Bert Clendennen

Bert Clendennen

piątek, 19 października 2012

ale teraz jesteście obmyci i wybieleni


Kiedy przychodzi przebudzenie i radosna nowina o odkupieńczej miłości jest głoszona z zaangażowaniem i przekonaniem, biedni słuchają jej chętnie. Żyjąc w swojej okropnej biedzie, zaniedbani, bez opieki ze strony tych, którzy powinni się troszczyć, słuchają z podziwem poselstwa, które mówi, „nawet włosy na głowie waszej są policzone” i uświadamiają sobie, że są więcej warci dla Boga, niż świat. Oni potrzebują to usłyszeć. Doświadczyli tak mało miłości, a są jej tak spragnieni, że ich serca są przyciągnięte poselstwem o boskiej miłości i współczuciu, które spowodowało, że Bóg dał Swojego Syna za nich. Przebudzenie oznacza podniesienie i pokrzepienie dla dużych mas społeczeństwa i to zazwyczaj tej części społeczeństwa, której życie z powodu biedy i degradacji wydaje się być zagrożeniem dla państwa. Nie ma wątpliwości, że przebudzenie, które przyszło przez Wesley’a, uchroniło Anglię od ryzyka rewolucji podobnego do rewolucji francuskiej. Przebudzenie uchroniło ich przez zwrócenie uwagi mas na rzeczy z góry, a nie na rzeczy ziemskie. Wszystkie prawdziwe przebudzenia są przebudzeniami etycznymi i pozostawiają po sobie zmienione życie. Nic nie czyni takiej zmiany w ludzkim charakterze, jak narodzenie na nowo.

Przebudzenia spowodowały trzeźwość pijaków i zerwały więzy złych nałogów. W prawdziwym przebudzeniu występek i grzech spotkały swoich przeciwników i pojawiły się nowe i zdumiewające możliwości. Jest to coś, co mogą mieć całe masy, które w przeciwnym wypadku są bez nadziei. Dobroć jest najbardziej osobliwą i uroczystą rzeczą w historii. To jest widoczne, jako efekt każdego prawdziwego przebudzenia. Naszą szkołę w Perm w Rosji ukończył człowiek, który był policjantem, a teraz jest pastorem zboru. Jest on bardzo wspaniałym człowiekiem. Kiedy byłem tam ostatnio, wszyscy studenci, którzy ukończyli szkołę poprzednio, przybyli na zakończenie trzeciego semestru. Byli studenci widzieli mnie na video, a potem spotkałem ich osobiście. Po zakończeniu mieliśmy wspólny obiad i kilku studentów składało świadectwo. Były milicjant był jednym z tych, którzy składali świadectwo. Opowiadał o swoim życiu w milicji. Był on okrutnym i złym człowiekiem, żyjącym tylko dla siebie. Kiedy usłyszał Ewangelię i uwierzył, wszystko się zmieniło. Następnego ranka odszedł z policji. Naciskano na niego z góry i z dołu, by wrócił z powrotem do milicji. Jego żona stała za nim, bardzo godna i piękna kobieta, prawie tak wysoka, jak on. Kiedy skończył, ona złożyła świadectwo, „Tak, jak Paweł, nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej. Obok mnie stoi jeden z najwspanialszych mężów i ojców, jakich kobieta mogłaby mieć. Przed spotkaniem z Ewangelią był on najbardziej złym i okrutnym człowiekiem dla naszych dzieci i dla mnie”. Powiedziała, jak była już gotowa go opuścić, ale zobaczyła w momencie, jak ten okrutny i zły człowiek stał się najbardziej uprzejmym i delikatnym mężczyzną, jakiego kobieta mogłaby mieć za męża. To jest moc Ewangelii. W historii każdego prawdziwego przebudzenia w dalszym ciągu właściwe jest używanie słów Pawła, „Tacy niektórzy z was byli, ale teraz jesteście obmyci i wybieleni”.

Kiedy przyjdzie przebudzenie, objawi ono kościołowi jego duchowe zepsucie, jego świeckość i nieszczerość jego świadectwa. Duchowe zepsucie wydaje się iść na dwóch poziomach. Pierwsza tendencja, to doktryna kościoła traci swoją moc przekonywania sumienia i umysłu, albo poruszania serca. W czasach martwoty, nieduchowi kaznodzieje używają tych samych, starych słów, które kiedyś miały taką moc przekonującą, ale teraz są pozbawione mocy, częściowo ponieważ dla tych, którzy ich używają, stały się żargonem kazalnicy. Dlatego kościół przechodzi okres sceptycyzmu. Niewiara ostudza najważniejszy ogień. Przy pierwszej wypowiedzi namaszczonego proroka znika nieśmiałość i niepewność, które są rezultatem braku żywego poselstwa. Z nowym i świeżym objawieniem Chrystusa przychodzi przebudzenie. Nagle wszystko się zmienia.

Druga tendencja w historii duchowego zepsucia jest taka, że uwielbianie staje się formalne. Kapłaństwo wywyższa rytuały, aż Chrystus jest uciśniony. Religia staje się sztuką, a nie odpowiedzią duszy człowieka. Rytuały i formy uwielbienia nie są same w sobie złe, ale niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, kiedy znika duchowość, gdyż wtedy forma staje się treścią dla siebie. Sztywne posłuszeństwo staje się religią i jest ofiarowane Bogu zamiast prawdziwego, duchowego oddawania czci. Przeniesienie uwagi z życia wewnętrznego na zewnętrzne obniża poczucie moralności. Otwiera to drzwi dla praktykowania poważnych nadużyć i oddziela religię od moralności. W takich czasach kapłaństwo się degeneruje. Ci, którzy usługują przy rzeczach świętych, stają się świeckimi. W kościele odkrywa się rozpustników i jeszcze gorszych. Miłość bogactw, wygód i mocy, to trzy śmiertelne grzechy tych, którzy zajmują wysokie stanowiska. Najbardziej wstrząsającym przykładem siły formy pokonującej Ducha jest Izrael na początku ery chrześcijaństwa.

