Bert Clendennen

Bert Clendennen

sobota, 14 maja 2011

A6 - luźne rozważania na temat współczesnego chrześcijaństwa

Uczeń nie tylko zna świętość ze Słowa Bożego, lecz będąc na świecie żyje tą świętością. Zna prawdę i broni prawdy. To wymaga wielkiej odwagi. Z braku takich ludzi dzisiejszy świat stoi na progu bankructwa. Jest to wielki problem. Nie ma ludzi, którzy mogliby być dla świata przykładem tego, co Jezus próbuje zrobić. Ruch Ekumeniczny z wszystkiego czyni kościół, a w swej pogoni za jednością ogołocił kościół z wszystkiego, co realne. Zredukował go do czegoś, w co można uwierzyć bez poczucia niewygody. Cała etyka została zniszczona. Wszelkie zachowania uważa się za chrześcijańskie. Dzisiaj słychać rozpaczliwe wołanie o prawdziwych uczniów, którzy będą odważnie stać i głosić ewangelię bez obawy i uprzedzeń, nie przejmując się tym, co pomyślą inni, którzy nie będą się bali powiedzieć Herodowi tego świata: „Nie wolno ci mieć żony brata swego”. Potrzebujemy odważnych uczniów, którzy nie boją się przeciwstawić religijnym miksturom, z którymi Bóg nie ma nic wspólnego.

„Szkoła Chrystusa”
strona 350

Kościół stanowi Boże okrycie dla Jego chwały. Ta chwała może być widoczna tylko poprzez nas. Jest to powód, dla którego stan duchowy świata jest tylko odbiciem tego, czym jest kościół. Bóg może być widoczny tylko poprzez kościół. My, kościół, staliśmy się tym, czym była starotestamentowa świątynia, miejscem zamieszkania Boga. Po pierwsze, kościół musi wiedzieć kim jest. Gdyby naprawdę wiedział, diabeł trząsłby się i drżał za każdym razem, kiedy w pobliżu pojawiałby się ktoś z nas. Gdybyśmy wiedzieli kim jesteśmy, miłowalibyśmy się nawzajem i stali murem w swojej obronie. Bóg rzekł: „jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg” (1 Koryntian 3:17). Niech nam Bóg dopomoże szanować się nawzajem i miłować. Musimy wiedzieć, kim jesteśmy. Jesteśmy świątynią Boga, Miejscem Najświętszym i okryciem Bożej chwały.

„Szkoła Chrystusa”
strona 449

piątek, 13 maja 2011

Boże pragnienia muszą być moimi

Wydaje się, że to jest jedyną myślą większości kazań; „Przyjdź i pozwól Bogu, by cię błogosławił. Bóg pragnie, byś był bogaty, szczęśliwy i czuł się błogo”. Niektórzy wręcz twierdzą, że to jest prawdziwa praca kościoła. Dla Boga liczy się tylko człowiek. Może zastanawialiście się, dlaczego Kościół nie doszedł do dojrzałości, jak chciał tego Bóg. Dlatego, że jest skupiony na człowieku. Tajemnica realizacji celu Bożego, to skorygowanie punktu wyjścia. Musimy wrócić i zacząć od Boga. Jesteśmy przeznaczeni, by być podobni do obrazu Syna Bożego. To jest cel i punkt wyjścia.

