii z klas szkolnych orzekł, że pornografia ma wartość artystyczną. Odmówili ochrony naszych dzieci przed sprośnością, a jednocześnie postanowili chronić je przed Słowem Boga żywego. Kogo intencją jest usunięcie Boga z umysłów narodu, ten ma umysł diabelski.

To diabelstwo wie. dokąd zmierza. Szatan wie, że jesteśmy produktem naszych myśli. Tak, jak geny w naszym ciele decydują o kolorze naszych oczu. tak samo pomysły, które akceptujemy i wierzymy w nie, określają, kim jesteśmy, "Jak człowiek myśli, taki jest". (Przyp. Sal. 23:7). Jest to inny sposób powiedzenia, że z serca pochodzi źródło życia. (Przyp. Sal. 2:23). To, w co wierzysz, kształtuje twój charakter. Piekło o tym wie. Dlatego szatan musi usunąć tą jedyną przeszkodę, na drodze do całkowitej perwersji człowieka czyli Boga. Słowo Boże nie zostało usunięte z naszych szkół z powodu oddzielenia kościoła od państwa. To była tylko wymówka. Słowo Boże zostało usunięte, ponieważ sprzeciwiało się złu. Wykrzywiony umysł nie mógł działać swobodnie, póki zgodnie z prawem było tam Słowo Boże. Potem zapanował skażony umysł, którego końcem jest zniszczenie. Umysł w totalnej rebelii przeciw Bogu i uznanym autorytetom. Efekty tego są widoczne wszędzie. Matka mówi, "Nie rozumiem dlaczego, bo wychowywałam go tak, by poznał Boga. Wychowywałam tą dziewczynę w kościele". Jednak przez osiem godzin dziennie w szkole publicznej ten bezbożny, humanistyczny umysł wykradał Słowo Boże wskazując na błędy i stawiając na pierwszym miejscu humanistyczne zrozumienie sprzeczności. Duch buntu wkracza i matka nie wie, co dzieje się z dzieckiem.

Pierwszy krok do usunięcia Boga z umysłu, to usunięcie Go ze szkoły, gdzie ten umysł jest kształtowany. kiedy Sąd Najwyższy usunął Biblię ze szkół, w efekcie Bóg został usunięty. Biblia była w klasach zgodnie z ustawą rządową i została usunięta przez dekret tego samego rządu. Przez to Bóg został usunięty. Jan napisał, "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo".(Jan 1:1). Wiedząc, że nie mogą zamknąć każdego kościoła, usunęli Boga z ośrodków edukacji. Diabeł wie, że wychowując młodzież w filozofii humanizmu, może zniszczyć ich wiarę w osobowego Boga, a reszta pójdzie już łatwo.”

"Upadek cywilizacji" – Trzeci dopust Boży

Informuję, że na serwerze ftp Radia PIELGRZYM  w dziale Książki i art. elektroniczne umieszczona została w formacie .pdf bardzo wartościowa książka pastora Berta Clendennena pt.”Upadek cywilizacji” http://pielgrzym.shoutcast.com.pl/ftp/Ksiazki%20i%20artykuly%20elektroniczne/Upadek%20cywilizacji%20-%20Bert%20Clendennen.pdf

piątek, 18 marca 2011

nowe stworzenie to nie wyremontowanie starego


Zauważmy więc, że pierwszą, cechą, po jakiej rozpoznajemy człowieka „według serca Bożego” jest to, że nie zadaje pytań, ale jest posłuszny. Saul w swoim postępowaniu kierował się własnymi uczuciami. Ja spotykam to na całym świecie. Ludzie wiedzą lepiej niż ja, jak prowadzić taką szkołę, (Szkołę Chrystusa) chociaż ja prowadzę ją od 10 lat. Swoje osądy przeciwstawiają wszystkiemu. Osąd Saula powiada tak: szkoda tego wszystkiego zniszczyć. Zachowam dla Boga to, co najlepsze. Wy wiecie i ja wiem, że w człowieku fizycznym są dwa aspekty: dobro i zło. Ten naturalny, cielesny człowiek mówi: weźmy z tego to, co dobre i zachowajmy to dla Boga. Jesteśmy gotowi, by to, co grzeszne odeszło, a to, co jest dobre, dajemy Bogu. Ale Boże nowe stworzenie to nie wyremontowanie starego, to jest coś nowego. Stare musi przeminąć, bez względu na to, czy uważasz, że jest dobre, czy złe. To nic ma znaczenia. Saul w tym zawiódł. Pomyślał sobie: to, co najlepsze, dam Bogu, a Bóg powiedział, że to musi być zupełnie zniszczone. Człowiek „według Bożego serca” nie postępuje w taki sposób. On wykonuje wolę Bożą bez zadawania pytań. Nie uważa, że wie lepiej, niż Bóg. Chcę przez to powiedzieć, że musimy zupełnie odrzucić ciało. Nasze cielesne rozumienie, nasze własne ambicje, nasze sprytne myślenie - wszystko to jest pustą możliwością. Jeżeli oddamy siebie do Bożej dyspozycji, zobaczymy, że Bóg będzie działał przez nasze życie. Ale musi nastąpić zupełne odrzucenie ciała.

Jest jeszcze inny sposób, by zobaczyć, czym Dawid odróżniał się od Saula. Dawid był mężem „według Bożego serca”, widzimy to w dolinie Ela, kiedy to Dawid spotkał Goliata, reprezentującego zbrojne siły, które za nim stały. Kiedy Filistyni zobaczyli, że Goliat nie żyje, wszyscy uciekli. On reprezentował ich potęgę militarną. A czym byli ci Filistyni i kogo reprezentują? Oni byli nieobrzezani, a to oznacza nieukrzyżowane, cielesne życie. i właśnie to cielesne życie zawsze chce chwycić się Boga, ale nie poprzez krzyż. Ucieleśnieniem tego był Goliat. Był tylko ciałem. Dawid idzie naprzeciw niego. W duchowym aspekcie oznacza to, ze Dawid nie chciał mieć z cielesnością nic wspólnego. W Bożych sprawach nie ma miejsca dla cielesności. Widzicie więc, kto to jest człowiek „według Bożego serca”? To taki człowiek, który przeciwstawia się wszystkiemu, co nie jest z woli Bożej. Człowiek według Bożego serca występuje przeciwko temu, co sprzeciwia się krzyżowi Chrystusa. Serce Dawida wzburzyło się przeciwko wszystkiemu, co reprezentowało cielesność. Nie oznacza to tylko tego grzesznego świata. Są w nim rzeczy przeciwne Bogu, a mimo to uznawane przez większość ludzi, nawet w kościele. Biblia mówi o ciele, że nie poddaje się zakonowi Bożemu, bo też nie może.

