Bert Clendennen

Bert Clendennen

wtorek, 8 listopada 2011

książka Berta Clendennena "Days of the End"

Informuję czytelników mojego bloga, że jestem w posiadaniu bardzo interesującej broszurki "Days of the End",  której autorem jest pastor Bert Clendennen.   Jej treść jest podzielona na trzy rozdziały: "DAYS OF THE END", "THE FALSE PROPHET" i "THE WORLD CHURCH IS HERE" Chciałbym tę pozycję przetłumaczyć na język polski,  dlatego chciałbym czytelników tego bloga prosić o pomoc w jej przetłumaczeniu. Pozycja jest bardzo ciekawa, ponieważ, tak jak "Upadek cywilizacji" odnosi się i komentuje obecną sytuację w chrześcijaństwie,  w tym  kwestie ekumenii chrześcijaństwa z islamem. Aktualnie dysponuję przekonwertowanym tekstem tej broszurki do pliku elektronicznego PDF. Gdyby ktoś był zainteresowany otrzymaniem angielskiej wersji tej broszury lub chciałby pomóc w jej przetłumaczeniu to proszę o kontakt. e-mail aolsza1963(at)gmail.com

moje „Ja” musi być odsunięte od władzy

Następna rzecz, o której chcę mówić, może być trudna do zaakceptowania i trudna do powiedzenia, a jednak uczciwość wymaga, by takie rzeczy mówić. Ogromna ilość energii, aktywności, sprzętu, gorliwości i oddania w służbie Pana spłonie. Kiedy na końcu wszelka praca, służba i aktywność będzie zważona na wadze, wtedy wszystko, co jest ludzką energią, chociaż nawet jest to wykonywane dla Boga, spłonie. Tylko to, co jest energią Chrystusa, mądrością Chrystusa i mocą Chrystusa, pozostanie. Powodem dla którego to mówię, nie jest zasianie wątpliwości odnośnie tych rzeczy, ale podkreślenie podstawowej prawdy. Nic innego na tym świecie nie ostoi się, jedynie to, co jest z Chrystusa. Kiedy nauczymy się brać wszystko z Chrystusa, wtedy nie tylko dojdziemy do końca przeznaczonego dla nas przez Boga, ale będziemy również utwierdzeni, żyjąc dla Chrystusa, a nasza praca będzie trwała, gdyż pochodzi z Chrystusa. Naczynie świadectwa jest tym, czym jest Chrystus i może być utrzymane w czystości tylko przez Chrystusa. Sami z siebie nie potrafimy utrzymać takiego świadectwa. Świadectwo Jezusa będzie trwać z nas tylko do takiego stopnia, do jakiego jesteśmy upodobnieni do Jego obrazu. Inaczej mówiąc, w takiej mierze, w jakiej Chrystus zastąpił nas. Już nie ja, lecz Chrystus. Bóg ma złote zasady i nigdy od nich nie odstępuje. Bożą złotą zasadą jest Jego Syn. On nigdy nie różni się w niczym od Swojego Syna. Nam chodzi o zmianę z Chrystusa z Niebie na Chrystusa w was. Jeżeli Chrystus będzie w was, to wszystko inne będzie Mu poddane, a Chrystus będzie panował w was tak, jak objął panowanie w Niebie. To takie panowanie, które upodabnia nas do Jego obrazu. Już nie „Ja”, to bardzo obszerne stwierdzenie, gdyż „Ja” ma wiele aspektów. Ile stron ma to „Ja”? Jest coś takiego, jak ja chcę, ja lubię, ja myślę, ale jest też przeciwna strona, czyli ja nie lubię, ja nie chcę, ja nie myślę. „Ja” ma o wiele szerszy zasięg, niż to wszystko.

Upodobnienie do Jego obrazu oznacza, że „Ja” jest odsunięte od władzy. Chociaż wszyscy zaakceptowaliśmy ostateczną abolicję tego „Ja”, to w żadnym wypadku nie osiągnęliśmy tej abolicji. Bardzo często jesteśmy w jakiś sposób przeciwko naszemu „Ja” i pytanie znowu brzmi, czy to będzie Chrystus, czy ja. Cały wszechświat będzie w końcu Chrystusowy, a Boży zamiar w stosunku do człowieka można podsumować jednym stwierdzeniem, „Upodobniony do obrazu Jego Syna”. Wspaniałą jest świadomość, że cały wszechświat będzie pełen Chrystusa i że Bóg będzie miał ostatnie słowo. To jest dla nas wyzwaniem. Chrystus w nas jest podstawą naszego upodabniania się do Jego obrazu. Czym Chrystus jest w nas, to jest dobre. Kiedy Pan weźmie w Swoje ręce czyjeś życie i w tym życiu zapanuje krzyż, wtedy to życie może powiedzieć - jestem ukrzyżowany z Chrystusem. Tam nie przedostanie się nic, co nie jest w Chrystusa. Człowiek został stworzony z możliwościami dojścia do pełni myśli Bożych, czyli do podobieństwa do Syna Bożego. Ta możliwość jest uwarunkowana, a warunek jest uzależniony od jednego słowa „posłuszeństwo”. Dla nas jest prawie niemożliwe, by zmierzyć odpowiedzialność związaną ze słowem posłuszeństwo. Takie możliwości były w Adamie, by upodobnić się do Jego Syna, ale zależało to od jednego słowa, „przez nieposłuszeństwo jednego człowieka” Całe Pismo Święte podkreśla, że Bóg chce całkowitego posłuszeństwa i od tego nie odchodzi nawet o włos. Każdy akt nieposłuszeństwa jest podniesiony do sfery, gdzie jest to coś rażącego. Nieposłuszeństwo nie jest nigdy przykrywane. Za każdym razem Bóg stawia to w miejscu, gdzie widać, jak straszną rzeczą jest to w oczach Bożych.