Człowiek przez upadek stał się swoim centrum. Od tego czasu aż dotąd „Ja” było w centrum upadłego człowieka. To samo jest prawda w odniesieniu do Kościoła, który odszedł od Boga. Człowiek stał się centrum zainteresowania. W pierwszym rozdziale listu do Rzymian, ostatnie jedenaście wersetów, to prawdopodobnie najbardziej graficzny język Biblii. Drogę od wierzącego do zatwardziałego grzesznika w jedenastu krótkich wersetach. Otwórzmy list do Rzymian, rozdział pierwszy, (Rzym. 1:21), „dlatego ze poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. (22) Mienili się mądrymi, a stali się głupi. (23) I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i plaży; (24) dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą”. Bóg wydal ich na łup duchów nieczystych. Co to był ten nieczysty duch? Oni Boga złożyli na ofiarę dla człowieka. Człowiek zaczął oddawać cześć stworzeniu, zamiast stwórcy. Duch nieczysty, to duch „Ja”. To znajdujemy w Biblii. Jest to własna wola, nieprawość i samolubstwo. To wszystko obejmuje nieczystość. Bóg wydał ich na łup samolubstwa. Od tego miejsca ścieżka prowadzi coraz bardziej w dół, do homoseksualizmu, grzesznych myśli i sądu Bożego.

Wielki problem Kościoła w czasach końcowych polega na tym, że nie doszedł do dojrzałości, gdyż w centrum był człowiek. W myśleniu Kościoła Bóg istnieje dla jednego celu - by mnie błogosławić. To musimy odwrócić. To nie człowiek stworzył Boga, ale Bóg człowieka. Biblia mówi, że stworzył człowieka dla Swojej przyjemności. Jeżeli żyjemy dla Jego przyjemności, znajdujemy naszą największą przyjemność. Jeżeli nasze uczucia skupiamy na Bogu, On daje naszym sercom prawdziwe rozkosze. Kiedy cel naszego życia jest skupiony na Bogu, kiedy przez każdą decyzją, jaką podejmujemy, stawiamy sobie pytanie. Czy jest to wolą Bożą, to zawsze i wszędzie jesteśmy skupieni na jednym - by podobać się Bogu. „Rozkoszuj się Panem, a da ci, czego życzy sobie serce twoje!” (Psalm 37:4). Człowiek w swoim samolubstwie zepsuł to, pragnąc w swoim sercu innych rzeczy. Jest to zawsze symptomem tego, co Biblia nazywa „światem”, myśleniem materialistycznym, gdzie człowiek najbardziej obawia się biedy i cierpienia. Bóg powiedział, że taki świat jest Jego nieprzyjacielem. Człowiek pragnienie swojego serca zwraca ku rzeczom, zamiast „ rozkoszuj się Panem, a da ci, czego życzy sobie serce twoje”. Bóg musi być centrum moich pragnień. Boże pragnienia muszą być moimi, a Boża wola moją wolą. Moje chcenie musi być Bożym chceniem. Wtedy Bóg spełnia pragnienia mojego serca. Jezus dał wzór modlitwy, „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.” (Mat. 6:9).

W tej modlitwie Jezus poruszył Boże centrum. Najpierw musimy się modlić, by nadeszło królestwo Boże i by spełniła się Jego wola. Tylko wtedy możemy się modlić, „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Jeżeli sobie uświadamiamy, że człowiek stał się swoim centrum, musi nastąpić szczere upamiętanie. By tak było, to tak, jak z grzesznikiem, Kościół musi być doprowadzony do przekonania i zobaczyć grzech tak, jak widzi go Bóg. Upamiętanie prowadzi Kościół do miejsca, gdzie znowu odczuje grzech tak, jak odczuwa go Bóg. Kościół musi przez Ducha Świętego zobaczyć, że tak, jak diabeł, uzurpował sobie miejsce Boga. Chociaż chrześcijanie mogą tego nie widzieć, próbują zająć miejsce Boga, pozwalając, by „Ja” zasiadło w świątyni Bożej, jako Bóg. Kiedy to zobaczymy, to jest przekonanie. Poprzez Słowo Boże musimy zobaczyć, że człowieka uczyniliśmy najważniejszym. Potem musimy pokutować. Przez upamiętanie zobaczymy nie tylko, jak straszny jest grzech, ale odczujemy, co czuje Bóg i znienawidzimy to, co zrobiliśmy, stawiając siebie w centrum.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Poddaj się Bożym planom