Kościół będzie w o wiele lepszej sytuacji, jeśli nie będzie się bratał z Filistynami. Jest pewna filozofia i jeżeli na nią przyzwolicie, to nawet w takich rzeczach, jak granie na instrumentach, śpiewanie, nauczanie w szkółce niedzielnej, czy głoszeniu zza kazalnicy  będzie cielesnością. Jeżeli świadomie pozwolicie, by w kościele funkcjonowało ciało, to tym samym dacie prawo diabłu, a on uzna to za oddanie mu czci. Jeżeli świadomie, w jakichkolwiek okolicznościach pozwolicie na to, to uczynki ciała zaczną być widoczne.

Byłem w pewnym kościele w Europie i wiedziałem, że dziewczyna grająca na pianinie jest nie w porządku. Była córką pastora i on wiedział, że ona nie jest w porządku. Wiedziałem, że w tym kościele jest cudzołóstwo. Inaczej nie mogło być. Jeżeli pozwolimy, żeby ciało dominowało, żeby miało coś do powiedzenia, to uczynki ciała zaczną pojawiać się w kościele. Pokażcie mi kaznodzieję, który jest bardziej zainteresowany religią, niż Chrystusem, a ja wam pokażę w nim kaznodzieję, który jest pełny pożądliwości. Inaczej nie może być tam, gdzie towarzyszą uczynki ciała. Człowiek „według Bożego serca” nie pójdzie na żaden kompromis. Dawid utnie mu głowę. Dawid musiał za swoje przekonania cierpieć. Kiedy Goliat rzucił mu wyzwanie, to jego rodzeni bracia zwrócili się przeciwko niemu. Jeżeli zaczniesz dotykać boga tego świata, własnego „ja”, to on zacznie uderzać w ciebie. Ceną, którą będziesz musiał zapłacić, jest niezrozumienie. Dawid nie poszedł na kompromis, jak olbrzym Goliat. Aby ukształtowany został człowiek „według Bożego serca”, Bóg musi mieć prawo do rozprawienia się z tym, co się nazywa naszym starym ciałem. To są wytyczne dla was, to jest odpowiedź na wasze problemy. Innej odpowiedzi nie ma. Z centrali mogą wam przysłać najróżniejsze programy, a religia spowoduje, że będziecie gonić sami za sobą, tak jak goni pies za swoim ogonem. Ludzie mogą powiedzieć, że tamtemu się udało, ale udała się niewłaściwa rzecz.

Nie ma większej tragedii, niż spędzić życie w pracy Bożej, a pewnego dnia obudzić się i stwierdzić, że wchodzimy nie na tę drabinę. Szkoda nas.

„Człowiek według Bożego serca” –  rozdział o tym samym tytule cz. 5

czwartek, 17 marca 2011

lepiej jest być posłusznym, niż składać ofiary


Ten człowiek nie szuka Boga, on chce po prostu tego, co przekazuje Bóg. Biblia mówi, że bogobojność jest poprzestaniem na tym, co mamy i to jest wielkim zyskiem. Słuchamy wiele z tego, co dzisiaj jest głoszone jako Ewangelia, a widzimy w sercach tych kaznodziejów pożądliwość i chciwość. Za każdym razem, kiedy ich widzimy, wyciągają ręce. To nie są ludzie „według Bożego serca”. Człowiek nie może chcieć sukcesu w zdobywaniu dusz. On powinien chcieć jedynie tego, co jest wolą Bożą dla niego. Bez względu na to, czy oznacza to bycie odźwiernym, zamiatanie podłogi czy głoszenie ewangelii. On chce jedynie tego, czego Bóg chce dla jego życia. Prąd życia tego człowieka płynie głębiej, niż okoliczności. Ten człowiek po prostu głosi, aby w zwykłym, codziennym życiu jedynym pragnieniem jego serca było wykonywanie woli Bożej. Czy inni ludzie to uznają, czy nie, to dla niego nie ma żadnego znaczenia. Chodzi tylko o to, aby wykonywać wolę Bożą. Człowiek taki zawsze się modli, a w jego modlitwie jest doskonałe błogosławieństwo, zaczyna on używać idealnego języka modlitwy. Pokój Boży, który przewyższa wszelkie zrozumienie, a tym bardziej wszystko to, co człowiek może powiedzieć, zstępuje na duszę takiego człowieka wtedy, kiedy oczekuje na Boga. I dźwięczy i dzwoni niewymowną radością w jego duszy. Potem jego modlitwa zmienia się w uwielbienie Boga. On już jest zbyt pełen, żeby mówić i jego serce wybucha uwielbieniem dla Boga. Słuchajmy jego pieśni, pieśni tego, o którym Bóg powiedział, że jest według Jego serca.

W Psalmie 119 w wersie 54 Dawid powiada „Twoje prawa były moją pieśnią w domu mojej pielgrzymki”. Niektórzy mówią, że Boże prawo to coś sztywnego i zimnego. A Boże prawo to spisana wola Boża. Wielki pokój mają ci, którzy kochają Twoje prawo i nic ich nie może zachwiać. Kozły bardzo szybko się obrażają, ale nie można obrazić człowieka, który kocha zakon Boży. Ten człowiek nie boi się myśleć o majestacie Bożego prawa; powiada: „Będę rozmyślał o zakonie Twoim we dnie i w nocy”. Tematem myśli tego człowieka jest zakon Boży - „Będę rozkoszował się Twoimi przykazaniami”. Możemy zobaczyć zachwyt tego człowieka. On nie musi korzystać z uciech świata. „Ja będę rozkoszować się twoim zakonem” Z tego pełnego serca wypływa uwielbienie. Modlitwa takiego idealnego człowieka, męża Bożego, nie cieszy się niczym innym, jedynie uwielbieniem Wszechmogącego.