Pomyślcie o niektórych przypadkach w Biblii. Popatrzcie na Mojżesza, który przeżył czterdzieści lat dyscyplinowania na pustyni, który przez następne czterdzieści lat wziął na siebie ciężar odpowiedzialności za ten wielki tłum. Był człowiekiem, z którym Bóg rozmawiał twarzą w twarz, jak człowiek rozmawia z przyjacielem. Pomyślcie o tych wszystkich bliskich i intymnych spotkaniach z Bogiem, które przeżywał Mojżesz, kiedy wchodził w obłok, gdzie przebywał Bóg i osobiście słyszał głos Boży. Na koniec miał jedną ambicję i pragnienie serca, które się nie spełniło. Mojżesz dotąd błagał Boga. „pozwól mi przejść”, aż Bóg powiedział, „nie mów więcej na ten temat. Nie wejdziesz tam”. Wydawało się to tak trudne i okrutne Ten człowiek poświęcił swoje życie całkowicie Bogu, a kiedy stanął na brzegu, Bóg odmówił mu tego zaszczytu. Ta jedna rzecz, z którą zawsze było związane jego serce, została mu odmówiona z powodu jednego aktu nieposłuszeństwa. Bóg pokazał, jak On to traktuje. Przez wszystkie wieki i przez cały czas ta historia musi być powtarzana ze wstrzymanym oddechem, aby wszyscy wiedzieli, jak tragiczne są skutki nieposłuszeństwa.

Teraz Mojżesz jest w lepszej ziemi obiecanej, ale w swoim czasie przeszedł straszną lekcję. Popatrzcie na Achana. (Księga Jozuego siódmy rozdział.) Tylko jeden złoty pręt, jedna szata babilońska, a takich jest wiele. Samo w sobie, to mała rzecz. Jednak Achan, jego żona, jego dzieci, jego dobytek, jego namiot i wszystko, co było jego, musiało być zupełnie zniszczone przed oczyma Izraela. Dlaczego?  Jedno nieposłuszeństwo. Widzicie, co Bóg o tym myśli i jak to ocenia. Jeżeli Bóg tak traktuje nieposłuszeństwo, to jak traktuje posłuszeństwo? Świat ma być pełen Chrystusa, a człowiek ma odzwierciedlać podobieństwo Chrystusa. To Bóg czyni. Na pozór tak to nie wygląda, gdyż dla pozorów pełnia wydaje się zła. Pewne miejsce w Biblii dobrze to wyjaśnia, „gdyż przed tym czasem nie dopełni się wina Amorytów” (Ks. Rodzaju 15:13-19.)  Z kontekstu widzimy, że wyjście narodu izraelskiego i zajęcie ziemi obiecanej czekało, aż dopełni się wina Amorytów. Amoryci, to nazwa narodów, które wtedy zamieszkiwały ten kraj. Kiedy dopełniła się ich wina. Bóg wyzwolił Izraela. Ich wyjście było zsynchronizowane ze stanem świata. Zapełnienie tej ziemi tym, co było Boże, było związane z dojściem zła do ostatecznych granic, a wtedy Bóg wkroczył. Nie musimy więcej o tym mówić. Czasy ostateczne będą  wyróżniać się wzrostem nieprawości. Pochwycenie Kościoła, jako wyjście z niewoli nastąpi wtedy, kiedy objawi się człowiek niegodziwości, kiedy kubek jego nieprawości będzie pełny. Żyjemy w czasach, kiedy zepsucie moralne jest coraz gorsze. Bóg to wszystko widzi. Bóg powoduje, że proste prawdy o Jego zbawieniu są znane na bezprecedensową skalę w historii świata. Kiedy już cały świat będzie miał swoją okazję to usłyszeć, wtedy przyjdzie koniec. Dwie rzeczy są bezbłędnie ewidentne; świat jest otoczony Ewangelią o zbawieniu, jak nigdy dotąd, a nieprawość szybko przepełnia kielich. Jest też trzecia strona, a jest nią dojrzewanie świętych do wielkiego żniwa. Za tymi trzema rzeczami wzdycha i oczekuje ich stworzenie. [Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych,  List do Rzymian 8:19]

Boże przymierze, to Chrystus. Tą lekcję musicie słyszeć, ciągle  i ciągle na nowo, gdyż ważne jest, byście wiedzieli, iż Bóg nie szuka przedstawień, ale mieszkania. Bożym przymierzem jest „Chrystus w was”. To zadanie On chce wykonać przez was.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Osoba Jezusa, z rozdziału – Przymierze Boże w Chrystusie

poniedziałek, 7 listopada 2011

aby we wszystkim Jezus był pierwszy

Czytamy Jeremiasza 31:31-34, „Oto idą dni - mówi Pan - że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż ja byłem ich Panem - mówi Pan - lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. I już nie będą siebie nawzajem pouczać, mówiąc: Poznajcie Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich – mówi Pan - odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę”.

Hebrajczyków 10:5-10, „Toteż, przychodząc na świat, mówi: Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił; nie upodobałeś sobie w całopaleniach i ofiarach za grzechy. Tedy rzekłem: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją, o Boże, jak napisano o mnie w zwoju księgi. Najpierw mówi: Nie chciałeś i nie upodobałeś sobie ofiar krwawych i darów, i całopaleń, i ofiar za grzechy, które przecież bywają składane według zakonu, potem powiada: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją. Znosi więc pierwsze, aby ustanowić drugie; mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze”.

