Bert Clendennen

Bert Clendennen

piątek, 15 lutego 2013

po prostu usuńcie przeszkody, ograniczenia i zburzcie tamę!

Jeżeli pozwolimy, by ten wiatr wiał, on ujawni to, co zechce. Niektórzy mogą odejść. Zawsze tak było. Ludzie opuszczali Jezusa. W szóstym rozdziale Jana wielu Go opuściło i już z Nim nie chodzili. On nigdy nie zmieniał swojego poselstwa, by przypodobać się tłumom. Bogaty młodzieniec jest klasycznym przykładem. Jezus przez wiatr Ducha wyjawił chciwość jego serca. Odszedł on smutny, gdyż miał wiele majętności. Jezus nie posyłał za nim delegacji, by coś w jego życiu zmienić. Pozwolił mu odejść. Tam nie było co robić. Jeżeli pozwolisz Duchowi Świętemu, by użył cię w taki sposób, by ujawniać, będą ludzie, którzy odejdą, ale Duch Święty będzie działał przez życie tych, którzy są czystymi. Tylko wtedy przyjdzie przebudzenie. Ja byłem pastorem jednego zboru przez trzydzieści pięć lat. Założyliśmy zbór w roku 1956 i przez prawie cztery lata przeżywaliśmy stałe przebudzenie, działanie Ducha Bożego. Ludzie dożywali zbawienia prawie na każdym nabożeństwie. Byli stale napełniani Duchem Świętym. Kościół był założony 4 listopada 1956,  a w święta Wielkanocne 1957 przychodziło już około stu ludzi. Bóg działał, ale przyszedł czas, kiedy zauważyłem, że nie było już takiego Ducha przebudzenia, jak przedtem. Inni ludzie przychodzili i odczuwali realną obecność Ducha Bożego, ale ja wiedziałem, że nie było już tak, jak przedtem. Coś było źle. Zacząłem szukać, modlić się i pytać Boga, w czym był problem.

W czasie tego szukania Bóg wskazał mi, bym zaprosił ewangelistę. Ewangelista zaczął w niedzielę rano. Mieliśmy dobre nabożeństwo w niedzielę rano, a ewangelista głosił trudne kazanie. Był jakiś dziwny, ale wielu ludzi, którzy naprawdę znają Boga, wydają się dziwnymi dla tych, którzy Boga nie znają. Tego wieczora w czasie nabożeństwa ludzie śpiewali i uwielbiali Boga. Wyglądało, że wszystko szło tak, jak chcieliśmy. W czasie śpiewania ewangelista wziął mikrofon, przerwał śpiew, uciszył muzykę i powiedział, „Bóg powiedział mi, że mamy to przerwać i modlić się przez trzydzieści minut. Nie patrzcie na zegarki. Powiem wam ,kiedy powstać. Odwróćcie się i zróbcie sobie z ławki ołtarz.” On odwrócił się tyłem do zgromadzonych, upadł i zaczął się modlić. Po około trzydziestu minutach wstał, wziął mikrofon i powiedział, „Bóg pokazał mi, że człowiek w przywództwie tego zboru chodzi do czyjejś żony i nie możecie mieć przebudzenia z takim grzechem w zborze.” Wiatr wiał. Ja nie wiedziałem, o kim on mówił, ale wiedziałem, że było to słowo z Nieba i ten wiatr wiał, by oczyścić zbór. Wiedziałem, dlaczego przebudzenie zamierało. Ewangelista powiedział, „Wróćcie do ołtarza. Będziemy trzymać się Boga. Nie możecie mieć przebudzenia z grzechem w zborze.” Wróciliśmy do ołtarza, zaczęliśmy szukać Boga i modlić się. Podczas modlitwy poczułem klepnięcie po ramieniu. Popatrzyłem, a tam stał kierownik szkółki niedzielnej. Powiedział do mnie, „Ja nie będę mógł wrócić do tego przebudzenia.” Odpowiedziałem, Na pewno nie.” Wiedziałem, że znalazł się winowajca. W zborze zaczęło się przebudzenie, które trwało 5 lat.

Kiedy pozwolimy Duchowi Świętemu, by jak wiatr, przewiał zbór, On ujawni, a jeżeli Mu pozwolimy, On wywieje wszelkie plewy, które zmieszały się z prawdziwą pszenicą. Kiedy plewy znikną, Duch Boży może przyjść, jako woda od Boga, jako rzeka wody żywej. Co się wtedy stanie? Wasze zdrowie prędko zakwitnie. Bóg wysłucha, kiedy będziecie się modlić. Bóg pokieruje waszymi krokami. To wszystko będzie stale, kiedy pozwolicie, by ten wiatr ujawnił i wywiał plewy, które przeszkadzają w przepływie tej rzeki.

Nie musicie błagać rzeki, by płynęła. Ona jest w was i cały czas napiera na przeszkody. Ona jest w was, by wypływać i to jest Jego cel w was. Nie musicie błagać rzeki, by płynęła; po prostu usuńcie przeszkody, ograniczenia i zburzcie tamę! Niech wiatr Boży wyjawi chciwość, egoizm, gorycz, żal, nienawiść, rywalizację i nieprzebaczenie, które tam jest. Niech wiatr Boży to wyjawi, a to, co wyjawi, niech wywieje. Ludzie, którzy zostaną zdemaskowani, albo wyjdą, albo będą pokutować i oczyszczą swoje życie, by Duch Święty mógł działać. Piotr w 5 rozdziale Dziejów Apostolskich wykrył kłamstwo, kiedy Ananiasz i Safira sprzedali pole i przynieśli pieniądze do Pana. Piotr powiedział do niego, „Dlaczego szatan napełnił twoje serce, byś kłamał Duchowi Świętemu?” Ananiasz padł martwy. Trzy godziny później jego żona weszła z tym samy kłamstwem i ona również padła martwa. Gdyby Piotr nie rozpoznał tego kłamstwa, przebudzenie by się skończyło. Duch życia i życie Ducha nie może działać, kiedy pozwala się na takie rzeczy. Kiedy ten wiatr wieje, wyjawia wszystko, co przeszkadza Jemu, by przyszedł jako rzeka wody życia. Kiedy On przychodzi jako rzeka, uzdrawia wszystko, czego dotknie.