Kubek rozkoszy czy przyjemności tego świata nie ma dla niego żadnej wartości. Jego jedyną rozkoszą jest: „Ucz mnie wykonywać Twoją wolę, bo Ty jesteś Bogiem. Twój Duch jest dobry i prowadzi mnie do Twoich Wyżyn.” Psalm 143 werset 10 jest prawdziwą Chrystusową edukacją. Mądrość - to wspaniałe studium; prawda, dobre uczynki, miłość, zaufanie są dobre, ale wcześniejsza lekcja nosi tytuł „posłuszeństwo”. Lepiej być posłusznym, niż składać ofiary. Mąż „według Bożego serca" modli się tak: „ucz mnie wykonywać Twoją wolę". I takie zaufanie mamy do Niego, że jeśli prosimy o cokolwiek w Jego woli. On nas wysłucha. Jeżeli prosimy o cokolwiek zgodnie z Jego wolą, to Bóg nie stosuje żadnych ograniczeń w relacjach Bóg - człowiek. Bóg ufa takiemu człowiekowi, gdyż wie, że będzie prosił o to, co jest właściwe. On sam prowadzi tego człowieka nawet w modlitwie w tym, o co ma prosić. A więc Bóg nie ma żadnych ograniczeń w swojej mocy. Jeżeli ktoś z nas, obecnych w tym pomieszczeniu wykonuje Bożą wolę, to biblia mówi, ze może prosić o cokolwiek, a będzie mu dane. Jest to wolą Bożą, aby prosił, o co chce. Prawdziwą podstawą jest modlitwa, na którą Bóg odpowiada. Jest to modlitwa zgodna z Bożą wolą. Powód jest prosty. To, co jest Bożą wolą, jest również Bożym życzeniem. Jeśli my jesteśmy ludźmi według Jego serca, to prosimy tylko o to, co jest jego pragnieniem. Kiedy człowiek wykonuje Bożą wolę, to wykonuje to, czego Bóg sobie życzy, żeby było wykonane i Bóg chce, aby było to wykonane bez względu na to, ile to kosztuje. Tysiące modlitw nie doczekało się odpowiedzi dlatego, że nigdy nie miały nic wspólnego z Bożą wolą. Jeżeli prosimy o cokolwiek albo prosimy o wiele rzeczy i jesteśmy pewni, że to jest Bożą wolą, że Bóg sobie tego życzy, to możemy być absolutnie pewni, że Bóg odpowie na takie modlitwy.

Jakież bogate i wspaniale życie może mieć taki człowiek! Jeżeli podporządkujemy nasze życie temu, co jest Bożą wolą, to ta ostatnia obietnica wypełni się w naszym życiu i nigdy nie będzie za dużo tego, o co prosimy. Czy Bóg może nam powierzyć tak potężną moc? Takiemu człowiekowi Bóg może powierzyć wszystko, bo pragnie on tylko tego, czego chce Bóg. „Kto wypełni Moja wolę?” Te słowa zostały wypowiedziane do Dawida. Jest kilka sposobów oceniania, na ile Dawid był mężem Bożym. Po pierwsze: Dawid stanowił zdumiewający kontrast dla Saula, zupełne jego przeciwieństwo. Bóg odrzucił Saula. Nie mogliby razem zajmować tronu i razem królować. Jeżeli Saul byłby na tronie, to Dawid nie mógłby być władcą. Tą myśl można skonfrontować z główną zasadą Biblii: są dwa duchowe stany: stary człowiek i nowy człowiek i ci dwaj nie mogą razem zasiadać na tronie. Jeżeli jeden ma wstąpić na tron, to drugi musi z niego zstąpić. Dawid musiał się trzymać z dala, dopóki Saul nie został pozbawiony władzy. Saul kierował się swoimi własnymi osądami. Kiedy Bóg powiedział mu, żeby wybił Amalekitów co do jednego, to był to test na mądrość Saula w wykonywaniu woli Bożej. Jeżeli Bóg poleca komukolwiek z nas wykonanie czegoś, co wydaje się nam być sprzeczne z naszą naturą, a my pozwolimy sobie na osądzenie tego według własnego uznania i - tak jak Saul - nasz osąd przeciwstawimy Bożemu poleceniu, to w gruncie rzeczy mówimy Bogu, że nie wie, co robi. To jest bardzo niebezpieczne: własny osąd moralny przeciwstawić Bożym poleceniom. Powinnością Saula nie było to, żeby zadawać pytania, ale to, żeby być posłusznym. Samuel powiedział do niego, że lepiej jest być posłusznym, niż składać ofiary.

„Człowiek według Bożego serca” -  rozdział o tym samym tytule cz. 4

środa, 16 marca 2011

tym pożywieniem jest wykonywanie woli Bożej

Byłem pastorem zboru przez 35 lat. Gdybym pozwolił zborowi na to, co chciał, to byłbym u kogoś w domu każdego wieczoru. Swój czas spędzałbym na tym. aby kogoś uspokajać. Powiedziałem im tak: dlaczego miałbym udzielać ślubów waszym synom i córkom, jeżeli do tego małżeństwa nie wprowadzą Boga? Dlaczego miałbym grzebać waszych umarłych, gdybym na tym nabożeństwie żałobnym nie przedstawiał Boga? Dlaczego miałbym odwiedzać was w szpitalu, gdybym tam nie przyprowadził Boga? A nie mogę mieć Boga, jeżeli tylko będę jeździł po drogach. Jesteśmy dobrzy w mówieniu, ale jesteśmy bardzo kiepscy w modlitwie. Człowiek może myśleć, że wykonuje Bożą pracę, nie wykonując Bożej woli. A człowiek może tak samo wykonywać Bożą wolę, zamiatając ulicę, jak głosząc kazanie. Musimy zadać sobie pytanie we własnym sercu, kiedy pracujemy w naszym codziennym życiu. Czy pracujemy na wielkim polu Bożej woli? Kiedy Maria zostawiła Jezusa w Jerozolimie, uszła dzień drogi, zanim zorientowała się, że Jezusa nie ma. A kiedy wrócili, stwierdzili, że siedzi w otoczeniu doktorów. Kiedy Maria, będąc dobrą matką, udzieliła mu reprymendy, Jezus odpowiedział: „Ja muszę być w tym, co jest wolą mojego Ojca”. Od tego czasu spędził 18 lat w warsztacie ciesielskim. W tym wieku powiedzielibyśmy mu: „Dlaczego nie głosisz na ulicach?  Powinieneś być w szpitalach!”. Ale On był w warsztacie ciesielskim i wykonywał Bożą wolę. „Przyszedłem, aby wypełnić Twoją wolę, o Boże”