środa, 11 maja 2011

jesteśmy tutaj nie po to, by wykonywać naszą wolę

Wiem, że głosząc takie myśli, rozdrażniacie świat religijny To drażni wiele tak zwanego chrześcijaństwa, gdyż tam jest ich ośrodek zainteresowania. Na tym zbudowano kościoły i organizacje. Niektóre kościoły widzą swoje powstanie na gruncie myśli uświęceniowej. To był główny powód ich powstania i istnienia. Ich centrum było uświęcenie. Problem w tym, że nie zauważyli, iż uświęcenie, to osoba, a nie rzecz. Pierwszy wstrząs może przyjść w momencie, kiedy mówię, „Nie namawiajcie ludzi, by przychodzili do Boga po to, by być szczęśliwymi lub błogosławionymi”. Naszym zadaniem jest zachęcać ludzi, by się obudzili i dostosowali do celu, do jakiego zostali stworzeni. Głównym celem tej lekcji nie jest człowiek, jego dobro, ani jego potrzeby. Główny cel, to objawienie, kim Bóg jest, byśmy mogli zrozumieć, czego On pragnie i czego chce dla Siebie i Jego świata. Póki nie uświadomimy sobie, czego Bóg pragnie, nigdy tam nie dojdziemy. Póki nie wrócimy i nie zrozumiemy zasad Kościoła, celu Kościoła i co on ma czynić dla Boga, będziemy produkować takie sztuczne i prowadzone przez człowieka rzeczy, które nazywają kościołem. Póki nie zrozumiemy, po co jesteśmy stworzeni i jaki jest Boży cel naszego istnienia, nie wypełnimy Bożego celu. Najpierw musimy zrozumieć, że jesteśmy tutaj nie po to, by wykonywać naszą wolę i własne cele, ale wolę i cele Boże.

Paweł modlił się o Efezjan, „By oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał” (Efezjan 1:18). Naszym pierwszym zamiarem nie jest zwrócenie naszej uwagi na problemy człowieka, ale zwrócenie naszych oczu na samego Boga. Tu zaczyna się prawdziwe upamiętanie. Kiedy sobie uświadomimy, że biegliśmy ścieżką jakiejś religii, a pominęliśmy najważniejszy cel naszego życia, musi nastąpić upamiętanie. Nie chodzi tylko o powiedzenie, że nie miałem racji. Musimy się upamiętać, a to oznacza nawrócenie się do Boga. Wierzący mogą sobie tego nie uświadamiać, ale jesteśmy albo skoncentrowani na człowieku, albo na Bogu. Każdy wybór, jakiego dokonujemy w życiu, jest testem. Taki test przeszedł pierwszy Adam. Taki test przeszedł też ostatni Adam, sam Jezus Chrystus. Taki test czeka was każdego dnia. Każdy test, każda pokusa pokazuje, czy jesteście skoncentrowani na Bogu, czy na sobie. Nie ma alternatywy. Albo Bóg jest centrum naszego świata i dostosowaliśmy się do Niego, albo uczyniliśmy siebie centrum. Kiedy centrum jest złe, wtedy wszystkie nasze kalkulacje są złe.

Ponieważ upadek zaślepił człowieka, jest on dla siebie centrum. Słuchajcie nauki świata nowo- zielonoświątkowego [nowo – ewangelikalnego] i zobaczycie, że centrum uwagi w kazaniach jest sam człowiek, nawet w śpiewie. Krótkie refreny, które obecnie śpiewamy, w większości zajmują się człowiekiem. Człowiek stał się centrum zainteresowania. Kiedy popatrzymy na stare pieśni w kościołach, były to pieśni o Bogu.

