Bert Clendennen

Bert Clendennen

środa, 7 listopada 2012

kim są cheruby?

Duchowość to przede wszystkim widzenie. Jest to wyraźnie widoczne w przypadku cherubów, którymi zajmowaliśmy się w poprzednich lekcjach. Jedną z najbardziej niezwykłych cech w cherubach były ich oczy, wyrażające zdolność widzenia wszystkiego, ich dalekosiężną, wszechstronną inteligencję. Kim są cheruby? Przede wszystkim nie są one aniołami, nie są żadnego rodzaju niebiańskimi istotami. Nie ma takich mieszanych stworzeń, które by odpowiadały temu opisowi, ani w niebie, ani na ziemi. Cheruby w sposób symboliczny reprezentują duchowe, Boże pojęcia.
 
Wiemy, że symbole są powszechne we wszystkich częściach świata. Symbolizm jest bardzo rozwinięty. W szczególności dotyczy to świata starożytnego, gdzie wszystko miało symboliczne znaczenie. Bóg zdecydował się przedstawić Swoje ogólne prawdy i duchowe zasady za pomocą wschodnich symboli. To wymaga, aby Ten, który dał symbole, również je zinterpretował. Jeśli Duch Święty w ten sposób przekazał Boże prawdy i zasady, to nie miał zamiaru, żeby te rzeczy były końcem same w sobie. Za nimi kryło się znaczenie i jedynie Duch Święty może je zinterpretować. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo przyjmowania tych rzeczy bez interpretacji Ducha Świętego, co prowadzi do mistycyzmu. Stają się one fascynujące jako symbole i wzorce, ale pozostają tylko abstrakcyjnymi pojęciami, bez praktycznego zastosowania i duchowych rezultatów.

W naszym interesie jest, aby pod kierownictwem Ducha Świętego wyciągnąć z tych symboli praktyczną prawdę. Czytając Biblię zawsze powinniśmy - z Bożą pomocą - dążyć do odkrycia w niej aspektów praktycznych. Wszystko to możemy lepiej zrozumieć przyglądając się zasadom cherubów. „A pośród niego było coś w kształcie czterech żywych istot. A z wyglądu były podobne do człowieka, lecz każda z nich miała cztery twarze i każda cztery skrzydła. Ich nogi były proste, a stopa ich nóg była jak kopyto cielęcia i lśniły jak polerowany brąz. Pod ich skrzydłami z czterech stron  były ludzkie ręce; a te cztery żywe istoty miały twarze i skrzydła. Ich skrzydła nawzajem się dotykały; ich twarze nie obracały się, gdy się posuwały, każda posuwała się wprost przed siebie. Ich oblicza wyglądały u wszystkich czterech z przodu jak twarz ludzka, z prawej strony jak twarz lwa, z lewej strony jak twarz wołu, a z tyłu jak twarz orła” (Ez. 1,5-10).

Widzimy, że poza innymi rzeczami, cheruby symbolizują cztery główne cechy. Pierwsza, to duchowe i niebiańskie rządy w stworzeniu widzianym w lwie; druga, to niebiańska i duchowa siła reprezentowana przez woła; trzecia, to niebiańska i duchowa mądrość reprezentowana przez człowieka; i w końcu czwarta cecha, to niebiańska i duchowa suwerenność w całkowitej wolności orła. Te rzeczy, to zasadnicze elementy życia. Cheruby są „istotami żyjącymi”, a są żyjące, gdyż ucieleśniają te zasady. Jeśli przejdziemy teraz do Dziejów Apostolskich, to zobaczymy praktyczny wyraz tego wszystkiego. Człowiek siedzi na tronie, a zasady te działają w Kościele oraz poprzez Kościół.

To jest sedno naszego przesłania. Przesłanie Pięćdziesiątnicy jest żywym przesłaniem. To rządy Boga sprawowane przez Kościół. Pięćdziesiątnica to Boży Syn objawiony przez Ducha Świętego, za pośrednictwem Kościoła. Tutaj, w Dziejach Apostolskich, widzimy absolutny autorytet i rządy nieba - wszechobecny lew. W księdze tej widzimy także wielką siłę, jakby siłę wołu, przed którą wszystko musi ustąpić. Jest tutaj siła, której nie można wytłumaczyć w kategoriach ziemskich. Działa ona przez tych, którzy stali się nikim. Nie mają oni pozycji ani prestiżu, nie mają tytułu ani reputacji. A mimo to przez nich wylewana jest moc, przed którą nic się nie może się ostać. Zła moc staje przeciwko nim i czasem przez chwilę wydaje się przeważać, ale czytajcie, czytajcie do końca. Oto jest siła Nieba działająca w ludziach, którzy w tym świecie są niczym.