Widzieliśmy już, że działanie Ducha Świętego, jako wiatru od Boga jest po to, by ujawnić i odkryć wszystko, co przeszkadza w przepływie rzeki wody żywej. Takie jest zawsze zadanie wiatru Bożego. Kiedy już to zostanie odkryte, kiedy zepsucie zostanie ujawnione, trzeba się z tym rozprawić. Wiatr wieje, zepsucie jest ujawnione i wtedy musimy to odrzucić, lub ponosić konsekwencje. Złóżcie wszelki ciężar i grzech, który usidla, przeszkadza lub ogranicza użyteczność.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Duch Święty, z rozdziału – Kiedy wieje wiatr

czwartek, 14 lutego 2013

wołaj na całe gardło

„Wołaj na całe gardło, nie powściągaj się, podnieś jak trąba swój głos i wspominaj mojemu ludowi jego występki” (Izaj. 58:1)

Tytusa 1:15, „Dla czystych wszystko jest czyste, a dla pokalanych i niewierzących nic nie jest czyste..” (Tytusa 1:15). Do Lewitów Bóg powiedział, że „Będzie ich płukał jak złoto i srebro. Potem będą mogli składać Panu ofiary sprawiedliwości.” (Malachiasza rozdział 3). To wszystko świadczy, że serce musi być czyste, zanim będzie mogło składać Bogu ofiary sprawiedliwości. Zanim Bóg spojrzy na ofiarę, przyglądnie się ofiarodawcy. On jest bardziej zainteresowany twoim sercem, niż tym, co masz w rękach. Bóg powiedział, „..oczyśćcie się, wy, którzy nosicie naczynia Pańskie!” (Izaj. 52:11). By wasza praca, służba, usługa, uwielbianie i modlitwy zanoszone do Boga były przyjęte, muszą pochodzić z czystego serca. Jeremiasz powiedział, „...Przeklęty, kto wykonuje dzieło Pana niedbale..” (Jer. 48:10). „Bez świętości nikt nie ujrzy Pana”. To znaczy, że aby służyć Panu, musicie chodzić w świętości.

Tu jest biblijny standard sprawiedliwości i oddzielenia od świata, którego musimy przestrzegać, jeżeli Bóg ma nas używać. Ktoś powiedział, że tak ciężko pracowaliśmy, by uniknąć błędu o zbawieniu przez uczynki, że wytworzyliśmy zbawienie bez posłuszeństwa. Kościół wymyślił skrót odstępstwa, kiedy posłuszeństwo nazywa legalizmem. Wiara, to posłuszeństwo Bogu. Jezus powiedział, „Jeśli mnie miłujecie, będziecie czynić to, co wam mówię”. Głupcy szydzą z grzechu. Największą tragedią jest to, że grzech zaczął być wyśmiewany w kościele. Nie ma Bożego strachu i świętego gniewu przeciw niesprawiedliwości. W wielu dzisiejszych teologiach widać duchowe bezprawie. Dla wielu łaska stała się przyzwoleniem na grzech. Juda 4 mówi o ludziach, którzy łaskę Bożą zamienili w rozpustę. Paweł potwierdza tą doktrynę w Rzymian 6, „Czy mamy grzeszyć, aby łaska obfitsza była”? Odpowiedź brzmi, „Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?”

To kłamstwo, które uczy, że jesteśmy pod łaską i nie ma znaczenia, jak żyjemy, wprowadziło do kościoła wartości moralności tego świata i jeszcze ma czelność nazywać to łaską. Prawdziwa łaska uczy nas, „abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli” (Tytusa 2:12). Jest to naprawdę dzień ciemności, dzień, w którym ludzie znajdują zachętę do grzechu w świadomości, że Bóg jest Bogiem łaski i miłosierdzia.

Kiedy ten wiatr nie wieje, grzech jest traktowany z kazalnicy delikatnie. Jeżeli Duch Święty nie ma możliwości przewiewać i ujawniać, grzech jest zwykle ignorowany. Tak dzisiaj wygląda w kościele. Kiedy głosiłem, czułem, jak pastor ciągnął mnie za marynarkę. Bał się, że powiem coś, co może kogoś obrazić. Spotkacie się z tym, że ludzie nie chcą, by mówić przeciw grzechowi.

Kazalnica ma polecenie od Boga, „Wołaj na całe gardło, nie powściągaj się, podnieś jak trąba swój głos i wspominaj mojemu ludowi jego występki” (Izaj. 58:1). Naczynie, które nie woła, musi być skruszone. My musimy być skruszeni. Nikt nie ma prawa wypowiadać twardych słów, jeżeli sam nie płacze nad grzechem i nie wstawia się za ludźmi. Drugą skrajnością jest miękkość. Dla świata idealnym kaznodzieją obecnie jest średnio utemperowany człowiek, napominający średnio zachowujących się ludzi. To nie jest nowe. Jeremiasz powiada, „to są ludzie buntowniczy”, a Izajasz, „...synowie, którzy nie chcą słuchać zakonu Pana, którzy mówią do jasnowidzów: Nie miejcie widzeń! a do wieszczów: Nie wieszczcie nam prawdy! Mówcie nam raczej słowa przyjemne, wieszczcie rzeczy złudne!” (Izaj. 30:9,10). Inaczej mówiąc, przemawiaj delikatnie, mów słowa przyjemne, powiedz nam o naszych prawach i przywilejach, byśmy czuli się dobrze, ale nie mów nam o wymaganiach sprawiedliwości Świętego Boga. Prawda, że to znamy? Niektórzy z was są pastorami i wiecie, że takie jest nastawienie, a może nawet wy daliście miejsce na takie nastawienie. Postawa 85% członków kościoła jest taka, że chcą się dobrze czuć. Bóg nie ma nic przeciw temu, byście się dobrze czuli, ale ważniejsze dla Niego jest, byście dobrze żyli.