Religia pozbawiona duchowej wartości, stała się oddawaniem czci zewnętrznej i była tak pozbawiona duchowego rozeznania, że arcyhipokryta stał się popularnym ideałem człowieka religijnego. „Biada wam uczeni w piśmie i faryzeusze, hipokryci”. W momencie, kiedy pierwszy powiew przebudzenia dotyka serca kościoła, ludzie idą w kierunku Boga. Zrywają więzy, które ich krępują i z nową radością powracają do prostoty uwielbiania. Śpiewają te same stare pieśni, ale teraz mają one nowe brzmienie. Pochodzą z serca, a nie są grą duszy

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Prawo Przebudzenia

czwartek, 18 października 2012

w uścisku wstydu i osądzenia kościół uniża się w głębokiej pokorze

Kiedy ten wewnętrzny ogień przestanie płonąć intensywną miłością do Chrystusa, nie pozostanie nic dla obrony kościoła przed duchem tego świata, który wchodzi z nienawiścią do wszystkiego, co duchowe. Z obniżeniem duchowego pragnienia uwielbianie Boga jest zimną formalnością, albo cielesną imitacją tego, co kiedyś było prawdziwe. Wiele lat temu głosiłem kazanie na temat, „Wiedz czego słuchasz”. Podałem przykład, że kiedy byłem jeszcze chłopcem i wyrastałem w małej społeczności, mieliśmy tam syrenę, która wyła punktualnie o godzinie 12.00. Według niej można było ustawiać zegarek. Kiedy syrena zawyła, wiedzieliśmy, że już czas opuścić warsztat i zjeść posiłek. Z biegiem czasu taki sam sygnał miał samochód policyjny, ambulans i samochód straży pożarnej. Dlatego, kiedy słyszeliśmy syrenę, trzeba było patrzeć na zegarek, by się przekonać, czy to jakieś nieszczęście, czy czas na posiłek.

Obserwowałem też imitację tego, co było prawdziwe, kiedy się narodziłem. Widziałem powstawanie imitacji prawdziwego dawnego uwielbiania, które płynęło z serca i sprowadzało chwałę Bożą na zgromadzenie. Pozwalamy na praktyki tego, co jest dokładną kopią świata, by zdobyć zainteresowanie. W takich czasach kościół staje się świecki, samolubny i prawie, jeżeli nie całkiem, bez Chrystusa. Przez prawdziwe przebudzenie to wszystko się zmienia. W kościele oraz indywidualnie powstaje świadomość grzechu. W tym miejscu kościół uświadamia sobie, jak daleko odszedł i jak niewierny był swojemu Panu. Jak mało chwały naprawdę oddawał Bogu. W uścisku wstydu i osądzenia kościół uniża się w głębokiej pokorze i wyznaje swoje fałszywe świadectwo, świeckie praktyki i obojętność na duchowe potrzeby innych wokoło. Potem jest czas reformacji, kiedy grzeszne praktyki, które miały miejsce i odstępcy od Boga są wyciągnięci i potępieni. Kiedy kościół z radosnym sercem zwraca się ku rzeczom duchowym, następuje oczyszczenie i obmycie. Kościół stara się przez modlitwę i gorliwość pozyskać tych, którzy są bez Ewangelii.

Inną cechą charakterystyczną lub efektem ruchu przebudzeniowego są wspaniałe wybuchy radości, nie te imitacje i sprośne rzeczy, które widzimy dzisiaj. Kiedy minie agonia osądzenia i straszne poczucie opuszczenia, smutku i okrucieństwa grzechu, wtedy takie serce ogarnia błogosławiony pokój z powodu przebaczenia. Żadna radość, którą oferuje ten świat, nie może się równać z radością i pokojem Bożym, jaki napełnia serce, które może śpiewać prawdziwie, „Moja dusza ma się dobrze”. Nie ma lepszej radości. Tej radości żaden język nie potrafi wyrazić. Izajasz przez wspaniałą wyobraźnię opisuje to tak: „Góry i pagórki śpiewają, a wszystkie drzewa polne klaskają w dłonie”. Dla tych, którzy zostali pochwyceni przez tą powódź, zmienia się cały świat. Wszystko jest dobrze. Ta radość nie jest ograniczona tylko do grzeszników, którzy przyszli do Boga. Napełnia ona serca tych, którzy już są naśladowcami Chrystusa. Przebudzenie wprowadza swoje promienne życie do kościoła i powoduje, że całe uwielbianie lśni duchowym zapałem. To jest efekt przebudzenia. Gdziekolwiek się pojawi, zostawia na swojej drodze niezliczone rzesze ludzi napełnionych radością Bożą. To nowo narodzone szczęście jest wyrażane w pieśniach. Śpiew jest naturalnym odruchem szczęśliwego serca. Zaczęli się weselić.

Prawie każdemu przebudzeniu od pięćdziesiątnicy i nadal towarzyszą wybuchy podniecenia, przez zaskakujące zjawiska. Nie było takiego prawdziwego przebudzenia, które by nie podniosło ludzi na wyższy poziom. Przebudzenie w Walii dotykało wszystkiego, nawet biednych mułów pracujących w kopalniach. Muły pracowały w podziemiach kopalń z górnikami, którzy byli pijani i brutalni. Jedyny język, jaki znały te muły, to przekleństwa i krzyki. Kiedy górnicy poznali Chrystusa i ich charakter zmienił się tak radykalnie, stali się tak łagodni, że muły nie wiedziały, co robić. To jest przebudzenie! „Czyż nie ożywisz nas znowu, aby lud twój rozradował się w tobie?” (Psalm 85:7).