Jeśli chodzi o niebiańskie i duchowe poznanie, to jest to bardzo jasne w Dziejach Apostolskich, że ludzie, o których mowa doszli do poznania i zrozumienia pochodzącego wprost z Nieba. Oni źle interpretowali i błędnie pojmowali wszystko, aż do momentu zesłania Ducha Świętego. Wtedy wszystkie ich poglądy i sposób myślenia zostały zrewolucjonizowane. Pojawiło się niebiańskie i duchowe zrozumienie. W końcu, o ile te rzeczy są tak wyraźne w księdze Dziejów Apostolskich, to czwarta rzecz jest jeszcze bardziej zrozumiała. Działanie Ducha Świętego, suwerennego Pana, nie znosi żadnych ingerencji.  Gdyby pojawił się jakiś spór wśród apostołów, Duch Święty przyszedłby i powiedział: „Wymagam całkowitej wolności od waszej tradycji, od waszej interpretacji, od waszych ustalonych dróg. Domagam się absolutnej wolności. Jeżeli nie zgodzicie się z tym i nie pójdziecie za tym, wtedy was opuszczę. Odejdę!”

Dzieje Apostolskie to bardzo praktyczna księga, w której zawiera się to, co symbolizują cheruby w działaniu. Nieodłącznym rezultatem jest życie. Kiedy ustalone są niebiańskie zasady i porządek, wtedy jest też życie. To właśnie jest przesłaniem Pięćdziesiątnicy. Popatrzmy najpierw na cheruby w ogrodzie Eden. Zobaczymy, jak przedstawiają się na różnych etapach dziejów Starego Testamentu. Pierwsze cheruby, które znamy, opisane są w Pierwszej Księdze Mojżeszowej: „I tak wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia" (l Mojż. 3,24). Jakie jest ich miejsce i funkcja tutaj? Zauważcie trzy rzeczy: 1. Człowiek znajduje się poza ogrodem. 2. Drzewo życia jest wewnątrz ogrodu. 3. Cheruby znajdują się pomiędzy.

Pamiętajcie, że cheruby reprezentują to, co możemy określić jako duchowy element w zarządzaniu stworzeniem, gdyż zawsze odnoszą się do stworzenia. Mając to na uwadze możemy wyraźnie zobaczyć, że powstrzymują grzesznych i upadłych ludzi przed wkroczeniem do miejsca zarządzania. Człowiek został stworzony do zarządzania. Umieszczony został w ogrodzie dla tego właśnie celu - aby zarządzać stworzeniem Bożym; jednak zgrzeszył i został wypędzony, a cheruby, uosobienie niebiańskich zasad zarządzania, stanęły mu na drodze. Jako przedstawiciele Boga w zarządzaniu Jego stworzeniem, pozbawiły go jego miejsca.

Z tego powodu te cztery rzeczy, o których mówiliśmy, charakteryzują i stanowią prawa Bożego Ducha Świętego. Prawa Ducha Bożego są następujące: 1. Niebiański autorytet, zarządzanie. 2. Niebiańska i duchowa siła. 3. Duchowa wiedza, inteligencja, zrozumienie. 4. Niebiańska i duchowa suwerenna wolność.

Człowiek zgrzeszył przeciwko tym prawom Ducha Świętego. Zgrzeszył przeciwko Duchowi Świętemu i te rzeczy stanęły na jego drodze, mówiąc: „nie masz miejsca w Królestwie; nie masz tutaj autorytetu, mocy, poznania ani wolności. Jesteś poza; jesteś wykluczony”. Prawa Królestwa zabroniły nieduchowemu człowiekowi wstępu do tego miejsca. Jest to prawda, do której można odnieść dużą część Pisma. Jako ludzie odpowiedzialni w dziełach Bożych musimy traktować te prawa poważnie. Gdyby były one przestrzegane, Kościół wyglądałby dziś zupełnie inaczej. Skutkiem pogwałcenia tych praw jest okropne nieszczęście. Jedynie ludzie duchowi posiadają prawo, autorytet, poznanie i wolność dotykania spraw związanych z Królestwem Nieba. Ewangelia streszcza się w tym: „Musicie się narodzić na nowo”, „to, co się narodziło z ciała, ciałem jest” i jako takie, jest poza, jest wykluczone. Tak więc cheruby, z powodu praw, jakie ucieleśniają mówią bardzo dosadnie: „wszyscy, którzy naruszają niebiańskie zasady są wyłączeni, nie mogą mieć życia. Jesteście w stanie śmierci - nie ma w was życia”.

Z drugiej strony, cheruby deklarują, że jeśli mamy wejść do Królestwa, które charakteryzuje się wiecznym życiem i zająć zamierzone dla nas przez Boga miejsce zarządzania, musimy być ludźmi duchowymi. Tylko człowiek duchowy może wrócić do przeznaczonej mu funkcji zarządzania dla Boga. „Dałeś mu panowanie nad dziełami rąk swoich” (Ps. 8,7). Pierwsza prezentacja cherubów ma tylko jedno przesłanie: „człowiek, który nie jest duchowy, jest pozbawiony tej funkcji”.

„Odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy” z rozdziału - Duch i życie

wtorek, 6 listopada 2012

wykłady Berta Clendennena w wersji audio

Zainteresowane osoby które, chcą posłuchać wykładów Berta Clendennena z cyklu "Szkoła Chrystusa" w wersji audio polecam stronę z wykładami w języku polskim. http://www.soconline.tv/polish/polish_index.html

i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli


Religia Starego Testamentu była w dużej mierze religią symboli, a jakże łatwo jest zinterpretować symbolizm jako mistycyzm i pomylić go z duchowością. Możemy to zobaczyć w niektórych kościołach, gdzie nosi się religijne szaty reprezentujące duchowe służby i urzędy. Widzimy to w doktrynach takich jak „transsubstancjacja”, widzimy to w mszy. Mówi się, że symbole komunii są prawdziwym ciałem i prawdziwą krwią Chrystusa. Mistycyzm i duchowość to dwie zupełnie różne rzeczy. Należą one do różnych wymiarów. Mistycyzm wkradł się do chrześcijaństwa i uważany jest za duchowość, ale nie jest to nic w tym rodzaju. W końcu, jest to też podział pomiędzy tym, co z ducha, a tym, co z duszy, pomiędzy duchowością a duszewnością

Starotestamentowa religia Izraela była całkowicie duszewna. Mogła być wyznawana przez naturalnego człowieka. Mógł ją nawet praktykować, będąc wciąż tym samym człowiekiem. To jest dusza. W neopentekostalizmie mistycyzm mylony jest z duchowością; widzimy dary używane w sposób cielesny, mówienie językami, szkolenie tancerzy itd. To, co jest z Ducha, jest zasadniczo inne. Należy do innej, odmiennej rzeczywistości i ma całkowicie inny wpływ. „Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga” (Jana 6:63). W rzeczywistości rzeczy duchowych, naturalne życie (ciało) zmierza do nikąd. Różnica jest oczywista. Test Prawdy. Sprawdzianem wszelkiej religijności jest pytanie: na ile czyni ona z mężczyzn i kobiet osoby duchowe? Nic z tego, co ci religijni ludzie (Żydzi) mieli, nie uczyniło z nich ludzi duchowych ani „żywych”, w prawdziwym tego słowa znaczeniu.

W szóstym rozdziale Ewangelii Jana widzimy, że Pan Jezus na to wskazuje mówiąc, że pomiędzy religijnością a prawdziwą duchowością jest ogromna przepaść. Religijność może wyglądać na prawdziwą wiarę, może mówić o właściwych rzeczach, robić właściwe rzeczy, ale czy serce jest zmienione? Jakie są jego pragnienia, kiedy usunie się atmosferę religijności? Na czym ona właściwie polega? Sprawdzianem wartości wszelkiej religijności jest odpowiedź na jedno pytanie: na ile czyni ona ludzi prawdziwie duchowymi? Jest to bardzo ważne wyzwanie dla dzisiejszego chrześcijaństwa bo wiemy, że chrześcijaństwo można podzielić pomiędzy prawdziwie duchowych ludzi, a tych, którzy tacy nie są, choć uważają się za chrześcijan.

Jezus otwarcie mówił, że życie niezgodne ze wzorem, jaki dał Jezus i wszystko, co nie jest duchowe jest „nieprawdą”. Jezus nieustannie podkreślał to rozróżnienie pomiędzy tym, co duchowe, a tym, co nieduchowe. Najbardziej znany przykład znajdujemy w czwartym rozdziale Ewangelii Jana, w rozmowie Jezusa z kobietą z Sychar. W pewnym momencie rozmowa stała się bardzo osobista; kobieta zmieniła temat. Uznając Go za człowieka religijnego i chcąc rozmawiać o religii, zdecydowała, że może to zrobić. „Ojcowie nasi na tej górze oddawali Bogu cześć; wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy Bogu cześć oddawać. Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. (...) Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie” (Jana 4:20-24).

Jezus właściwie odpowiedział, że ani góra Garizim, ani świątynia w Jerozolimie, nie jest prawdą; prawdą jest jedynie to, co jest duchowe w swej naturze i istocie. Duchowość oznacza widzenie.  Pierwszą rzeczą, jeśli chodzi o duchowość, jest mieć oczy, móc widzieć. „I oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego.” (Ef. 1,18). Spójrzcie na kontekst wersetu, którego tu używamy: „I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Z nieba zstąpiłem?” (Jana 6,42). Oni nie mieli nawet najmniejszego pojęcia o tym, że Jezus mógłby pochodzić z nieba. Ich wzrok nie sięgał poza to, co ziemskie i czasowe. Duchowość to przede wszystkim widzenie.

„Odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy” z rozdziału - Duch i życie

poniedziałek, 5 listopada 2012

umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie

„Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.” (Mat 7,21-23). To jest wstrząsająca prawda. Żyjemy wśród łudzi, którzy uważają się za naśladowców Pana Jezusa. Na swoich ustach mają całą frazeologię wiary chrześcijańskiej. Potrafią prawidłowo wypowiadać wszystkie hasła. Wyznają, że są zielonoświątkowcami [czy ewangelicznie wierzącymi] i wszystko, co robią, robią w imieniu Jezusa. Jednak są tak zwiedzeni przez diabła, że nie zdają sobie sprawy z nieprawdziwości ich wyznania.