Kolosan 1:27-28 „Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie”.

Galacjan 2:20, „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie".

Przymierze z Jeremiaszem ma swoje wypełnienie teraz w Chrystusie. Dotyczy to nowego przymierza, o którym Pan powiedział, że jest zupełnie inne. Nie według przymierza, które zawarł z Izraelem, kiedy wyprowadził ich z Egiptu, ale jest to coś nowego, co zapisane jest w ich sercach. Wy i ja wiemy, że Pan Jezus jest ucieleśnieniem wszystkich warunków tego przymierza. „Chrystus w was”, oznacza, że wszystko, co zawiera to przymierze, staje się sprawą wewnętrzną, czyli wewnętrzną siłą i wewnętrznym objawieniem Boga. Chrystus mieszka w was, powiedział Apostoł, a tajemnica, którą upodobało się Chrystusowi objawić, oznacza po prostu, „Chrystus w was, nadzieja chwały”. Tą wielką prawdą, która ucieleśnia wszystko jest fakt, że Bóg postanowił, iż nic, co nie jest z Chrystusa, nie przetrwa. Bóg z jednej strony działa w tym kierunku, by uwolnić świat od wszystkiego, co nie jest z Chrystusa, a z drugiej strony, by napełnić cały świat tym, co jest z Chrystusa. To oznacza, że Bóg nie akceptuje i nie uznaje niczego, co nie jest z Chrystusa. Jest to sprawa miary wzrostu Chrystusa w nas. Jest to sprawa ogromnej wagi, jeżeli wejdzie to do naszych serc z siłą, którą Bóg chce to dać. To wyjaśnia wszelkie Boże postępowanie z wami i ze mną. Daje nam to klucz do rozwiązania naszych problemów i stawia nas na drodze do celu Bożego. Jeżeli odczuwamy, że ten świat jest coraz pełniejszy zła, a nie Chrystusa, to w dalszej części tej lekcji wyjaśnimy tą sprzeczność. Pierwszą rzeczą w Liście do Kolosan jest bezcenne przedstawienie Pana Jezusa Chrystusa. Nie ma nic w całym Słowie Bożym, co moglibyśmy porównać z pierwszym rozdziałem tego listu, na temat objawienia Pana Jezusa - Od wieczności do wieczności Chrystus jest widoczny w stworzeniu. Wszystko dla Niego, przez Niego i w Nim zawarte jest w tym jednym, uniwersalnym fragmencie: „Aby we wszystkim On był pierwszy”.

Jest uniwersalny i odwieczny Syn Boży, a potem wszystko, co zostało nam dane, jako boska tajemnica, kiedy powiedziano, „Chrystus w was, nadzieja chwały”. Wszystko w was - w Kościele. To Chrystus jest w was. Ten, który wszystko stworzył, jest w was, w waszej relacji w Kościele. Ten, dla którego wszystko zostało stworzone, jest w was. Ten, który podtrzymuje wszystko słowem mocy Swojej, jest w was, czyli w Kościele. Ten, który podtrzymuje wszystko, jest w was; w Kościele, jako zbiorowym ciele. Pomyślcie o tym! Zastanawiajcie się nad tym. Niech to będzie w waszych myślach każdej minuty każdego dnia. Kiedy to naprawdę zacznie do nas docierać, wtedy zrozumiemy, co znaczy, „jesteśmy więcej, niż zwycięzcami w Chrystusie”. Drugą rzeczą jest to, „zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego..." (Kolos. 3:9 i 10). Co to znaczy? Wszystko, co nie jest z Chrystusa, jest odłożone na bok i odrzucone, a wszystko, co jest z Chrystusa, jest włożone na nas. Bez względu na to, czy nazywamy to dobrym, czy złym, jeżeli to nie jest z Chrystusa, należy to zewlec. Boży cel dla Jego Syna, jako najważniejszego we wszechświecie będzie zrealizowany przez przyobleczenie się w Niego wierzących, którzy zostali wraz z Nim wzbudzeni z martwych. Chrystus nie jest jakąś drugą osobowością lub siłą, która ma nas utwierdzić, ożywić i wzmocnić, byśmy mogli to wykorzystywać w życiu i służbie, albo by nas uczynić czymś. Nie o to chodzi i nie pod takim kątem widzenia przedstawia to Biblia. Prawda jest taka, że Chrystus ma być wszystkim i że my mamy być coraz mniejsi, by On mógł wzrastać i by On mógł być najważniejszą osobowością. Nacisk ma być położony na obecność Chrystusa, świadectwo o Chrystusie i przedstawianie Chrystusa.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Osoba Jezusa, z rozdziału – Przymierze Boże w Chrystusie

