Bert Clendennen

Bert Clendennen

środa, 9 maja 2012

szukasz na zewnątrz Tego, którego można znaleźć jedynie wewnątrz

[Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem… Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych?  Drogoście bowiem kupieni. Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym. 1 list do Koryntian 6:17; 19-20]

Druga zasada wiary: muszę wiedzieć nie tylko, że Bóg jest Wszechmogący, lecz muszę również wiedzieć iż Bóg jest Wszechmogący we mnie. O to właśnie chodzi. Każdy wie, że Bóg istnieje. Diabeł wie, że Bóg istnieje. Wszyscy, którzy wierzą w istnienie Boga, wierzą, że jest Wszechmogący. Grzesznik wierzy, iż Bóg może wszystko. Demony wierzą i drżą. Gdy Jezus był na ziemi, demony zawsze rozpoznawały go i krzyczały: „...Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?” (Mateusza 8:29). Diabeł wiedział, że Bóg jest Wszechmogący. Wiedział, że musi być mu posłuszny. Człowiek, w którym była taka ilość demonów, iż były w stanie utopić 2,000 świń, rzekł mu: „Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?” (werset 29). „Jeśli nas wypędzasz, to poślij nas w tę trzodę świń” (werset 31).

Diabeł zna Wszechmoc Bożą. Każdy, kto dopuszcza istnienie Boga, wierzy w Bożą Wszechmoc. Jeśli chcesz być zwycięzcą, musisz wyjść poza to. Musisz wiedzieć, że Bóg jest Wszechmocny w tobie. W tym miejscu Mojżesz miał problemy. Dopóki nie będę wiedział, że Bóg uczyni to, co obiecał w Swym Słowie i że uczyni to przez mnie, będę się chwiał, a chwiejąc się, przegram. Większość ludzi nie doznaje uzdrowienia, ponieważ tego nie wiedzą.

Taki był problem Mojżesza przy płonącym krzewie. Bóg rzekł Mojżeszowi: „Przeto teraz idź! Posyłam cię do faraona. Wyprowadź lud mój ...” (2 Mojżeszowa 3:10). Bóg nie powiedział Mojżeszowi: „Idź do Egiptu i módl się tam o wyzwolenie ludu”. Powiedział: „Ty idź i ty ich wyprowadź”. Wiem, że to Bóg wyzwala, lecz muszę również wiedzieć, że Bóg jest we mnie. Jeśli narodziłeś się na nowo, On jest w tobie. Bóg rzekł do Mojżesza: „Posyłam cię, abyś wyzwolił Mój lud”. Mojżesz innymi słowy powiedział: „Wierzę, że Ty, Boże, możesz to uczynić, lecz nie przez mnie”. Boża Wszechmoc nie podlegała dyskusji. Sprawą dyskusyjną było przeznaczenie Mojżesza i posłuszeństwo wierze, które zawisły na szali.  Mojżesz poszedł. Wyzwolił lud, a Duch Święty zanotował, że uczynił to „przez wiarę”. Uczynił to, co Bóg mu nakazał. Uświadomił sobie, że Wszechmoc Boża była w nim.

Wielu z was toczyło bój. Macie problemy w domach, w małżeństwach, w swoim ciele, macie wiele trudności. Widziałeś, jak Bóg czynił pewne rzeczy w twoim życiu, lecz teraz zetknąłeś się z rzeczami, które wydają się być nie do pokonania. Jeśli znajdziemy źródło naszej słabości w skutecznym wykorzystywaniu wiary, stwierdzimy, iż nasza duchowa żywotność podkopana jest przez niemożność śmiałego uchwycenia się słów „Chrystus w tobie”. Nikt nie musi iść do nieba by sprowadzić Go w dół. On nie znajduje się miliardy mil od nas. Jest w tobie. Pani Guyon w swym poszukiwaniu Boga dotarła do męża modlitwy. Zadała mu pytanie na temat znalezienia Boga w realny, osobisty sposób. Mąż Boży odrzekł  jej: „Szukasz na zewnątrz Tego, którego można znaleźć jedynie wewnątrz”. On jest w tobie, jeśli jesteś zrodzony z Niego. Słabością naszej wiary jest niepowodzenie w odważnym uchwyceniu się faktu, iż Chrystus żyje we mnie. W samolocie, w Afryce, Ameryce czy Rosji, Chrystus żyje we mnie. Przyznanie się do tej wewnętrznej jedności z Chrystusem jest naszą mocą.

Mówimy o niezachwianym Duchu w obliczu problemów z jakimi się spotykamy. Poznanie wewnętrznej jedności z Chrystusem pozwala nam się ostać. Ten, kto złączony jest z Panem jest „Jednego Ducha”. Czy można w bardziej realistyczny sposób opisać tę jedność? Ten, kto łączy się z wszetecznicą, staje się z nią jednym ciałem. Ten, kto łączy się z Panem, jest z Nim Jednym Duchem. Ten, kto występuje przeciwko mnie, jeśli jestem w jedności z Chrystusem, występuje przeciwko Chrystusowi. Wiem, że nic nie może pokonać Chrystusa, stoję więc opasawszy biodra swoje prawdą. Piłat zapytał: „co jest prawdą?” Jezus rzekł: „Ja jestem prawdą”. To daje mi siłę by stać i nie chwiać się w obliczu trudności z pozoru nie do pokonania. Stój, w sytuacji która wygląda beznadziejnie. Stój, opasawszy biodra swoje prawdą, wiedząc, że On stoi z tobą. To daje nam siłę by trwać. „Kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej” (Jakuba 1:6).