Człowiek według Bożego serca mówi: ja nie szukam mojej woli, ale tego, który mnie posłał. Druga rzecz, którą „człowiek według Bożego serca” musi wiedzieć to wykonywanie woli. Musi się odżywiać. Kiedy już żyje, musimy go karmić. Jaki pokarm będziemy mu dawać? Czy będziemy go karmić wiedzą i bogactwem? Czy możemy go karmić mądrością, mocą i prawdą? To wszystko jest potrzebne, ale istnieje większa potrzeba niż to. Jezus powiedział w Ewangelii Jana 4:24 „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który mnie posłał.” Wypełnić wolę Bożą - jest to jedyna rzecz, dla której człowiek ma żyć. Ważne jest również, czym żyje. Potrzebuje pomocy, potrzebuje odżywienia, ale siła tego życia pochodzi z wykonywania Bożej woli. Wola Boża ma wieczną siłę i to tę siłę „człowiek według Bożego serca” otrzymuje. „Nie samym chlebem człowiek żyje, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Prawdziwy mąż Boży to ten, którego pragnienia musi zaspokoić tylko wola Boża. On jest głodny wykonywania woli Bożej. Jakie możliwości życia tu się otwierają? Jakie możliwości wzrostu i jakie możliwości pracy? Jak dusza rozwija się w wykonywaniu woli Bożej? Bez względu na to, jak religijny jesteś, dusza kurczy się, jeżeli nie wykonuje woli Bożej. A więc „człowiek według Bożego serca” potrzebuje woli Bożej, aby wiedział, że to jest powód jego istnienia. Potrzebuje pożywienia i tym pożywieniem jest wykonywanie woli Bożej.

Następną rzeczą, której człowiek ten potrzebuje, jest społeczeństwo. Człowiek nie został stworzony do samotności. Potrzebuje przyjaźni. Bez społeczeństwa człowiek byłby zaprzeczeniem istoty ludzkiej. Człowiek musi otrzymywać przyjaźń. Musi ją mieć. Kto będzie jego przyjacielem? Czy damy mu wielkich mężów tego świata, aby mu usługiwali? Ten człowiek nie chce komplementów. To jest jedna z rzeczy, według której poznamy, czy dany człowiek jest mężem Bożym, czy nie jest. Człowiek  -„według serca Bożego” nie potrzebuje komplementów i uznania tego świata. On ma lepszy pokarm niż to. Ofiarujemy mu przyjaźń aniołów? Nie, to też go nie zadowoli. On ma lepszą przyjaźń , niż przyjaźń aniołów.

W Ewangelii Mateusza 12:50 mamy odpowiedź: „Ktokolwiek wykonuje wolę Ojca mego, który jest w niebie, jest moim bratem, moją siostrą i moją matką.” To jest społeczeństwo, które otrzymujemy od Boga: mój brat, moja siostra i moja matka. Matka, pomyślcie o tym: to jest moja matka. Jakie jest to społeczeństwo, w którym się znajdujemy? Może cierpisz z powodu strasznych pokus, ale dzisiaj czujesz się mocny. Jeśli jednak cała twoja energia cię opuści i nie będziesz się czuł silny, co wtedy twoi przyjaciele o tobie pomyślą, jeżeli do nich nie dołączysz? Czym są wszyscy przyjaciele w porównaniu z kłopotami, które wystąpiły przeciwko nam? Czym wtedy są ci przyjaciele najlepsi i najprawdziwsi? Jeżeli znajdziesz się pod atakiem nieprzyjaciela, co dobrego mogą zrobić dla ciebie ci przyjaciele ze świata?

Ale ten, który wykonuje wolę Bożą jest moim bratem. Halleluja! Mój brat, moja matka, moja siostra! Jakaż to siostra? Człowiek Boży musi mieć również język. Musi mówić do takich przyjaciół, o jakich dzisiaj mówimy. Ale to nie będzie zwykła mowa, to jest coś większego niż rozmowa, to jest społeczność, to jest modlitwa. Nie ma bliższego porozumienia niż to, o co człowiek się modli. Musi w tym być coś z woli Bożej, ponieważ to jest jego pokarm i on tym żyje. To jest celem jego życia - wykonywanie woli Bożej. A więc w tej modlitwie musi być coś dotyczącego woli Bożej. Wszyscy w tym pomieszczeniu znamy słowa takiej idealnej modlitwy „bądź wola Twoja”. Zauważcie ten akcent, zawarty w słowie: „Twoja wola niech się stanie”. On modlił się, by Boża wola została wykonana, nie jakoś tak przetrzymana, ale wykonana w twoim życiu, jeżeli jesteś człowiekiem „według Bożego serca”. W tej modlitwie jest aktywność, nic ma w niej rezygnacji. Jakże często modlitwa jest cierpieniem, przez które musimy przejść. Ludzie często wypowiadają słowa: „bądź wola Twoja”, ale nawet nie myślą o tym, co mówią, a taka modlitwa zmienia jej znaczenie. „Bądź wola Twoja” - to znaczy, że ja jestem tutaj, ja reprezentuje ciało Jego żywej ofiary i tak jak On mnie prowadzi, tak pójdę. Izajasz modlił się: „Oto jestem, poślij mnie” - jest to esencja modlitwy: „Bądź wola Twoja.” To jest wołanie o więcej Bożego działania we mnie, we wszystkim i w każdym z nas. To jest modlitwa, żeby Bóg był znany, uwielbiany i adorowany. „Człowiek według Bożego serca” nie zna głębszej modlitwy niż to, aby mógł dostać się w nurt tego, co Bóg czyni. On nie ma osobistych ambicji. Nie usłyszycie, żeby się chwalił, jakim jest wielkim człowiekiem, bo on poddał się wykonywaniu Bożej woli. Psalmista powiada: „wolę być odźwiernym w Domu Bożym”. Kiedy człowiek może się taką modlitwą modlić, to już jest blisko tego, aby być człowiekiem „według Bożego serca”.

