Bert Clendennen

Bert Clendennen

wtorek, 24 maja 2011

obleczcie się w nowego człowieka

„A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy". Efezjan 4:24; „Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył. W odnowieniu tym nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, cudzoziemca, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz Chrystus jest wszystkim i we wszystkich". Kolosan 3:9-11

 Bóg mówi, że mamy zewlec z siebie starego człowieka. Tak często używany tych słów w kwestii osobistej. Mówimy o naszym starym człowieku, przez którego rozumiemy grzeszna naturę, ujawniająca, się w nas pod wpływem bodźca. To, o czym tutaj mówimy, jest czymś o wiele większym niż kwestie osobiste. Piąty rozdział Listu do Rzymian wyjaśnia, że stary człowiek jest pewnego rodzaju rasą, reprezentowaną przez głowę tej rasy, Adama. Wspólny, zbiorowy Adam, po odejściu od Boga nie może być już więcej przez Boga przyjęty. Narodziliśmy się w takim systemie i z natury wszyscy do niego należymy. Nie tylko ciało Chrystusa stanowi jedno, lecz również ciało Adama. Jest to światowy symbol wyrażania człowieka. Napisane jest o nas, że jako nowe stworzenia, odrzuciliśmy tego człowieka. Złożyliśmy go [podczas chrztu zanurzającego]  w grobie w taki sam sposób, w jaki składa się ciało. Jako wierzący, odrzuciliśmy, zewlekliśmy typ Adama i tego jednego wielkiego wspólnego Adama. przyoblekliśmy się w nowego człowieka. Uważa się, że to również dotyczy tylko kwestii osobistych. To oczywiście jest prawdą, lecz jest to również o wiele więcej niż osobiste życie i natura.

W Liście do Efezjan dowiadujemy się, że nowy człowiek jest kościołem, Chrystusem, jak do dosłownie wyrażono w 1 liście do  Koryntian 12:12. Chrystus stanowi jedno z wszystkimi członkami, jako głowa połączona z ciałem, tworząc jednego nowego człowieka. Jest to wspólny, zbiorowy człowiek, człowiek nowego porządku. Nie Adam, lecz Chrystus. Tam Chrystus jest wszystkim i we wszystkim, według Listu do Kolosan 3:11. Wcześniej Adam był wszystkim i we wszystkim. Jednak w nowym stworzeniu to Chrystus jest wszystkim i we wszystkim. Właśnie to Paweł miał na myśli, mówiąc: „Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie” (Efezjan 4:20-21). Jest to uosobienie boskiej prawdy. My mamy stać się prawdą. Jesteśmy przedstawiani jako ci, którzy uwolnili się od jednego ciała Adama i przyoblekli się w inne ciało, Chrystusa, stając się jednym nowym człowiekiem. To zewleczenie z siebie starego i przyobleczenie się w nowego składa się z wielu rzeczy. Najważniejszą rzeczą w nowym człowieku jest uosobienie miłości Chrystusa. Ta miłość musi być wyrażana indywidualnie, gdyż ciało może wyrażać tę miłość tylko w takim stopniu, w jakim wyrażają ją poszczególni członkowie. Dlatego chodzenie w miłości jest jedną z rzeczy składających się na przyobleczenie nowego człowieka. Ciało budowane jest w miłości, osadzone jest na miłości i jest środkiem wyrażania miłości Chrystusa. Aby w pełni zrozumieć znaczenie ciała, głowa i wszystkie członki muszą być właściwie dopasowane i powiązane ze sobą. Chrystus jako głowa nie może być miłością, podczas gdy Jego członki są od Niego oddzielone. Ciało stanowi jedność. Chrystus wyrażony w pełni posiada wszystkie członki. To wymaga pewnej natury, a tą naturą jest miłość.