Dlaczego jest taka miękkość z kazalnicy? Uważam, że w dziedzinie, której mam teraz dotykać, ten wiatr Boży staje się tornadem. Miękkość z kazalnicy w wielu przypadkach wskazuje, że kaznodzieja nie rozprawił się z grzechem w swoim własnym sercu. Nie możecie efektywnie głosić przeciw ukrytym grzechom, bałwochwalstwu i świeckości u innych, jeżeli nie załatwicie tego w swoim życiu. Musicie wiedzieć, że jeżeli pozwolicie Duchowi Świętemu, by was używał i by ten wiatr wiał przez was, to on będzie oczyszczał i uświęcał kościół. To jest jedyny klimat, w którym On będzie działał. Ludzie, którzy mają grzech w swoim życiu, którzy nie rozprawili się z bałwochwalstwem w swoich sercach, nie mogą przekazywać słowa napomnienia, ani wzywać kościoła do upamiętania i sprawiedliwości, gdyż w swoich sercach są osądzani. Są jak Dawid, który po popełnieniu cudzołóstwa i morderstwa nie mógł korygować swoich synów, kiedy grzeszyli. Niewyznany grzech i nieprawość zabierają nam możliwość przynoszenia napomnienia, korekty i wzywania kościoła do upamiętania. Jeżeli nie pozwolimy, by wiatr Ducha wiał swobodnie w naszym życiu, jesteśmy bezużyteczni dla Boga.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Duch Święty, z rozdziału – Kiedy wieje wiatr

środa, 13 lutego 2013

życie Ducha nie będzie działać tam, gdzie tolerowany jest grzech

Zaczniemy od Dziejów Apostolskich 2:1-4, „A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał.”

Słowo „wiatr” z hebrajskiego lub greckiego oznacza podmuch. Greckie słowo „pnyoo-mair”, z którego jest to przetłumaczone, oznacza „prąd powietrza”, dech, podmuch i jest wyrazem tchnienia. Jest to wiatr, duch, ważna zasada, dyspozycja umysłowa, nadludzkie, zjawa, życie, duch. Słowo hebrajskie brzmi „ruah”, co tłumaczy się, jako „wiatr” lub dech, delikatny lub nawet gwałtowny duch. Jego wyrazem i funkcją są; powietrze, gniew, wybuch, tchnienie, chłód, odwaga, umysł. Nie zawsze jest to powiew Boży, gdyż może też być demoniczny. W Efezjan 4:14 mówi o wietrze herezji. „Wiatr”, „woda” i „ogień” są symbolami Ducha Bożego i reprezentują różne funkcje Ducha. Powiew wiatru jest zawsze przygotowaniem do przepływu rzeki, czyli wody żywej. Duch Święty ma wypływać z nas jak rzeka i temu zawsze służy wiatr od Boga.

„Kto ma czyste dłonie i niewinne serce,... Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana...” (Psalm 24:4,5). Błogosławieństwo jest w przepływie tej rzeki, gdyż wszystko, co Bóg ma, jest w tej rzece Ducha Świętego, o której Jezus powiedział, że będzie wypływać z wierzącego. Duch Święty, będąc życiem Bożym, jest Bogiem w wierzącym. Ten wiatr Boży wywieje plewy, jak dawniej przewiewano pszenicę. W roku 1968 byłem w Indiach. W tej części świata do dzisiaj przewiewają pszenicę tak, jak w czasach biblijnych. Na dużym płótnie jest hałda pszenicy. Człowiek rzuca szuflą pszenicę w powietrze, a dwóch mężczyzn stale napędza wiatrak. Kiedy pszenica poleciała w górę, lżejsze plewy poleciały z wiatrem, a cięższa pszenica spadała na ziemię. Wiatr Ducha Świętego jest wiatrakiem, którego Bóg używa, by wywiać plewy. Po pierwsze, wiatr odkrywa. Co on odkrywa? Nasze nastawienie, grzechy, skłonności, rzeczy które mamy i które usprawiedliwiamy w naszym życiu, a które wiatr Ducha pokazuje, jako bożki. Kiedy Słowo Boże jest głoszone pod namaszczeniem, wtedy rzeczy, które według ludzi nie są złe, naraz stają się złe, gdyż odkrywa je powiew wiatru. W naszym pośpiechu i pragnieniu błogosławieństwa ignorowaliśmy Ducha Świętego, jako wiatr Boży, z Jego oczyszczającym dziełem. Inaczej mówiąc, głosiliśmy niewłaściwą stronę kazania. W rezultacie mamy tragedię w postaci wykonywania pracy Bożej brudnymi rękami i nieczystymi sercami. Głosiliśmy o błogosławieństwach, które przyjdą, kiedy nadejdzie przebudzenie i popłynie rzeka. O to nie musicie błagać, to się stanie. Zamiast tego musimy głosić upamiętanie, odnowienie i modlitwę, gdyż te rzeczy spowodują przebudzenie.