Tacy ludzie pomnażają się dziś w tysiące. Posiadają wszystkie widoczne na zewnątrz oznaki. Mówią językami, na pozór czynią cuda, posługują się językiem nowotestamentowym, ale są odrzuceni przez Boga. To jest imitacja szatana. Słowo Boże nazywa to „tajemnicą niegodziwości”. To jest podróbka diabelska. Jego strategią na osiągnięcie swojego celu jest nie tyle zaprzeczanie prawdzie, co jej imitowanie. To prowadzi nas do jednego wniosku.  Ci, którzy sądzą tylko na podstawie tego, co widzą, będą zwiedzieni. Ci sprytni religijni chłopcy nauczyli się, jak imitować to, co autentyczne. Musimy wiedzieć, co jest prawdziwe, a co fałszywe. Niewiedza nie będzie żadną wymówką dla Boga. Zarówno zwodziciele, jak i zwiedzeni, będą zgubieni. „Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mat. 15,14).

Boże Słowo ostrzega nas: „Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga” (1Jana 4:1).  W jaki sposób masz badać duchy? Czego masz szukać? Co takiego znajdziesz w tym, co prawdziwe, a czego nie ma w imitacji? Musisz szukać życia. Słowo jest „rzeką wody żywej”. Kościół powinien stworzyć warunki do życia, powinien przynieść życie, które jest zawsze sprawdzianem wartości. Ostateczny dowód prawdy nie jest racjonalny. Oznacza to, że nie możemy poprzez jakiś argument doprowadzić kogoś do wiary albo udowodnić, że to my jesteśmy prawdą.

Ostateczny dowód prawdy to życie - nie tylko to, czym jest samo w sobie lub o czym się mówi, lecz jego efekty. Dowód wszystkiego to takie warunki życia, które przynoszą owoc. Prawdziwy Kościół poprzez swoją obecność będzie powodować, że inni będą żyć, ponieważ stworzone zostaną warunki do życia. „Duch ożywia” (Jana 6,63). Słowo „ożywiać” znaczy „wyrwać ze śmierci”. To jest prawdziwy cel Boga dla Kościoła. Właśnie to życie pokazuje nam, co jest „prawdą”, a co nią nie jest. Kiedy widzimy tylko imitację, a nie widzimy tego, co autentyczne, wtedy trudno jest ją rozpoznać. Kiedy życie zderza się z martwą imitacją, wówczas imitacja okazuje się być tym, czym rzeczywiście jest, czyli śmiercią. Ten kontrast pomiędzy życiem a śmiercią powoduje oddzielenie.

„Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (J. 6,63). Duchowość powoduje oddzielenie. Ten podział jest wyraźnie widoczny w historii. Te dwa słowa - duch i życie, wskazują po pierwsze na naturę, a po drugie, na efekt. Obejmują działania, które są duchowe w swojej naturze oraz życie, jako ich rezultat. Kontekst, w jakim te słowa faktycznie zostały użyte, pokazuje, że reprezentowały, i rzeczywiście powodowały, podział. Przede wszystkim był to podział między Chrystusem a Żydami, ale również był to podział miedzy Chrystusem a niektórymi uczniami, będącymi po prostu zwolennikami, wyznawcami, którzy nie zostali mu przydani w sposób duchowy. „Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” (Jana 6,44).
Oczywiste jest, że istniała dosyć duża liczba ludzi, którzy sami przyłączyli się do Jezusa, ale nie zostali przyłączeni do Niego przez Ojca w sposób duchowy. Nie było żadnej wewnętrznej przemiany. Kiedy Jezus zaczął mówić o głębokich, duchowych rzeczach stwierdzili, że nie mogą już dłużej być Jego naśladowcami, gdyż wewnątrz nie byli uczniami. „Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło” (Jana 6:66). Podział istniał przede wszystkim pomiędzy duchowością a materializmem.

Kiedy mowa jest o materializmie zazwyczaj myślimy o czymś bardzo niestosownym, tymczasem materializm oznacza pogląd, który obejmuje, a jednocześnie ogranicza się do tego wszystkiego, co można zobaczyć, dotknąć i oszacować naturalnymi zmysłami. To, co „naturalne”, jest przeciwne temu, co „duchowe”; to, co „widoczne”, przeciwne jest temu, co „niewidoczne”. Materializm to termin o bardzo szerokim znaczeniu. Jest to także podział między duchowością a obrzędowością. Oczywiście obrzędowość to tylko religijny aspekt materializmu. Podział był między tym wszystkim, co dotyczyło zewnętrznych form i procedur religijnych instytucji, a duchowością. Był to też podział między duchowością a mistycyzmem, podział, który jest bardzo realny, lecz często bardzo trudno go zauważyć czy zdefiniować.

„Odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy” z rozdziału - Duch i życie

sobota, 3 listopada 2012

Sukces pierwszego Kościoła cz. 5


Bert Clendennen
"A vessel of recovery"
"Naczynie odnowy"
tłum. Katarzyna Zieleźnik

Szósta lekcja, której uczymy się patrząc na pierwszy Kościół to prawda, że moc pochodząca od Boga zapewnia nam w Nim pewną pozycję. Ciągle mówimy o powtórzeniu sukcesu pierwszego Kościoła. Oni wiedzieli, że w każdej sytuacji, w każdym czasie muszą być wypełnieni Duchem, wiedzieli, że ten skarb mają w glinianych naczyniach i rozumieli, że muszą być ludźmi mocnych przekonań. Oni także wiedzieli, że moc pochodząca od Boga, to nie pozytywne myślenie, lecz pewna pozycja w Bogu. Jezus powiedział : „ Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.” ( J 15,7 ). Daniel  demonstrował tę samą moc w Babilonie, co w Jerozolimie. Jak to się działo ?  Mimo, że Daniel był w Babilonie, Babilonu nigdy nie było w Danielu. Brak mocy w dzisiejszym Kościele nie wynika z faktu, że jest on na świecie, ale z faktu, że Kościół pozwolił światu zasiąść w swoich ławkach. Kościół zacumował na brzegach cielesności. Świat jest w Kościele, co za tragedia !

Ludzie zmienili Kościół w cyrk, ponieważ pragnąc liczebnego wzrostu korzystali z cielesnych metod. Pewien pastor pokazał mi film z koncertu grupy punkrockowej występującej przed wielotysięczną publicznością. Na tym filmie jakiś kaznodzieja przeprowadzał wywiad z liderem tej grupy, który na pytanie czy jest opętany przez demony odpowiedział, że tak,  i że dla tej właśnie mocy oddał się Szatanowi. Nie mówiąc czemu pastor dodał : „ Pokażę ci jeszcze jeden koncert rockowy.” I tym razem zobaczyłem rozszalały tłum zachowujący się identycznie jak na pierwszym koncercie. Zastanawiając się dlaczego pastor chciał bym to obejrzał, zapytałem: „ Czego mam szukać, dlaczego chciałeś  bym zobaczył ten właśnie koncert ?” Odpowiedź pastora była dla mnie szokiem : „ Właśnie oglądasz zjazd młodzieżowy dużej organizacji Zielonoświątkowej.” Czy trzeba nam szukać dalej przyczyn braku mocy ?

Na świecie ale nie z tego świata – to są słowa Chrystusa wypowiedziane do swego Kościoła. My należymy do innego królestwa, dlatego naszym życiem rządzą prawa, które są ponad prawami tego świata. Kiedy prawo w świecie przeciwstawia się Bożemu prawu, muszę być posłuszny Bogu. Bóg ustanowił prawa i zasady rządzące naszym życiem, Jego obietnica dla tego, który jest posłuszny brzmi : „ Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.” Paweł mówi o tej zasadzie w liście do Koryntian : „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się , mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; A Ja przyjmę was. I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący.” ( 2 Kor 6,17-18 ) Bóg nie jest ojcem buntowników.

Pewien człowiek wyciągnął z Biblii wszystkie obietnice i spisał je w książce pt. „ Biblia obietnic”. Książka sprzedawała się jak ciepłe bułeczki, ludzie byli szczęśliwi, że mogą czytać tylko obietnice i nie  martwić się o przykazania. Jakiś inny kaznodzieja zapytał mnie co sądzę o takiej książce. Moja odpowiedź brzmiała: „ Myślę, że człowiek, który to napisał powinien zacząć się martwić”. Po pierwsze te obietnice nie będą „działały” poza kontekstem sytuacyjnym w jakim Bóg je umieścił. To małe pudełeczko z obietnicami na twoim biurku nie zadziała. Te obietnice pozbawione kontekstu są puste i nie mają żadnej wartości. W II Księdze Mojżeszowej 15,26  Bóg mówi: „ bom Ja, Pan, twój lekarz.” to jest Boża obietnica, lecz jeśli ją pozbawimy kontekstu, czyli reszty wersetu 26, ona nie będzie działać. „ Jeżeli pilnie będziesz słuchać głosu Pana, Boga twego, i czynić będziesz to, co prawe w oczach Jego, i jeżeli zważać będziesz na przykazania Jego, i strzec będziesz wszystkich przepisów Jego, to żadną chorobą, którą dotknąłem Egipt, nie dotknę ciebie, bom Ja, Pan, twój lekarz.”