Jedność z Chrystusem oznacza, że mamy Jego umysł. Duch Święty jest umysłem Bożym. „Kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży”. W jaki sposób możemy poznać? Swoim umysłem. Mamy umysł Boży, Boże zdolności. Jeśli On uzdrawiał chorych, my też możemy uzdrawiać chorych. Ponieważ cała moc jest w Nim, a On we mnie. Mamy moc. Musimy się tego uchwycić w wierze. Muszę zrozumieć, oraz śmiało i zdecydowanie stwierdzić, że Chrystus we mnie oznacza całą moc Chrystusa we mnie. Niesłychanie ważne jest to, aby uświadomić sobie gdzie znajdował się Chrystus, kiedy uczynił to stwierdzenie. Miał właśnie odejść do nieba. Był uwielbiony i powiedział: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mateusza 28:18). Został ukrzyżowany, pochowany, zmartwychwstał. To było pochwycenie przed pochwyceniem. Stawił się przed Ojcem, został przyjęty jako pierworodny nowego stworzenia. Będąc w tej pozycji, mówi: „dana mi jest wszelka moc”. Chrystus jest w Swoim kościele, jest Wszechmocny, Jego Wszechmoc jest w nas. Jest to miejsce, w którym wiara zajmuje swoją pozycję. Nie możesz się chwiać.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Niezachwiany duch

wtorek, 8 maja 2012

dołączono im w Biblii etykietę „przez wiarę”

Każde słowo w Biblii jest słowem Boga. Przy każdym z tych słów diabeł chciałby postawić znak zapytania. Żadne okoliczności nie potrafią zmienić odwiecznego Bożego Słowa. W Księdze Królewskiej opisana jest historia, w której Bóg wysłał młodego proroka, aby prorokował przeciwko ołtarzowi Jeroboama. Izrael i Juda rozdzielili się. Jeroboam był królem Izraela i nie chciał, aby jego lud pielgrzymował do wielkiego ołtarza w Jerozolimie. Wzniósł więc ołtarz w Betelu, aby ludzie mogli tam oddawać cześć Bogu. To było złe. Wspaniały ołtarz Boży był we właściwym miejscu. Jeroboam ustanowił swoje własne, prywatne miejsce kultu, a Bóg wysłał młodego człowieka, aby przeklął ten fałszywy ołtarz.

Bóg nakazał młodzieńcowi aby nie jadł, nie pił, nie zatrzymywał się i nie rozmawiał w drodze. Idź, wypowiedz swoje proroctwo i odejdź. Nie jedz i nie pij, nie radź się nikogo. Młodzieniec przyszedł do ołtarza i prorokował przeciwko niemu. Król Jeroboam wyciągnął swoją rękę przeciw niemu. Kiedy ją wyciągnął, ręka uschła. Król poprosił proroka, by modlił się o jego uzdrowienie. Prorok modlił się i Bóg uzdrowił rękę. Król był wdzięczny i zaoferował młodzieńcowi wielką nagrodę, jeśli przyjdzie do jego domu. Młody człowiek odrzekł królowi: „Nawet gdybyś dał mi połowę swego królestwa, nie przyszedłbym”. Bogactwo nie było w stanie skłonić proroka do nieposłuszeństwa. Nic, co zaoferował król nie było w stanie odwieść go od realizacji Bożego nakazu. Nie dał się kupić. Dwaj młodzieńcy, będący świadkami tego wydarzenia, opowiedzieli swemu ojcu, prorokowi, co się wydarzyło przy ołtarzu Jeroboama. Starzec osiodłał swego muła, dogonił młodzieńca i zaprosił go do swego domu. Młody człowiek odmówił, tłumacząc się Bożym nakazem by nie jeść, nie pić i nie wstępować do żadnego domu.

Największym oszustwem diabła jest udawanie rzeczy ponadnaturalnych. Starzec powiedział młodemu prorokowi: „Objawił mi się anioł i zmienił zasady. Powiedział, abyś wstąpił do mojego domu”. Niewielu ludzi potrafi wytrwać w obliczu takiej presji. Młody człowiek poddał się. Stracił życie, ponieważ nie usłuchał słowa Bożego. Chwiał się w swym przekonaniu. Pseudo-ewangeliści znają się na tym. Możesz na przykład otrzymać list, który mówi: Bóg mi powiedział, abym ci powiedział, byś wysłał mi pewną ilość pieniędzy. Za pomocą komputerów list może być bardzo osobisty: „Droga Rose, Jezus przyszedł do mnie i powiedział mi, że powinnaś sprzedać swój samochód i dać mi pieniądze”. Cóż za presja. Paweł powiedział: „gdyby nawet anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty” (Galacjan 1:8). Żadne okoliczności, nic i nikt, nawet anioł z nieba nie może zmienić odwiecznego Słowa Bożego. Jakub powiedział: „Niech prosi z wiarą, bez powątpiewania ...” (Jakuba 1:6). Jeśli mamy osiągnąć zwycięstwo, jeśli mamy coś otrzymać od Boga, ja i ty musimy wiedzieć pewne rzeczy.

W czasach ostatecznych spotkamy się z rzeczami, które są gorsze niż choroba. Wraz ze zbliżaniem się przyjścia Pańskiego, wszelkiego rodzaju duchy będą się ujawniać. Wszystko, co może być poruszone, będzie poruszone. Jeśli można cię znokautować, będziesz znokautowany. Jeśli możesz się zgubić, zgubisz się. Boży lud ginie z braku wiedzy. Jeśli chcemy wieść zwycięskie życie chrześcijańskie, musimy wiedzieć pewne rzeczy. Musimy również wiedzieć, że w tych kwestiach nie można pójść na kompromis. Kaznodzieje doprowadzili się do przekonania, że w pewnych sprawach można pójść na ugodę. Wierzą, że cel uświęca środki. Przyjrzyjmy się pewnym rzeczom, z którymi nie można pójść na kompromis.

Po pierwsze, musimy wiedzieć, że całkowite zwycięstwo w Bogu dokonuje się „przez wiarę”. Wielu ludzi powie „wiem o tym”. Być może jednak nie wiesz tego, co zamierzam ci powiedzieć. Możesz wiedzieć, że tylko przez wiarę otrzymujemy coś od Boga, lecz możesz nie wiedzieć co zamierzam pokazać ci w tej lekcji. Ta prawda to coś więcej niż zwykłe powiedzenie: „Przyjmuję to wiarą”. Każdemu, kto dokonał czegoś wielkiego w życiu, dołączono w Biblii etykietę „przez wiarę”. Przeczytajmy 11-sty rozdział Listu do Hebrajczyków. Enoch, Mojżesz, Abraham i Sara, wszyscy chodzili w wierze. Jest to zasada Biblijna której nie można zmienić.