„Człowiek według Bożego serca” –  rozdział o tym samym tytule cz. 3

wtorek, 15 marca 2011

żyjesz po to, by wykonać wolę Bożą


Znaczy to: być upodobnionym do obrazu Bożego Syna. I jedynie to da kompletną i całkowitą satysfakcję Bogu. Jeżeli mamy być ludźmi według Bożego serca, to będzie to możliwe tylko wtedy, gdy będziemy upodobnieni do Jego Syna. który był według Jego serca. Tak więc człowiek według Bożego serca jest człowiekiem zupełnie oddanym i poświeconym woli Bożej. Bez względu na to, dokąd go ona prowadzi, bez względu na to, ile to kosztuje i nie może być nic naszego w naszej relacji z Bogiem. Po prostu Jego wola musi być zawsze na pierwszym miejscu. Czego On pragnie, tego i ja pragnę. Czytaliśmy o tym w Dziejach Apostolskich 13:22, że człowiek według Bożego serca, (czy to mężczyzna, czy kobieta) będzie wykonywać Boża wolę bez względu na to. czy żona z nim się zgadza, czy też nie. Bez względu na to, czy mąż się z nią zgadza czy nie, bez względu na to, czy kościół się zgadza, czy nie. Człowiek według Bożego serca wykonuje Bożą wolę. Jeżeli to oddzieli go lub odsunie od innych ludzi, to niech tak będzie. Bóg szuka człowieka, który wykonuje to, czego chce Bóg. Człowiek, który lekceważy modlitwę i nie szuka woli Bożej nie jest chrześcijaninem - jak wyraził się wielki pisarz Daniel. Może wyglądać święcie za kazalnicą, wiedzieć wszystko, wiedzieć, co i jak należy powiedzieć, ale jeżeli nie jest to człowiek modlitwy, to nie jest człowiekiem według Bożego serca. Najważniejszą cechą, widoczną u naszego Pana Jezusa Chrystusa, było to, że był On człowiekiem modlitwy. Wstawał przed świtem, aby się modlić, spędzał całe noce na modlitwie. To jest właściwa forma życia chrześcijańskiego. Musimy o tym wiedzieć, abyśmy za tym mogli iść.

Raz jeszcze przypomnę definicję chrześcijanina: „Człowiek według Mojego serca”. Oto czym mamy być. Widzimy, że tym człowiekiem był Pan Jezus Chrystus, nikt inny. On jest odzwierciedleniem tego, czym Bóg chce, abyśmy byli. On jest opisem tego, co mamy naśladować, aby wypełnić Jego wolę. W jaki sposób możemy się stać takimi? Jeżeli wstępujemy w Jego ślady, wykonując wolę Bożą, to w naszym życiu następują zmiany. Słowa te to opis, definicja człowieka według Bożego serca. Ogólna prawda tych słów jest taka: końcem naszego życia jest wykonanie woli Bożej i nic innego. On mówi: „Oto przychodzę. Panie, aby wykonać wolę Twoją, o Boże”. To jest model. On jest tym, którego mamy naśladować, a naśladować - to wypełniać wolę Bożą.

Pomysł ten jest dla nas zbyt wielki. Bóg musi nas tych rzeczy nauczyć. I tak, jak małe dzieci, musimy siedzieć i uczyć się. Niczego nie można nauczyć człowieka, który ma własne zdanie - na każdy temat. Kiedy przychodzimy do Boga z naszymi trudnościami stwierdzamy, że On jest zawsze gotów udzielić nam praktycznej pomocy. Po pierwsze; w tym modelu życia w Jezusie Chrystusie, który jest żywym Słowem, nie muszę zgadywać, do kogo mam być podobny. W Biblii czytam o Jego życiu. On jest żywym słowem Boga i On jedynie jest nowym wzorcem, wyrażonym poprzez zapisane słowo. Mamy przed nami to żywe Słowo, czyli Jezusa Chrystusa, Słowo, które jest treścią Jego życia. Jeżeli człowiek naśladuje Jezusa, wtedy będzie żył życiem przykładnym. Kimże jest człowiek, żeby mógł komukolwiek powiedzieć: masz naśladować Jezusa, jak można tego dokonać? To tak, jakby postawić młodego artystę przed jakimś arcydziełem i kazać mu je skopiować. Wiemy, że Duch Święty jest po to. aby pomagać. Życia duchowego nie zdobędziemy w jakiś mistyczny sposób. To duchowa sprawa, ale też realna. Bóg przygotował nam wzorzec - Jezusa Chrystusa. On jest wszystkim. W Biblii znajdujemy idealne życie Jezusa. A kiedy kopiujemy Go do naszego życia - dzień po dniu, punkt po punkcie - to będzie można o nas powiedzieć tak, jak powiedziano o Dawidzie: „człowiek według Bożego serca”, gdyż wypełnił cała Jego wolę. Kim jest człowiek? Jaki jest powód jego życia?

Powiem wam, że 99% kościoła tego nie wie. Ludzie nie wiedzą, że jedynym powodem stworzenia nas było to, byśmy stali się wyrazem albo obrazem Stwórcy. My uważamy, że jesteśmy na ziemi po to, by być religijni, żeby w niedzielę rano chodzić do kościoła, słuchać czyjegoś kazania i zaśpiewać kilka refrenów. Nie to jest powodem naszego bycia na ziemi. Człowiek według Bożego serca „musi rozliczyć się ze swojego” istnienia. Odpowiedz biblijna jest prosta: „Przyszedłem, aby wypełnić wolę Twoją, o Boże”. Nie masz innego celu istnienia. Nie żyjesz po to, by być szczęśliwym i mieć powodzenie. Nie żyjesz po to, by być bogatym i sławnym, nie żyjesz po to, by robić to, co najlepiej potrafisz, ani nawet by być uczciwym i szczerym. Żyjesz po to, by wykonać wolę Bożą. To może kosztować cię całe życie. Ale nie ma innego powodu twojego życia na tej planecie.