Wraz z moją żoną jesteśmy kolekcjonerami starych książek religijnych. Pamiętam, że kiedyś znalazłem stary śpiewnik, w którym pieśni nie miały nawet tytułów. Wszystkie mówiły o atrybutach Boga. Można było widzieć, że całko wita uwaga tego autora była skupiona na Bogu. Kiedy czytamy pieśni, które napisał Charles Wesley i Fanny Crosby, jest w nich wielka teologia. Wszystkie wskazują na Boga, jako błogosławionego Odkupiciela. Dzisiaj ludzie skupiają się na sobie. Patrząc z tego punktu widzenia, pomysły i wynikające z tego metody są pokręcone do tego stopnia, że wydaje się, iż kościół przedstawia Boga, który ma za zadanie tylko błogosławić i uszczęśliwiać człowieka.
 
Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Poddaj się Bożym planom

wtorek, 10 maja 2011

przeto poddajcie się Bogu

Człowiek nigdy nie będzie wiedział, czym jest prawdziwe upamiętanie, ani nie dojdzie do upamiętania, póki nie zobaczy grzechu tak, jak widzi go Bóg. Tylko patrząc na krzyż, zrozumiemy jak straszny jest grzech.  
W liście do Rzymian 12:1 Duch napomina nas, „Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą.” W całym Piśmie Świętym Duch Święty nawołuje wszystkich chrześcijan, by poddali się Bogu. Jakub powtarza to ciągle na nowo, „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu...” (Jakub 4:7). Poddając się Bogu odkrywamy, co nie jest z Boga. To musimy rozumieć w dziedzinie upamiętania. Grzesznik musi być doprowadzony do świadomości, że jest grzesznikiem i zbuntowany przeciw Bogu. Obecnie na całym świecie słychać echo rewolucji. Nie ma kraju na świecie, którego to nie dotyczy, włącznie z Ameryką. Wszędzie widzimy oznaki przemian. Siły rewolucyjne są wszędzie, niektóre używają przemocy, inne polityki. Jest to oznaka godziny kryzysu, w której żyjemy. Na horyzoncie widać nowy dzień. Teraz jest noc, czas politycznych, społecznych i religijnych wstrząsów.

Bóg obiecał nam, że wszystko, czym można wstrząsnąć, będzie wstrząśnięte w jednym celu - by pozostało to, czym nie można wstrząsnąć. Jest to czas, kiedy również w kościele brzmi nuta rewolucyjna. Minęliśmy już punkt przebudzenia. Przeszliśmy poza możliwość naprawy lub reformacji. Chrześcijaństwo musi przeżyć niezbędną rewolucję. ja doszedłem do tego w bólu ducha. Jest już zbyt późno, by bawić się sprawami powierzchownymi. Musimy się odwrócić od samolubnych zabaw i porzucić skupione na człowieku próby spowodowania, by religia służyła nam. Konieczne jest, byśmy odwrócili się od powtarzania dogmatów i obrony doktryn do objawienia podstawowych zagadnień i zasad wiary. Musimy postanowić świadomie nie upodabniać się do obecnego systemu świata, nie dlatego, że takie podejście koliduje z naszą osobowością, ale dlatego, że żyjemy zasadami.

Nowocześni wierzący wyobrażają sobie, że mogą zdobyć człowieka przez dyskusję z nim. Jest to farsa, która oznacza, że oni nas pokonali. Kiedy widzicie kościół uciekający się do przedstawień i taktyk cyrkowych, by przyciągnąć ludzi, jest to dowód, że ten kościół przegrał wojnę. Przegraliśmy bitwę wszędzie tam, gdzie te rzeczy stają się najważniejsze, gdzie metodologia wyparła prawdziwe poselstwo Chrystusa. Straciliśmy kontakt z rzeczywistością, jeżeli jesteśmy bardziej zainteresowani człowiekiem, misją i metodami, niż poselstwem.

