Jeżeli uznasz, że warto popularyzować myśli pastora Berta i że są one ważne i istotne dla współczesnych chrześcijan to zwracam się z prośbą o wstawienie banerka z linkiem do tego bloga na Twojej/Waszej stronie www. Mój blog nie jest reklamą jakiegoś konkretnego kościoła. Moim celem jest rozbudzenie w czytelnikach, niezależnie od przynależności organizacyjnej do tego czy innego kościoła, apetytu na głęboką inwentaryzację stanu życia duchowego i naszej relacji z Bogiem. W myślach pastora Berta znajdujemy wiele napomnień. Co to jest napomnienie? Słowo to pochodzi od pomnieć, przypomnieć. O wielu rzeczach zapominamy lub już zapomnieliśmy. Jest dzisiaj wielka potrzeba przypominania nam o wielu Bożych sprawach. Rolą Ducha Świętego jest m.in przypominanie. Wierzę, że Bóg używał Braci Wilkersona i Clendennena, aby nam wiele z tych ważnych rzeczy przypomnieć, dlatego ja myślę, że warto te, spisane na blogu cenne myśli, przekazać innym. "Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem." Jan. 14:26
Bert Clendennen
wtorek, 17 kwietnia 2012
ludzie nauczyli się jak być religijnym bez Boga
Prorok powiedział: „Gdzie nie ma objawienia, tam lud się rozprzęga” (Przypowieści Salomona 29:18). Śmierć jest wynikiem duchowej ślepoty. Martwi, będąc ślepymi, wciąż trwają w swej religijnej rutynie. Nauczyli się jak być religijnymi i jak zombi. przez cały czas udają, że wciąż tkwi w nich życie. W takim stanie nie mogą zobaczyć efektów grzechu. Uwielbianie odbywa się mechanicznie. Chodzą jak roboty wokół ścian i nigdy nie upadają.
Jedną z najsmutniejszych historii w Biblii jest historia króla Saula. W ciągu całego okresu jego panowania w Izraelu nie było Arki Przymierza. Oznacza to, że przez cały czas panowania Saula Bóg nie był obecny. Nie mamy żadnej wzmianki o jakiejkolwiek próbie sprowadzenia Arki na właściwe jej miejsce. Najsmutniejsze jest to, że ludzie nauczyli się jak być religijnym bez Boga i nigdy nawet nie tęsknili za tym. Tak właśnie się dzieje. Nauczymy się czegoś, i potem trwamy w mechanicznej formie która nigdy nie przyniesie duchowych rezultatów.
Pewnego razu byłem uczestnikiem spotkania w Beaumont w Teksasie, mieście, w którym byłem pastorem. Na tym spotkaniu zgromadzonych było około czterysta osób. Było to jedno z tych spotkań przy stołach, gdzie najpierw podawano obiad, a potem głoszono kazanie. Podano nam lunch, następnie kawę. Kaznodzieja wstał i przez czterdzieści minut mówił na temat „cudu w twoich ustach”. Całe kazanie sprowadzało się do tego: musisz tylko wypowiedzieć słowo, a tak się stanie. Nigdy nie wierzył w to co mówił, ale i tak to powiedział. Przy końcu kazania poprosił o powstanie wszystkich, których dotyczy przedstawiona potrzeba. Powiedział, że dwadzieścia pięć osób cierpi na cukrzycę. Tyle osób powstało. Statystyki towarzystw ubezpieczeniowych mówią, że jedna na dwadzieścia pięć osób cierpi na cukrzycę. Są tutaj tacy, którzy mają problem z kolanami. Oni też wstali.
Przez jakieś dziesięć minut, ten tak zwany dar działał. Kiedy kaznodzieja skończył, powiedział: a teraz niech każdy klaszcze dla Pana za to, co On uczynił. Wszyscy zaczęli klaskać i krzyczeć. Przez cały czas kiedy ten dar działał, jakieś dwadzieścia do trzydziestu razy w ciągu dziesięciu minut, były tam kelnerki, zbierały kubki po kawie, wynosiły je. Wszędzie było słychać brzęk naczyń. Gdy tak tego słuchałem, moje serce stało się smutne i zagniewane. Nie było tam na tyle mocy, by w tym pomieszczeniu mógł zapanować szacunek dla Boga. Powiedziałem ludziom, że gdyby kiedykolwiek w jakimkolwiek miejscu Duch Święty wykonał pracę trzydzieści razy w ciągu dziesięciu minut, to to zatrzymałoby samochody na autostradzie. Stu dwudziestu ludzi zostało napełnionych w dzień Pięćdziesiątnicy i całe miasto zamarło.