Bóg nigdy nie prosił żadnej ludzkiej istoty, aby zrobiła mu jakiś plan, bo ten projekt jest już obok niego. Każdy z nas może powiedzieć, czy jego życie jest w porządku, czy nie. Musisz tylko zadać sobie pytanie, czy wykonujesz wolę Bożą albo czy wykonujesz Bożą pracę. Nieważne, czy głoszę kazania, nauczam, zbieram pieniądze. Ważne jest, czy wykonuję Bożą wolę. Wola Boża również obejmuje takie rzeczy. Człowiek może myśleć, że wykonuje Bożą pracę, nie wykonując Bożej woli. Może wykonywać rzeczy religijne. Największą tragedią kaznodziejów jest to, że tak bardzo zajmują się rzeczami pilnymi, że zaniedbują rzeczy ważne. Ja jestem pewien, że u was nie jest prawdą to. co powiem, ale prawdą jest to w większości miejsc. Największym problemem kaznodziejów jest to, że są leniwi. Wstają o 9:00 albo o 10:00 , potem cały dzień są zajęci religijnymi rzeczami, nadchodzi, noc, a oni nie znaleźli 10 minut na modlitwę i w sobotę wieczorem poszukują czegoś, co mogliby powiedzieć w niedzielę rano. Jakże mogą się zajmować wiecznością ludzi, jeżeli nie rozmawiali o tym z Bogiem przez cały tydzień. Obserwuję kościół XXI wieku. Ludzie przychodzą do kościoła w niedzielę, aby uwielbić Boga, z którym nie rozmawiali przez cały tydzień. Jest to cymbał brzmiący. Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Kiedy człowiek nie ma czasu na ołtarz, to powinien robić coś innego, a nie głosić ewangelię. Nie jesteś ekspertem w niczym, tylko Bóg nim jest. Jeżeli ja nie znam myśli Bożych, to nie pomogę ludziom.

„Człowiek według Bożego serca” –  rozdział o tym samym tytule cz. 2

poniedziałek, 14 marca 2011

Bóg szuka człowieka według swojego serca

„Niegdyś rzekłeś w widzeniu do wiernych swoich i powiedziałeś: Wzbudziłem bohatera ku pomocy, wywyższyłem wybrańca z ludu; Znalazłem Dawida, sługę mego. Namaściłem go świętym olejem moim”  Psalm 89 wiersz 20 i 21.

„A gdy go odrzucił, powołał im na króla Dawida i wystawił mu świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, męża według serca mego, który wykona całkowicie wolę moją”. Księga Dziejów Apostolskich 13:22 

„Umiłowałeś sprawiedliwość. a znienawidziłeś nieprawość: Dlatego namaścił cię. o Boże, Bóg twój olejkiem wesela jak żadnego z towarzyszy twoich”. List do Hebrajczyków 1:9

„Lecz teraz królestwo twoje nie utrzyma się. Pan wyszukał sobie męża według swego serca i Pan ustanowił go księciem nad swoim ludem za to, iż nie dochowałeś tego, co ci Pan rozkazał.” Księga Samuela 13:14

Biblia jest pełna ludzi, ale też pełna jest doktryn i zasad Jednak dokładniej niż cokolwiek innego opisany jest w Biblii człowiek, jego społeczność z Bogiem oraz to, jak Bóg z nim rozmawiał. W życiu ludzi opisanych w Biblii bardzo wyraźnie widać było Boży charakter, Jego myśli oraz cechy, które odróżniały ich od innych ludzi. Bóg poświęcił wiele czasu i wysiłku, aby cechy te w nich wykształtować. Z powodu tych cech Bóg położył na tych mężach swoją rękę, aby przez całą historię byli jakby wyrazem tych szczególnych cech.

Gdy myślimy o Abrahamie - myślimy o wierze. Mojżesza kojarzymy z cichością, Salomona z mądrością. Każdy z tych mężów biblijnych reprezentuje jakąś cechę, która została w nim zaszczepiona. Kiedy odtwarzamy w pamięci postawę takiego człowieka, to ta szczególna cecha wybija się na pierwszy plan. A więc nasza uwaga dzisiaj nie będzie kierowana ku tym ludziom, ale ku szczególnym cechom, które ich charakteryzowały, gdyż cechy te, to Boże myśli. Suma cech tych ludzi daje obraz Jezusa Chrystusa. To tak, jakby Bóg wziął jednego człowieka i rozproszył go po wszystkich pokoleniach. A więc człowiek oraz wszystko to, co pochodzi z ręki Bożej, pokazuje nam, co jest w tym człowieku. Nie ma innego celu istnienia. Miara twojej efektywności jest miarą Chrystusa w tobie. Czytając Psalm 89 rozumiemy dwie rzeczy. Bóg mówi: „Ja położyłem moją rękę na kimś, kto jest potężny, wywyższyłem tego, którego wybrałem spośród ludzi”

Żeby zrozumieć, o kim tu jest mowa, musimy znaleźć kogoś większego niż Dawid. W słowach o tym, który jest potężny mamy fundament naszego wielkiego odkupiciela. Tu jest ktoś większy, niż Dawid. Na podstawie życia Dawida nie możemy powiedzieć, że był on mężem według Bożego serca. Tylko to, co było w życiu Dawida podobne do Chrystusa, tworzyło obraz męża Bożego. A więc widzimy tu Boży cel, który trwa od wieczności. Bóg szuka człowieka według swojego serca. W 13 rozdziale księgi Samuela czytaliśmy o tym .Bóg szuka takiego pokolenia, ciała, czyli kościoła, w którym mogą manifestować się Jego myśli i Jego cechy. Kościół ma być tym, kim był Chrystus. Kiedy ludzie patrzą na prawdziwy kościół powinni w nim widzieć Jezusa Chrystusa. Jesteśmy Jego Ciałem - wyrazem Jego osobowości. A więc Bóg szuka takiego ciała, stworzonego z wielu ludzi, w którym w sposób naturalny reprezentowane będą Jego cechy i Jego myśli.