Głosiliśmy niewłaściwą stronę poselstwa, a z tej tragedii powstały dwie skrajności. Pierwsza, że z powodu frustracji, że nie jesteśmy w stanie wykonywać dzieło Bożych, powstał duch imitacji tak dzisiaj powszechny. Nie mogliśmy sprawić, by ewangelia działała, więc co robimy? Imitujemy sprawy Boże, uczymy ludzi, jak mówić językami, stawiamy chwytaczy za nimi, by ich kładli, kiedy wkładają na nich ręce i nazywamy to padaniem pod mocą Ducha Świętego. Ta imitacja weszła, gdyż ignorowaliśmy oczyszczającą pracę Ducha Świętego. Kościół jest pełen cielesności i nie może wykonywać dzieł Bożych, dlatego je imituje. Inna skrajność powstała z tej tragedii, to zniechęcenie i odstępstwo. Bóg powiedział, że będziecie mieć moc. Kiedy nie ma mocy, przychodzi zniechęcenie i odstępstwo. Ten sam Duch Święty, który przynosi błogosławieństwo, ujawnia również to, co nie jest z Boga. Kiedy Ananiasz i Safira padli martwi, to nie diabeł ich zabił. Ta sama moc, która wskrzesiła Dorkę, ich zabiła. To musimy wiedzieć. Ten sam Duch Święty, kiedy głosimy Go w Jego pełni i pozwolimy, by ten wiatr wiał, ujawnia i oczyszcza te rzeczy, których Bóg nie może tolerować. On musi mieć prawo, by oczyszczać, gdyż moc potrzebna do służby jest przerwana przez zanieczyszczenia. Życie Ducha nie będzie działać tam, gdzie tolerowany jest grzech. Moc, to pozycja. Kiedy Samson utracił swoje oddzielenie dla Boga, stracił namaszczenie. Kiedy król Saul był nieposłuszny, Duch Boży odstąpił od niego. Dawid to rozumiał. Kiedy napominał go Natan, on wołał w pokucie, „Nie odrzucaj mnie od oblicza swego i nie odbieraj mi swego Ducha świętego!” (Psalm 51:13). Moc Boża nie może przepływać przez naczynie z zanieczyszczonym sercem. Dlatego wiatr Boży musi ujawniać nieczystości serca. Nieczyste serce zanieczyszcza każdą ofiarę składaną Bogu.

Popatrzcie na Boży werdykt o nieczystości. „Gdy ktoś niesie poświęcone mięso w podołku swojej szaty i dotknie swoim podołkiem chleba albo gotowanej potrawy, albo wina, albo oliwy, albo jakiegokolwiek pokarmu, to czy ten staje się wtedy poświęcony? Kapłani odpowiedzieli, mówiąc: Nie!” (Aggeusz 2:12). „Wtedy Aggeusz zapytał i rzekł: Gdy ktoś stał się nieczysty wskutek dotknięcia zwłok i dotknie którejś z tych rzeczy, to czy staje się ona nieczysta? Na to odpowiedzieli kapłani, mówiąc: Staje się nieczystą.” (Aggeusz 2:13). „Wtedy odezwał się Aggeusz i rzekł: Tak to jest i z tymi ludźmi, tak to jest i z tym narodem w moich oczach - mówi Pan - i także z wszelkim dziełem ich rąk: Cokolwiek oni ofiarują, będzie nieczyste.” Izrael, lud Boży był nieczysty i Bóg powiedział, że wszystko, czego dotykają, lub co ofiarują, jest zanieczyszczone.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Duch Święty, z rozdziału – Kiedy wieje wiatr

wtorek, 12 lutego 2013

aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas

Błogosławieństwo zielonoświątkowe czyni wierzącego potężnym w modlitwie. „Tego dnia będziecie prosić w moim imieniu, (jakiego dnia? Kiedy przyjdzie Duch Święty) .. O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam.” (Jan 16:23). Modlitwa jest zadaniem niemożliwym bez Ducha Świętego. Jest to doświadczenie najczęściej daremne, gdyż nie wiemy, o co się modlić. Prosimy, a nie otrzymujemy, gdyż źle prosimy. Biblia mówi, „Nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach.” (Rzymian 8:26). Tylko napełnieni Duchem znają ten rodzaj modlitwy. Taka modlitwa czyniła cuda w Dziejach Apostolskich. Czytajcie tą księgę. Ich poznanie Chrystusa dało im tajemnicę Jego mocy. On był wytrwały w modlitwie. Wychodził na modlitwę w samotności. Oni to widzieli. Obserwowali, jak czynił cuda, ale kiedy byli z Nim sami, nie pytali Go, jak czynić cuda, ale powiedzieli, Naucz nas modlić się”. Oni wiedzieli, że ta moc pochodziła ze spotkań modlitewnych. Księga Dziejów Apostolskich wyjawia rodzaj modlitwy, która czyni cuda.

Modlitwa w Duchu Świętym wzywa Imienia, wywyższa Imię i rości sobie prawo do Imienia. Modli się według Jego woli, przedstawia Jego obietnice i ogłasza Jego moc. O takiej modlitwie mówił Jakub, kiedy powiedział, „Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.” (Jakuba 5:16). Modlitwa człowieka modlącego się w Duchu Świętym jest usilną modlitwą człowieka świętego, gdyż jest on pełen Ducha Świętego. Pięćdziesiątnica jest zawsze związana z mocą. Ostatnią obietnicą naszego Pana było, „Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was” (Dzieje Apost. 1:8). To wszystko otrzymaliście, kiedy otrzymaliście Jego. Nie tylko powiedzieliście, „Przyjąłem Go wiarą”. Jeżeli przyjąłeś Go wiarą, masz Go i On mieszka w tobie. Jeżeli on mieszka w tobie, to wiesz, że On jest w tobie. Jeżeli przyjdziesz to ołtarza modlitwy i zostaniesz tam wystarczająco długo, On będzie się modlił przez ciebie. On cię ożywi. On cię poruszy, a wtedy czyń to, co daje ci okazja. Kiedy ja się modlę i Duch zaczyna mnie poruszać, kiedy jest we mnie poruszony, w tym momencie mogę czynić to, co mi daje okazja. Mogę wkładać ręce na chorych, a oni wyzdrowieją. Mogę wtedy prorokować, jeżeli proroctwo pasuje do okazji.