Jezus kładł wielki nacisk na wiarę. Wciąż powtarzał tym, których uzdrawiał: „Wiara twoja zbawiła cię...” (Łukasza 7:50). „Wiara twoja uzdrowiła cię” (Mateusza 9:22). „Według wiary waszej niechaj się wam stanie” (Mateusza 9:29). „Wszystko jest możliwe dla wierzącego” (Marka 9:23). Kiedy kobieta mająca krwotok dotknęła Jezusa, ten rzekł jej: „Córko, wiara twoja uzdrowiła cię” (Mateusza 9:22). Człowiekowi, którego syn był dręczony przez demona, rzekł: „Wszystko jest możliwe dla wierzącego” (Marka 9:23). Chciałoby się zmienić to na słowa: „Pan cię uzdrowił”. Wiemy, że to Pan ich uzdrowił, lecz to twoja wiara zabezpiecza Boże błogosławieństwo. Tej zasady nie można zmienić. Bóg nie uzdrowi cię tylko dlatego, że mu cię żal. Nie uzdrowi cię tylko dlatego, że masz taką potrzebę. To twoja wiara cię uzdrowi.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Niezachwiany duch

poniedziałek, 7 maja 2012

nie może być w nas niezdecydowania lub niepewności

Czytamy z Listu Jakuba 1:5-8: „A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma, człowiek o rozdwojonej duszy, chwiejny w całym swoim postępowaniu”.

Odchodzenie od Boga to tracenie wizji; nie wizji tego, co powinniśmy robić, lecz wizji samego Boga. Widzenie Boga, poznanie Boga, uwalnia od wszelkiego strachu. Jeśli moja relacja z Bogiem będzie właściwa, tak, abym w każdej sytuacji mógł szczerze powiedzieć że Jezus jest ze mną, nie mam powodu do obaw. Jezus powiedział: „nie porzucę cię ani cię nie opuszczę’ (Hebrajczyków 13:5). Odchodząc od Boga opuszczamy Go. Tracimy naszą wizję Boga.

Proces powrotu nie zawsze jest łatwy, lecz możliwy. Fakt, iż Bóg powiedział: „nic niemożliwego dla was nie będzie” (Mateusza 17:20) sugeruje bez żadnych wątpliwości, iż spotkasz się w swym duchowym życiu z sytuacją, która wygląda na nierozwiązywalną. Wygląd jest zwodniczy. „Nic niemożliwego nie będzie dla tych, którzy chodzą z Bogiem”. To wymaga poświęcenia, determinacji która mówi: „nie popuszczę, dopóki nie osiągnę zwycięstwa”. Zdolność wytrwania jest wewnętrznym oddaniem się wojnie i modlitwie, charakteryzującym tych, o których Biblia mówi: „Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają” (Mateusza 11:12).

Jeśli w ciągu pierwszych kilku minut Bóg nie biegnie z odpowiedzią, ludzie zapominają o tym, lub wypatrują innego źródła pomocy. Moc nowego uświęcenia to modlitwa tak usilna, aż Bóg znów stanie się dla mnie realny; aż zobaczę, że Bóg jest w stanie pomóc. Każde przebudzenie w historii przychodziło wtedy, gdy ktoś uchwycił nową wizją Jezusa. Przebudzenie zostało utracone przez ludzi, którzy zamknięci są w swych dotychczasowych wierzeniach, a Bóg nie jest już dla nich postępującym objawieniem. Przebudzenie przychodzi przez ludzi, których umysł nie jest ograniczony religijnymi zasadami i religijnym myśleniem.

Najtrudniejszą rzeczą dla człowieka jest myślenie wykraczające poza swoje otoczenie. Trudno jest baptyście myśleć inaczej niż baptyści. Trudno jest katolikowi myśleć inaczej niż katolicy. Trudno jest Zielonoświątkowcowi myśleć poza bariery wytyczone przez poszczególne kościoły lub organizacje. Przebudzenie zawsze przychodziło poprzez ludzi, którzy potrafili wyrwać się ze swoich religijnych zasad. Kiedy Bóg chciał przeprowadzić Reformację, pobudził zakonnika imieniem Marcin Luter. Zachęcił do studiowania Listów Pawła umysł, który potrafił myśleć niezależnie od dogmatów kościoła katolickiego. Kiedy znalazł taki umysł, nadeszło przebudzenie. Takie jest znaczenie zwrotu „przemodlić sobie”.

Nasz tekst do studiowania znajduje się w Liście Jakuba 1:6-8: „Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma, człowiek o rozdwojonej duszy, chwiejny w całym swoim postępowaniu”. Jakub, poprzez Ducha Świętego, powiedział, że człowiek o rozdwojonej duszy jest chwiejny. Spotkaliście chyba ludzi, którzy nigdy nie mogą podjąć decyzji. Nigdy nie są pewni życia. Niezdecydowanie i niepewność zawsze związane są z porażką. Nie ważne co robisz, czy jesteś gospodynią domową, robotnikiem, prowadzisz interesy czy zajmujesz się pracą dla Boga, niezdecydowanie i niepewność zawsze wiążą się z porażką.

W tej lekcji pokażę wam, że jeśli chcecie zbliżyć się do Boga, pewne rzeczy muszą zostać skrystalizowane w waszym umyśle. Budowniczy lub cieśla musi zrozumieć, że istnieją pewne zasady, które nie mogą zostać złamane jeśli chce on wybudować trwały dom. Kiedy mamy szukać Boga, nie może być w nas niezdecydowania lub niepewności. Gdy Eliasz pojawił się na scenie, panowała mieszanina Baalizmu i Judaizmu. Po trzech latach suszy Izrael zostaje zmuszony do uległości. Mąż Boży znów się pojawia. Na górze Karmel rzuca wyzwanie kapłanom i prorokom Baala tymi słowy: „Ten zaś Bóg, który odpowie ogniem, ten zaiste jest Bogiem” (1 Królewska 18:24).