Innym wspólnym czynnikiem wszystkich prawdziwych przebudzeń jest to, że wywierają wielki wpływ na masy społeczeństwa. Przebudzenia pozostawiają po sobie trwałe, pozytywne wpływy. Wszystkie prawdziwe przebudzenia tworzą nową erę w postępie ludzkości. Wszystkie przebudzenia zaczynają się od dołu. Ich przywódcy są prawie zawsze z ludu. Nigdy nie przyszło to przez wysoko postawionych ludzi kościoła.  Największy wpływ przebudzenia widać wśród biednych, których kościół zaniedbał. W czasie odstępstwa, kościół zwraca uwagę na osobistości, ale kiedy przyjdzie przebudzenie, Boża uwaga zwrócona jest na tych, których kościół zaniedbał.

W czasach zmniejszającej się wiary kościół jest zawsze opróżniony z ducha ofiarności. Staje się samolubny, świecki, a swoich wpływów używa dla zapewnienia świeckich wygód. Jeżeli w to nie wierzycie, popatrzcie jeszcze raz. Koło prawie każdego kościoła w Ameryce jest sala gimnastyczna. Nazywają to centrum życia rodzinnego. Nie ma znaczenia, że dwa miliardy ludzi nie słyszało jeszcze Imienia Jezus, a my potrafimy wydać pół miliona dolarów, by ludzie mieli się gdzie bawić. Popatrzcie na nasze fantazyjne ławki, chociaż ja tego nie potępiam, ale mówię wam, gdzie jesteśmy. Kiedy Duch Boży się oddala, patrzymy na zegarki i wszystko obraca się wokoło wygód. Kiedy duch życia zaczyna znikać, duch heroizmu odchodzi, a masy społeczeństwa, które nie są atrakcyjne z powodu swojego ubóstwa, są zaniedbywane przez tych, którzy powinni być nimi najbardziej zainteresowani.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Prawo Przebudzenia

środa, 17 października 2012

w czasach przebudzenia na kościół spada osądzenie

Bóg zawsze uzyskiwał uwagę Swojego ludu albo przez przebudzenie, albo sąd. Jeżeli nie może nas doprowadzić do miejsca przebudzenia, zdobędzie naszą uwagę za pomocą sądu. Kontynuujemy nasz cykl z pytaniem, „Co to jest przebudzenie ?” Widzieliśmy, że przebudzenie, to wkroczenie Boga. Kiedy On przyjdzie, wiele z tego, co człowiek robi, idzie na bok, a Bóg działa w świętości i mocy. Kiedy Bóg przyjdzie, coś się dzieje. Kiedy już wiemy, czym jest przebudzenie, przypatrzmy się jego prawom. W Psalmie 85:7 Dawid mówi, „Czyż nie ożywisz nas znowu, Aby lud twój rozradował się w tobie?” Nikt nie może studiować przebudzenia nawet powierzchownie, żeby nie był uderzony podobieństwem efektów w tych, których ogarnęła fala przebudzenia. Dwa z nich wyróżniają się i są wspólne dla wszystkich. 

Każde prawdziwe przebudzenie w pojedynczych ludziach i w kościele przynosi głęboką świadomość grzechu. Teraz jesteśmy świadkami przebudzenia, które manifestuje się śmiechem. Wszyscy zanoszą się od śmiechu, upadają na podłogę w napadach śmiechu. Jednak śmiech nie jest znakiem przebudzenia. Może to być rezultat przebudzenia, ale nie jego powód. Nic nie umiera bez grzechu. Gdyby Adam nie zgrzeszył, mógłby dzisiaj siedzieć tu ze mną. Grzech sprowadził śmierć. Nie może być przebudzenia, póki nie rozprawimy się z elementem grzechu. W nowoczesnym kościele ewangeliści się zagubili. Mamy objazdowych kaznodziejów, którzy promują program, ale nie prawdziwych ewangelistów. Zadaniem ewangelisty jest badanie kościoła. Ja jestem ewangelistą. Jeżeli zaprosicie mnie do waszego zboru, będę natychmiast wiedział, jeżeli jest coś złego , jeżeli grozi śmierć, a nie może być śmierci w was indywidualnie, ani kolektywnie w kościele, jeżeli nie ma grzechu. Jeżeli mamy mieć przebudzenie, muszę ten grzech ujawnić. 

Byłem pastorem jednego zboru przez 35 lat. Od dnia, kiedy rozpoczęliśmy, w tym zborze był duch przebudzenia. Na każdym nabożeństwie oglądaliśmy ludzi dożywających zbawienia, napełnianych Duchem i uzdrawianych. Tak było przez cztery lata, a potem to zamarło. Wiedziałem, że coś jest źle i gdzieś wkradł się grzech. Pastor jest tak blisko ludzi, że Duchowi Świętemu trudno jest objawić grzech w tych ludziach. Niektórzy byli ze mną od trzydziestu lat. Gdyby ktoś mi powiedział, że ktoś z nich jest zamieszany w cudzołóstwo, pomyślałbym, że diabeł chce go zniszczyć. Dla tego potrzebujemy ewangelistów. Ewangeliści są z zewnątrz. Mogą obiektywnie spojrzeć na to, co się dzieje. Kiedy przebudzenie zaczęło zamierać, zaprosiłem ewangelistę. Zaczęliśmy nabożeństwo w niedzielę wieczorem. W środku śpiewania on wszystko przerwał i wezwał zbór do modlitwy.