Jako dzieci umiłowane mamy polecenie by chodzić w miłości, tak jak Chrystus nas umiłował. Miłość nie jest jedyną cechą tej nowej natury. Używamy jej, by pokazać, że ta natura zawiera w sobie nową skłonność. Nowy człowiek jest gotowy by miłować. Kiedy więc pojawia się coś, co nie pochodzi z miłości, czy to myśli, czy uczucia, krytycyzm lub osądzanie, miłość została odsunięta na bok. Kiedy krytykujemy się nawzajem, jest to stary człowiek, którego musimy zewlec. W nowym człowieku istnieje zbiorowa świadomość. Ten nowy człowiek, który jest wspólnym i zbiorowym człowiekiem, reprezentuje życie społeczności. To wymaga zbiorowej świadomości, która jest jedną z najważniejszych rzeczy. Pan nie może osiągnąć Swego celu poprzez jednostki. My, jako jednostki, nie możemy osiągnąć tego celu. Stary człowiek w Adamie również jest wspólnotą. Jednak świadomość starego człowieka nie jest świadomością zbiorową, jest niezależna i podzielna.

Boży lud musi mieć zbiorową świadomość. Jedną z tragedii kościoła jest fakt, iż wiele osób ciągle żyje w stanie duchowej niedojrzałości. Podstawowym powodem tej niedojrzałości jest to, że żyją dla siebie, niezależnie od ciała. [chodzi o kościół] Zahamowanie duchowego wzrostu bardzo często wiąże się z brakiem zbiorowego poczucia życia w określonym i pozytywnym sensie. Dlatego też sposobem na duchowy wzrost jest wspólnota. Takie jest prawo nowego człowieka. Jest to zbiorowy człowiek, który dorasta do wymiarów pełni Chrystusowej. Jednostki nie mogą w taki sposób wzrastać. Musimy się pilnować, by nie przegapić tego bardzo ważnego prawa duchowego wzrostu. Na tym polega przyobleczenie się w nowego człowieka. Czy przyoblekliśmy go? Jest to dyspozycyjność. Dyspozycyjność polega na odłożeniu na bok wszystkiego co osobiste, indywidualne i przyjęcie wspólnej świadomości, w której wszystko robione jest dla ciała [chodzi o kościół].

W jaki sposób wpłynie to na kościół? Poprzez tą społeczność Ducha, Pan realizuje Swój cel, a ty i ja zostajemy umieszczeni w Bożym planie. Aby się objawić, Pan musi mieć ciało wyrażone duchowo. Wszelkie podziały w służbie znikają, kiedy ciało zajęte jest wyrażaniem Chrystusa, kiedy wszystkie członki wykonują swą pracę, mającą taką samą duchową wartość przed Panem. Prawdziwy sprawdzian nadejdzie wtedy, gdy diabeł wystąpi przeciwko wszystkim, którzy w taki sposób zbliżają się do Boga. Jak więc widzimy, Bóg szuka ludzi. Człowiek reprezentowany jest przez Jego Syna, a kościół jako Jego ciało jest Jego środkiem wyrazu. Nowy człowiek jest uniwersalnym objawieniem tego, czym jest Chrystus. Jeden Pan, jedno życie, jedna miłość. Nowy człowiek jest podobny do Boga. Myśli Bożymi myślami, pragnie tego, czego Bóg pragnie, a jego wola jest Bożą wolą. Nowy człowiek ma zabezpieczenie w postaci nowonarodzenia, lecz musi toczyć wojnę ze starym człowiekiem, by zyskać przewagę. Zewleczenie z siebie starego człowieka wymaga krzyża. Nie ma innego sposobu.

„Szkoła Chrystusa” – cykl Uświęcenie – Obleczcie się w nowego człowieka.

poniedziałek, 23 maja 2011

dusza została stworzona po to, by się nawrócić

Inną cechą której szukamy w duchu ludzkim jest podatność na kształtowanie. Upodobnienie się wymaga przystosowania się. Ta plastyczność nie jest tylko cechą charakterystyczną wszystkich form życia, lecz jest szczególnie aktywna w jego wyższych formach, wspinając się na kolejne stopnie nabiera coraz większej siły. Kiedy dochodzimy do duszy i ducha, przybiera najbardziej rozwiniętą formę. Gdy rozpatrujemy jej podatność na wpływy, jej natychmiastową reakcję na bodziec lub jej olbrzymie możliwości wzrostu, zmuszeni jesteśmy przyznać, że posiada najdoskonalszą zdolność do zmian. Wspaniała plastyczność umysłu zawiera od razu możliwość jego przekształcenia i przewiduje to. Dusza została stworzona po to, by się nawrócić.