Piotr rozpoznał dwóch kłamców przy ołtarzu; oni padli martwi, a strach padł na całą społeczność. Paweł rozpoznał ducha, który opętał dziewczynę w Filipii i wybuchło przebudzenie. To. co mamy dzisiaj, to duch imitacji, próbujący naśladować realność. Zazwyczaj kościół nie ma dość siły. by wydmuchać swój własny nos. Gdzie nie ma objawienia, tam lud się rozprzęga. Wielką tragedią jest to. że ludzie nie wiedzą iż są martwi. Samson poszedł na kompromis z wrogiem. To kosztowało go utratę wzroku. W swej ślepocie zmuszony jest mleć dla diabła. Spójrzcie na niego. Oto człowiek, którego siła napawała strachem jego nieprzyjaciół. Teraz chodzi wokół żaren - bez radości - bez siły – bez zwycięstwa. Kościół 20-go wieku, tak jak Samson, nie wie kim jest jego wróg. Wysyła swe dzieci, pozbawione jakiegokolwiek wyposażenia, na walkę z wrogiem. Nie jest to już świętość lub piekło, to jest uczoność. Świat nie jest już wrogiem, jest niezrozumianym przyjacielem. „Lecz włosy na jego głowie zaczęły odrastać” (Sędziów 16:22). Prawdopodobnie zanim spojrzymy w górę, zawsze musimy dotknąć dna. Samson mielił w młynie diabła jak muł, zanim spojrzał w górę i zobaczył, że jest zgubiony.
Syn marnotrawny nie doszedł do siebie dopóki nie znalazł się w zagrodzie dla świń. Z całkowitego legalizmu - do zupełnego liberalizmu, gdzie w nic się nie wierzy, taka była historia kościoła. Przebudzenie zaczyna się zawsze wśród smrodu i śmierci usystematyzowanej religii. Lecz włosy na jego głowie zaczęły odrastać. Samson zaczyna zauważać, że był głupcem. Istnieje jednak możliwość odnowienia. Istnieje droga powrotna. Możemy widzieć przebudzenie. Możemy stać się największą siłą 20-go wieku. Uświęcenie Samsona było w jego włosach - one odrastają. Odnawia swoje śluby - to jest przebudzenie. Diabeł nigdy nie zauważył, że jego włosy dotknęły kołnierza. Syn marnotrawny doszedł do siebie zanim napełnił swój brzuch omłotem świńskim. W tym mrocznym momencie Samson wykrzyknął: „Zemścij się za moje oczy” (Sędziów 16:28). O co prosi? Nie o pieniądze, nie o lepszy wizerunek samego siebie - chce właściwej wizji - możliwości ujrzenia Boga. Nowe uświęcenie wymaga, abyśmy rozprawili się z fałszem. Ostatni wyczyn Samsona był jego największym wyczynem. Dach zawalił się na diabła. „Przyszła chwała tego domu będzie większa niż dawna” (Aggeusza 2:9). Wróćmy do ołtarza. Odnówmy nasze śluby. Pozwólmy Duchowi Świętemu usunąć wszelkie bariery, a rzeka będzie płynąć.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa z rozdziału – Moc nowego uświęcenia
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Samson resztę życia spędził mieląc w młynie diabła
Kiedy znajdujemy się w punkcie, w którym nie odczuwamy potrzeby społeczności, potrzeby napomnienia i zachęcenia innych wierzących, to znaczy że duchowo dotarliśmy do miejsca w którym myślimy o sobie zbyt wiele. Jest to duchowa pycha, która zawsze przychodzi przed upadkiem. Dopóki widzimy Boga, wiemy, że „w naszym ciele nie ma nic dobrego”. Spojrzenie na Boga pozwala mi zobaczyć słabości ciała. I kiedy je widzę, mogę zwyciężać. Gdy Samson stracił swoje oczy, stał się niewolnikiem wroga. Utracił władzę nad swoim życiem. Resztę życia spędził mieląc w młynie diabła. Stajemy się niewolnikami tego, czemu ulegamy. Jeśli ulegamy swojemu własnemu „ja”, stajemy się niewolnikami naszego „ja”. Jeśli ulegamy Bogu, stajemy się niewolnikami Boga. W pewnym momencie życia Samsona jego własny lud wydał go wrogom. Samson był mistrzem Izraela. Rozłożył się obozem w górach Lechi. skąd mógł oglądać karawany wrogów ciągnące z zaopatrzeniem. Był sam w bitwie. Izrael poszedł na kompromis. Dali się wciągnąć w układy ekumeniczne i poszli na ugodę z wrogiem, tak jak to dzisiaj robi duża część kościoła. Jeśli ty zostawisz w spokoju moich ludzi, ja zostawię w spokoju twoich.