piątek, 4 listopada 2011

przyjdźcie odważnie do tronu łaski

Mamy prawo używać Imienia Jezusa w walce z nieprzyjacielem. Mamy prawo używać tego Imienia w naszych prośbach. Kiedy przychodzimy do ołtarza, musimy zdawać sobie sprawę, że mamy prawo tam być tylko przez krew Jezusa. Z drugiej strony, z powodu tej krwi i naszej jedności z Chrystusem, jesteśmy tam zaproszeni. Bóg powiedział, „przyjdźcie odważnie do tronu łaski”. Kiedy przychodzę do ołtarza i jestem tam przez krew Jezusa i w jego Imieniu, wiem, że moje prośby są wysłuchane! To tak samo, jakby Bóg słyszał Swojego Syna, Pana Jezusa Chrystusa, który zanosi te prośby. Kiedy walczę z diabłem, jestem tam w Imieniu Jezusa. Jeżeli jestem w tym Imieniu, przykryty i obmyty tą krwią i mówię do diabła w Jego Imieniu, to nie ja mówię, ale Chrystus. Żaden demon nigdy nie sprzeciwił się słowom Pana Jezusa. By mówić takim głosem, musimy stale żyć życiem złamanym i w poście. Ciało potrafi nauczyć się,  jak zachować pozory, ale pozory nie mają mocy. Ta moc zawiodła również w rękach Apostołów. W 9 rozdziale Ewangelii Marka i w 17 rozdziale Ewangelii Mateusza mamy zapis takiego wydarzenia. I gdy wrócił do domu, uczniowie jego pytali go na osobności: Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać? I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę.  I wyszedłszy stamtąd, przechodzili przez Galileę; a nie chciał, aby ktoś o tym wiedział. Ew. Marka 9:28-30,”  Jezus powiedział, że to [co się nie stało, nie stało się] z powodu ich niewiary. Oni nie pościli i nie modlili się, by ich niewiara znikła. Niewiara jest uczynkiem ciała. Wszelka niewiara pochodzi ze starego stworzenia. Co się narodziło z Boga, nie może grzeszyć. Oni nauczyli się, jak to robić. Potrafili wypowiadać słowa, mieli właściwe formułki, ale nie byli tam w Jego Imieniu. Nie byli tam w nowym stworzeniu. Odeszli od ołtarza. Nie byli pełni, a rzeka nie płynęła. Mamy prawo używać tego Imienia do wypędzania demonów i uzdrawiania chorych. Mamy prawo używać tego Imienia w naszym uwielbianiu i oddawaniu czci. To Imię zostało nam dane, by nas natchnąć i poruszać, ale jest to tylko początek cudów, wartości i wielkości tego Imienia.

W Kolosan 2:15 mamy głębszy wgląd w pokonanie szatańskich mocy przed Jego zmartwychwstaniem: „Rozbroił  nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi”. To jest obraz tego, co Jezus dokonał przez Swoją śmierć. On zupełnie zniszczył moce piekła, „aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władze nad śmiercią, to jest diabła” (Hebr. 2:14). Kiedy złożono Go w grobie, wstąpił do otchłani. W mojej wyobraźni widzę Go, jak puka do bram piekła i kiedy szatan otworzył, Jezus powiedział do niego, „Ja zabieram klucze”. Diabeł powiedział, „Kim Ty jesteś”? Nie ma znaczenia, kim jestem, ale zabieram klucze. Diabeł odrzekł, wiem, kim jesteś, ja zabijałem ludzi, by Ciebie zabić. Jezus zabrał klucze śmierci, piekła i grobu. Zwyciężył zwierzchności i moce. Kiedy Jezus zrzucił z Siebie ten straszny ciężar grzechu i choroby, które przyjął za mnie, zwyciężył szatana i zostawił go sparaliżowanego i pokonanego. W Swoim zmartwychwstaniu pokonał diabła, piekło i stanął przed trzema światami; przed Niebem, ziemią i piekłem, jako niekwestionowany zwycięzca nad odwiecznym niszczycielem człowieka.

W moim Imieniu możecie deptać po skorpionach. W moim Imieniu możecie pokonać pokusy życia. Nic dziwnego, że zaraz po zwycięstwie mógł powiedzieć do Swojego Kościoła, „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi”. Została ona Mu dana, jako niebiańskiemu człowiekowi, Jezusowi Chrystusowi. Jako Bóg, nie potrzebował, by ktoś Mu coś dawał. Zostało Mu to dane, jako człowiekowi Jezusowi Chrystusowi, Głowie nowej rasy, z której my jesteśmy. On dał Kościołowi prawo używania Jego Imienia. Z tym Imieniem jest związana moc. Jego Imię jest ponad wszelkie imiona. Wszelka władza, jaką Jezus zdobył w tym potężnym zwycięstwie, jest w tym Imieniu. On dał nam to Imię. Dał nam prawo używania Jego Imienia, byśmy szli w tym Imieniu. Wszystko, czym On był, jest w tym imieniu; wszystko, czym On jest dzisiaj, jest w tym Imieniu i to Imię jest dla nas. To jest niesamowite. Musimy wierzyć w to, w co wierzymy. Musimy wiedzieć że przez to Imię mamy wykonywać wolę Ojca w naszych czasach.

Co to znaczy modlić się, wypędzać demony i uzdrawiać chorych w Imieniu Jezusa? Wiemy, że pierwszy Kościół używał tego autorytetu, wiec popatrzmy, co dla nich oznaczało działanie i mówienie w Imieniu Jezusa. Imię Jezus dla pierwszych chrześcijan oznaczało działać dla Jezusa, zamiast Niego. Oni nie mówili o Nim, ale za Niego. Ich działania były Jego działaniami. Kiedy mówili za Niego, ludzie wiedzieli, że zstąpił Bóg. Kiedy działali za Niego, demony wychodziły, a ludzie chorzy byli uzdrawiani. Dla pierwszego Kościoła żyć, oznaczało żyć dla Chrystusa. Ich glos był Jego głosem, ich działania były Jego działaniami. Modlić się w Jego Imieniu oznacza, zająć miejsce Chrystusa i działać jako Jego przedstawiciel. Kiedy On był na ziemi, modlił się cały czas. Teraz ja mam zająć Jego miejsce w modlitwie i w Jego Imieniu kontynuować służbę, którą On rozpoczął. „Pożyteczniej dla was, abym ja odszedł, bo gdybym nie odszedł, Pocieszyciel by nie przyszedł...”. Powiedział przez to, jeżeli Ja odejdę, wtedy przez Ducha Świętego, w Moim Imieniu wy będziecie dalej prowadzić tę służbę. Kiedy modlimy się w Imieniu Jezusa, zajmujemy miejsce nieobecnego Chrystusa. Używamy jego Imienia i Jego autorytetu do wykonywania Jego woli na ziemi. To Imię nie jest mi dane dla zaspokojenia moich cielesnych pragnień czy zdobycia bogactw, ale dla wykonywania woli Bożej. Cokolwiek przeszkadza mi na drodze wykonywania Jego woli, mogę pokonać w Imieniu Jezusa. Musimy wiedzieć, że szatan został pokonany, sparaliżowany, pozbawiony zbroi przez Pana Jezusa, a choroby i niemoce są podległe temu Człowiekowi. Na Jego rozkaz muszą ustępować, a my mamy upoważnienie, by mówić w Jego Imieniu. Kościół musi na nowo być tego świadomy, jemu poddana jest wszelka władza. Wszystkie światy w tym wszechświecie człowieka są Jemu poddane, a w Jego Imieniu są poddane nam, jeżeli jesteśmy tam zamiast Niego, jako nowe stworzenia w Duchu.