Bóg zawsze uzdrawiał grzeszników w akcie swej suwerennej woli, lecz kiedy chodzi o Kościół mamy zupełnie inną sytuację. Boże działanie względem grzeszników jest suwerenne, ponieważ oni są martwi  nic w ich wnętrzu nie jest w stanie odpowiedzieć Bogu. Jednak w przypadku dzieci Bożych ten suwerenny akt nie działa, gdyż Boże dziecko ma w sobie ten sam rodzaj życia, które jest w Bożym Słowie. A zatem ty, Boże dziecko, musisz odpowiedzieć Bożemu Słowu. Nie ma sensu prosić o modlitwę, jeżeli zamierzasz nadal trwać w swoim nieposłuszeństwie i buncie. Kiedy przychodzimy przed Boży ołtarz to słyszymy wyraźnie słowa: „ Jeślibyś więc składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw pojednaj się z bratem twoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój.” ( Mt 5,23-24) Jeśli okazujesz nieposłuszeństwo przykazaniom, to nie ma znaczenia jak głośno deklarujesz swoją wiarę, twoja wiara jest iluzją. Niewiara jest zawsze połączona z nieposłuszeństwem. Pierwsze pokolenie Izraelitów nie weszło do Ziemi Obiecanej właśnie z powodu niewiary. Nie chcieli przejść przez rzekę. Zaufanie Bogu to posłuszeństwo temu, co On mówi do ciebie. Boża moc zapewnia nam pewną pozycję, trwaj w Chrystusie, a Boża moc zaspokoi wszelką twoją potrzebę.

By utrzymać swoją pozycję, to oddzielenie od świata i korzystać z mocy, pierwszy Kościół często pościł. Większość z was pewnie zgadzała się ze mną do tego momentu. I wiem, że w tej chwili mogę stracić niektórych z was. Post to nie karta przetargowa przed Bogiem. Post przynosi tylko jedną rzecz, post jest nożem chirurgicznym, rozprawiającym się z naszą cielesną naturą, tym czymś co nazywa się „ego”. Post ma na celu ukrzyżowanie starego człowieka. Wszystko co jest żywe musi być w jakiś sposób odżywiane. Niezależnie co to jest – roślina, zwierze, człowiek czy duch, muszą być odżywiane, jeśli mają przeżyć. W momencie, kiedy odmawiasz organizmowi pożywienia, zaczyna umierać. A zatem, kiedy pościsz stary człowiek umiera, a kiedy się modlisz, nowy człowiek wzrasta. Jest to jedyna zwycięska ścieżka prowadząca do tego nowego życia.

Nietrudno zdiagnozować przyczynę słabości i niepewności Kościoła. Niemożliwym jest wyzwolić alkoholika z nałogu, jeśli ten nie przyzna, że jest alkoholikiem. Tak długo jak Kościół uważa, że wszystko jest w porządku, niemożliwym jest uwolnienie go od słabości i braku mocy. Jeśli Kościół zechce przyjrzeć się sobie i porównać się z tym czym był na początku i uznać swój niedostatek, wtedy będzie w stanie znaleźć odpowiedź. W Liście do Galacjan 5,17 Paweł diagnozuje problem i demaskuje wroga. „ Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie.”

c.d.n.

piątek, 2 listopada 2012

kościół coraz bardziej staje się raczej synagogą szatana, niż eklezją

Jeśli chodzi o odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy, to musimy zrozumieć nie tylko to, czym ono jest, lecz również to, czym nie jest. Już na samym początku tej lekcji ustalmy raz jeszcze, że zamiarem Boga względem Jego ludzi jest to, by Duch Święty był w nich jak „rzeki wody żywej”. Wszystko inne albo nie pokrywa się, albo jest sprzeczne, z zamiarem Boga.

Jan powiedział, że tą „rzeką”, która ma być w nas i ma z nas wypływać, jest Duch Święty (Jana 7: 37-39). Następnie Paweł informuje nas, że Duch Święty jest „Duchem Życia” (Rzym. 8,2). Według tych wersetów być wypełnionym Duchem znaczy być wypełnionym życiem Boga. To, że rzeka ma z nas wypływać, znaczy, że ludzie mają widzieć Boga, a nie nas. Ponieważ szatan ma zdolność przeobrażania się w anioła światłości, nieustannie próbuje naśladować życie Boże. Jego najlepszym narzędziem jest zwodzenie poprzez imitację.

Aby zilustrować to, co naprawdę się dzieje, spójrzmy na werset zapisany w 2 Tym. 3,8: „Podobnie jak Jannes i Jambres przeciwstawili się Mojżeszowi, tak samo ci przeciwstawiają się prawdzie”. Osoby, do których apostoł Paweł odnosi się jako do „tych”, to ci, którzy w dniach ostatecznych „przeciwstawiają się prawdzie”; mowa jest o nich również w wersetach drugim i szóstym.  Jest to jedno z najbardziej zadziwiających i poważnych objawień w Słowie Bożym i jest to też najbardziej niezwykłe ostrzeżenie dla tych wszystkich, którzy mają pragnienie, by „ujść przed tym wszystkim, co nastanie” (Łuk. 21:36). Czym jest objawienie? Wróćmy do 2Mojż. 7,9-11. Według swego własnego prawa, że „na zeznaniu dwóch lub trzech świadków (albo na podstawie dwóch lub trzech świadectw) będzie się opierać każda sprawa”, Bóg posłał Mojżesza i Aarona do faraona z ultimatum, które brzmiało: „Wypuść mój naród!”.