Zawarliśmy teraz porozumienie, na mocy którego nie będziemy nawracać katolików a oni nie będą nawracać Zielonoświątkowców [czy innych kościołów ewangelikalnych, ewangelickich]. W takim miejscu znalazł się Izrael. Samson został sam na polu bitwy. On nigdy nie dał się wciągnąć w układy ekumeniczne. Starsi z ludu przyszli do niego, do pieczary skalnej Etam, żądając, aby przestał stwarzać problemy. Tak zawsze się dzieje. Człowiek, który odmawia podporządkowania się ekumenicznej jedności zawsze stanowi problem. Zawsze jest problemem. To Eliasza Achab nazwał „sprawcą nieszczęść w Izraelu”. Jednak Eliasz szybko skierował winę na właściwą osobę. To nie ja sprowadziłem nieszczęście na Izraela, lecz ty. Nieszczęście sprowadzają ci, którzy mieszają się z „mnóstwem obcego ludu”, tak jak miało to miejsce w czasach Izebel. Samson odmówił zawarcia ugody ekumenicznej, więc kościół tamtych czasów patrzył na niego jak na sprawcę nieszczęść. Zażądali, aby przestał robić zamieszanie. Wydali go w ręce wrogów. Jego własny lud wydał go w ręce wroga. W tym miejscu nowe uświęcenie zaczyna działać. Związali go. Samson powiedział: pozwolę wam to zrobić pod jednym warunkiem, że wy sami nie targniecie się na umie. Nie bał się diabła. Bał się kościoła, tego religijnego tłumu.
Jeśli obiecasz, że nie targniesz się na umie. pozwolę ci mnie związać. Tak postąpił. Związali go i wydali wrogom. Kiedy wydali go w ręce tych, którzy go nienawidzili, wrogów Boga, wróg wydał okrzyk. To był błąd. Kiedy oni wydali okrzyk, Duch Pański spoczął na mężu Bożym, a ten rozerwał powrozy, podniósł oślą szczękę i zabił nią tysiąc nieprzyjaciół Boga. Słyszałem wiele kazań na temat tej historii. Kaznodzieje mówili o starej, wyschniętej szczęce osła. Nie tak mówi Pismo. To była świeża szczęka. Bóg oznajmił Izraelitom, że każde pierworodne stworzenie należy do Niego. Jednak w przypadku osła, musieli albo go wykupić albo złamać mu kark. Ta świeża szczęka jest symbolem nowego uświęcenia. Ktoś dopiero co poświęcił tego małego osła Bogu. To z pomocą tego nowego uświęcenia Samson pokonał swych wrogów.
Kiedy nasze życie jest właściwe, Bóg zawsze zaspokaja nasze potrzeby. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego. Po zabiciu tysiąca wrogów, Samson myślał że umrze z pragnienia. Lecz dzięki szczęce, dzięki nowemu uświęceniu, rzeka życia zaczęła płynąć. To zawsze jest prawdziwe. W nowym uświęceniu rzeka zaczyna nabierać pędu. Woda ducha zaczyna płynąć. Samson napił się tego nowego uświęcenia i doświadczył przebudzenia. Kiedy modlisz się o zwycięstwo nad złością, plotką, szemraniem, urazą, myślisz, że zaraz umrzesz.