Siedmiu synów Scewy próbowało na własną rękę wypędzać demony, ale uciekli pobici i poranieni przez te demony, które próbowali wypędzić. Demony nie boją się nas, ale kiedy przychodzimy w Imieniu Jezusa, kiedy występujemy w tym Imieniu i mówimy do demonów, to nie my mówimy, ale Chrystus. Pierwszy Kościół o tym wiedział. Oni działali zamiast Niego. Piotr powiedział do Dorkas, „Kobieto, wstań”. On wiedział, że to nie mówi Piotr, ale jego słowa są słowami Chrystusa. W Jego Imieniu oznacza, że jesteśmy jego głosem. O pierwszych uczniach powiedziano, że „szli wszędzie i głosili w jego Imieniu”. To nie znaczy, że oni w co drugim zdaniu mówili „W Jego Imieniu”. Oni wiedzieli, że kiedy głosili, to nie oni, ale Chrystus. Oni byli Jego głosem. Ich słowa były jego słowami. Ich działania były Jego działaniem i to jest właściwe znaczenie używania Imienia Jezus. Mam nadzieję, że będziecie studiować i powracać na nowo do tej wielkiej prawdy, aż staniecie się tym, o czym mówimy .

[„A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego.” 1 Kor. 6:11  ; „Zborowi Bożemu, który jest w Koryncie, poświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym, wraz ze wszystkimi, którzy wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa na każdym miejscu”  1 Kor. 1:2 Zachęcam do studium wersetów Pisma Świętego na temat roli imienia Pana Jezusa w życiu Jego uczniów.]

„Szkoła Chrystusa” - cykl Osoba Jezusa, z rozdziału – Imię Jezusa

czwartek, 3 listopada 2011

w Imieniu Jezusa otrzymaliśmy wielkie dziedzictwo

Przypatrzyliśmy się kim On jest, czym On jest, a patrząc na Niego, zobaczyliśmy naczynie, którym my mamy się stać w Nim. Teraz popatrzmy na spadek, który On nam zostawił, dając nam autorytet w Jego Imieniu. Na temat tej prawdy było już tyle kontrowersji, jak i na temat innych prawd. Mamy zjednoczonych zielonoświątkowców, którzy z miejsca Pisma Świętego o chrzcie w Imieniu Jezusa uczynili osobną ewangelię. Stracili z pola widzenia Jezusa, gdyż więcej wagi przywiązują do wody i formy chrztu, niż do Niego samego. Przypatrzmy się tej prawdzie o Jego Imieniu i co znaczy używać Jego Imienia. Wiemy, że Jezus jest ludzkim imieniem Chrystusa. „Nadasz mu imię Jezus, gdyż On zbawi lud swój od grzechów ich”. Dając nam Swoje Imię, Jezus dal nam notarialne pełnomocnictwo, legalne prawo do używania Jego Imienia. To jest pierwsza rzecz, na którą chcę zwrócić waszą uwagę w tej lekcji. Dając nam Swoje Imię, On dal nam pełnomocnictwo do używania tego Imienia. Jaką wartość ma notarialne pełnomocnictwo? Jego wartość zależy od tego, ile kryje się za tym Imieniem, ile [duchowego bogactwa], władzy i autorytetu to Imię reprezentuje. W Biblii imiona określały charakter. Imię Jakub znaczy „oszust”. Kiedy modlił się w Paniel, Bóg zmienił jego imię na Izrael, gdyż zmienił jego charakter i teraz był księciem Bożym. Psalm 9:10 wyjaśnia znaczenie powodu nadawania imion, „Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje...”. Kto zna charakter Boży, wie, że można Mu zaufać. Kiedy działamy w Jego Imieniu, oznacza to, że jesteśmy tam zamiast Niego. Jeżeli jesteśmy tam zamiast Niego, jest to tak samo, jakby On tam był.

Kościół musi wiedzieć, ile mocy i autorytetu jest w tym Imieniu. Miarą naszych możliwości jest miara wartości Jego Imienia, gdyż wszystko, co jest w tym Imieniu, należy do nas. Tego dotyczy ta lekcja. Obyśmy rzeczywiście poznali, co Bóg nam dał, kiedy dał nam prawo używać tego Imienia. Gdybym was wziął do mojego banku i umieścił wasze nazwisko na moim koncie, dając wam legalne prawne pełnomocnictwo do wypisywania czeków z mojego konta, to mielibyście dostęp do wszystkiego, co ja mam. Cokolwiek mam w banku, czy jest to dużo czy mało, wiedzielibyście, że macie prawo z tego korzystać. To właśnie uczynił Jezus. On dał nam prawo do bezwarunkowego używania Jego Imienia i wszystko, co stoi za tym Imieniem, należy do nas, którzy należymy do Niego. „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (Jan 16:24).