Faraon był przygotowany aby stawić opór rozkazowi Boga. Oczekując rozpoznania Świadectw, Aaron z dumą je zaprezentował. Zamienił laskę w węża. To był cud. Czyż nie powinien on dowieść ich autentyczności? W tym momencie wydarzyły się rzeczy niewiarygodne. Faraon zawołał swoich dwóch świadków, czarowników. Ci nie zanegowali autentyczności cudów Mojżesza. Dokonali czegoś daleko bardziej skutecznego. Powielili cuda, aby wykazać, że są w posiadaniu czegoś, co - jak się mogło wydawać - było tą samą mocą. Dwie rzeczy są oczywiste w tym fragmencie. Pierwsza rzecz - i Bóg, i szatan są ponadnaturalni dla naturalnego człowieka; druga rzecz - i Bóg, i szatan mogą czynić znaki, cuda i dzieła, które są ponadnaturalne (zobacz Joz. 10; Mat. 8,14 -18; 7,21 -23; Obj. 13,13 -15; 16,13 -14). Oczywiście, Bóg przewyższa szatana we wszystkich tych rzeczach. Człowiek musi być w stanie rozróżniać moc stojącą zarówno za naturalnym, jak i ponadnaturalnym porządkiem rzeczy w historii i w ludzkim doświadczeniu. A może poznać tę różnicę jedynie poprzez nieomylne Słowo Boże. To tłumaczy nam, w jaki sposób faraon i jego magicy mogli czynić niektóre cuda poprzez swoje satanistyczne sztuki magiczne, a Mojżesz, prawdziwy sługa Boga, mógł dokonać większych cudów poprzez moc Bożą.

W tej historii widzimy szatańską strategię czasów ostatecznych, program zwiedzenia, które przyjdzie w tak doskonałej postaci, że „gdyby to było możliwe, nawet wybrani byliby zwiedzeni”. Pewnego razu za pomocą imitacji szatan przechytrzył Mojżesza i tę samą metodę zaplanował wykorzystać w dniach ostatecznych, by odnieść taki sukces, że chłopcy faraona będą wyglądać jak niewinni nauczyciele szkółki niedzielnej.

IMITACJA: Wszyscy jesteśmy urodzonymi naśladowcami. Przez większość czasu dziecko mówi to, co słyszy, że inni mówią i robi to, co widzi u innych. Bardzo niewiele z tego, co mówi lub robi pochodzi z niego samego. Jeśli chodzi o religię, to samo można powiedzieć o większości tych, którzy uznają siebie za prawdziwych chrześcijan i którzy twierdzą, że wierzą, w całą Biblię.

Bardzo niewiele można zyskać, studiując religijne przeżycia przeciętnego członka Kościoła, gdyż nie ma on własnych, prawdziwych przeżyć. Jego religia została mu przekazana przez tradycję. Poprzez naśladowanie sprowadza się ona do sztywnej formy, utrwalonej przez przyzwyczajenia. Człowiek rodzi się z religijną naturą, dlatego musi mieć religię. Lecz człowiek posiada również zdumiewającą zdolność do ulegania zwiedzeniu. Jego naiwna, łatwowierna natura z łatwością zadowoli się szatańskim zwiedzeniem.

Idąc po linii najmniejszego oporu, ludzie stają się łatwą zdobyczą dla głoszonego dziś z większości kazalnic chrześcijaństwa, opartego na łatwej „wierze” bez pokuty. Jest to życie chrześcijańskie bez dźwigania krzyża, nie pociągające za sobą żadnych wyrzeczeń, czy poświęceń. Od zadeklarowanego chrześcijanina nie wymaga się dziś niczego, czego każdy grzesznik świata nie mógłby przestrzegać dzięki swojej naturalnej sile. 

Dziś już nie oczekuje się od wierzącego człowieka niczego ponadnaturalnego. Ma on tylko wierzyć. Diabeł wierzy i drży, ale to jest łatwa wiara. Z tego powodu Kościół staje się zbiorowiskiem wszelkiego rodzaju dziwnych ptaków: „stal się siedliskiem demonów i schronieniem wszelkiego ducha nieczystego” (Obj. 18,2). Kościół coraz bardziej staje się raczej synagogą szatana, niż eklezją, Kościołem, który jest Jego ciałem. Słowo to w grece oznacza „wywołane zgromadzenie ludzi, oddzielone od świata”. Synagoga oznacza zgromadzenie ludzi wszystkich klas i dobrze opisuje ruch ekumeniczny.

„Odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy” z rozdziału - Duch i życie

czwartek, 1 listopada 2012

Panie, naucz nas się modlić

Kolejność jest następująca: czystość, modlitwa, moc i chwała. Wiemy o kościołach chwały, ale niewiele wiemy o kościołach modlitwy. Rezultatem jest próżna chwała, czcze słowa. Przychodzisz do domu Bożego i chwalisz Boga, którego przez cały tydzień ignorowałeś - jesteś jak brzmiący cymbał. Kościół Jezusa Chrystusa jest bez mocy, ponieważ nie ma w nim modlitwy. Pamiętam każdą frustrację, jakiej doświadczyłem w moim chrześcijańskim życiu, gdy chciałem przeskoczyć z czystości w moc. Kościoły próbujące wytworzyć moc, usiłują wytworzyć chwałę wykorzystując do tego celu wspomnienia oraz rzeczy, o których słyszeli, że kiedyś się wydarzyły. I świat wszystko to widzi. Chcąc udowodnić, że jesteśmy duchowi, jesteśmy gotowi sprzedać naszą prawość i wszystko inne, aby tylko coś się działo. Bóg nie uwolni swej mocy, dopóki kolejność nie będzie właściwa.
 
„Wyleję mego Ducha na wszelkie ciało, uzdrowię ziemię, przyjdę do was, wzywajcie mnie, a odpowiem wam”. Aby to wszystko mogło mieć miejsce, musimy Boga o to prosić. Sama czystość nie wystarczy. Nie będziesz mieć mocy tylko dlatego, że jesteś czysty. Łagodność to dyscyplina, to siła poddana dyscyplinie. Kiedy Bóg nas oczyszcza, otrzymujemy Jego siłę. Otrzymujemy Jego moc do zwycięstwa nad grzechem, ponieważ On zapłacił karę za grzech, złamał moc grzechu na krzyżu. Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.

Będąc zbawionym, mam w swoim życiu Jego moc, ale to nie spowoduje, że Boża moc będzie się manifestować w Ciele Chrystusa, uzdrawiając chorych i wielbiąc imię Boga poprzez moc darów Ducha Świętego. Nie możesz przeskoczyć z czystości do mocy, ani z mocy do doskonałej chwały. Wszelką moc, jaką otrzymaliśmy z krzyża, musimy poddać dyscyplinie potężnej Bożej ręki i wykazać postawę pokory, poddania i pokuty wobec osoby Boga, modląc się bez ustanku. Budowaliśmy służby Ismaelów jedna po drugiej. A teraz nie mamy czasu, żeby się modlić, gdyż musimy wynajdować sposoby, by je wspierać. Jesteśmy zbytu dumni, aby pozwolić im obrócić się w popiół. Nawet gdyby miały zajmować nam 24 godziny na dobę, pozwolimy im utrzymywać się na powierzchni, przez co mamy coraz więcej „wypalonych” kaznodziejów. To jest grzech. Jezus się modlił zanim nadchodził dzień, Jezus miał w zwyczaju oddalać się na długi czas, by się modlić. [„W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi” (Ew. Łukasza 10:21) Jezus nie śpiewał krótkich refrenów, nigdzie nie czytamy, żeby Jezus śpiewał, ale czytamy, że się modlił, że trwał w modlitwie. przyp. AO] Widzimy to podczas całej Jego służby. Modlił się i w Getsemane, i na krzyżu.

Uczniowie chodzili z Nim ponad trzy lata. Widzieli Jego moc, widzieli, jak uzdrawiał chorych, oczyszczał trędowatych, wzbudzał zmarłych. Ale nie mówili: „Panie, naucz nas jak posiąść moc, Panie, naucz nas, jak uzdrawiać chorych”. [nie mówili „Panie, naucz nas śpiewać, czy grać na gitarze, perkusji czy keyboardzie”. przyp. AO] Oni widzieli, co powodowało, że działy się cuda i dlatego mówili: „Panie, naucz nas się modlić”. W większości przypadków, kiedy głoszona jest ewangelia, odbywa się to od jednej manifestacji mocy do drugiej. To nie jest właściwe. To, co działo się w ewangeliach, działo się pomiędzy jednym miejscem modlitwy, a drugim. Jeśli chcesz chodzić z Jezusem, musisz iść tam, gdzie On jest. On nie przyjdzie tam, gdzie ty. A gdzie jest ten najwyższy kapłan? Wstawia się przy tronie! Sługa nie jest ponad swego mistrza. Tak jak Ojciec mnie posiał, tak Ja was posyłam. Naucz nas się modlić.

W Ewangelii Mateusza 6,5-8 czytamy: „A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie”.

Nie modlisz się do Boga, który niechętnie udziela pomocy; nie musisz przedstawiać swojej sprawy jak adwokat; nie musisz mieć ze sobą 25-stronicowego opisu swoich potrzeb. Po prostu naucz się, czym jest modlitwa. Módl się, jak Jezus nauczył modlić się swych uczniów. On zna nasze potrzeby, zanim Go poprosimy. Bóg próbuje ustawić nas w miejscu, w którym będzie mógł być dla nas Bogiem. Kiedy On jest Bogiem w Kościele, wówczas będzie w nim moc. „A wy tak się módlcie...”. Ciało nie chce się modlić. Duch we mnie musi rozkazać ciału, aby wstało i modliło się. Kiedy Dom będzie Domem modlitwy, Kościół zostanie uzdrowiony. Kiedy damy Bogu takie naczynie, On pośle „rzekę".

„Odnowienie przesłania Pięćdziesiątnicy” z rozdziału - Chore ciało