Zdziwisz się. gdy zrozumiesz jak wielką motywacją były dla ciebie te rzeczy. Kiedy już przeminą, czujesz się wyczerpany, bliski śmierci, ponieważ zaczynasz rozumieć, że motorem napędowym twojego działania była uraza. Myślałeś, że miałeś prawo czuć się urażony, lecz to właśnie popychało cię do działania, powodowało skok adrenaliny. To złość w twojej duszy i duch plotkarstwa popchnął cię do rozmowy telefonicznej w której obmawiałeś swojego brata i swoją siostrę. Kiedy zastanawiałeś się nad urazą i złością twego serca, ciało było pobudzone, poruszone. Zdziwiłbyś się, jak bardzo te rzeczy popychały cię do działania. Kiedy po twojej modlitwie to wszystko odejdzie, czujesz się wyczerpany, rozbity. Wtedy właśnie rzeka może płynąć. Poprzez to nowe uświęcenie rzeki wody żywej mogą płynąć. Samson został ożywiony. Nadeszło przebudzenie.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa z rozdziału – Moc nowego uświęcenia
niedziela, 15 kwietnia 2012
myśli opublikowane na blogu "Szkoła Chrystusa"
Obecnie na blogu publikuję rozważania pastora Berta, pochodzące z podręcznika „Szkoła Chrystusa.” na temat modlitwy. Dzisiaj chciałbym trochę cofnąć się wstecz i zaproponować przegląd myśli pastora Berta Clendennena z dwunastu rozdziałów (cykli) z podręcznika „Szkoła Chrystusa”
Spór - grudzień 2010
Szkoła Chrystusa – styczeń, luty 2011
Kościół – marzec, kwiecień 2011
Upamiętanie - maj 2011
Uświęcenie maj - 2011
Odbudowa Bramy – maj, czerwiec 2011
Jedność Kościoła - czerwiec 2011
Osoba Jezusa – październik, listopad 2011
Wszechmocna Krew – listopad 2011
Pneumatologia – grudzień 2011
Krzyż – luty 2012
Wiara - marzec, kwiecień 2012
piątek, 13 kwietnia 2012
diabeł wyłupił ich duchowe oczy
Czytamy z Księgi Sędziów 16:11-20: „I rzekł do niej: Jeśliby umie związano nowymi powrozami, którymi jeszcze nie wykonano żadnej roboty, osłabnę i stanę się jak każdy inny człowiek. Wtedy Dalila wzięła nowe powrozy, związała go nimi i rzekła do niego: Filistyńczycy nad tobą, Samsonie! A czatownicy siedzieli w komorze. On zaś zerwał je ze swoich ramion jak nici. Rzekła więc Dalila do Samsona: Dotychczas natrząsałeś się ze umie i skłamałeś przede mną. Powiedz mi, czym można cię związać? A on rzekł do niej: Jeślibyś wplotła siedem kędziorów włosów mojej głowy do przędziwa twojego krosna i przybiłabyś to kołkiem do ściany, to osłabnę i będę jak każdy inny człowiek. Wtedy uśpiła go i splotła siedem kędziorów włosów jego głowy z przędzeniem jej krosna i przybiła kołkiem do ściany. I rzekła do niego: Filistyńczycy nad tobą, Samsonie! A on zbudził się ze swojego snu i wyrwał kołek wraz z przędziwem, wówczas rzekła do niego: Jak możesz mówić: Kocham cię. skoro sercem nie jesteś przy mnie? Oto już trzy razy okpiłeś mnie i nie powiedziałeś mi, w czym tkwi twoja wielka siła. Toteż, gdy naprzykrzała mu się przez codzienne swoje gadanie i dała mu się we znaki tak. że życie mu już zbrzydło, wyjawił jej całą swoją tajemnicę i rzekł do niej: Brzytwa nie przeszła jeszcze po mojej głowie, gdyż jestem nazyrejczykiem Bożym od mego urodzenia: jeśliby mnie ogolono, odeszłaby mnie moja siła i osłabłbym i stałbym się jak każdy inny człowiek. A gdy Dalila spostrzegła, że wyjawił jej całą swoją tajemnicę, posłała i przywołała książąt filistyńskich, i rzekła do nich: Przyjdźcie! Tym razem bowiem wyjawił mi całą swoją tajemnicę. Książęta filistyńscy przyszli więc do niej i przynieśli z sobą srebrniki. Potem uśpiła go na swoich kolanach, wezwała pewnego człowieka, kazała ogolić siedem kędziorów z jego głowy i on zaczął słabnąć, i odeszła go jego siła. Wtedy zawołała: Filistyńczycy nad tobą, Samsonie! A gdy się ocknął ze swego snu, pomyślał sobie: Wyrwę się, jak za każdym razem dotąd i otrząsnę się. Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego”.