Powiedział zgromadzonym, by uklęknęli koło ławek, a on im powie, kiedy wstać. On sam odwrócił się tyłem do zebranych, upadł i zaczął wzdychać przed Bogiem. Trzydzieści minut później wstał i kazał wszystkim wstać. Kiedy wstali, powiedział, „Bóg mi pokazał, że jeden człowiek w przywództwie zboru chodzi do żony kogoś innego”. Pomyślałem, że jeżeli on ma rację, to ja jestem zrujnowany, ale jeżeli on się myli, to dopiero jestem zrujnowany. Widziałem, że to nie ja. Ewangelista wezwał nas ponownie do ołtarza i powiedział, „Z czymś takim nie możemy mieć przebudzenia”. Nie trwało ani 5 minut, a kierownik szkółki niedzielnej klepnął mnie po ramieniu, blady, jak trup. Powiedział, „Nie będę mógł przyjść na nabożeństwo”. Odpowiedziałem, „Na pewno nie”. Później zostawił on swoją żonę i ożenił się z tą drugą kobietą.

Kiedy przychodzi Duch Święty, przychodzi by objawiać. W żywym spotkaniu duchowym grzech i poczucie winy duszy widać, jako przerażającą ciemność. Nie tylko są obnażane kardynalne grzechy w ich obrzydliwości, ale ci osądzeni widzą siebie tak, jak widzi ich Bóg. Każdy upadek, każda podłość, każde kłamstwo, każdy akt egoizmu, zdrady i dwulicowości stają przed grzesznikiem w strasznej obecności Boga. Ich grzechy prowadzą przed sąd. Wołają w rozpaczy. Ile z tego widzicie w tym całym śmiechu? Powinniśmy płakać między przysionkiem i ołtarzem w agonii osądzenia, otwarcie wyznając nasz grzech, aż naszym jedynym pragnieniem będzie odrzucenie naszych grzechów i pojednanie z Bogiem. Nawet w Chinach, gdzie trudno jest wzbudzić poczucie winy, kiedy przyszło przebudzenie przez wielkiego ewangelistę Gofortha, do kościoła weszła taka sama agonia przekonania o grzechu.

Widziałem to, kiedy zaczęło przychodzić przebudzenie do Rosji. Na początku każdego semestru studenci wydawali się być zahipnotyzowani słowem Bożym. Nie słyszeli tego, co im mówiłem. Potem gdzieś w czwartym lub piątym tygodniu zaczynało się przebudzenie. Ktoś wyskakiwał i płakał. W środku lekcji wychodził do przodu i prosił Boga o przebaczenie. To jest przebudzenie. To jest znak przebudzenia. W czasach przebudzenia na kościół spada osądzenie. W luźnych czasach przytłumione sumienie kościoła pozwala, by wkradło się wiele rzeczy, które same w sobie nie są złe, ale przytępiają ostrze życia duchowego. Pozwalamy na to, na co kiedyś byśmy nie pozwolili. Jesteście chrześcijanami już długo. Chodziliście z Bogiem. Pamiętacie, jak byliście ostrożni, kiedy przyszliście po raz pierwszy do Chrystusa? Każda mała rzecz, o której myśleliście, że Jemu się nie podoba, powodowała reakcję, pokutę i złamanie. A co teraz? Czy pozwalacie sobie na to, na co wtedy nie pozwalaliście? Czy mówicie sobie, że teraz już więcej wiecie? Nie, nie wiemy więcej. Jak Samson, mamy wyłupione oczy i nie widzimy co jest dobre, a co złe.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Prawo Przebudzenia

wtorek, 16 października 2012

czyż nie ożywisz nas znowu ?

Kiedy widzimy, że pewne rzeczy, które są oznaką końca wieków i generacji, zaczynają się wypełniać, Bóg powiedział, „podnoście głowy wasze, gdyż przybliża się odkupienie”. Wiążemy to, i słusznie z powtórnym przyjściem Jezusa. On przyjdzie. Musimy sobie również przypominać, że odkupienie przybliżyło się przez wieki, w których Chrystus nie przyszedł po Swój kościół. On przyszedł do kościoła w nowy sposób. Do kościoła przyszło nowe życie, kiedy stał się środkiem do objawiania Chrystusa. Nowy Testament i historia są pełne dowodów, że Bóg nigdy nie zamierzał ograniczyć wylania Ducha do jednego historycznego dnia. W Dziejach 10:45 macie znamienne wylanie Ducha Świętego w domu Korneliusza. Prawdziwe przebudzenia zawsze były naznaczone potężnymi i często szeroko zakrojonymi wylaniami Ducha Bożego. W takich chwilach ludzka aktywność musi ustać. Czasami nawet głoszenie kazania musiało być zatrzymane, gdyż ludzie leżeli na twarzy, a głos kaznodziei był zagłuszony wołaniem pokutujących.


Tak się stało z Jonatanem Edwardsem w przebudzeniu w Nowej Anglii. Jonatan Edwards był tak krótkowzroczny, że musiał trzymać swoje kazanie przed czubkiem nosa, by go czytać. Kiedy Edwards głosił swoje kazanie, wybuchło takie przebudzenie, że musiał przerwać głoszenie, gdyż ludzie trzymali się filarów i ławek, krzycząc, „Miej litość, bracie Edwards”. Zobaczyli otwarte piekło. Oby Bóg uczynił to ponownie. On to uczyni, jeżeli znajdzie takie narzędzie. Łukasz potężnie opisuje taką scenę słowami, „zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy.” (Dz. Ap.10:44). David Brainard opisał początek wylania Ducha wśród amerykańskich Indian w roku 1745 takimi słowami: „Moc Boża zstąpiła na zgromadzenie, jakby potężny wicher i z zadziwiającą energią spychała wszystko przed sobą. Stałem zdumiony”, powiada Brainard, „z powodu wpływu, który owładnął zgromadzonych prawie całkowicie i nie mogłem porównać tego z niczym innym, jak tylko z niepokonaną mocą potężnego potoku ... prawie wszyscy ludzie w różnym wieku pochylili się razem. Prawie nikt nie był w stanie sprzeciwić się uderzeniu tej zadziwiającej operacji”.  Brainard w tym samym opisie mówił, jak przez ponad rok pracował i modlił się, a ani jeden Indianin nie został poruszony. Jednak Niebo pewnego dnia odpowiedziało i przebudzenie przyszło, jak potężny wiatr.