Prorok mówił: przestańcie się chwiać, zdecydujcie się. Jeśli Pan jest Bogiem, służcie Panu. Jeśli Baal jest Bogiem, idźcie za Baalem. Nie można mieć obu. Nie możesz służyć Bogu i światu. Jeśli chcesz iść do piekła, możesz iść do piekła. Jeśli chcesz iść do nieba, możesz iść do nieba. Nie możesz jednak pójść do obu miejsc. Wyznacz sobie kierunek, idź za Bogiem, przygotuj swoje serce, niech nic cię nie powstrzymuje. To jest poselstwo od Boga; niezachwiany duch. Ludzie przyszli po uzdrowienie. Na nabożeństwie słychać głośny krzyk, poselstwo jest realne, wierzą, że są uzdrowieni. Widziałem to wiele razy. Widziałem, jak na wielkich spotkaniach ewangelizacyjnych atmosfera jest podniosła, ludzie przychodzą do przodu, a mężowie Boży kładą na nich ręce. Składają świadectwo uzdrowienia, czasami transmitowane przez telewizję. Następnego poranka nie ma już krzyków, są samotni, a diabeł atakuje ich. Nie są pewni, czy zostali uzdrowieni, czy nie. Tacy ludzie nigdy niczego nie otrzymają od Boga.

Okoliczności nie mogą nami rządzić. Bez względu na to, czy jesteś w dobrym czy w złym nastroju, bogaty czy biedny, zimno ci czy ciepło, musisz całkowicie poddać się temu, co mówi Bóg. Paweł mógł śpiewać i wykrzykiwać zamknięty w więzieniu w Filipii, tak samo jak w Jerozolimie. Paweł złożył świadectwo: „...bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam” (Filipian 4:11). Umiał poprzestawać na Jezusie. Nie musiał posiadać rzeczy. Nie musiał być bogatym. Nie musiał mieć nikogo, kto mówiłby mu jaki jest wspaniały. Jezus był wszystkim. Człowiek zwany Jezusem wywarł na nim niezapomniane wrażenie. Nie była to pogoń za sensacją. Chrystus wywarł na nim wrażenie, ponieważ gdziekolwiek był, był taki sam.

Siedząc w więzieniu w Filipii, z nogami i rękami w dybach, Paweł woła w ciemności: „Sylasie, chwalmy Pana”. Duch zwycięży za każdym razem. Duch, który trwa bez względu na okoliczności, bez względu na to, co ktokolwiek powie, bez względu na to jak wygląda sytuacja, taki Duch trwa i wierzy, aż przychodzi odpowiedź, która brzmi: „Danielu, umiłowany Boży, zostałeś wysłuchany już pierwszego dnia”. Duch nigdy nie może się wahać. Olbrzym na drodze nie może zatrzymać mojego pługa. Należę do Boga, Bóg należy do mnie. Eliasz powiedział: „Przestańcie dreptać w miejscu. Jeśli Pan jest Bogiem, służcie Mu, jeśli Baal jest Bogiem, idźcie za nim, lecz przestańcie próbować służyć im obu. Jeśli Bóg coś powiedział, miał to na myśli”.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Niezachwiany duch

piątek, 4 maja 2012

stań się gwałtownikiem w swoich modlitwach

["modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone.  Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.  Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie,"  List Jakuba 5:15-17]

Toczymy wojnę; musimy być przygotowani na przetrwanie. Nie dawajcie diabłu przystępu; nie dajcie się zastraszyć. Bój toczymy nie z krwią i ciałem. Jednym z największych postępów szatana jest przekonanie nas, że ludzie są naszymi wrogami. Kiedy wierzymy, że ludzie są naszymi nieprzyjaciółmi, używamy cielesnej broni. Nasz wróg jest duchowy; dlatego też nasza broń jest duchowa. „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem...” (Efezjan 6:12). Naszą walką wręcz jest modlitwa. W zapasach wschodnich zwycięża zawodnik, który po walce utrzymał się na nogach. Bóg nie powiedział że powinniśmy toczyć bój. Powiedział: „Bój toczymy”. „Łatwe wierzenie” doprowadziło ludzi do wiary, że wojna się skończyła.

Paweł powiedział: „Dobry bój bojowałem ... wiarę zachowałem” (2 Tymoteusza 4:7). To był bój wiary. Wiara to zdolność by się ostać. „Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Gdzie są wstawiennicy? Gdzie są ci, którzy będą stać w wyłomie i usypią wał dla swej rodziny, dla swego kościoła? Nic dziwnego, że szerzą się rozwody, nasze dzieci wpadają w sidła narkotyków a miejsca modlitwy są opuszczone. Przez trzy lata byłem na wojnie. Cztery lata na służbie, trzy lata na wojnie. Byłem sierżantem w sekcji karabinów maszynowych. Kiedy wytyczaliśmy linię obrony, karabiny maszynowe wysuwaliśmy nieco do przodu. Ich linie ognia przecinały się, tworząc ogień zaporowy przez który nieprzyjaciel nie mógł się przedostać. Jeśli jeden z karabinów zamilkł, zostawiał wyrwę w linii. Te karabiny musiały cały czas strzelać, bez względu na wszystko.

Tak samo wygląda sytuacja z wstawiennictwem. Kiedy wstawiennicy opuszczają ołtarz, zostawiają wyrwę, przez którą nieprzyjaciel może się przedostać i wykraść naszą młodzież i zniszczyć nasze rodziny. Jeśli wrócimy do ołtarza, nie ma takiej sytuacji której nie moglibyśmy przezwyciężyć. Nasza broń jest potężna i ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej. Żadna broń ukuta przeciwko nam nic nie wskóra. Paweł walczył z bestią z Efezu. Tą bestią był demon posłany przez szatana, by przeszkodzić Pawłowi w założeniu zboru. Efez był miastem oddanym bałwochwalstwu – a diabeł był zdecydowany by to się nie zmieniło. Paweł dosłownie walczył z diabłem o to miasto. Zmagał się w modlitwie z demonami, które trzymały miasto w niewoli.

Biblia uczy nas, że zgubieni trzymani są w niewoli przez diabła. Szatan ma nad nimi władzę. „Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” (Jana 6:44). Dopóki łańcuchy nie zostaną zerwane przemożną modlitwą, zgubieni nie mogą przyjść. Jednak „Kiedy Syjon wije się z bólu, zrodzi synów i córki”. Zanim mogło nadejść przebudzenie w Efezie, Paweł musiał związać mocarza. To samo odnosi się do każdego innego miasta.