W leczeniu pacjentów z problemami mentalnymi stosowane są wstrząsy elektryczne, by przełamać w nich stary sposób myślenia i przygotować na nowy. Kryzys moralny i duchowy, prowadzący do poddania się, jest podobnym doświadczeniem. To łamie stare nawyki skupiania się na sobie i przenosi nas do nowego centrum, do Boga. Wcześniej już wskazywaliśmy, że człowiek w buncie przeciw Bogu, skosztował tego, czego Bóg mu zabronił. Bóg już nie był w centrum jego istoty. Człowiek stał się centrum, a „Ja” stało się jego bogiem. Nieraz potrzebne są różne wstrząsy, by nas wytrącić z fałszywego centrum, które sobie ustanowiliśmy, zanim Duch Święty może nas przyciągnąć do ostatecznego centrum, którym jest Chrystus. Póki nie oddamy się w ręce Boże dla dokonania takiej „terapii wstrząsowej”, nasze zainteresowanie może być zwrócone na przeżycia, grupę, podkreślanie jakiejś prawdy, duchową osobę, naszą pracę lub powody religijne. Wszystko to są marginalne lub fałszywe ośrodki zainteresowania.

Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Poddaj się Bożym planom

poniedziałek, 9 maja 2011

istota samolubna, zasiadająca na skradzionym tronie

Te słowa zostały potwierdzone w dzień Pięćdziesiątnicy. Kiedy usłyszeli słowo, byli przekonani w sercach i wołali, „co mamy czynić?”  Po raz pierwszy zobaczyli, że są grzesznikami. Zobaczyli, czym jest „Ja”. Słowa „co mamy czynić” są głębokim wołaniem każdego człowieka, który nagle uświadomi sobie, że jest uzurpatorem i siedzi na skradzionym tronie. Chociaż jest to bolesne, właśnie ta ostra konsternacja prowadzi do prawdziwego upamiętania i czyni z człowieka mocnego chrześcijanina, kiedy skruszony zostanie zdetronizowany i znajdzie pokój i przebaczenie. Do tego miejsca może człowieka przyprowadzić jedynie wierne zwiastowanie Słowa Bożego. Musimy głosić zakon, aż serce człowieka zostanie obnażone. Nie można człowieka zbawić, póki nie jest zgubiony. Nie można go namówić do pokuty i odwrócenia się w przeciwnym kierunku, jeżeli nie będzie najpierw przekonany przez Słowo Boże, że kierunek, w którym zdąża, jest zły. Kiedy bogaty młodzieniec przyszedł do Chrystusa, jego pytanie brzmiało, „co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?” (Mar. 10:17). Było przypuszczenie, że jest on przestępcą zakonu. On nie mógł się upamiętać, aż Chrystus przez służbę słowa doprowadził go do miejsca, gdzie zobaczył w swoim sercu chciwość. Odszedł smutny. Nie musisz się upamiętać. On też się nie upamiętał i odszedł, jednak nie ma dla niego nadziei, jeżeli się nie upamięta.

Ktoś powiedział, „Czystość serca, to chcieć jednej rzeczy”. Możemy również powiedzieć, że „Istotą grzechu jest chcieć jednej rzeczy”. Stawianie naszej woli przeciw woli Boga, to detronizowanie Boga i czynienie siebie władcą w tym małym królestwie ludzkiej duszy. Znajdziecie to obecnie w teologii zielonoświątkowej [ewangelicznej]. Jest przeżywanie na nowo Rzymian 1:19, gdzie Paweł mówił o „tłumieniu prawdy przez nieprawość”. Dalej mówi, że „poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy”. Oni postawili się wyżej od Boga. Dzisiaj oddają cześć gwiazdom religijnym. Jeżeli ogłosisz nabożeństwo modlitewne i powiesz ludziom, że będzie tam tylko Jezus, nie przyjdą, ale jeżeli ogłosisz, że będzie tam jakaś religijna gwiazda, przyjdą. To stało się ich bogiem. To jest grzech i ma złe korzenie. Z tego wyrasta wszelki inny grzech. Grzechy mogą się mnożyć, ale jest to jeden grzech. Są grzechy, bo jest grzech. Jest to racjonalne uzasadnianie wielu doktryn o naturalnym zepsuciu, które twierdzą, że nie skruszony człowiek może tylko grzeszyć, a jego dobre uczynki naprawdę nie są wcale dobre. Tego uczy Biblia. Człowiek przez upadek stał się zepsuty i całkowicie zdeprawowany; nie ma w nim nic dobrego. Nie ma w nim nic, co może tworzyć dobro. Tego nie chce przyjąć „samolubny” człowiek. Bóg odrzuca najlepsze uczynki religijne tak, jak odrzucił ofiarę Kaina. Tylko wtedy, kiedy zwróci skradziony tron Bogu, jego uczynki mogą być przyjęte. Zmagania chrześcijanina, by być dobrym, kiedy jest jeszcze pewny siebie, kiedy żyje w nim jeszcze pewien rodzaj moralnego odruchu, jest opisane przez Pawła w liście do Rzymian.