Jezus nie tylko daje nam prawo używania Jego Imienia, ale również oświadcza, że każda modlitwa zanoszona w Jego Imieniu spotka się ze szczególną uwagą. Co za miejsce. To stawia modlitwę na czysto prawnej podstawie, gdyż On dal nam legalne prawo do używania Jego Imienia. Mówimy tu tylko o nowym stworzeniu, gdyż nikt inny nie ma takiego prawa. To Imię dane jest wyłącznie tym, którzy należą do rodziny, którzy szczerze narodzili się na nowo. Kiedy korzystamy z naszych przywilejów i praw w nowym przymierzu i modlimy się w Imieniu Jezusa, przechodzi to z naszych rąk do rąk Jezusa. Wtedy On przejmuje odpowiedzialność za tą modlitwę, a wiemy, że Ojciec Go wysłuchuje. „Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał, ja wiedziałem, ze mnie zawsze wysłuchujesz”. Kiedy modlimy się w tym Imieniu, nie wypowiadamy tylko formułki „w imieniu Jezusa”, ale jest to tak samo, jakby Jezus modlił się tą modlitwą. Kiedy Piotr wskrzesił Dorkas z martwych, nie powiedział, w imieniu Jezusa wstań. Powiedział, Niewiasto, powiadam ci, wstań”. Piotr wiedział, że był tam w Imieniu Jezusa. Dla niego bycie tam oznaczało, że był tam Chrystus. Tak więc jego słowa i jego modlitwa były słowami i modlitwą Chrystusa. Ojciec zawsze wysłuchuje Jezusa.

Chrzest w Jego Imieniu oznacza, że ja tam jestem zamiast Niego. On nie zmienił Swojego polecenia, by chrzcić w imieniu Ojca, Syna i Ducha Świętego, ani też nie pozwolił Apostołom, by to zmienili. Apostołowie wiedzieli, co to znaczyło. Kiedy oni chrzcili, kiedy wchodzili do wody, było to jakby Chrystus był w tej wodzie. Kiedy my chrzcimy w Jego Imieniu, jest to tak samo, jakby Chrystus zanurzał ich w wodzie. Wiemy, że Ojciec zawsze wysłuchuje Jezusa i kiedy modlimy się w Jego Imieniu, jest to tak, jakby Jezus się modlił. My reprezentujemy Jego. Jakież wielkie dziedzictwo otrzymaliśmy w Imieniu Jezusa. Kiedy się modlimy, zajmujemy tu miejsce Jezusa, by wykonywać Jego wolę, a On zajmuje nasze miejsce przed Ojcem. My reprezentujemy Go tu, w miejscu Jego odrzucenia, a On reprezentuje nas tam, w miejscu akceptacji. Pismo Święte wyjaśnia to wyraźnie, że Jego Imię jest nie tylko po to, by prowadzić życie modlitwy, ale zostało nam dane również do walki z duchowymi mocami ciemności. „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: (albo dosłownie wierzącemu) w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją” (Mar. 16:17-18). Tu Chrystus wyjawia Jego stronę wielkiego posłannictwa. W tym ważnym dokumencie mówi, „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat. 28:18). Przez to uświadamia nas o Swojej mocy. Potem mówi, „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody,… A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mat. 28:19-20). On jest z nami w mocy i autorytecie Jego Imienia. Jego Imię określa Jego charakter i Jego autorytet.

Co to Imię oznacza dla Ojca, dla Kościoła i dla szatana? Dla Ojca musi ono znaczyć więcej, niż nasze serca i umysły kiedykolwiek potrafią pojąć, ale możemy wyjaśnić trochę z tego bogactwa, które Ojciec dał w tym Imieniu. Po pierwsze. On odziedziczył Imię wspanialsze, niż jakiekolwiek inne stworzenie. Ojciec dał Mu Imię, które jest ponad wszelkie imię, aby w Imieniu Jezusa ugięło się wszelkie kolano w trzech światach: w Niebie, na ziemi i w piekle. Przez Swoje zwycięstwo nad grzechem, śmiercią, szatanem, piekłem i grobem On uzyskał Imię, które jest ponad wszelkie imiona. Kiedy Jezus dał nam prawo używania Jego Imienia, Ojciec wiedział wszystko, co to Imię będzie obejmować, kiedy będzie wypowiadane w modlitwie przez nowe stworzenie i On z radością to uznaje.

W Izajasza 58:6 i 7 mamy opis postu, jaki obrał Bóg dla ukrzyżowania ciała człowieka, by rozwijało się nowe stworzenie. To temu nowemu stworzeniu zostało dane to Imię. O nim jest powiedziane, że kiedy poprzez post złamie ciało i zostanie wyzwolony, „Wtedy twoje Światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała Pańska będzie twoją tylną strażą. Gdy potem będziesz wolał. Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem!” (Izaj. 58:8-9). Nie ma większego bogactwa. Kiedy nowe stworzenie wypowie modlitwę w Imieniu Jezusa, a chodzi w Duchu Bożym, nie musi wypowiadać tego Imienia, gdyż sam występuje w tym Imieniu, czyli w charakterze i mocy Chrystusa. Bóg słyszy człowieka duchowego za każdym razem. Nie tylko Bóg go słyszy, ale słyszy też szatan. Kiedy powie do szatana, odejdź, on odejdzie. W Jego Imieniu wypędzamy demony, w Jego Imieniu uzdrawiamy chorych, w Jego Imieniu jesteśmy więcej, niż zwycięzcami. Takie jest Imię Jezus. Bóg dał takie prawa dla budowania Kościoła. On złożył taki depozyt, z którego Kościół może czerpać w każdej potrzebie. Bóg dał Jezusowi Imię, które ma w sobie pełnię boskości, bogactwo wieczności, miłość serca Ojca i to Imię jest dane nam. Jeżeli chodzimy w Duchu i używamy tego Imienia, żadna broń ukuta przeciw nam nic nie wskóra. Żaden demon nie będzie w stanie nas pokonać.

[Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. Jak. 5:14; „I wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez niego Bogu Ojcu.” Kol. 3:17]

„Szkoła Chrystusa” - cykl Osoba Jezusa, z rozdziału – Imię Jezusa

wtorek, 1 listopada 2011

wstaw banerek na swojej stronie www

Jeżeli uznasz, że warto popularyzować myśli pastora Berta i że są one ważne i istotne dla współczesnych chrześcijan to zwracam się z prośbą o wstawienie banerka z linkiem do tego bloga na Twojej/Waszej stronie www. Mój blog nie jest reklamą jakiegoś konkretnego kościoła. Moim celem jest rozbudzenie w czytelnikach, niezależnie od przynależności organizacyjnej do tego czy innego kościoła,  apetytu na głęboką inwentaryzację stanu  życia duchowego i naszej relacji z Bogiem. W myślach pastora Berta znajdujemy wiele napomnień. Co to jest napomnienie? Słowo to pochodzi od pomnieć, przypomnieć. O wielu rzeczach zapominamy lub już zapomnieliśmy.  Jest dzisiaj wielka potrzeba przypominania nam o wielu Bożych sprawach. Rolą Ducha Świętego jest m.in przypominanie. Wierzę, że Bóg używał  Braci Wilkersona i Clendennena,  aby  nam wiele z tych rzeczy przypomnieć, dlatego ja myślę, że warto te, spisane na blogu cenne myśli, przekazać innym. "Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem." Jan. 14:26 

Ezechiel odczuł ból serca Bożego

Kiedy Bóg przez Gedeona miał wyzwolić Izrael spod panowania dwustu  pięćdziesięciu tysięcy Midianitów, drastycznie zredukował jego armię. Gedeon rozpoczął z armią trzydziestu dwóch tysięcy ludzi. Bóg powiedział do Gedeona, by odesłał do domu każdego, kto niedawno kupił pole, ożenił się lub kupił woły. Kazał Gedeonowi zwolnić tych, którzy byli w tych kategoriach. Cóż to Bóg czynił? Jeżeli ktokolwiek był zainteresowany czymś innym, nie mógł być częścią narzędzia, przez które Bóg miał sprawić przebudzenie. Takie naczynie z pomocą Boga miało wyzwolić kraj od wszystkiego, co było niewłaściwe. Miało zostać uformowane naczynie dla wyzwolenia narodu i ono musiało być czyste. Wszystko, co nie było Chrystusowe, musiało być usunięte. Wszyscy, którzy byli zainteresowani czymś innym, musieli odejść.

Następnie Bóg poprowadził ich do wody, a kiedy pili, Bóg ich obserwował. To wskazało Gedeonowi na ich czujność i pasję dla sprawy. Połowicznie zaangażowani zostali zwolnieni i pozostało tylko trzystu. Było ich więcej, niż wystarczająco i przez nich Bóg mógł zesłać zwycięstwo, którego wtedy potrzebowali. Tak jest dzisiaj i tak było przez wszystkie wieki. Kiedy coś oryginalnego zostało zagubione, kiedy brakowało składnika. Bóg musiał wzbudzić naczynie, misę, przez które mógł się objawić, a odzyskanie tego nastąpiło przez przygotowane naczynie. W całej Biblii widzimy to samo, że naczynie musi być wypróbowane w ogniu. Każde prawdziwe Boże dzieło potrzebuje ludzkiego naczynia. Kiedy Bóg chciał mieć naród, powołał Abrahama. Abraham miał być naczyniem, przez które narodził się naród. Bóg prowadził Abrahama dwadzieścia pięć lat drogą wiary. Każda emocja, każda postawa i wszystko w tym człowieku miało być doświadczone. Musiał przechodzić próby przekraczające ludzkie możliwości, gdyż Bóg formował misę, naczynie, przez które mógłby wykonać swój plan. Ostatnią próbą Abrahama było ofiarowanie jego jedynego syna Izaaka na ofiarę całopalną. Bóg przemówił do niego w Berszeba, „Weź swojego jedynego syna Izaaka i złóż go w ofierze całopalnej na miejscu, o którym ci powiem”. Autor tego zapisu oszczędził nam opisu agonii tej nocy, kiedy Abraham walczył z Bogiem. To, co było najdroższe jego sercu, plus wszystkie obietnice Boże związane były z tym synem, a teraz Bóg mówi, by złożył go w ofierze.