Szukanie takiego człowieka doprowadziło do powstania kościoła, czyli nowego człowieka. Bóg przez cały czas poszukuje człowieka, który zapełniłby ten wszechświat. Apostoł Paweł mówi o tym człowieku jako o kościele. Powiada „Jego ciało jest pełnią Chrystusa”. Biblia podkreśla, że celem Bożym dla nas - indywidualnie i kolektywnie - jest upodobnienie się nas do obrazu Jego Syna, w aspekcie moralnym i duchowym. Zamiarem Bożym jest wytworzenie w nas charakteru Jezusa Chrystusa. My zmieniamy się na Jego podobieństwo, ale wolą Bożą jest, aby teraz, kiedy tu jesteśmy, nasz charakter siał się charakterem samego Jezusa Chrystusa. Bóg ma myśli, Bóg ma pragnienia. Bóg ma wolę i ta cała Jego moralna istota: Jego myśli i Jego pragnienia powinny być w nowym stworzeniu, czyli w was i we mnie. Bóg jakby podzielił siebie. W kościele On ma to, co tworzy Jego moralną istotę. Kiedy patrzymy na kościół XXI wieku, to zauważamy zupełny brak ludzkiego przekonania i osądzenia.

Nie ma właściwie powiązania pomiędzy wiarą, a postępowaniem. W kościele ubierają się jak w świecie, śmieją się z tego, z czego śmieje się świat. Bardzo trudno jest rozróżnić, gdzie jedno się kończy, a drugie zaczyna. Jeżeli mamy odzwierciedlać moralny charakter Boga, to musi być przez nas wyrażona świętość Boża i nie ma od tego wyjątku. Człowiek powinien stać się moralnym uosobieniem natury Boga. Jeżeli mówimy, że ktoś  jest według naszego serca, to znaczy, że chcemy, żeby ten człowiek wyrażał nas i postępował tak, by całkowicie nas zadowolić. Właśnie takim ma być człowiek według Bożego serca: ma żyć tylko dla Niego. Bóg był całkowicie usatysfakcjonowany misją swojego Syna: „To jest Mój umiłowany Syn, w którym Ja mam upodobanie”. Bożym celem dla naszego życia jest również upodobnienie nas do Niego. Nie ukształtowanie nas na podobieństwo kogokolwiek innego, ale na podobieństwo Jezusa Chrystusa, Jego Syna. 

Chcąc upodobnić się do tego obrazu, muszę żyć tak. jak On żył. Będę modlił się tak, jak On się modlił, będę pragnął tego, czego On pragnął. Pójdę tylko tam, dokąd On by poszedł, Nie będę swoich członków używał jako narzędzi niesprawiedliwości. Nie będę przed sobą stawiał żadnej złej rzeczy. Nie pozwolę, aby moje uszy słuchały głupstw tego świata. Nie pozwolę, aby mój język je wypowiadał. Nie pozwolę, aby moje ręce dotykały tego, czego On by nie dotykał albo moje nogi szły tam. dokąd On by nie poszedł

 „Człowiek według Bożego serca” -  rozdział o tym samym tytule cz. 1

sobota, 12 marca 2011

Człowiek według Bożego serca - SPIS TREŚCI cz.2

 
Obecnie prezentujemy  obszerne fragmenty z książki - "Człowiek według Bożego serca" Mamy już wstawione fragmenty z następujących rozdziałów: 
  • Ostateczna walka między dobrem a złem - 17 stycznia
  • Chrystus - objawienie charakteru Boga - 19 stycznia
  • Chrystus - objawienie Starego Testamentu - 21 stycznia
  • Chrystus nadchodzi - 21 - 30 stycznia (cały tekst)
  • Odnowienie duszy - 16 - 19 luty
  •  Życie Chrystusa - 21 - 27 luty
  •  Przygotujcie drogę Pańską - 28 luty - 5 marca
  •  Tron Boży i ołtarz - 7 - 11 marca
Równolegle do umieszczanych fragmentów książki  „Człowiek według Bożego serca” w internetowym Radiu Pielgrzym istnieje możliwość wysłuchania kazań pastora Clendennena, które dały początek napisaniu tej książki. Ponieważ książka o której mówimy jest zapisem kazań pastora Berta, które wygłosił m.in w Polsce. W nadchodzącym tygodniu, tu na blogu wstawię cały rozdział zatytułowany tak jak tytuł książki: „Człowiek według Bożego serca” Modlę się aby tekst ten był zachęceniem i pomocą w upodabnianiu się do Chrystusa, dla wielu z Was.

Słowo Boże otwiera nasze serca, ale ołtarz, oczyszcza je

Boże dzieła są doskonałe. On przekonuje o prawdzie i o grzechu, ale też doskonale oczyszcza. Dzieje się to w ustalonej kolejności. Nie możesz ominąć tronu. Tron musi ujawnić twój grzech, zanim ołtarz cię oczyści. W Hebr. 4 mamy ołtarz i tron. Słowo Boże objawia i rozdziela do głębi ducha i duszy. Na tym polega działanie tronu. Mamy też Najwyższego Kapłana, Jezusa, który przeszedł przez niebiosa. Zaczyna się od światła z tronu, ale kończy się na ołtarzu łaski Najwyższego Kapłana. Końcowym rezultatem pokazania przez tron naszej ruiny jest usunięcie jej przez ołtarz. Kolejność została ustalona: ruina, oczyszczenie i - rezultaty

Nikt nie jest naprawdę gotowy, by Mistrz mógł go używać, dopóki nie zostanie wystawiony na światło z tronu i nie doświadczy uwolnienia przez ołtarz. Tron ujawnia, co jest w naszym sercu po to, by ołtarz mógł je oczyścić. Słowo Boże otwiera nasze serca, ale ołtarz, czyli krzyż, oczyszcza je.
 
„Człowiek według Bożego serca” –  Tron Boży i ołtarz

piątek, 11 marca 2011

obok tronu Bożego jest ołtarz

To samo co Jan, przeżył Izajasz, wołając: „Biada wam, biada wam" (rozdział 5), ale w rozdziale 6., kiedy zobaczył Pana siedzącego na tronie, wołał: „Biada mi!". W świętości Bożej ujrzał samego siebie takim, jakim nigdy przedtem siebie nie widział. Tylko w świetle z Bożego tronu następuje prawdziwe objawienie stanu serca.(Prorok Izajasz, z całego starotestamentowego Izraela, był najbardziej uczciwym człowiekiem, ale w momencie, kiedy stanął w świetle Bożej świętości, całe jego poczucie własnej wartości zostało zburzone. W jednym momencie poczuł się przed świętym Bogiem jak nagi i w żadnym wypadku nie mógł dorównać Bożemu standardowi świętości.