Po drugie, czym jest życie? Główną przyczyną zesłania życia jest czynnik zmiany, a oddzielnym podejściem jest podkreślenie różnicy pomiędzy nim a cielesnym człowiekiem z jednej strony i duchowym człowiekiem z drugiej. Cielesny człowiek jako jego podłoże, duchowy człowiek jako jego produkt. Samo życie jest czymś innym. Tak jak w każdym innym organizmie, mamy tutaj trzy rzeczy: twórczą materię, ukształtowaną materię i kształtowanie się zasady życia. Czyli w duszy mamy starą naturę, odnowioną naturę i przekształcające się życie. Żaden człowiek jeszcze nie widział tego życia. Tego nie można zanalizować, zważyć lub prześledzić jego natury. Jednak tego właśnie się spodziewamy. Ta niewidzialność jest tą samą właściwością, która okazała się być szczególną cechą życia naturalnego. Nie widzieliśmy życia w pierwszym zarodku dębu, palmy, ptaka czy człowieka. Nie spodziewamy się go zobaczyć w chrześcijaninie, gdyż teraz poruszamy się w sferze duchowej, której oko fizyczne nie potrafi dostrzec. Nie udajemy, że nauka potrafi zdefiniować takie życie jako Chrystusa. Nauka nie zna definicji na swoje własne życie. Ponieważ jednak chodzimy w wierze i rozumiemy przez wiarę, wiemy, że to życie jest Chrystusem. Są to zbieżne linie prowadzące w tym kierunku, czyli do Chrystusa. Historia przyznaje, że istniał ktoś, kto był prawdą. On twierdził: „Jestem życiem” Zgodnie z doktryną biogenezy życie może powstać jedynie dzięki życiu. On utrzymywał też, że przyszedł na świat po to, by dać ludziom życie. Jezus mówi „Ja przyszedłem, abyście mieli życie i obfitowali”. Tutaj nie mogło chodzić o życie fizyczne, gdyż ludzie już posiadali ten rodzaj życia. Ten, kto ma Syna, posiada inny rodzaj życia. Czyż sami nie wiecie, że Jezus Chrystus jest w was?

[„Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego.  Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was.  Tak więc, bracia, jesteśmy dłużnikami nie ciała, aby żyć według ciała. Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie,” List do Rzymian 8:7-13 „Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was?”  2 list do Koryntian 13:5,]

Przez całą historię przewijali się ludzie, których charakter dziwnie przypominał Tego, który był życiem. Gdy widzimy jak w organizmie przejawia się charakter ptaka, zakładamy, że działało w nim życie ptaka. Podobnie kiedy widzimy upodobnienie się to wzorca w chrześcijaninie i wiemy, że taki wzorzec mógł powstać tylko w wyniku życia, wtedy wiemy, że życie Chrystusa wykonało swoją pracę. Skoro każdy skutek ma swoją przyczynę, jaka jest przyczyna powstania chrześcijanina? Taka jest cecha i natura uświęcenia, a ten kto to wie, nie da się zwieść przez naśladownictwo.

„Szkoła Chrystusa” – cykl Uświęcenie - Gdy chrześcijaństwo daje się zwieść.