Przebudzenia nigdy nie można wyjaśnić aktywnością, organizacją, spotkaniami, osobistościami lub kazaniem. To może, ale nie musi mieć wpływu na to dzieło, ale nie może być to odpowiedzialne za powstałe efekty. Przebudzenie jest głównie manifestacją Boga. Ma na sobie pieczęć boskości, którą nawet nieodrodzeni i niewtajemniczeni szybko rozpoznają. Przebudzenia muszą z konieczności wywierać wpływ na społeczeństwo. To jest jeden ze sposobów, w jaki możemy odróżnić to od normalnego działania Ducha Świętego.

Kiedy przyszło przebudzenie do Walii, po wielu modlitwach, oczekiwaniu i przygotowaniu narzędziem, przez które to przebudzenie mogło przyjść, człowiekiem, który był najbardziej odpowiedzialny, był Evan Roberts. Tej nocy, kiedy zaczęło się przebudzenie, było tylko siedemnastu  obecnych. Przebudzenie nigdy nie przychodzi z powodu dobrze zorganizowanej kampanii. Przebudzenie zawsze przychodziło przez ludzi, którzy nastawili swoje serca na szukanie Boga. „Znajdziecie mnie, gdy mnie szukać będziecie całym sercem”. Przebudzenie przychodziło zawsze przez takich ludzi. Bóg powiedział do Evana Robertsa, by powiedział ludziom trzy rzeczy: „Pokutujcie z każdego znanego wam grzechu. Oddzielcie się od wątpliwych nałogów. Pojednajcie się ze swoimi braćmi”.

Tej nocy zstąpiło przebudzenie na 17 ludzi, a w ciągu 24 godzin opanowało całą dolinę i ponad 10.000 dusz narodziło się do królestwa Bożego. Bóg się nie zmienił. Przebudzenie, którego nasze serca pragną, będzie takie same w wieku 20, jak było w 19. Jeżeli nie ma deszczu, musimy patrzeć tylko na siebie. Czy przestrzegaliśmy przykazań? Czy byliśmy posłuszni Jego prawom? Nie mylmy cieni z rzeczywistością. Kiedy przyjdzie przebudzenie, kościół nie będzie musiał ogłaszać tego w telewizji, by ludzie dowiedzieli się, że Bóg zstąpił.

Przebudzenie, to obecność Boga. Psalmista powiedział, że Morze Czerwone uciekło przed obliczem Boga w Judzie. Oby Bóg był poznany przez kościół żywego Boga. Miliony będą zbawione, przyjdzie powściągliwość i zmniejszą się przestępstwa. „Czyż nie ożywisz nas znowu, Aby lud twój rozradował się w tobie? (Psalm 85:7). Co to jest przebudzenie? Przebudzenie, to Bóg wkraczający w niesamowitej świętości i strasznej niezwyciężonej sile w normalne sprawy religii.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Czym jest Przebudzenie ?

poniedziałek, 15 października 2012

obecne przebudzenie nie powoduje praktycznie żadnych zmian w ludziach

Przebudzenie jest takim manifestacyjnym działaniem Boga, że ludzkie osobowości są przyciemnione, a ludzkie programy odrzucone. To człowiek cofa się w cień, a Bóg przejmuje prowadzenie. Przebudzenie, to Bóg odsłaniający Swoje potężne ramię i działający w nadzwyczajnej mocy zarówno wśród świętych, jak i grzeszników. Mamy wiele religijnych ekscytacji i błędnie nazywamy to przebudzeniem. Kilka lat temu na pierwszej stronie jednej z najbardziej szanowanych gazet The Wall Street Journal był taki tytuł, „Naród w przebudzeniu, ale nie ma zmiany”. Ten pisarz świeckiej gazety wiedział chyba więcej o przebudzeniu, niż członkowie kościoła lub kaznodzieja. Mówił o przebudzeniach z przeszłości za czasów Lutra, Wesleya, Finneya i Moody’ego. Wskazywał, że te przebudzenia nie tylko dramatycznie zmieniły ludzi, którzy brali w tym udział, ale miały też potężny wpływ na społeczeństwa lub kraje, gdzie się pojawiły. Autor dalej pisał, „obecne przebudzenie nie powoduje praktycznie żadnych zmian w ludziach, którzy biorą w tym udział i nie ma absolutnie żadnego wpływu na społeczeństwo”. Popatrzcie na Amerykę. W środku tak zwanego przebudzenia co dziesiąty człowiek stał się homoseksualistą. Na ulicach są strzelaniny. Przestępcy są coraz młodsi. Musimy mieć wykrywacze metali w szkołach, gdyż nasze dzieci noszą broń. Nie mówcie mi o przebudzeniu. Mamy religię, a nie przebudzenie.

Przebudzenie, to Bóg przerywający normalną aktywność religijną, obnażający Swoje ramię i ukazujący Swoją straszną świętość, z mocą do przemiany. Przebudzenie kieruje uczucia ludzi na rzeczy pochodzące z góry. Bezbożni zaczynają myśleć o wieczności. Bóg świętych i proroków w Starym Testamencie był Bogiem przebudzenia. W Izajasza 63:10 prorok przypomina, jak lud Boży zbuntował się i zasmucił Ducha Świętego. Tęsknił za manifestacją Jego gorliwości i potężnych dzieł w wierszu 15. Prorok Boży patrzy w dół na zaniedbaną świątynię i woła, „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry - jak ogień zapala chrust i powoduje, że kipi woda, oby było objawione twoje imię twoim nieprzyjaciołom, tak że narody będą drżeć przed tobą, gdy czynisz dziwne rzeczy, których nie oczekiwaliśmy! Obyś zstąpił..” (Izajasz 64:1-3).