Jesteśmy dziećmi Bożymi, narodzonymi na nowo, a mimo to widzimy jakiś niedostatek w naszym życiu. Jeśli jesteśmy uczciwi, przyznamy, iż potrzebujemy czegoś, co pomoże nam sprostać wyzwaniu chwili. Toczymy wojnę z agresywnym nieprzyjacielem. On i jego demony są istotami duchowymi. Musimy stawić mu czoło na gruncie duchowym. „Gdyż oręż nasz. którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej”.
Musimy docierać do naszego społeczeństwa: dlatego też musimy przeszkodzić diabłu. W tej lekcji chcę wam pokazać, czym jest nowe uświęcenie i moc związana z tym uświęceniem. Po pierwsze, uświęcenie oznacza ponowne uchwycenie wizji. Samson stracił swój wzrok, kiedy stracił Boga. To była fizyczna rzecz: jednak w twoim i moim przypadku jest to rzecz duchowa. Zabierz Bożą obecność z życia chrześcijan, a pierwszą rzeczą jaką zauważysz będzie ich ślepota. Gdy kaznodzieja wytyka im błędy ich życia, słychać wołanie: „Nie widzę w tym nic złego”[teraz zdarza się, że i kaznodzieje nie widzą nic złego w złych rzeczach, chcą być przyjaźni dla wszystkich i przez palce patrzą na niewłaściwe rzeczy] Kiedyś to co było złe, teraz nie jest - co się stało? Diabeł wyłupił ich duchowe oczy. Prawdziwe znaczenie nowego uświęcenia to odzyskanie naszego duchowego wzroku. Po drugie, nowe uświęcenie to odbudowa duchowego pragnienia. Bardzo smutny jest widok ludzi, którzy kiedyś byli głodni duchowych rzeczy, a którzy teraz, jak Gallion. wcale na to nie zważają. Ci ludzie kiedyś pasjonowali się Bogiem i Jego królestwem, a teraz ich pasje znajdują się w świecie. Biblia jest zamknięta.
Można ich namówić na śpiewanie, ale nie czekajcie na nich na spotkaniu modlitewnym. Stracili apetyt na duchowe rzeczy. Nowe uświęcenie odnowi apetyt na rzeczy duchowe. Spoglądam na swoje życie. Gdy poznałem Chrystusa miałem dwadzieścia siedem lat. Nie wiedziałem nic o Bogu aż do chwili, w której zostałem zrodzony przez Boga. Tak więc w ciągu tych dwudziestu siedmiu lat nigdy nie chodziłem do kościoła. Dlaczego? Nie chciałem. Nigdy nie czytałem Biblii. Dlaczego? Nigdy nie chciałem jej czytać. Nigdy nie chodziłem na spotkania modlitewne. Dlaczego? Nigdy nie chciałem się modlić. Nie miałem pragnienia rzeczy duchowych. Byłem martwy dla tych rzeczy. Wielu chrześcijan, z których większość jest dzisiaj w naszych zborach, miało kiedyś głód rzeczy duchowych. Teraz jednak tak nie jest. Nowe uświęcenie przywróci ten duchowy apetyt. Każde przebudzenie w historii przychodziło dzięki komuś, kto wymodlił sobie nową wizję Jezusa Chrystusa. Zobaczyli Jezusa i ogień zapłonął ponownie. Nic nie jest bardziej zaraźliwe niż przebudzenie. Zaczęli chodzić w Duchu do takiego stopnia, że inni zobaczyli w nich Jezusa.