Musimy mieć wiarę, że On zapewni wszystko, jeżeli ja przygotuję Mu naczynie. On jest wszystkim. Musimy w to wierzyć. Duch Boży jest Duchem mocy. On jest Duchem modlitwy i wiedzy. Wszędzie w Piśmie Świętym jest On wiązany z mocą Wszechmocnego Boga. W Starym Testamencie On czynił potężne dzieła, chociaż „nie był jeszcze dany” w takim sensie, jak my Go mamy w Nowym Testamencie. W Nowym Testamencie On jest Bożym koronnym darem mocy. On jest duchem mocy, a człowiek musi mieć moc. Nie może czynić tego, do czego Bóg go upoważnił, bez siły do wykonania tego. Tą siłą jest Duch Święty. Wierzcie w to! Mówicie, że Bóg was powołał do jakiegoś miasta, byście tam zakładali zbór, albo jesteście w zborze i wiecie, że wolą Bożą jest, by ożywić ten zbór. Możecie to zrobić, gdyż macie w sobie środki, by to wykonać.

On przyobleka się w uświęconych mężczyzn i kobiety. „Aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas.” (2 Kor. 4:7). Dlatego miara naszej siły jest w energii Ducha Świętego, działającej w nas i przez nas. Cała pełnia życia, źródła żywotności, wszelka pewność i zwycięstwo nad grzechem, zwycięstwo nad ciałem, to wszystko jest w mieszkającej w nas obecności i mocy Ducha Świętego w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Kiedy naprawdę wierzę Duchowi Świętemu, stawia mnie to na wspaniałym miejscu. Jeżeli mogę wiedzieć, co Bóg chce, bym czynił i gdzie to mam czynić, jeżeli jestem gdzieś zgodnie z wolą Bożą, mogę wierzyć, że cokolwiek jest potrzebne, mogę to uczynić, gdyż w sobie mam źródła Boże. Mam Boże życie. Chcę wam uświadomić tą prawdę i doprowadzić was do wiary. To nie ulepszenie waszych własnych możliwości, ale coraz większe poleganie na Duchu Świętym i Jego mocy.

Atmosfera kościoła apostolskiego jest przesycona mocą tak samo w wieku I jak i XX. Widzicie to w Dziejach Apostolskich. Tam była moc. Ich słowa miały moc. Ich poselstwa wywoływały przekonanie o grzechu. „Co mamy czynić, by mieć zbawienie?” – wołali niewierzący. Ich świadectwu towarzyszyły znaki i cuda. Osądzali serca czyniących zło, a Niebo na ich osąd dawało pieczęć. Dlaczego? Ponieważ przemawiali w mocy Ducha Świętego. W ich obecności drżeli władcy. „Wielka uczoność przywodzi cię do szaleństwa,” powiedział Festus do Pawła. (Dz. Apost. 26:24). To Duch Święty mówił przez ludzi, którzy byli martwi dla wszystkiego innego. Martwi słyszeli ich głos. Choroby uciekały przed ich dotknięciem. Diabeł był poddany ich słowom. Bądźmy pewni, że ta moc nie była czymś tylko na tamte czasy; ona jest na całą erę Ducha Świętego w kościele. My żyjemy w czasie, kiedy Duch Święty zgromadza oblubienicę dla Chrystusa. To jest era Ducha Świętego. On chce działać wśród nas tak samo, jak działał wśród nich. Nasze słowa mają mieć moc. Serca słuchaczy powinno przeszywać osądzenie. Umarli powinni słyszeć nasz głos, choroby powinny ustępować, a demony uciekać, kiedy przemówimy. Po to On dał nam Ducha Świętego.

Słuchajcie Pawła. „a mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc” (1 Kor. 2:4). Ponownie w Rzymian 15:19, „przez moc znaków i cudów” Jak Pawle? Jak to robisz? Przez Ducha Bożego. „przez moc znaków i cudów oraz przez moc Ducha Świętego, rozkrzewiłem ewangelię Chrystusową”. Oni prosili i otrzymali, gdyż prosili w Duchu. Dlaczego my nie spróbujemy pięćdziesiątnicy? Musimy wrócić do ołtarza i odzyskać to, co jest gwarancją naszego dziedzictwa, czyli chrzest Duchem Świętym. Nie potrzebujemy nowego programu. Potrzebujemy powrotu do pięćdziesiątnicy, odbudowania ołtarza Jezusa Chrystusa, by być jeszcze raz ciałem, przez które ta rzeka może przepływać. To i jedynie to jest odpowiedzią. W 15 rozdziale Łukasza mamy historię o synu marnotrawnym. Jest to historia o marnotrawnym, ale nie o synu w normalnym sensie. To jest kościół. Każdy, kto to głosi, mówi, że Ojcem jest Bóg. Ten ojciec miał dwóch synów, czyli staro-testamentowy Izrael i nowo-testamentowy kościół. Staro testamentowy Izrael poszedł do Babilonu, a nowo testamentowy kościół poszedł do Rzymu.

W tej przypowieści młodszy syn wstał i zażądał swojego dziedzictwa. To jest kościół. W dniu zesłania Ducha Świętego Bóg dał dziedzictwo młodemu kościołowi. Wyraźnie jest napisane, że Duch Święty jest zadatkiem naszego dziedzictwa. Otrzymawszy dziedzictwo, ten młody kościół opuścił górną izbę i wstrząsnął światem dla Boga. Jednak w ciągu krótkich 30 lat zredukował się do formy bez mocy. Wydał swoje dziedzictwo na cielesne życie, na zabawy i sztuczki religijne. Kiedy ten młody kościół się obudził, był głód, nie chleba ani wody, ale Słowa Bożego i obecności Bożej. Zaczął cierpieć niedostatek. Co zrobił? Zamiast wrócić do ołtarza i być ponownie napełnionym Duchem Świętym, zapukał do drzwi świata i prosił o pomoc. Świat zgodził się karmić kościół za pewną cenę. Ceną tą było, „Będę cię karmił, ale najpierw ty musisz karmić moje świnie”. Postawcie do w żydowskim kontekście, w którym była pisana Biblia. Świnie były zabronione. Żydzi nie jedzą wieprzowiny. Oni nie zadają się ze świniami. To jest wbrew ich wierze. Świat powiedział do marnotrawnego kościoła, „Jeżeli pozwolicie waszym kobietom ubierać się tak, jak nasze, chodzić tam, gdzie my i nie będziecie tacy rygorystyczni, abyśmy czuli się wygodnie w waszym kościele, pomożemy wam”. My nie potrzebujemy ich pomocy. Potrzebujemy wrócić do Pięćdziesiątnicy, odbudować ołtarz i uchwycić się Boga. Uchwyć się Boga, aż poznasz zmysł Boży.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Duch Święty, z rozdziału – Życie zielonoświątkowe