Brak wiedzy pokonał kościół. Nie wiedząc co się dzieje, kościół staje się sfrustrowany. Robimy wielkie plany przebudzenia. Wzywamy ewangelistów i nic się nie dzieje. Problemem jest szatan. Kościół musi go związać. Ponieważ Boży lud nie rozpoznał władzy szatana nad zgubionymi duszami, został pokonany w walce o nie. Nie będzie nic niemożliwego. Przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zwróć swą wiarę przeciwko szatanowi, jego chorobie, jego strachowi, a zwyciężysz. Stań się gwałtownikiem w swoich modlitwach. Nie ma nic niemożliwego dla świętego, który się modli.

Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Nic nie będzie niemożliwe

czwartek, 3 maja 2012

zarejestrowała mnie i umieściła w pokoju numer 9

Teologia wyznawania skazała miliony ludzi na życie w porażce, ponieważ nie sprzeciwili się diabłu poprzez trwanie w modlitwie. Bóg nakazuje: „Nie dawajcie diabłu przystępu” (Efezjan 4:27). To mówi nam coś na temat diabła. Wiemy, że został pokonany na Golgocie, jednak musimy również wiedzieć, że zwycięstwo musi być wywalczone za każdym razem kiedy przedkładamy naszą potrzebę Bogu. Szatan chodzi jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Jeśli nie sprzeciwisz się mu, pożre cię. Wiara wymaga, abym tak usilnie występował przeciwko złu, jak usilnie pragnę dobra.  Jeśli pragniesz zdrowia, musisz przeciwstawiać się chorobie. Musisz być przeciwko temu, co powstrzymuje cię przed odzyskaniem zdrowia. Jeśli chcesz być święty, musisz przeciwstawiać się grzechowi. Jezus powiedział, że człowiek powinien cały czas się modlić i nie ustawać. Paweł napominał nas: „Bez przystanku się módlcie” (1 Tesaloniczan 5:17). Modlitwa jest polem bitwy. Modlitwa jest miejscem, w którym potykamy się z wrogiem. Wiara wymaga, abym tak usilnie występował przeciwko złu, jak usilnie pragnę dobra. Wiara w swym prawdziwym znaczeniu jest „usilną modlitwą”. W Ewangelii Łukasza 18:7 i 8 czytamy: „Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie? Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Prawdziwa wiara to zdolność do tego, by wytrwać. Wytrwać, to znaczy że diabeł nie będzie miał tego chłopca, tej dziewczyny; to znaczy, że będziesz uzdrowiony. W wieku dwudziestu siedmiu lat zostałem zbawiony, cztery lata później zacząłem głosić. Trzy lata później znalazłem się w mieście Edna w Teksasie, usługując na spotkaniu przebudzeniowym. Kościół znajdował się w okropnej sytuacji. Pastor miał romans z sekretarką. Oboje uciekli z kasą zborową. Teraz mój przyjaciel został pastorem tego zboru. W środku tego skandalu sprowadzono policję. Cały zbór znalazł się w mroku. W takim właśnie zamieszaniu miałem wygłosić kazanie. W tym czasie miałem kłopoty ze zdrowiem. Powiedziałem pastorowi, że będę usługiwać od niedzieli do niedzieli. Gdy głosiłem, Bóg zaczął działać i rozpoczęło się przebudzenie. W sobotę wieczorem w kościele były tylko miejsca stojące. Pastor namówił mnie na pozostanie. Powiedziałem Bogu: „Mamy koniec listopada. Jeśli dasz mi dość pieniędzy, pofolguję sobie i odpocznę w grudniu”. Bóg dał mi pieniądze. W tych czasach nie potrzebowałem wiele do życia. Pod koniec tygodnia Bóg mi dał trzysta dolarów, co w latach pięćdziesiątych było dość znaczną sumą. Zamiast być posłusznym Bogu, zgodziłem się na pozostanie przez jeszcze jeden tydzień. Przy końcu tygodnia, w sobotni wieczór, głosiłem kazanie, któremu nadałem temat „Jezus Zwycięzca”. Nagle złapał mnie ból w klatce piersiowej i przeszedł w dół aż do rąk. Straciłem przytomność i upadłem na podium z rozległym atakiem serca, jak to stwierdziła dyplomowana pielęgniarka. Ludzie odnieśli mnie na plebanię i położyli na sofie. Tam miałem kolejny atak serca. Pielęgniarka nie mogła znaleźć mojego pulsu. Powiedziała ludziom, że nie żyję. Wszyscy uwierzyli jej, z wyjątkiem mojej żony. Ona wciąż się modliła. Modliła się na językach, a ja rozumiałem ją po angielsku. Bóg mnie wskrzesił, ale nie uzdrowił. Moja żona zawiozła mnie na farmę, gdzie mieszkali jej rodzice. Przebywaliśmy tam przez jakiś czas, próbując uchwycić się Boga. Wiedziałem, że jeśli pójdę do lekarza, umrę.

Trzeciej nocy obudziłem się z kolejnym atakiem serca. Nie mogłem obudzić mojej żony. Tak bardzo się pociłem, że materace były mokre. Kiedy żona się obudziła, myślała iż nie żyję. Zaczęła się modlić a Bóg wrócił mi życie. Wiedziałem, że muszę dotknąć się Boga. Powiedziałem żonie; „Chcę abyś zawiozła mnie do hotelu w mieście i zostawiła tam. Muszę dotknąć Boga”. Żona nie chciała tego zrobić. Powiedziałem jej: „Jeśli ty tego nie zrobisz, sam się tam dostanę”. Zgodziła się i zawiozła mnie do hotelu. Zarejestrowała mnie i umieściła w pokoju numer 9. Powiedziałem jej, by wracała do domu na farmę, a ja wrócę jak wydobrzeję. Kazałem portierowi nie niepokoić mnie, chyba że sam go wezwę. Opuścił pokój, a ja przez 9 dni i 9 nocy trwałem na kolanach. Moje serce było w bardzo złym stanie; nie mogłem spać na leżąco. Wiedziałem, że mogłem dotknąć Boga. Wiedziałem też, że moją jedyną nadzieją było dotknięcie Boga. Słowa „Nic niemożliwego dla was nie będzie” (Mateusza 17:20) zostały poddane próbie.