Dopóki Izajasz porównywał się z innymi śmiertelnymi ludźmi, mógł mieć o sobie dość wysokie mniemanie, ale w momencie, gdy został skonfrontowany z nieskończoną świętością Bożą, zobaczył, jaki jest nieczysty. Gdyby Bóg dzisiaj odsłonił taką zasłonę przed nami, to widzielibyśmy siebie samych bardziej na drodze do piekła, niż do nieba. Izajasz nigdy wcześniej nie widział siebie samego w takim świetle, dlatego też nigdy się tak nie oceniał. Zobaczył Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a siebie jako niegodnego i usłyszał głosy Serafów wołających: „Święty, święty, święty”. Ten obraz wywołał potrzebę głębokiej ekspiacji. „Jestem nieczysty, nieczysty!” - stwierdził z lękiem. W świetle tego tronu Izajasz nawet nie porównywał siebie z kimś innym i nie próbował znaleźć kogoś, kto jest gorszy od niego. Nie martwił się tym, co zrobił, ale skupił się na tym, kim jest. Nie zajmował się swoimi uczynkami, ale stanem swojego serca. Izajasz nie powiedział: „Biada mi, bo dzisiaj nie czytałem Biblii”. To było coś o wiele głębszego. On zawołał: „Jestem nieczysty!”.
Dzisiaj kościół pełen jest ludzi, którzy nigdy nie stanęli w świetle Bożego tronu i nigdy nie widzieli samych siebie w Jego świetle. Nie widzieli głębi swojej cielesności. Tacy ludzie chcą, by Chrystus ich uwolnił, ale nie chcą intymnej społeczności z Nim. Chcą być zbawieni, ale nie chcą być za blisko Niego. Chcą, by Jezus ich kochał z daleka, ale boją się przybliżyć do Boga, gdyż obecność Bożej świętości pokaże im ich prawdziwy stan. Z tego powodu większość ludzi nie może dłużej być przy ołtarzu, bo tam świeci prawdziwa światłość i pokazuje ich realny, faktyczny stan. Ostatniej nocy nie mogłem spać i rozmyślałem  mój duch walczył, więc byłem niespokojny.

W ubiegłą niedziele jadłem obiad z bratem Lwem i jego żoną. Otrzymałem miskę truskawek, najsłodszych, jakie kiedykolwiek jadłem. Lew powiedział, że nigdzie na świecie nie ma słodszych truskawek, niż te w Szwecji. I mówił to poważnie. Po chwili dodał, ze dalej na północ są jeszcze lepsze, ponieważ są dłużej wystawione na działanie słońca. Wtedy pojawiła się w moim sercu taka myśl ci, którzy wysławieni są długo na działanie Bożego światła, którzy postanowili trwać w tym świetle, otrzymają prawdziwe objawienie Chrystusa. Większość ludzi żyje obojętnie  z dnia na dzień, ale my mamy się wystawiać codziennie na działanie tego Światła. Człowiek może być nieświadomy swojego stanu duchowego i może na odległość udawać profesjonalną wiarę, ale nie wytrzyma próby w świetle tronu, gdyż wtedy wyjdzie na jaw powierzchowność jego serca. To jest powód, dla którego większość ludzi nie może wytrzymać dłużej na ołtarzu: cielesność jest bardzo nerwowa! W kościele są też tacy, którzy uważają się za świętych i patrzą z góry na pozostałych. Zajmują się tym, co zewnętrzne, ale nigdy nie spojrzą w swoje serce. Wielu ludzi w kościele uważa, że ich szaty są białe, ale gdybyście kiedyś stanęli tam, gdzie stał Izajasz i zobaczyli siebie na tle Bożej świętości, to - tak, jak Izajasz -każdy z was by wolał: „Biada mi!”

Tak jak Koryntianie, porównujemy siebie z sobą, a to jest niemądre. W Słowie Bożym nie znajdziecie człowieka, który by stanął w Bożej obecności i ujrzał siebie świętym. Kiedy najbardziej święty człowiek stanął w obecności świętego Boga, to upadł na twarz i wołał: „Biada mi!” Daniel, chyba najbardziej święty człowiek w Biblii, roztopił się w Jego światłości. Jan upadł, jak martwy. Wszyscy oni padli przed obliczem Bożym. Kiedy Jezus powiedział do tłumu, który przyszedł Go pojmać: „Ja jestem”, to wszyscy upadli przed Nim. Gdyby ta historia w tym miejscu się skończyła, byłoby to tragiczne, ale mam dobrą nowinę dla każdego, kto mnie słucha.

Obok tego tronu jest ołtarz. Dzięki Bogu! Halleluja! Kiedy zobaczę siebie w świetle tego tronu, moje duchowe oczy skieruję na ołtarz. Kiedy Izajasz wyraził swój stan i wyznał grzech, mógł skorzystać z dobrodziejstwa tego ołtarza. A oto jego relacja: „Wtedy przyleciał do mnie jeden z Serafów, mający w ręku rozżarzony węgielek, który szczypcami wziął z ołtarza. I dotknął moich ust, i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony”. Grzech, który został ujawniony w świetle tronu, został usunięty przez ołtarz. Dzięki Bogu za ten ołtarz! Jeżeli w świetle tego tronu ujrzy siebie człowiek grzeszny, to w świetle Bożego ołtarza jawi się drogocenny Pan Jezus, Boży Syn. To samo światło, które ujawnia jedno, pokazuje i drugie. Sam Bóg przygotował wyjście z ruiny grzechu, która została ujawniona w świetle tronu. Izajasz natychmiast wszedł w kontakt z Bogiem, składając ofiarę. Rezultatem tego było doskonałe usunięcie jego winy. Wtedy Izajasz mógł stanąć w świetle tronu, który jeszcze przed chwilą pokazywał jego nieczystość i w tym świetle mógł zobaczyć swoje oczyszczenie.

„Człowiek według Bożego serca” –  Tron Boży i ołtarz