sobota, 21 maja 2011

A7 - luźne rozważania na temat współczesnego chrześcijaństwa

Owoc można poznać dopiero w drugim pokoleniu. Dopiero w drugim pokoleniu będziemy mogli stwierdzić, jaki rodzaj nawróconych wydaliśmy. Owocem dzisiejszego poselstwa będzie jutrzejszy kościół. Obserwowałem to przez całą dekadę. Kościół jest dokładnie taki, jak tworzący go ludzie. Nawróciliśmy ludzi, którzy nie posiadają duchowego pragnienia. Nie da się zorganizować spotkań ewangelizacyjnych trwających dłużej niż trzy dni. Na spotkaniu modlitewnym w większości przypadków nie potrafimy wydać wczorajszych owoców. Najmniej popularną osobą w kościele jest Bóg. Jeśli ogłosisz występ religijnej grupy muzycznej, przyjdą tłumy. Zorganizuj wspólny obiad, a nie nadążysz z szykowaniem jedzenia. Powiedz, że w piątek wieczorem będzie spotkanie modlitewne, a zostaniesz najsamotniejszym człowiekiem w mieście. Wydaliśmy pokolenie nawróconych, którzy wylegują się na słońcu. Ponieważ owoc można poznać dopiero w drugim pokoleniu, rozmawiamy tu o bardzo poważnej rzeczy. Nie powinno nas dziwić, że nie widzimy Bożych cudów. Istnieje zbyt duża przepaść pomiędzy tym, co głosimy, a tym, co robimy.

„Szkoła Chrystusa”
strona 354

Tanią łaskę sprzedaje się na bazarach! Sakramenty, przebaczenie grzechów, chrzest i wyznania wiary rozdawane są po obniżonych cenach. Współczesny kościół głosi niebo bez piekła, wieczerzę bez dyscypliny, członkostwo w kościele bez owoców sprawiedliwości. Kościół, porwany w wir taniej łaski, nie głosi całej prawdy Bożej, bojąc się urazić dusze tych, którzy w niedzielny poranek mienią się uczniami Bożymi, a w poniedziałek żyją jak bezbożnicy. Kościół musi powiedzieć tym ludziom: „Nie możesz żyć jak bezbożnik i oczekiwać, że Bóg będzie z tobą współdziałał”. Uczniowie nie bali się podnieść swego głosu przeciwko takim kpinom. Nie poświęcali się dla sukcesu, lecz dla Jezusa Chrystusa. Łaska przedstawiana jest jako niewyczerpany skarb kościoła, z którego spływa błogosławieństwo bez zadawania pytań lub ustalania granic. Ośmielamy się drukować książki które zawierają tylko obietnice Boże i nazywać je Bibliami. Nikt nie ma prawa wyrywać z kontekstu obietnicy Bożej. Musimy wiedzieć, że Bóg oczekuje jakości, a nie ilości. Bycie uczniem Pana pośród tego krnąbrnego i przewrotnego rodu wymaga odwagi. To tego powołał nas Bóg.

„Szkoła Chrystusa”
strona 345

piątek, 20 maja 2011

duch ludzki tęskni i wzdycha za Bogiem

W filozofii kościoła z pierwszego wieku ludzie dopatrują się pochodzenia chrześcijaństwa. Uczeni przeciwstawiają jego filozofię i program tym, które powstały później. Czy człowiekowi nigdy nie przyszło na myśl, że chrześcijaństwo to coś o wiele więcej niż filozofia? Że zawiera naukę, biologię, czystość i prostotę? Równie dobrze można by porównywać zoologię i chemię, żywych i martwych. Człowiek próbował wyjaśnić życie duchowe za pomocą wytworów umysłu. Chyba widać, że cechą charakteryzującą religię chrześcijańską jest jej życie, a prawdziwa teologia musi zaczynać się od biologii. Jeśli uda nam się przeprowadzić taką analogię, możemy spodziewać się odpowiedzi na trzy pytania, które jak wierzę, pomogą nam uchwycić się wiarą tej prawdy uświęcenia czy też upodobnienia się do obrazu Chrystusa. Pierwsze pytanie: Co w duchowej sferze oznacza protoplazma? Drugie: czym jest życie? I trzecie: co wiemy na temat procesu i planu? W tej lekcji przyjrzymy się szczególnie temu, co oznacza protoplazma in. zaródź. Odrzućmy na moment procesy naturalne i wyobraźmy sobie, że nowe stworzenie zostało stworzone z niczego. Nic nie może zostać stworzone z niczego. Materii nie da rady stworzyć ani zniszczyć. Natura i człowiek mogą jedynie przybierać różne formy i przekształcać się. Dlatego kiedy powstaje nowe zwierze, nie powstaje nowe ciało, życie po prostu wchodzi w istniejącą materię, przyswajając sobie większą ilość tego samego rodzaju i przebudowując ją.