Przez dziewięć dni Bóg nic nie mówił. Zacząłem czytać od 1 Księgi Mojżeszowej i doszedłem aż do Psalmów. Bóg milczał. Tysiące demonów mówiło: „umrzesz tutaj”. Dziewiątego dnia, o trzeciej nad ranem, doszedłem do Psalmu 9:11: „Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje, bo nie opuszczasz, Panie, tych, którzy cię szukają”. Nie mówiłem „odczuwają cię, widzą cię, dotykają cię, lecz szukają cię. Nikt nie mógł szukać Boga bardziej niż ja przez te dziewięć dni. Zrodziła się we mnie pewność, że On mnie nie opuścił. W tym momencie ten werset dotarł do mnie. Poczułem, jakby ręka wewnątrz mej piersi ścisnęła mnie za serce. Wyskoczyłem do góry, wylądowałem na łóżku, połamałem listewki i wybiegłem w pidżamie na korytarz, wykrzykując i chwaląc Boga. Bóg mnie uzdrowił. Dotknąłem Boga. Uwierzyłem Bogu. Ty też możesz dotknąć Boga!

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Nic nie będzie niemożliwe

środa, 2 maja 2012

że powinni zawsze się modlić i nie ustawać

Modlitwa jest najpotężniejszym narzędziem jakie Bóg dał Swemu kościołowi, a mimo to jest najbardziej zaniedbywana z całego arsenału. Czytamy z Ewangelii Mateusza 17:20 i 21: „Nic niemożliwego dla was nie będzie. A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego (nie potrafili wypędzić demona) . Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się i nic niemożliwego dla was nie będzie. Ale ten rodzaj nie wychodzi inaczej, jak tylko przez modlitwę i post”.

W Ewangelii Łukasza 18:1 mamy takie słowa Jezusa: „Powiedział im też podobieństwo o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać”. Lepszym tłumaczeniem słowa „nie ustawać” jest „nie zatrzymywać się”. Nie przestawaj, dopóki nie otrzymasz odpowiedzi. Pismo powiada: „ci, którzy się go dotknęli, zostali uzdrowieni” (Marka 6:56). To wszystko nasuwa nam myśl o walce. Słowa „Nic niemożliwego dla was nie będzie” mówią mi, że doświadczę rzeczy z pozoru niemożliwych, lecz przez wiarę staną się możliwe.

W dzisiejszej teologii walka spychana jest na dalszy plan. Stworzyliśmy rodzaj „łatwego wierzenia”, „pozytywnego wyznawania” , które mówi, że człowiek nie musi trzymać się z całych sił Boga i wywalczyć sobie drogę w ciemności; musi tylko cytować wersety i wyznawać obietnice. Umniejszanie roli walki pozostawia kościół bezbronnym w starciu z nieprzyjacielem. Wielu wołało o uzdrowienie. W pewnym przypadku wielki tłum napierał na Jezusa, chcąc otrzymać uzdrowienie. Jednak tylko ci, którzy się go dotknęli, otrzymali. Wierzenie wymaga wysiłku. Tak jak w przypadku Izraela i manny; musieli ją zbierać. Biblia mówi o kobiecie która miała krwotok przez 12 lat. Chodziła do lekarzy i wydała na to cały swój majątek, a jednak nikt nie potrafił jej pomóc. Przyszła do Jezusa. Jej świadectwo brzmiało: „Jeśli się dotknę choćby szaty jego” (Marka 5:28). Dotknęła Go i została uzdrowiona. Wiedziała, że była słaba. Z powodu upływu krwi była osłabiona, jednak przepchała się i dotknęła Go. Mamy wroga; on nie odejdzie, dopóki ja i ty go do tego nie zmusimy. Jeśli dotkniecie Jezusa, pokonacie diabła. Gwałtownicy zdobywają to siłą.

Daniel desperacko chciał otrzymać odpowiedź na problemy swego narodu. Przez dwadzieścia jeden dni pościł i modlił się, nie otrzymawszy ani jednego słowa od Boga. Nic. Potem przeszedł anioł. Przyszedł do Daniela i powiedział: „Danielu, umiłowany Boży, zostałeś wysłuchany już pierwszego dnia” (Daniela 9:22 i 23). Co się stało? Demony przetrzymywały anioła i nie pozwalały mu się przedostać. W sferach niebieskich toczyła się walka i poselstwo zostało opóźnione. Diabeł, który opóźnił poselstwo dla Daniela jest dzisiaj tak samo realny jak wtedy. Jeśli diabeł potrafi cię zniechęcić, będziesz zniechęcony.

Kościół został pokonany przez „łatwe wierzenie”. Głosiliśmy ewangelię „wyznawaj to, a otrzymasz” oraz „mów, że wykonało się, a tak będzie”. Kiedy jednak mówiliśmy „wykonało się” a tak się nie działo, nie wiedzieliśmy co robić. Utraciliśmy wewnętrzne poświęcenie, które utrzymuje nas na kolanach. Utraciliśmy zdolność by być posłusznym nakazowi: „módlcie się bez ustanku” (Łukasza 18:1). Paweł powiedział: „bez przystanku się módlcie”. Czyli, trwajcie w modlitwie z wiarą, aż nadejdzie odpowiedź. Sprzedawcy „łatwego wierzenia” wpierali nam, że jeśli dwa razy modliliśmy się o tę samą rzecz, za drugim razem nie mieliśmy wiary. Piekło nigdy nie sprzedało nam większego kłamstwa.

Spójrzcie na Jezusa i ślepca. Ślepy człowiek przyszedł do Jezusa, Jezus włożył na niego Swoje ręce i kiedy je zdjął, ślepy powiedział: „widzę ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa”. Innymi słowy, nie był zupełnie uzdrowiony. Jezus znów modlił się o niego. W Getsemane Jezus modlił się trzy razy tę samą modlitwą. Czy oskarżycie Jezusa o modlitwę bez wiary? Spójrzcie na Eliasza na górze Karmel, po sprowadzeniu ognia z nieba. Kazał wybić fałszywych kapłanów i proroków Izebel. Potem udaje się na górę, by modlić się o deszcz. Spełnił wszystkie wymagania. Zaczyna modlić się o deszcz. Modli się siedem razy. Za szóstym razem jego sługa wraca i mówi: „Nic tam nie ma”. Za siódmym razem powiedział: „Widzę maleńką chmurkę jak dłoń ludzka”. Eliasz rzekł: „Wystarczy. Będzie padać”. Siedem razy modlił się o to. Czy uważasz, że modlił się bez wiary? On był posłuszny nakazowi Jezusa, aby modlić się i nie ustawać.