W końcu Abraham posłuchał i tam na górze Moria, kiedy miał już zatopić nóż w ciele chłopca. Bóg go zatrzymał. Bóg przygotował baranka na ofiarę. Kiedy ten staruszek stał tam tego dnia, mając około stu pięćdziesięciu lat, jego wątłe ciało chwiało się od wiatru, usłyszał od Boga słowa, „Wiem, że mogę ci zaufać”. Tego Bóg szuka. Takie jest Jego narzędzie. Oddaj Bogu narzędzie, a On zrobi resztę. Wszystko inne znajdzie się na swoim miejscu. Kiedy ten naród został sprzedany do niewoli. Bóg powołał człowieka o imieniu Józef, by ich zachować. Bóg powołał go, kiedy był jeszcze chłopcem i przez dwadzieścia lat poddawał go próbom. Był sprzedany do niewoli, a następnie kobieta nakłamała na niego. Spędził wiele łat w lochu więziennym w Egipcie. Co to miało znaczyć? Bóg formował nowe naczynie, przez które chciał dać wybawienie jego ludowi. To naczynie musiało przejść przez ogień. W Psalmie 105:17 i 18 czytamy słowa Józefa, „Wysłał przed mim męża, Józefa sprzedanego w niewolę. Nogi jego skrępowano pętami; Dostał się w żelazne kajdany”. Wiersz 19 mówi, „Aż do czasu, gdy się spełniło słowo PANA”. Bóg przemówił do Józefa, a potem przez dwadzieścia lat nie mówił nic. Co to Bóg czynił? Gdyby Józef nie wierzył w to, co Bóg mu powiedział, nie mógłby być tym naczyniem. Doświadczenia i próby są częścią dyscypliny. To formowany jest jeden nowy człowiek na podobieństwo Chrystusa, gdyż jedynie charakter Chrystusa w tym naczyniu pozwoli przetrwać w prawdzie w czasach prób i doświadczeń. Kiedy nadszedł czas wyzwolenia tego narodu. Bóg powołał człowieka o imieniu Mojżesz. Był on wybrany, by wyprowadzić naród izraelski z niewoli. Słowo Boże mówi, że to wszystko zostało zapisane dla naszego pouczenia.

Kiedy Kościół staje się zagmatwany przez błędne nauki i wierzenia, staje się niewolnikiem. Kiedy staje się pomieszanym tłumem, Bóg musi mieć naczynie, by mógł przez nie wyzwolić. W takiej sytuacji został powołany Mojżesz. Bóg zmieniał jego zwyczaje przez czterdzieści lat na wietrznych pustyniach Midianu. Zanim poszedł na pustynię. Bóg powiedział o nim, „To człowiek mocny w słowie i czynie”. To było, zanim uciekł z Egiptu. Kiedy obecność Boża przykuła jego uwagę w płonącym krzewie, stracił mowę. Został opróżniony ze wszystkich swoich zaplanowanych poczynań i teraz był gotów, by być użytym przez Boga dla wyzwolenia ludu. Kościół musi być odnowiony. Do tego narzędzia musi być przywrócone to, co zostało utracone. By tego dokonać Bóg musi uformować naczynie, nową misę, która jest szczególna i inna. Tym naczyniem musi być coś, na co Bóg może wskazać, jako wzór. Nie może to być ekskluzywne. Ma to być użyteczne dla wszystkich, w których jest Duch Chrystusowy. Bez względu na to, jak ogołocone jest to życie duchowe, naczynie to jest powołane, by usługiwać tym, którzy należą do Boga. Boża praca z tym naczyniem polega na formowaniu i kształtowaniu go tak, by było użyteczne dla Boga.

Kiedy takie naczynie jest gotowe, Bóg posłuży się nim, „I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało” (Dzieje Apost. 2:17). To wylanie Ducha przyjdzie przez przygotowane naczynie tak, jak za pierwszym razem. Ostatnie wylanie przyjdzie przez naczynie szczególnie uformowane przez Boga w ogniu przeciwności, a w szczególności w ogniu odrzucenia przez świat religijny. Jednak wiedząc, kim jest, czym jest i do czego zostało powołane, pozostanie wierne Bogu we wszystkim. Taka była zawsze droga Boża. Bóg powołał Ezechiela kiedy lud Boży był w stanie strasznego odstępstwa. Piętnaście lat wcześniej zostali zaprowadzeni do niewoli. Świątynia została zniszczona, a miasto legło w gruzach. W takiej sytuacji został powołany Ezechiel. Czasy Ezechiela nie różniły się zbytnio od obecnych. Mury są rozwalone, a bramy spalone. Kościół jest duchowo w strasznej kondycji. By zaradzić takiej sytuacji, Bóg szuka naczynia, przez które mógłby się objawić.

Kiedy Bóg powołał Ezechiela w tak trudnych czasach, zabrał mu żonę przez udar mózgu. Nie było żadnego ostrzeżenia, ona zmarła nagle. Potem Bóg kazał temu mężowi Bożemu, by nic nie mówił o jej śmierci. Idź do kościoła i głoś kazanie, jakby nic się nie stało. Bardzo trudna sytuacja dla męża. Co kościół pomyśli sobie o nim? Nawet na tyle jest obojętny, że nie powiedział nam, iż ostatniej nocy zmarła mu żona? Dlaczego Bóg prowadził tego człowieka taką drogą? Ezechiel, jako Boże naczynie, musiał być doprowadzony do takiego stanu, by odczuwał to, co Bóg czuje. Izrael, małżonka Boża jest martwa i nikogo to nie obchodzi. Nikt się nie smuci. Ezechiel musiał to odczuć. Wyobraźcie sobie ból jego serca, kiedy musiał stanąć i głosić słowo od Boga. Jego żona zmarła tej nocy, a on nie mógł nawet o tym powiedzieć. On odczuł ból serca Bożego. Jesteśmy powołani, by być prawdą, nowym człowiekiem i misą Bożą w czasach ostatecznych. Niech Bóg poruszy nas, byśmy odrzucili wszelki ciężar grzechu, który przeszkadza nam stać się tą prawdą.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Osoba Jezusa, z rozdziału – Naczynia Pańskie