poniedziałek, 11 lutego 2013

wykłady ze "Szkoły Chrystusa" w Zakościelu

Z radością informujemy, że mija rok od rozpoczęcia publikacji na  serwerze ftp Radia Pielgrzym ( w folderze Szkoła Chrystusa w Zakościelu ) cyklu mało znanych  wykładów br. Berta Clendennena które osobiście wygłosił w Polsce w 2006r. w Zakościelu podczas jednej z pierwszych edycji „Szkoły Chrystusa” w naszym kraju. Cykl obejmuje 142 wykłady, które w cyklach tematycznych są publikowane w odstępach tygodniowych. Od roku w każdy piątek mamy możliwość wysłuchania tych cennych dla współczesnego kościoła myśli jakie pozostawił pastor Bert.  Udostępnij tą informacje innym.

BERT CLENDENNEN - Szkoła Chrystusa w Zakościelu




to po prostu oznacza, że teraz jesteśmy Miejscem Najświętszym

Czytamy z Efezjan 2:19-22, „Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus,  na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu,  na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu.” Jesteśmy świątynią Ducha Świętego. W tych lekcjach szerzej wyjaśniamy tą prawdę. Musimy to wiedzieć nie tylko w naszych głowach, ale w sercach, jeżeli naprawdę chcemy być efektywnymi. Jesteśmy świątynią Ducha Świętego. To po prostu oznacza, że teraz jesteśmy Miejscem Najświętszym. Czym był przybytek w Starym Testamencie, czym była świątynia i czym Jezus był, jako człowiek, staliśmy się teraz my, jako kościół. Jesteśmy świątynią Bożą.

„Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor. 3:16). Kiedy Andrew Murray miał pisać na temat bycia świątynią Bożą, napisał, „Będę rozmyślał i czekał, aż coś z chwały tej niezwykłej prawdy zstąpi na mnie, a wiara zacznie to sobie uświadamiać”. Kiedy Murray skończył modlitwę, wzniosła się ona jak kadzidło i wtedy powiedział. „Teraz z drżeniem przyjmuję tą błogosławioną prawdę. Bóg Duch, Bóg Duch Święty, który jest Bogiem Wszechmogącym, mieszka we mnie. Ojcze – modlił się – objaw we mnie, co to znaczy, bym nie zgrzeszył przeciw Tobie, mówiąc o tym, a nie żyjąc tym”. Oby Bóg uczynił tą modlitwę Andrew Murray’a modlitwą każdego z was w tej klasie i tych którzy czytają te słowa.

To jest zdecydowane przeżycie. Chrzest Duchem Świętym nie jest odrodzeniem. Jest to drugie, kolejne przeżycie. Tylko ci, którzy narodzili się na nowo, mogą być napełnieni Duchem Świętym. Na drugim krańcu mamy takich, którzy twierdzą, że nie jesteś narodzony na nowo, jeżeli nie jesteś ochrzczony w Duchu Świętym i nie mówisz językami. Szatan posiał takie rzeczy, by wprowadzić zamieszanie. Musisz być narodzony na nowo, by otrzymać to przeżycie. Z drugiej strony mamy takich, którzy uczą, że nowe narodzenie jest chrztem w Duchu Świętym. Tu znowu szatan kłamie, by okraść ludzi z tego przeżycia, które jedynie może przenieść nowe stworzenie w miejsce, które chce Bóg.

Uczniowie, którzy mieli „pozostać w Jerozolimie, aż zostaną przyobleczeni mocą z wysokości” (Łukasza 24:49) już otrzymali Ducha dla zbawienia. Nasz Pan rozwiązał tą kwestię w Swojej modlitwie za nimi w Jana 17. Powiedział specjalnie, „Oni są moi”. Oni byli Jego, zanim poszli do Górnej Izby. Musicie to zrozumieć, byście się nie chwiali i nie byli unoszeni przez różne frywolne doktryny. Chrzest Duchem Świętym jest konkretnym przeżyciem, ale nie jest to nowe narodzenie. Chrystus powiedział o apostołach, „Oni są moi...” On zachował ich Swoją mocą, dał im Swoje słowo, oni nie byli z tego świata, jak i On nie był z tego świata. Potem w Samarii ludzie byli zbawieni i ochrzczeni w wodzie, ale Duch Święty nie zstąpił jeszcze na nikogo z nich. W Dziejach 19:2 Paweł zapytał grupę wierzących, „Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy uwierzyliście?” Dar Ducha Świętego był tak realny, że wierzący musieli wiedzieć, czy to otrzymali, czy nie. Pięćdziesiątnica jest przeżyciem. To nie ktoś, uczący was, jak powiedzieć kilka słów, które oni nazywają językiem modlitwy. Jest to określone przeżycie, kiedy Bóg Duch Święty wchodzi w was, a wy w Niego. Kiedy rodzisz się na nowo, Duch Święty chrzci cię w Chrystusa. Kiedy jesteś napełniony Duchem Świętym, Chrystus chrzci cię w Duchu Świętym. To było zdecydowane przeżycie.