Kiedy inni są w stanie stwierdzić, iż byłeś z Jezusem, przebudzenie zbliża się. Nowe uświęcenie zaczyna się wtedy, kiedy duchowy człowiek uzyskuje przewagę. Nowe stworzenie jest istotą duchową, jest istotą twórczą. Tak więc nowe uświęcenie przywraca nacisk na duchowość. Nowe uświęcenie jest otwarciem kanałów, aby „rzeki wody żywej” mogły przepływać bez przeszkód. „Lecz to jest post, w którym mam upodobanie” (Izajasza 58:6,7).
Post jest wyzwoleniem rzeczy duchowych. I jak już to wielokrotnie wykazywaliśmy, jesteś zrodzony z Boga. jesteś napełniony Duchem Bożym, rzeka wewnątrz ciebie napiera na bariery. Nie musisz jej błagać aby płynęła, musisz tylko usunąć ograniczenia. Bóg ustanowił post po to. aby złamać ciało, aby uwolnić to, co uzdrowi wszystko czego się dotknie. Cała walka chrześcijanina polega na zmaganiu się ze „starym człowiekiem”. Rzeka napiera na tamę. Ty musisz tylko uwolnić rzekę. Wysadź tamę. Bóg nigdy nie zajmuje się starymi rzeczami, tylko tym, co zrodzone jest z Boga. Dopóki Samson widział Boga, znał swoje słabości. Wiedział, że w swoim własnym „ja” istnieje wielki potencjał zła. Kiedy tak się dzieje, czy to w przypadku Samsona, czy twoim lub moim, tracimy z oczu Boga, zaczynamy myśleć o sobie zbyt wyniośle. Często słyszymy, jak Boże dziecko mówi: nie muszę chodzić do kościoła, by żyć właściwie. Taka osoba jest ślepa. Jeśli wierzy, że sama może sobie poradzić to coś stało się z jej duchowym wzrokiem.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa z rozdziału – Moc nowego uświęcenia
czwartek, 12 kwietnia 2012
Panie, naucz nas modlić się
Gdy jestem zbawiony, mam Jego moc, lecz nie jest to moc która uzdrawia chorych i wychwala imię Boga w ciele Chrystusa poprzez moc darów Ducha Świętego. Nie możesz przeskoczyć od czystości do mocy. ani do doskonałej chwały. Całą moc jaką otrzymaliśmy pod krzyżem musimy ćwiczyć pod potężną ręką Bożą. Musimy okazać pokorną, poddaną i pokutną postawę względem Bożej osoby poprzez modlitwę bez ustanku. Budowaliśmy coraz to nowe służby Ismaela i teraz nie mamy czasu na modlitwę, gdyż musimy wymyślać coraz to nowsze sposoby na utrzymanie tych służb.
Jesteśmy zbyt dumni by pozwolić im pójść w rozsypkę. Będziemy utrzymywać je na powierzchni, nawet wtedy, gdy będzie nam to zajmować 24 godziny na dobę. Doszliśmy do momentu, który kaznodzieje nazywają „wypaleniem się”. To nie wypalenie się, to grzech. Jezus się modlił. Miał zwyczaj wychodzić wczesnym rankiem przed świtem i modlić się. Widzimy to na początku Jego służby, w środku i przy końcu: w Getsemane i na krzyżu Jezus się modlił. Uczniowie chodzili z nim przez trzy lata. Widzieli Jego moc, widzieli jak uzdrawia chorych, oczyszcza trędowatych, wskrzesza zmarłych. Nie prosili Pana, aby nauczył ich jak mieć moc lub uzdrawiać chorych. Przyjrzeli się temu wszystkiemu i zauważyli przyczynę. I powiedzieli: „Panie, naucz nas modlić się”. Kiedy przedstawiana jest Ewangelia, większość czasu zajmują opisy kolejnych manifestacji mocy. To nie jest właściwe. To. co działo się w Ewangelii, działo się pomiędzy jednym miejscem modlitwy a drugim.
Aby chodzić z Jezusem, musisz udać się tam, gdzie On jest. On nie przyjdzie tam gdzie ty jesteś. Gdzie jest ten Arcykapłan? On wstawia się przed tronem. Sługa nie jest nad swego pana. „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Powiedzieli więc: „Naucz nas modlić się”. Ewangelia Mateusza 6:5-8: „A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom: zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój. który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie”.