Na początku swej kariery jako kaznodzieja, wygłosiłem wspaniałe kazanie na temat modlitwy Eliasza o deszcz. Mówiłem na temat liczby siedem, czyniąc siedmiokrotną modlitwę czymś prawie że magicznym. Stało się to legalistyczne, wywoływało w ludziach wiarę, że jeśli będę się modlić o cokolwiek siedem razy, tak się stanie. Wywołałem tym wielki entuzjazm. Ciało to lubiło. Ciało uwielbia formułki. Kiedy pewnego wieczoru przygotowywałem się do kościoła, zamierzałem głosić na temat „Siódmej modlitwy Eliasza”. Bóg mi powiedział: „Dość już się nasłuchałem tych głupstw”. Oto moje najwspanialsze kazanie leży w gruzach. Dość już się nasłuchałem tych głupstw. Co masz na myśli? Bóg rzekł: „Odpowiedź nie miała nic do czynienie z liczbą siedem. Gdyby dalej nie padało, Eliasz musiałby trwać w modlitwie. Wiedział, że uczynił to, co mu kazałem, więc nadszedł czas by otworzyć niebiosa. Nie zostawiłby Mnie w spokoju, dopóki nie otworzyłbym nieba”.

Ewangelia „wyznaj to, a otrzymasz” spowodowała, że kościół jest bezsilny w bitwie. Jeśli nie otrzyma odpowiedzi, nie wie co począć. Ojcowie ruchu Zielonoświątkowego używali terminu „wymodlić sobie”. Oznaczało to, że jeśli znasz wolą Bożą, nie spocznij, dopóki nie otrzymasz odpowiedzi. Ich nauka na temat modlitwy brzmiała: „możesz wierzyć Bogu”. Jesteś wierzący, trwaj i wierz, a Bóg cię wysłucha. Wierzący, który uważa iż walka się zakończyła, myśli że wystarczy tylko cytować obietnice. Samo cytowanie wersetów nigdy nie przyniosło Bożych rezultatów. Musimy napierać, aż Boże myśli staną się naszymi myślami.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Nic nie będzie niemożliwe

wtorek, 1 maja 2012

przez trzydzieści dni niczego nie jadłem, modliłem się, płakałem

Jeśli my, jako chrześcijanie naprawdę „wymodlilibyśmy” sobie prawdziwe spotkanie z Bogiem, wtedy rzeczy tego świata miałyby dla nas znikomą wartość. Kiedy Izajasz zobaczył Boga, wszystko inne usunęło się na drugi plan. Stał się największym kaznodzieją Starego Testamentu. Izajasz napisał 53-ci rozdział swej księgi na Jego temat. Odnośnie Chrystusa, napisał: „Kto uwierzył wieści naszej, a ramię Pana komu się objawiło? ... Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” (wersety 1,5).

Jezus cytował Izajasza w Ewangelii Mateusza 8:17: „aby się spełniło, co przepowiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł”. Dla tego poselstwa i tego objawienia Izajasz został przecięty na pół. Został zamordowany za to, co głosił. Zobaczył Boga i dzięki temu nie przejmował się niczym innym. Poznanie Boga usuwa strach przed ludźmi. Dzisiaj jest to dużym problemem dla kościoła. Boimy się być innymi, boimy się wypowiadać przeciwko strasznej mieszaninie prawdy i strachu. Z tego powodu wszystko stało się kościołem. Głosząc bezkompromisowo Słowo Boże możesz rozbić prawie każdą konferencję na temat ewangelizmu.

Kościół ponad wszystko potrzebuje zobaczyć Boga. Aby kościół mógł zobaczyć Boga, ty sam musisz Go zobaczyć. Musisz sobie to wymodlić. Izajasz zobaczył Boga i mógł zapomnieć o tronie. Jak to się stało? On to sobie wymodlił. Próbując zmusić do działania to, w co wierzył, zupełnie się rozczarował. Obudził się niedzielnego poranka i powiedział: „To musi się skończyć, muszę otrzymać odpowiedź”.

Trzydzieści pięć lat temu byłem pastorem dwustuosobowego kościoła. Udzielałem ślubów żyjącym, chowałem zmarłych. Kochali mnie, a ja ich. Dobrze mi płacili, każdego roku jeździłem na urlop. Pomimo tego wszystkiego byłem bardzo rozczarowany; nie Bogiem, ale sobą. Zadawałem sobie pytanie: „Czy głoszę poselstwo życia, czy też tylko wypowiadam słowa? Jeśli jest to poselstwo życia, to dlaczego nie dociera do większej liczby ludzi? Dlaczego nie jest bardziej efektywne?” Doszedłem do miejsca, w którym musiałem doświadczyć realności.

Szukałem Boga w poście i modlitwie. Przez trzydzieści dni niczego nie jadłem. Modliłem się, płakałem – było to wynikiem czegoś, co wewnątrz mnie musiało poznać realność, czegoś, co mówiło: „Pozwól mi chodzić po wodzie”. Nie potrafiłem zadowolić się teorią. Nie mogłem mówić o Bogu; musiałem mówić dla Niego. Czytałem w Jego Słowie: „Gdy będziesz mnie szukać z całego serca, pozwolę ci się znaleźć”. Znalazłem Go. Od tego czasu byłem w 60 krajach świata. Przez 3 lata mieszkałem w Rosji i w tym czasie widziałem jak powstawało tysiąc siedemset zborów. Jednego razu występowałem w telewizji, której program transmitowano do większości narodu. Mówię to wam po to, byście wiedzieli, że można poznać Boga.

Izajasz obudził się i rzekł: „Muszę wiedzieć”. Prawdopodobnie poszedł do synagogi. Po drodze musiał minąć dom rabbiego. Stary rabbi, widząc młodego proroka, zapytał: „Dokąd idziesz, Izajaszu?” „Idę do kościoła”. „Dlaczego idziesz do kościoła, synu, dzisiaj nie jest Sobota, nie ma zgromadzenia”. „Ale bracie rabbi, słyszałem jak mówisz o Bogu; o tym jak wyzwolił nasz lud z Egiptu, jak karmił ich i odziewał przez czterdzieści lat na pustyni. Czytałem te historie sto razy. Jestem pod wrażeniem tak wielkiego Boga, nie mogę jednak żyć przeszłością, sam muszę poznać tego Boga.”