Poznacie... proście... i czyńcie. Obietnica naszego Pana odnośnie Ducha Świętego skupia się na ośrodkach wiedzy, modlitwy i służby. Najpierw powiedział, „Poznacie” – to jest wiedza. Po drugie, „Proście” – to jest modlitwa. Po trzecie, „Czyńcie” – to jest praca. Wiedza, modlitwa i służba. Pięćdziesiątnica przynosi pewność w poznaniu, zapewnienie w modlitwie i moc w służbie. Zacznij dzień z Bogiem. Szukaj Go wcześnie. Uczyń pierwszą część dnia ołtarzem. Tam poznawaj wolę i drogę Bożą na ten dzień. Przez Ducha Świętego możesz poznać, modlić się i działać. Pełnia Ducha Świętego daje pewność objawienia w sercu. Ludzie w Zielone Święta poznali sprawy Boże. Przedtem tego nie znali. Nie rozumieli krzyża, śmierci i nie mogli zrozumieć Jego zmartwychwstania. Oni nie chcieli, by On odchodził, chcieli królestwa teraz. Wierzyli, że On przyszedł, by takie królestwo ustanowić. Co spowodowało, że wreszcie wiedzieli? Żadne teologiczne wykształcenie nie mogło dać Piotrowi doktryny, którą wygłosił na temat życia Chrystusa, Jego śmierci i zmartwychwstania. Jezus powiedział, „Owego dnia poznacie” (Jan 14:20) i kiedy ten dzień nadszedł, oni poznali. Oni Mu wierzyli, gdyż inaczej nie byliby w tej górnej izbie. Wierzyli Mu, kiedy powiedział, „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz tego nie zrozumiecie. Tego dnia poznacie”. Chciałbym, byście wyszli z tej szkoły [stacjonarna Szkoła Chrystusa] wiedząc, że możecie wiedzieć wszystko, co Bóg chce, byście wiedzieli przez Ducha Świętego, który jest w was.

Oni znali ważność relacji pomiędzy Chrystusem i Bogiem. Znali tajemniczą jedność pomiędzy Chrystusem, a wierzącym. Wiedzieli, że Chrystus był w wierzącym tak, jak Syn w Ojcu. Napełnieni Duchem wierzący wiedzą. Wszystkie pytania mają odpowiedź w Duchu Świętym, gdyż On jest zmysłem Bożym. Być prowadzonym Duchem Świętym oznacza poznać Boży zmysł i Boże myśli. Duch Święty jest zmysłem Bożym w wierzących. Odpowiedź na każde pytanie życia, waszej służby i tych, z którymi macie do czynienia, znajduje się w Duchu Świętym, który mieszka w nas. „..I będziecie tam szukać Pana, swego Boga. Znajdziesz go, jeżeli będziesz go szukał całym swoim sercem i całą swoją duszą.” (5 Mojż. 4:29). Znaleźć Jego, to znaleźć odpowiedź na wszystko. Jedno słowo od Boga jest odpowiedzią. Jezus powiedział, „Owego dnia poznacie,” (Jan 14:20). Kiedy ten dzień nadszedł, oni poznali.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Duch Święty, z rozdziału – Życie zielonoświątkowe

sobota, 9 lutego 2013

Charakterystyka naczynia cz.3

Bert Clendennen
"A vessel of recovery"
"Naczynie odnowy"
tłum. Katarzyna Zieleźnik 
 


Rozdział 5

Charakterystyka naczynia cz.3

Egoizm zajmuje bardzo dużo miejsca. Każda myśli i czyn muszą być pochwycone w niewolę. Jeśli chcesz przebaczenia, sam musisz przebaczyć, jeśli chcesz dostąpić miłosierdzia, sam musisz je okazać. Wola, która była w Chrystusie, musi być w tych, którzy staną się pierwocinami dla Boga. Jego postawa mówiła: nie robię niczego, poza tym co widzę u Ojca. Jego życie było w pełni poddane Ojcu. To jest Królestwo Boże. „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” ( Mt 6,33 ) Królestwo Boże to obecność Ducha Świętego, który czyni Chrystusa Panem każdej dziedziny twojego życia. To jest właśnie moment, w którym jedynym pragnieniem twojego życia jest czynić Bożą wolę.

„Pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego.” ( Hebr. 5,14 ) By rozróżnić co jest dobre a, co złe, to rozróżniać, co jest z Boga a, co z ciała. Nie ma dobra poza Bogiem. Kiedy patrzymy oczami Ducha Świętego, widzimy wyraźnie dwie drogi, Bożą drogę i drogę ciała. Kiedy to zrozumiemy, będziemy musieli dokonać wyboru, Bóg nigdy nie zacznie działać, dopóki my nie podejmiemy decyzji. Kiedy Józef stanął oko w oko z pokusą podsuniętą przez żonę Potyfara, uciekł. Sam mówił : „ Jakże miałbym popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu ?” ( I Mój. 39,9 ) Józef dokonał właściwego wyboru, a Bóg dał mu siły, by uciec. Nie uciekł przed siłą tej kobiety, lecz przed własną słabością. Bóg nigdy nie zmusi cię do wybrania Jego woli, lecz jeśli wybierzesz Jego wolę, On wprowadzi w życie ten wybór.

Egoizm jest pierwszym prawem dżungli. Egoizm i bezprawie to terminy zamienne. To właśnie ten duch egoizmu zamienił nasze ulice w dżungle. Tragedią jest to, że tego samego duch można znaleźć w Kościele. Prawo dżungli to prawo przetrwania, zwierze rodzi młode, lecz kiedy jego własne życie jest zagrożone głodem, zjada swe młode. Paweł mówi o chrześcijanach kąsających i trawiących siebie nawzajem. Szokującą jest liczba tych w Kościele, których jedynym zainteresowaniem jest tylko brać. Spłodziliśmy pokolenie tak zwanych wierzących, którzy są zwykłymi konsumentami. Pastor McMahon pięknie to wyraził w swoim przesłaniu : „ Konsumpcyjne chrześcijaństwo” Zacytuję go dosłownie.