[Protoplazma in. zaródź - materia stanowiąca "żywą", najbardziej aktywną metabolicznie przestrzeń w komórce organizmu roślinnego, zwierzęcego lub jednokomórkowego. Stanowią ją jądro komórkowe oraz cytoplazma. Protoplazma wraz z wakuolą lub wakuolami składa się na protoplast u roślin, grzybów i bakterii, a na kompletną komórkę u zwierząt. Info zaczerpnięte z Wikipedii]

Życie duchowe działa w taki sam sposób. Musi posiadać szczególny rodzaj zarodzi, podstawy życia. To musi istnieć już wcześniej. Aby zrodzić to, co niebieskie, musimy również zrodzić to, co ziemskie. Życie duchowe znajduje to w cechach charakteru, które już wcześniej istnieją w cielesnym człowieku; umysł i charakter, wola, uczucia i natura moralna. Te rzeczy tworzą podstawy duchowego życia. Analogicznie wygląda kwestia szukania podstaw duchowego życia. Najniższy świat mineralny stanowi główny budulec dla owadów, królestwo roślin stanowi budulec dla zwierząt. Człowiek cielesny stanowi budulec dla człowieka duchowego. Nie trzeba zagłębiać się w psychologię nowego ani starego stworzenia by dokładniej określić czym są te moralne podstawy. Jest to duch ludzki. To jest miejsce, w którym przebywa. Wystarczy stwierdzić, że ma się narodzić z tego łona nowego stworzenia, ukształtowany z umysłowych i moralnych części, materiałów lub istoty człowieka cielesnego. Musimy tylko podkreślić, że w człowieku cielesnym te umysłowe i moralne cechy są duchowo martwe. Bez względu na to, jak aktywne może być życie intelektualne lub moralne, z punktu widzenia życia duchowego jest martwe. Ciało jest cały czas ciałem. Brakuje mu tego rodzaju życia, które stanowi różnicę pomiędzy tymi, którzy są chrześcijanami, a tymi którzy nimi nie są. Nic jest jeszcze zrodzone z Ducha. Aby dalej pokazać, że ta protoplazma, czyli duch ludzki, posiada niezbędne właściwości normalnej protoplazmy, musimy sprawdzić czym są te właściwości. Są one dwie. Pierwsza z nich to zdolność do życia i plastyczność, lub inaczej podatność na kształtowanie. Nie wystarczy znaleźć odpowiednią ilość materiału. Materiał musi być właściwego rodzaju. Nie wszystkie rodzaje materii mogą być nośnikiem życia. Nie wszystkie rodzaje materii mogą przewodzić elektryczność. Nie potrafimy odpowiedzieć co takiego szczególnego jest w węglu, tlenie i azocie, że połączone w pewien sposób mogą być nośnikiem życia. Wiemy tylko, że to życie w naturze zawsze wiąże się z tym szczególnym podłożem, a nie z innym.

W kwestii życia duchowego nie jesteśmy tak samo nieświadomi. Kiedy patrzymy na tę złożoną kombinację, którą uznajemy za podstawę życia, znajdujemy coś, co w szczególny sposób kwalifikuje ją do roli zarodzi życia Chrystusa. Odkrywamy jedną istotną przyczynę, dla której ten rodzaj życia powinien być związany z tym rodzajem protoplazmy, a nigdy z innym, który wydaje się go przypominać. Dlaczego? Na przykład, to życie duchowe nie powinno być wszczepione w inteligencję psa lub instynkt mrówki. Zaródź  Ducha, czyli duch ludzki, ma coś więcej niż swój instynkt lub nawyki. Jest zdolna do przyjęcia Boga. Ta zdolność jest podatnością na przyjęcie Boga. Właśnie takiej protoplazmy potrzebujemy. Twoja komnata nie tylko gotowa jest na przyjęcie nowego życia, lecz oczekuje na gościa. Wyczekuje na niego, dopóki gość się nie pojawi. Duch ludzki tęskni i wzdycha za Bogiem. Nie jest to coś charakterystycznego dla protoplazmy ducha chrześcijan. Każdy kraj i każdy wiek miał swoje ołtarze dla nieznanych bogów, a uniwersalne wołanie ludzkiej duszy brzmi: „ginę z głodu”. Takie wołanie jest odpowiednie dla ducha ludzkiego, wzywającego Chrystusa.