Autor naszego tekstu Habakuk, żyjący w dniach, kiedy sąd Boży już się wylewał na Jego lud za ich grzechy, błaga o przebudzenie, „...Panie! W najbliższych latach tchnij w nie życie, w najbliższych latach objaw je! W gniewie pomnij na miłosierdzie!” (Habakuk 3:2). Boży gniew zawsze objawiał się przez suszę, głód, powodzie i ogień. Czytałem artykuł człowieka, który wykazał, że wielka powódź w Georgii, huragan, który nawiedził Florydę i trzęsienie ziemi w Kalifornii miały miejsce w ciągu 3 dni po marszu homoseksualistów. Nastąpił sąd. Musi być powtórzone wołanie Izajasza, „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry”. Obyś czynił znowu rzeczy, które przyciągną uwagę ludzi.

W wizji Habakuk otrzymał odpowiedź na swoją modlitwę. Widzi Boga w działaniu w wierszu 3, „Bóg przychodzi z Temanu, Święty z góry Paran. Sela. Jego wspaniałość okrywa niebiosa, a ziemia jest pełna jego chwały. Pod nim jest blask jak światłość, promienie wychodzą z jego rąk i tam jest ukryta jego moc. Przed nim idzie zaraza, a za nim podąża mór. Trzęsie się ziemia, gdy powstaje, gdy patrzy, drżą narody. Pękają odwieczne góry, zapadają się prastare pagórki, jego drogi są wieczne. Widziałem namioty Kuszanu zagrożone zagładą, rozerwane zasłony ziemi Midianitów.” Przez ucisk nawet natura się poruszyła przed obecnością Boga, kiedy Pan maszerował przez kraj w oburzeniu, ku zbawieniu Jego ludu w wierszach 12 i 13. Na końcu Starego Testamentu widzimy, jak Bóg stale prosi przez proroka resztkę, by zapłacili cenę.

Moglibyśmy popatrzyć na Zachariasza i Joela, dwóch proroków, którzy w dniu ciemności sprowadzili promień nadziei w obietnicy przebudzenia od Boga. Wielu znalazło nadzieję w słowach Dawida, „Ja jednak wierzę, że ujrzę dobroć Pana w krainie żyjących.” (Psalm 27:13). W Nowym Testamencie prawdziwa motywacja przebudzenia widziana jest w jaśniejszym świetle, kiedy jest połączona z wylaniem Ducha Świętego. Jako próbka tego wylania Ducha, pięćdziesiątnica była wyjątkowa jedynie w tym, że stało się to po raz pierwszy. Bóg chce, by kościół żył w takim stanie. Nie jest to wyjątkowe dlatego, że stało się to 2000 lat temu, ale dlatego, że było to pierwsze. Piotr ogłosił w tym wielkim dniu, „Ale tutaj jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela: I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało..” (Dzieje 2:16-17). Pod inspiracją Ducha Świętego Piotr był prowadzony, by zmienić proroctwo Joela, Joel 2:28 z, „I stanie się potem” na „I stanie się w ostateczne dni”. Ta obietnica odnosi się do okresu czasu. Wszystkie lata historii kościoła były „dniami ostatecznymi” i Bogu upodobało się, by przez wieki, w pewnych okresach wypełniać to proroctwo.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Czym jest Przebudzenie ?

sobota, 13 października 2012

Sukces pierwszego Kościoła cz. 2


Bert Clendennen
"A vessel of recovery"
"Naczynie odnowy"
tłum. Katarzyna Zieleźnik


Przeczytajcie jeszcze raz Dzieje Apostolskie i zobaczcie, co tam jest napisane. Umarli powstają z martwych, tysiące ludzi rodzi się na nowo do życia w Królestwie Bożym, ślepi widzą, głusi słyszą, chromi chodzą i całe społeczności są poruszane i dotykane przez Boga. Każda strona tej księgi tchnie samym Bogiem i objawia Jego życie. To nie sterylne ludzkie doktryny, które są tylko intelektualną wiedzą o Bogu. Widać tam wzrastającą realność Boga i pod koniec wieków też tego doświadczymy. Bóg powiedział w Księdze Kaznodziei Salomona, że to co jest już było. Nie dajcie się zwieść gdyż ostatnie żniwo zostanie zebrane wtedy, kiedy Kościół stanie się Kościołem a nie wtedy, kiedy „Kościół świadomy celu ” będzie działać.

Bóg dał mi przesłanie dla tego pokolenia wierzących, które dotyczy wykucia naczynia odnowy i muszą go usłyszeć wszyscy, którzy będą częścią Bożego Planu w czasach ostatecznych. Będziemy mówi o rzeczach, które powołani i wybrani muszą poznać i wprowadzić w czyn w swoim życiu.

Pierwszą rzeczą, której my, ostatnie pokolenie wierzących, musimy się na nowo nauczyć to fakt, że chrzest w Duch Świętym nie jest opcją, lecz absolutną koniecznością. Służbę Jezusa musi kontynuować Duch Święty, który żyje życiem Jezusa w wierzącym człowieku. Dlatego, tak jak pewnym jest to, że po nocy przychodzi dzień, tak samo pewnym będzie to, że jeśli Kościół dotrze do miejsca, w którym już nie polega w pełni na Duchu Świętym, zostanie wypełniony mordercami, kłamcami i cudzołożnikami. Kiedy człowiek odbiera część Bożej suwerenności i zaczyna przypisywać ją sobie, tym samym zakłada, że może istnieć zadowalająca moralność bez udziału Ducha Świętego. W chwili, kiedy tak robi w jakiejkolwiek dziedzinie swojego życia, to tak  jakby mówił „ Poradzę sobie z tym sam, nie potrzebuję Boga”. A Duch Święty mówi : „ Najpierw twoje życie musi być odnowione, nie wystarczy zwykłe dostosowanie twoich przyzwyczajeń czy zachowania do nowej sytuacji. Musisz umrzeć dla siebie, by móc żyć dla Boga”; a jedyna droga, by pokonać swoje ja prowadzi przez poddanie się Duchowi.” Gal 5,14 - „ Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będzie pobłażali żądzy cielesnej.” Duch Święty nie będzie dzielił swego życia z naszym, musimy umrzeć dla swojej woli i pragnień, jeśli On ma żyć życiem Chrystusa przez nas.