Stary rabbi, zaniepokojony tym radykalnym myśleniem swego najlepszego studenta, prawdopodobnie powiedział: „Synu, nie chcę abyś był rozczarowany”. Młody kaznodzieja odrzekł: „Nie będę rozczarowany, zamierzam znaleźć Boga lub zapomnę o religii”. To nie jest nic złego! Masz prawo Go poznać. Nie musisz żyć, zgadując czy Bóg jest realny, czy nie. Nie ważne, czy wierzysz mojemu świadectwu, czy nie. Ja wierzę. Spotkałem Boga. Trudno jest zwieść człowieka, który widział Boga. Widziałem wiele rzeczy, które robi się na pokaz. Oglądałem jak ludzie grają w swoje gry: naciągają nogi, uczą zwiedzionych jak mówić językami. Wiem, że On nie gra w grę. Izajasz nie będzie rozczarowany. Kiedy wróci, zobaczy Boga. Niepewność odejdzie.

Taki rodzaj determinacji musi ogarnąć kościół. Musi ogarnąć ciebie. Kościół musi modlić się, złożyć siebie na ołtarzu, aż Bóg znowu będzie żył w nim i przez niego. Jeśli dotkniemy Boga, będziemy mogli dotknąć naszego świata. Można wiedzieć, że ewangelia działa i jednocześnie nie mieć siły by rozpocząć to działanie. Możemy odbyć rytuał modlitwy za chorymi, a nikt nie będzie uzdrowiony. Kościół stracił swoją wiarygodność; socjalny wymiar wierzenia. Nauczył się jak być religijnym bez Boga. To musi się skończyć. Musimy widzieć Boga, poznać Boga, chodzić z Nim. Świat nie chce przedstawienia, chce zobaczyć Chrystusa. Nasze pięciominutowe spotkania modlitewne muszą zmienić się w całonocne. Musimy podejść do ołtarza modlitwy i postu. Mojżesz trzymał się Tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział. Mojżesz zobaczył Boga, odczuł powołanie by wyzwolić Izraela czterdzieści lat wcześniej. Miał powołanie, gorliwość, lecz w krytycznej chwili swego życia czuł się samotny i uciekł.

Musisz znać Boga. Gdy Jezus powiedział: „nic niemożliwego dla was nie będzie” (Mateusza 17:20), nie pozostawił cienia wątpliwości, że czeka nas walka. Jesteśmy z żoną małżeństwem od ponad czterdziestu lat. Przechodziliśmy trudne chwile, w których każdy z nas mógł zniszczyć to małżeństwo. Ale ponieważ ja ją znałem a ona znała mnie, przetrwaliśmy sztorm.

Mojżesz nie znał Boga tak, jak będzie Go znał pewnego dnia. Kiedy więc przeciwnik natarł na niego, Mojżesz uciekł. Później zobaczył Boga przy płonącym krzewie i od tej chwili chodził mając pewność. Mojżesz nigdy więcej nie kwestionował Bożych możliwości. Przy płonącym krzewie wyszedł poza rzeczy widzialne, do rzeczy niewidzialnych. Od tego momentu był już pewny siebie, ponieważ był pewny Boga. Przetrwał, gdyż widział poza niewidzialne. Mojżesz znał drogi Boże, Izrael znał dzieje Boże. Za każdym razem gdy przychodził kryzys, Izrael chciał wracać do Egiptu, ale Mojżesz odmawiał.

Mojżesz jest jedną z najwybitniejszych postaci w historii. Zanim uciekł na pustynię, był człowiekiem potężnym w słowach i czynach, lecz kiedy kilka lat później spotkał się z Bogiem, nie mógł mówić. Swoją wadę wymowy próbował użyć jako wymówki, by nie być posłusznym. Bóg dał mu poznać, że powodem dla którego znalazł się na pustyni było przede wszystkim pozbycie się wiary we własne zdolności. Teraz, kiedy Mojżesz wiedział, iż sam nic nie potrafi, Bóg mógł żyć w nim i przez niego wykonać Swe dzieło. Wracając ze spotkania z Bogiem przy krzewie, Mojżesz udał się do Egiptu, by z pomocą laski i swego brata, co miesiąc upadającego w wierze, wyzwolić trzy miliony niewolników. Używając swej wyobraźni możesz usłyszeć, jak przyjaciele mówią: „Gdzie idziesz?” „Idę do Egiptu wyzwolić Boży lud”. „Gdzie twoja armia?” „Oto ona; osioł, laska i mój brat, Aaron”.

Z każdym kolejnym krokiem osła, diabeł mówił: „Mojżeszu, jesteś człowiekiem ściganym. Twoje zdjęcie jest w każdym urzędzie pocztowym. Złapią cię na granicy”. Mojżesz nigdy nie zawrócił osła. Nigdy nie pozwolił, by strach dyktował mu kierunek. Widział Boga. Oto odpowiedź na wszystko. Stu dwudziestu ludzi widziało Boga w dniu Pięćdziesiątnicy. Któż może w to zwątpić? Zanim nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli ludźmi niepewnymi. Nie słyszeli, co mówił Jezus. Wznosili się i upadali, kłócąc się o to, kto będzie po prawej stronie a kto po lewej. Słyszeli jak Jezus nauczał, byli świadkami Jego cudów, jednak czegoś w ich życiu brakowało. Przy Swym odejściu, Jezus nakazał: pozostańcie ..., aż zostaniecie przyobleczeni mocą” (Łukasza 24:49). Nie odchodźcie z teorią.

To jest Boże poselstwo do ciebie w tej szkole. Izajasz modlił się. Izajasz zobaczył Pana. To stało się w dniu Pięćdziesiątnicy. Zobaczyli Boga w sposób, w jaki nigdy wcześniej Go nie widzieli. Od tego momentu nie było powrotu. Widzieć Boga, „wymodlić” to sobie, jest to odpowiedź na wszystko.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Modlitwa, z rozdziału – Oglądanie Boga