„Co mam na myśli nazywając chrześcijaństwo konsumpcyjnym ? Ogólnie rzecz ujmując jest to próba zbudowania Królestwa Bożego środkami i metodami, które miłe są ciału. Początki widzimy już w Ogrodzie Eden, gdzie Szatan zmanipulował Ewę, by sprzeciwiła się Bożemu nakazowi, wierząc, że w ten sposób wzbogaci swoje życie ( I Moj. 3,1-6 ) Konsumpcyjne chrześcijaństwo charakteryzuje się wysiłkiem, by pomóc Kościołom chrześcijańskim wzrastać liczebnie i stawać się bardziej efektywnymi dzięki założeniom biznesowym, strategiom marketingowym i przemyślanemu zarządzaniu. Najbardziej popularne przedsięwzięcia obecnego chrześcijaństwa właśnie tym się charakteryzują. Powinno wydawać się to raczej dziwne, jeśli nie niepokojące, każdemu, któremu oba te określenia : konsumpcyjny i chrześcijaństwo, coś mówią. Dlaczego ? Ponieważ oba te terminy są sobie wrogie. W sensie biznesowym konsumpcjonizm oparty jest na satysfakcji klienta, co jest kluczem do każdego udanego, komercyjnego przedsięwzięcia. Produkt lub usługa musi być dokładnie dostosowana do potrzeb klienta, w przeciwnym razie nie ma mowy o zysku. Klient rządzi, ponieważ jeśli nie ma klienta, nie ma zysku, a tym samym interesu. Bóg rządzi w biblijnym chrześcijaństwie. On sam skierował do ludzi objawienie, dotyczące wszystkich rzeczy, które odnoszą się do życia i pobożności. ( 2 Piotr 1,3 ). To nie jest przedsięwzięcie biznesowe i de facto nie ma żadnych powiązań z biznesem, czy też z jego strategiami marketingowymi.” Naczynie, które Bóg użyje, by odnowić swój Kościół uwalniając go od zła egoizmu, musi przyjąć charakter Chrystusa. „ Podobnie jak Syn człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” ( Mt. 20,28 )

Kolejną cechą takiego naczynia jest jego osobiste życie w Bogu. Nastąpiło przesycenie wiarą „z drugiej ręki” w dzisiejszym Kościele. Jest wielu takich, którzy próbują naśladować i żyć tym, co mają inni i jacy są. Jezus zapytał Poncjusz Piłata : „ Czy sam od siebie to mówisz, czy inni powiedzieli ci o mnie ?” ( Jan 18,34 ) Możesz wiedzieć wiele o Bogu, nie znając Go wcale.

Uczniowie, którzy szli drogą do Emaus znali całą teologię odnoszącą się do Chrystusa, ale nie znali Go osobiście. Naczynie, które Bóg użyje w czasach ostatecznych musi być tym, które żyje w Bogu. Jeśli chcesz być częścią odnowy, twoje doświadczenie nie może być „z drugiej ręki”. Przesłanie dociera do twojego umysłu, ale to, co usłyszałeś musi stać się doświadczeniem twojego serca.

Na każdym spotkaniu znajdą się tacy, którzy będą zadawać pytania : „Czy uważasz, że to jest niewłaściwe ? „ , „ A czy myślisz, że to jest dobre ?” Będą też tacy, którzy chcą, by ktoś prorokował nad nimi chcąc uzyskać rozeznanie od człowieka. Izraelici powiedzieli do Mojżesza: „Mów ty z nami, a będziemy słuchali; a niech nie przemawia do nas Bóg, abyśmy nie pomarli.”( II Moj 20,19 )

Od tego momentu ich religia stała się religią „z drugiej ręki”, a oni sami byli na dobrej drodze, by stać się pasożytami, zwykłymi konsumentami. Niestety nie dociera do nas znaczenie duchowej degeneracji i nie widzimy tragicznej natury jej konsekwencji, tylko dlatego, że nie można ich dostrzec okiem rozumu. Jeśli moglibyśmy tylko zbadać ducha tak jak żywy organizm, lub przestudiować duszę człowieka przewrotnego na zasadzie anatomii porównawczej, zobaczylibyśmy fizyczne skutki grzechu, nawet choćby grzechu beztroski, jego wzrost i działanie. Jestem przekonany, że zrewolucjonizowałoby to nasze podejście do praktycznego chrześcijaństwa.

Karą za przewrotność nie jest coś nierzeczywistego i niejasnego, konsekwencje odbijają się w strukturze naszej duszy. Nasza obojętność, czy folgowanie sobie nie wpływają na księgę sądu ostatecznego, lecz na obecny stan naszej duszy. Karą za degenerację jest po prostu degeneracja, utrata funkcji, rozkład organów, zmarnowanie duchowej natury. Biolodzy mówią, że są dwie główne przyczyny skłaniające do pasożytniczych odruchów. Po pierwsze pokusa, by zapewnić sobie bezpieczeństwo bez konieczności angażowania swego wysiłku. Po drugie umiejętność znajdowania pożywienia zamiast zdobywanie go. Pożywienie zbyt łatwo zdobyte oznacza pożywienie bez dyscypliny, która jest znacznie cenniejsza niż pożywienie samo w sobie. Oznacza to możliwość życia, które jest zwykłą egzystencją. Organizm poznaje się po czynnościach, które wykonuje. To, co robi definiuje go. Jeśli zabraknie bodźca stymulującego wysiłek potrzebny do zabezpieczenia pożywienia, ponieważ okoliczności i warunki zdobywania go stały się zbyt proste, najpierw następuje zatrzymanie rozwoju, a w końcu utrata jego własnych organów. To, co jest prawdą w wymiarze naturalnym, jest też prawdą w wymiarze duchowym.

c.d.n 


Charakterystyka naczynia cz.2