Nie mówicie do niechętnego wam Boga. Nie musicie przedkładać waszej sprawy jak adwokat. Nie musicie mieć dwudziestopięciostronicowego streszczenia swoich potrzeb. Nauczcie się tylko co to jest modlitwa. Módlcie się tak, jak Jezus nauczył swoich uczniów się modlić. On zna nasze potrzeby zanim Go poprosimy. Próbuje tylko ustawić nas w takiej pozycji, aby On mógł być Bogiem. Kiedy On jest Bogiem w kościele, moc będzie obecna. „A wy tak się módlcie.”
Ciało nie chce się modlić. Duch który jest we mnie musi nakazać ciału uniżyć się i modlić. Zbliżając się do końca tej lekcji, przypomnijmy sobie jeszcze raz kolejność. On oczyścił świątynię. Potem powiedział: Mój dom musi być domem modlimy. Czystość, modlitwa, a potem moc. Moc przychodzi jako rezultat. Manifestacja mocy Bożej jest wynikiem modlitwy. Najpierw oczyszczenie, potem modlitwa. Modlitwa przynosi moc. a potem przychodzi chwała i uwielbienie Boga.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa z rozdziału – nasza postawa względem Boga
środa, 11 kwietnia 2012
tak mówi Wszechmocny Pan: oto jeszcze dam się uprosić
Werset z Ezechiela 36: 37 jest kluczem do wszystkiego. Można by pomyśleć, ze jeśli coś jest Bożą wolą, nie trzeba już niczego więcej. Bóg mówi: „Oto moja wola” i dodaje: „Jeśli mówiłem, że to uczynię, tak się stanie”. Słyszałem poselstwo, widziałem Bożą moc spływającą małymi kroplami, lecz On mówi iż wypełni całą ziemię Swoją chwałą. Dlaczego tak się nie dzieje? Odpowiedź znajdujemy w wersecie 37: „Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto jeszcze dam się uprosić domowi izraelskiemu, aby im uczynić: Pomnożę u nich liczbę ludzi jak owiec.”. Nie możesz wykonać Bożej woli bez Jego pomocy, a On nie wykona Swojej woli bez ciebie. W kwestii modlitwy nie istnieje inna droga. Bóg powiedział: „uczyniłem wszystkie te obietnice, lecz ten lud musi mnie uprosić”. Chociaż wszystko zostało ludziom obiecane, oni nigdy nie zwrócili się do Niego w modlitwie, prosząc o wypełnienie.
Ten dom musi być domem modlitwy. Gdyby Bóg wykonywał Swoją wolę nie będąc o to proszony przez wierzącego, ciało zapomniałoby o tym w ciągu trzech dni. Bez wiary nie można podobać się Bogu. Musicie wierzyć, że Bóg istnieje. Modlitwa pokazuje naszą postawę względem Boga. Kiedy ty lub ja przychodzimy do miejsca modlitwy, pokazujemy przez to, iż wierzymy że Bóg istnieje. W tym miejscu modlitwy demonstruję swoją całkowitą uległość i zaufanie Bogu. Bóg będzie rozpatrywał naszą postawę względem Jego darów, względem świata, względem okoliczności, smutku, żalu i bólu. On również zajmie się naszym nastawieniem wobec Niego Samego, a nic lepiej nie oddaje naszego nastawienia względem Boga niż nasze życie modlitewne. „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga. musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych. którzy go szukają” (Hebrajczyków 11:6).