My, ostatnie pokolenie wierzących, musimy wiedzieć, że napełnienie Duchem Świętym to nie jednorazowe doświadczenie. Boży nakaz brzmi: „bądźcie pełni Ducha” - Ef 5,18. To słowo „bądźcie pełni” to czas teraźniejszy, który oznacza : przez cały czas,wszędzie i w każdej sytuacji. Kiedy wierzący chodzi w Duchu, cały czas następuje uzupełnianie właściwych cnót i praktycznej świętości. Często możemy o tym przeczytać w Bożym Słowie : „Abyście postępowali w sposób godny Pana ku zupełnemu Jego upodobaniu, wydając owoc w każdym dobrym uczynku i wzrastając w poznaniu Boga, Utwierdzeni wszelką mocą według potęgi chwały jego ku wszelkiej cierpliwości i wytrwałości, z radością „ - Kol 1,10-11. Kiedy złożymy te wszystkie słowa razem to powstanie nam piękny obraz bogactwa łaski. „We wszystkim”, „zawsze”, „obfitując w dobre uczynki”, „wydając owoc”, „utwierdzeni wszelką mocą według potęgi chwały jego”, „zgodnie z Jego wolą, która działa w nas”, „wypełnieni Bożą pełnią”. Zesłanie Ducha Świętego miało miejsce z  tego właśnie powodu. On jest Duchem działającym w nas. Słowa „ wypełnieni duchem Świętym” są ostatnim krokiem na drodze przywrócenia pierwotnej i najwyższej społeczności ducha ludzkiego z Wszechmocnym Bogiem.

Bycie wypełnionym Duchem Świętym wymaga ciągłego przychodzenia przed Boży ołtarz, by uzupełnić i odnowić to, co Bóg pierwotnie nam dał. Nie będziesz sprzeniewierzał tego, co otrzymałeś; możesz spalić olej. Uczniowie zostali wypełnieni Duchem Świętym w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich, w trzecim uzdrowili chromego, modlili się i pięć tysięcy dusz zostało zbawionych, zostali wtrąceni do więzienia, byli pobici i zastraszeni, ale modlili się i w czwartym rozdziale znowu zostali napełnieni Duchem Świętym. Kiedy cierpieli, będąc poniżonymi, ciało umarło, a naczynie zostało rozszerzone. Dorastałem w wiejskim rejonie Ameryki i we wczesnych latach mojego życia, naszym jedynym źródłem sztucznego światła była lampa na olej węglowy. Lampy te dawały światło dzięki knotowi, którego jeden koniec był zanurzony w oleju a drugi zapalony dawał światło. Jeśli pozwoliłeś, by w lampie zostało niewiele oleju, sam knot zaczynał się palić, co powodowało osmolenie ścianek lampy a tym samym ograniczenie widzialnego światła. Duchowo ty i ja jesteśmy lampami, Duch święty żyje w nas i przez nas. Jeśli pozwolimy, by brakowało nam oleju, nasze ciało zaczyna się palić przynosząc zamieszanie i ślepotę. Boże błogosławieństwo musi być odnawiane każdego ranka. Chodź w Duchu Świętym, a to właśnie Chrystus, a nie twoje ciało, będzie widoczny w twoim życiu.

c.d.n

piątek, 12 października 2012

Czym jest Przebudzenie ?


"Przebudzenie, to Bóg wkraczający w niesamowitej świętości i strasznej niezwyciężonej sile w normalne sprawy religii.”
Bert Clendennen





[Od dzisiaj zacznę tu wstawiać myśli pastora Berta z cyklu Przebudzenie. Obecnie wokół nas toczy się dyskusja, mówimy o Przebudzeniu Bożym i o jego imitacji czyli o wielkim „przebudzeniu” za sprawą Antychrysta. Są wierzący którzy wierzą, że nie będzie Przebudzenia, ale raczej wielkie Zwiedzenie i Zaśnięcie. Ja myślę, że problem tkwi w tłumaczeniu i zrozumieniu angielskiego słowa "revival" które oznacza też: odnowienie, renesans, wznowienie, wskrzeszenie, przebudzenie się, odrodzenie religijne, ocucenie, reaktywowanie, podźwignięcie, odrodzenie, odżycie, powrót do zdrowia, wznowienie i ja w tym znaczeniu spodziewam się ożywienia kościoła w czasach końca, na krótko tuż przed powrotem Pana. A tam gdzie będzie ożywienie kościół będzie miał ożywczy, przebudzeniowy wpływ na środowisko. To owo ocucenie będzie miało wpływ na ludzi, i będzie świadectwem dla tych którzy po paruzji Chrystusa, w czasach Wielkiego Ucisku opowiedzą się przeciwko Antychrystowi a staną po stronie Boga. Myślę, że pastor Clendennen, a zwłaszcza pod koniec swojego życia wyraźnie w swoich myślach szedł w takim właśnie kierunku

My, ewangelicznie wierzący Polacy ograniczyliśmy "revival"  do obudzenia ze snu, co moim zdaniem jest niewłaściwe, bo w takim ścisłym znaczeniu tego słowa jako przebudzenie, Anglicy używają słowa - awakening. Ważne jest aby przejawów Bożego ożywienia w zborach nie wylać z kąpielą i nie wrzucić do jednego wora z diabelskim przebudzeniem dla Antychrysta. Przyp. autor Bloga]

Czym jest Przebudzenie ?