„Szkoła Chrystusa” – cykl Uświęcenie - Gdy chrześcijaństwo daje się zwieść.



Tej lekcji i innych z cyklu: Uświęcenie, możesz posłuchać w języku polskim na stronie: http://www.soconline.tv/polish/15_sanctification.html

czwartek, 19 maja 2011

gdy chrześcijaństwo daje się zwieść

[Język biblijny nie jest łatwy. Aby zrozumieć przekaz biblijny trzeba jak najczęściej czytać Pismo Święte i dogłębnie je studiować, tak aby nasiąknąć duchem tej księgi. Biblia była pisana pod wpływem Ducha Świętego. Ten specyficzny, często symboliczny i alegoryczny język jest językiem Ducha Świetnego. Duch Święty nie działa jak ekspres do kawy czy Teleexpress, aby Duch Święty mógł swobodnie objawić nam Boże słowo zapisane w Biblii, potrzeba czasu, zaangażowania, wytrwałości i życia z Duchem Świętym każdego dnia. By zrozumieć przekaz biblijny musisz się zżyć z tą księgą, musisz być przesiąknięty, zewsząd otoczony, zanurzony w  Słowie Bożym  Na tym blogu mogą pojawiać się z pozoru  zawiłe przemyślenia. Drogi czytelniku, nie zniechęcaj się a  napotkane trudności w zrozumieniu tych myśli potraktuj jako zachętę do częstego czytania i poznawania Bożego Słowa zapisanego w Biblii. Również język przemyśleń pastora Clendennena nie jest łatwy, tłumaczenie na język polski też nie jest z najwyższej półki, ale ja  cieszę się z tego co mamy i dziękuję Bogu za możliwość zapoznania się z tymi rozważaniami. Mamy tu skarbnicę cennych myśli, które mogą  wzbudzić w nas apetyt na uświęcone życie i codzienne zanurzanie się w Bożym Słowie.  (przemyślenia autora bloga)]

Chrześcijaństwo albo jest objawieniem, albo jest niczym

Prawdopodobnie największym błędem jest niewłaściwe rozróżniania pomiędzy mistycyzmem a duchowością. Na tym polu nie tylko świat jest w błędzie, lecz również chrześcijaństwo zostało zwiedzione. Gdy mówimy o Kainie, natychmiast myślimy o jego akcie morderstwa, zrodzonym z zazdrości i wściekłości. Jest jednak jeszcze druga strona medalu i musimy oddać sprawiedliwość Kainowi, gdyż inaczej miniemy się z prawdą. Kain nie odseparowywał się od Boga ani Go nie ignorował. Uznał Go i zbudował dla Niego ołtarz. Kain oddał cześć zgodnie z wymogami estetyki i zamordował swego brata - to jest religia. Chrześcijaństwo zazwyczaj rozpoznaje się po jego architekturze, obrzędach, muzyce, otoczeniu, oświetleniu lub braku oświetlenia, brzmieniu, atmosferze, strojach liturgicznych i tak dalej. Kain nie dotarł jednak do Boga, tak samo jak Żydzi. Wszystkie religie mają tę przyjazną wspólną cechę w mniejszym lub większym stopniu. Wielu ludzi religijnych popełnia ten fatalny błąd, twierdząc ze chociaż nie powinniśmy się angażować w inne religie, będące bez wątpienia szczere i pobożne, za to powinniśmy uznać i przyjąć to, co jest w nich dobrego.