Kiedy klęczę przy ołtarzu, [chodzi o miejsce gdzie klęczysz, to może być Twoja sypialnia, ustronne miejsce w lesie czy kościół do którego uczęszczasz] moja wiara wystawiana jest na najcięższą próbę. Każdy diabeł z piekła przybywa do tego pomieszczenia by zobaczyć, co uczynię. W Psalmie 106:7- 13 czytamy: „Ojcowie nasi nie zważali na cuda twoje w Egipcie. Nie pamiętali wielkiej łaski twojej i buntowali się nad Morzem Czerwonym” Nie rozumieli tego wielkiego wybawienia. Bóg poszukuje miejsca, aby zrodzić Chrystusa i doprowadzić Go do pełnej dojrzałości. Dlatego też więcej jest radości w niebie z jednego nawróconego grzesznika niż z jakiejkolwiek innej rzeczy. Nowe stworzenie jest dla Chrystusa kolejną okazją, aby objawić się światu. „A jednak wybawił ich dla imienia swego, aby okazać moc swoją. Zgromił Morze Czerwone, tak że wyschło, i przeprowadził ich przez głębiny jak przez pustynię. Tak wybawił ich z ręki tych, którzy ich nienawidzili, i wyzwolił ich z ręki wrogów”. Wszystko, co czytamy w tej księdze jest nakazem. Nie ma tutaj żadnej sugestii. „Wody okryły ich ciemięzców, ani jeden z nich się nie ostał. Wtedy uwierzyli słowu jego. śpiewali pieśni na jego chwałę. Lecz szybko zapomnieli o jego czynach (jakże to smutne), nie pokładali nadziei w radzie jego”. Nie modlili się. nie czekali na Boga. Brak modlitwy wskazuje na brak wiary w osobę Boga i w Jego Słowa. Ew. Mateusza 21:12-16: „I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał. I rzekł im: Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a On ich uzdrowił. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, widząc cuda. które czynił, i dzieci, które wołały w świątyni i mówiły: Hosanna Synowi Dawidowemu, oburzyli się i rzekli mu: Czy słyszysz, co one mówią? A Jezus mówi do nich: Tak jest: czy nigdy nie czytaliście: z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?”. Taka jest kolejność. Bóg przychodzi do świątyni i najpierw ją oczyszcza. Jeśli znasz Jezusa jako swego Zbawiciela, wiesz o czym mówię. Pamiętasz oczyszczenie. Kiedy przyszedłeś do Jezusa aby być zrodzonym z Boga. wiesz, że pierwszym Jego dziełem było oczyszczenie ciebie. Najgorsi grzesznicy przychodzili do tego źródła i odchodzili biali jak śnieg. On przychodzi i oczyszcza nas. Taki jest porządek rzeczy. On oczyszcza świątynię. My jesteśmy świątynią Bożą i naszym pierwszym celem jest czystość; oczyszczenie. Kolejność jest następująca: czystość, modlitwa, moc i chwała. Wiele słyszymy o kościołach chwały, lecz niewiele o kościołach modlitwy.
Chodzi o to. że chwała jest tylko służbą ust. Przychodzisz do domu Bożego i wychwalasz Boga. którego ignorowałeś przez cały tydzień. To jest jak cymbał brzmiący. Kościół Jezusa Chrystusa nie ma mocy, ponieważ brakuje mu modlitwy. Każde rozczarowanie jakiego doświadczyłem w swoim chrześcijańskim życiu wynikało z chęci przeskoczenia od czystości do chwały. Kościoły, które próbują uwolnić moc, próbują uwolnić chwałę opierając się na pamięci: czyli opierając się na rzeczach, o których słyszeli, że kiedyś się wydarzyły. Świat potrafi przejrzeć to na wylot. Musimy uczynić coś, co udowodni iż jesteśmy duchowi. Gotowi jesteśmy sprzedać swoją uczciwość, żeby tylko coś się wydarzyło.
Bóg nie objawi Swojej mocy jeśli nie zachowamy właściwego porządku. „Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, uzdrowię ziemię, dotknę was, wzywajcie mnie, a Ja wam odpowiem” (Patrz: Dz. Ap. 1:17). Aby jednak się tak stało, musimy Go o to poprosić. Czystość nie wystarczy: nie będziesz miał mocy tylko dlatego, że jesteś czysty. Łagodność jest siłą w karności. Kiedy Bóg nas oczyszcza, otrzymujemy Jego siłę. Otrzymujemy Jego moc do zwycięstwa nad grzechem, ponieważ On poniósł karę za grzech, pokonał moc grzechu na krzyżu. Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza mnie od wszelkiego grzechu.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa z rozdziału – nasza postawa względem Boga
Subskrybuj:
Posty (Atom)