Przez całe Słowo Boże słyszymy wołanie o przebudzenie. Dawid wołał, „Czyż nie ożywisz nas znowu, aby lud twój rozradował się w tobie?” (Psalm 85:7). Kiedy mówicie o przebudzeniu, musicie zobaczyć motyw przebudzenia. Wiele pragnień przebudzenia dzisiaj jest motywowane chęcią wzrostu liczby uczestników nabożeństw w kościele, albo reputacją kaznodziei, albo tym, by lepiej mu płacili. Motywacją dla przebudzenia musi być jedna rzecz, by to było dla chwały Bożej. Dawid powiedział, „Czas już, by Pan rozpoczął działanie, gdyż naruszono zakon twój.” (Psalm 119:126). To jest jedyny powód przebudzenia. Imię Boże nie jest wielbione. Czym jest przebudzenie? Czytajmy Habakuka 3:1 i 2. „Modlitwa błagalna proroka Habakuka na melodię trenów. Panie! Słyszałem od ciebie wieść, widziałem, Panie, twoje dzieło. W najbliższych latach tchnij w nie życie, w najbliższych latach objaw je! W gniewie pomnij na miłosierdzie!” Czym jest przebudzenie? Trzeba to określić. Dla niektórych przebudzenie, to nadmierne emocje i podniecenie. Widziałem to w kościołach zielonoświątkowych przez 45 lat.

Jeżeli mieliśmy właściwą muzykę i inne rzeczy z tym współpracowały, i ludzie skakali, nazywaliśmy to przebudzeniem. To mógł być rezultat Ducha Świętego, albo mogło to być ciało reagujące na to, co dzieje się wokoło. Dla innych przebudzenie, to udane nabożeństwo ewangelizacyjne. Kiedy mówią, że mają przebudzenie, wiemy, że zbór prowadzi kampanię ewangelizacyjną. Niektórzy trzymają się ściśle etymologii tego słowa, używając go do określenia osobistego przebudzenia człowieka wierzącego przez Ducha Świętego.

Jeżeli jakaś pojedyncza grupa jest pobudzona w świętości i przeżywa błogosławieństwo, nazywane to jest przebudzeniem, chociaż może nie być żadnego wyniku tej pracy. Inni podkreślają bardziej definitywne przeżycie Ducha. Na przykład, jeżeli indywidualna grupa została napełniona Duchem, oni „mają przebudzenie” bez względu na to, czy na zewnątrz są jakieś tego skutki, czy nie. Chociaż przebudzenie zawsze obejmuje ożywienie pojedynczych wierzących, taki pogląd na przebudzenie, jeżeli chodzi o definicję, jest zupełnie nieodpowiedni. Chociaż Biblia nie używa słowa przebudzenie, podaje wiele przykładów przebudzenia i określa zasady przebudzenia. Przebudzenie, to coś więcej, niż wielkie zgromadzenia; więcej, niż religijne podniecenie. Jest to więcej, niż ożywienie świętych lub napełnienie ich Duchem Świętym. Jest to też więcej, niż zbawianie dusz. Można mieć coś z tego, lub wszystko bez przebudzenia, ale przebudzenie obejmuje to wszystko. Istnieje ogromna różnica między misją lub kampanią w najlepszym wydaniu, a prawdziwym przebudzeniem zesłanym przez Boga. Kiedy Bóg wyzwolił Izraela z Egiptu i prowadził ich do ziemi obiecanej, powiedział, „Ziemia, do której was prowadzę, nie będzie taka, jak Egipt, gdzie nawadnialiście ją swoimi stopami. Jest to kraj wzgórz i dolin, które są nawadniane deszczem z Nieba”.

Inaczej mówiąc, tego nie uczyni człowiek. Ta woda będzie pochodzić od Boga. Wszyscy wiązaliśmy wczesny i późny deszcz z Biblii z przebudzeniem. Bóg dalej mówi do Izraela, „Jeśli będziecie przestrzegać moich przykazań i moich praw, dam wam deszcz o właściwej porze” . Innymi słowy, jeżeli nie będzie deszczu, nie zwracajcie się do Mnie, ale popatrzcie na siebie bo problem jest w was. Kościół musi uznać, że problemem nie jest Bóg. Bóg chce, by rzeka płynęła. To kościół ograniczył tą rzekę. Kiedy mówimy o misji i przebudzeniu, jak opisaliśmy to wcześniej, człowiek przejmuje inicjatywę. Może być pobudzony przez Ducha Świętego. W tej drugiej definicji inicjatorem jest Bóg. W jednej organizacja jest ludzka, w drugiej to Bóg. Nie ujmuję nic pracom misyjnym, ani nie zaprzeczam faktu, że Bóg użył ich do nawrócenia tłumów, ale musimy jasno powiedzieć, że oni nie tworzą tego, co Biblia nazywa przebudzeniem.

Jeżeli nie znamy tej prawdy, nie dojdziemy. Tak, jak Izrael, zostawimy gdzieś miejsca wysokie i stracimy przelew obfitości, którą Bóg chce nam dać. Misja musi być częścią stałego programu ewangelizacji, która jest zadaniem kościoła, ale przebudzenie ma specjalne miejsce i czas. Przebudzenie może się zacząć podczas misji, ale kiedy się zacznie, pojawią się pewne znaki typowe dla przebudzenia, a pewne znaki typowe dla misji znikną. Znaczenie każdego słowa jest określone przez jego używanie. O definicję przebudzenia musimy zwrócić się do ludzi Bożych, którzy używali tego słowa we właściwym znaczeniu przez wiele wieków. Bliskie spojrzenie na słowo „przebudzenie” potwierdzi, ze przebudzenie jest boską interwencją w normalny bieg religii. To Bóg objawia Siebie człowiekowi w wielkiej świętości i nieodpartej mocy. Przebudzenie jest takim manifestacyjnym działaniem Boga, że ludzkie osobowości są przyciemnione, a ludzkie programy odrzucone.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Przebudzenie, z rozdziału – Czym jest Przebudzenie ?