Świadectwo Pawła zgadza się z nauką proroków, „Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył.” (Izaj. 53:6). Nie ma dokładniejszego opisu grzechu nigdzie na świecie Bożym, niż określenie apostoła Pawła w trzecim rozdziale listu do Rzymian. Świadectwo świętych wszystkich wieków potwierdza, że wewnętrzne „Ja” leży u źródła ludzkiego zachowania, obracając wszystkie uczynki człowieka w zło. To nie otoczenie lub wychowanie; to wewnętrzne źródło w człowieku. By nas zbawić, Chrystus musi odwrócić to skrzywienie natury. Musi w nas wszczepić nowe zasady, by nasze zachowanie wynikało z pragnienia rozgłaszania chwały Bożej.

Co musi się stać? Stare „Ja” musi umrzeć, a jedynym narzędziem do jego uśmiercenia jest krzyż. Jedynym ratunkiem jest krzyż Chrystusa. Kiedy widzimy, że „Ja” jest korzeniem i powodem wszelkiego grzechu, widzimy to, co widzi Bóg. W tym przekonaniu widzimy siebie, jako buntowników względem Boga. Tylko wtedy możliwe jest upamiętanie. Tylko wtedy możliwe jest, byśmy nawrócili się z naszych nieprawości do Chrystusa. Jeżeli chcesz przyprowadzić ludzi do miejsca, gdzie możliwe jest upamiętanie, musisz być wierny Słowu Bożemu. Przez głoszenie Bożego Słowa, Bożego zakonu, doprowadzamy grzesznika tak, jak Jezus doprowadzi! bogatego młodzieńca do świadomości, że jest buntownikiem przed Bogiem. Wtedy doprowadzamy go do miejsca, gdzie jego opinia o grzechu się zmienia. Wtedy widzi siebie, kim jest; istotą samolubną, zasiadającą na skradzionym tronie. Będąc pod przekonaniem, tak siebie widzi. Musimy głosić Ewangelię tak, by zobaczył siebie takim, jakim widzi go Bóg. Jezus doprowadził tego młodzieńca do tego miejsca i pokazał mu, że upamiętanie, to nawrócenie się do Boga. To jest upamiętanie. On ma siłę do upamiętania. Chrystus go tam doprowadził.. On nie bawi się ludzkimi uczuciami. Porządkujcie to sobie w waszych umysłach. Jeżeli Bóg przekonuje, to daje też siłę do upamiętania. Kiedy ten bogaty młodzieniec zobaczył tą prawdę, odszedł zasmucony. Miał wiele majętności i to było jego bogiem. „Ja” było jego bogiem. Odszedł zasmucony, chociaż miał siłę do upamiętania.

Doprowadź człowieka przez Słowo Boże do przekonania, a wtedy będzie miał siłę do upamiętania. Jeżeli prawidłowo się upamięta, otrzyma łaskę wiary. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar” (Efezjan 2:8). Z upamiętaniem przychodzi łaska wiary lub siła do uwierzenia. Z wiarą przychodzi nowe stworzenie. Taka jest Boża droga. Głoście Słowo, bądźcie temu wierni i doprowadzajcie ludzi do tego miejsca, w którym zobaczą samych siebie. Zachęcajcie ich do upamiętania. Przez upamiętanie nie tylko zmieni się ich opinia na temat grzechu, ale też ich uczucia do grzechu. Zobaczą to tak, jak widzi to Bóg.

Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Jestem, który jestem

sobota, 7 maja 2011

A5 - luźne rozważania na temat współczesnego chrześcijaństwa


Ci, którzy znają Boga, którzy doświadczyli prawdziwego spotkania z Nim, szybko obalą każdą wątpliwość na temat Jego istnienia. Tacy ludzie mogą wskazać na doświadczenie, w którym Bóg okazał się realny. Izrael znał dzieje Boże. Mojżesz znał drogi Boże. Kiedy na pustyni pojawiły się problemy, Izrael chciał wracać do Egiptu, lecz Mojżesz nigdy nie zachwiał się na swojej drodze. On znał Boga. Izajasz widział Boga i wszystko wróciło na swoje miejsce. Teraz mógł odrzucić swoje polityczne ambicje. Zobaczenie Boga to jedyny sposób, aby dziecko Boże przezwyciężyło swoje pragnienie posiadania rzeczy. Straciliśmy całe pokolenie dzieci, ponieważ kładliśmy nacisk na pełną stodołę zamiast na pełne serce.

„Szkoła Chrystusa”
strona 274

Kiedy trzeba było uzdrowić chromego w Dziejach 3:7 i 8, Piotr powie dział, „ja mam”. Wiem, że coś wczoraj otrzymałem, a On powiedział, że w tym będzie moc. Powiedział do chromego, „Ja mam”. To przez Ducha, którego otrzymał, uzdrowiony został ten chromy. Piotr go nie uzdrowił, ale miał coś, co mógł dać. To był klucz. Stał się cud, ale coś jeszcze. To jest obraz, jak wierzę, duchowo chromych, siedzących w bramie kościoła, czkających na moment, kiedy przyjdzie coś, co da temu kościołowi moc, by Chrystus był realny. Kiedy ten Duch zstąpił na tego chromego, został on uzdrowiony. Wszedł do świątyni skacząc i chwaląc Boga. Zebrał się tłum. Pięć tysięcy ludzi nawróciło się na jednym nabożeństwie, kiedy Bóg zstąpił ze Swoją mocą. Kościół na nowo uświadamia sobie potencjał, który jest w absolutnej zależności od Ducha Świętego. Musimy uwolnić się od wieków tradycji, od prób wykonywania dzieła Bożego swoją siłą. Przez całkowite poleganie na mocy Ducha Bożego możemy spowodować, że Chrystus będzie znany temu pokoleniu

„Szkoła Chrystusa”
strona 252

piątek, 6 maja 2011

Szkoła Chrystusa w Polsce

Moim pragnieniem jest spotykać się  tu z Wami wokół cennych spostrzeżeń spisanych na ośmiuset stronach książki "Szkoła Chrystusa" i w innych książkach B. Clendennena. Oczywiście nie jestem w stanie przepisać tej pokaźnej książki i nie chcę tego zrobić ponieważ jest ona, jako całość przeznaczona dla uczestników stacjonarnej "Szkoły Chrystusa", którą gorąco polecam.  

Tutaj zamieszczam obszerne fragmenty, podręcznika "Szkoła Chrystusa" ale są one skrócone i wybrane tematycznie, a sam proces ich zamieszczania  będzie bardzo długi i będą to refleksje pastora przeplatane z jego spostrzeżeniami z innych publikacji. 

Jak już wielokrotnie pisałem na blogu, udział w stacjonarnej szkole daje wyjątkową możliwość przeżycia duchowego ożywienia przez pojedyncze osoby a przede wszystkim przez całe społeczności. Gorąco zachęcam czytelników mojego bloga do zorganizowania "Szkoły Chrystusa" w Waszych społecznościach, zborach czy parafiach.

Więcej o "Szkole Chrystusa" w Polsce na stronie - www.szkola-chrystusa.pl