Prostota nie przekreśla naszych szans u Boga, lecz niekoniecznie jest duchowa. Jak blisko prawdy może się znaleźć w swym postrzeganiu i interpretacji to, co mistyczne? Jakie wspaniałe rzeczy można widzieć oczami wyobraźni? Jakiż dreszcz zachwytu i ekstazy może wywołać w publiczności lub zgromadzeniu przedstawienie „władca dusz”. nawet w odniesieniu do Biblii? To wszystko jednak może być fałszywym światem pozbawionym boskich i odwiecznych cech. Żyjemy w sztucznym świecie. Tragedia tego melodramatu polega na tym, że dla wielu ludzi tak wygląda rzeczywistość. Świat duszy jest naśladownictwem diabła. Jak bardzo szatan musi się śmiać za swoją maską. Jakże brak nam realności, odwiecznej realności.

Podczas gdy wykształcona dusza posiadająca wyostrzony zmysł piękna jest niezmiernie pożądana w nikczemniku, nie jest to koniecznie dowodem, że taka osoba jest kopalnią wiedzy o Bogu jako osobie, lub że narodziła się na nowo. Sfera duszy jest skomplikowana i niebezpieczna. Może wyrywać ludzi z ich głębin, lecz potem pozostawić ich w moralnej, psychicznej i fizycznej ruinie, bez nadziei.

Sumienie musi zostać ożywione z góry, razem z całym ludzkim duchem. Duch jest kanałem wiedzy duchowej, a wiedza duchowa jest zupełnie odmienna od wiedzy naturalnej, lub wiedzy duszy. Intuicja jest tym prawem duchowej inteligencji, według którego działają wszystkie istoty duchowe. Aniołowie służą Bożej woli dzięki intuicyjnej orientacji. Jedyna wiedza na temat Boga, która ma dla nas lub dla innych duchową wartość, przychodzi poprzez objawienie Ducha Świętego wewnątrz naszego ducha. Chrześcijaństwo albo jest objawieniem, albo jest niczym. Apostoł Paweł wyraźnie stwierdza, że tajemnicą sukcesu jego życia i służby był fakt, iż otrzymał tę ewangelią poprzez objawienie. Nowe narodzenie niesie ze sobą różne nowe możliwości. Wśród nich, najbardziej znaczące są różne nowe dziedziny boskiej wiedzy, zrozumienia i percepcji. Zadaniem ludzkiego intelektu jest nadanie rzeczom duchowym inteligentnej formy dla nas i dla innych. Inną duchową lekcją, której musimy się nauczyć i której nauczenie nas przychodzi Bogu bardzo ciężko, jest ta, iż duchowe cele wymagają duchowych środków. Na ile ważne jest, by każde nowe przedsięwzięcie dla Boga powstawało w wyniku objawienia go tym, których wybrał do tego dzieła? Bardzo trudno jest cielesnemu człowiekowi nic nie robić, nic nie mieć, a szczególnie nic nie wiedzieć, jednak zupełne wyrzeczenie się własnych środków jest jedynym sposobem na to, by wszystko co mamy pochodziło od Boga. Jak więc widać. Bóg wykazuje szczególne zainteresowanie Swoim duchem w wierzącym. Bóg szuka synów Ducha. Istnieje synostwo poprzez stworzenie na podstawie prawa. Jednak poprzez upadek, zejście na niewłaściwą drogę lub zbłądzenie wszystkie boskie cele i możliwości tej relacji zostały zaprzepaszczone i taka relacja nie ma już żadnej wartości. W takim wypadku Duch zaczyna działać poprzez śmierć i odległość, przekonując o grzechu przeciwko niebu. Duch ludzki, w którym ma miejsce nowe narodzenie i który jest siedzibą jedynego prawdziwego synostwa, staje się również nowym człowiekiem. Biblia mówi, że ci, którzy rodzą się na nowo, stają się małymi dziećmi (Mateusza 18:3) lub niemowlętami w rzeczach duchowych (1 Koryntian 3:1).
Jako tacy, musimy przyswajać sobie nowy rodzaj wiedzy i żyć nowym rodzajem życia (Rzymian 6:4). Musimy się nauczyć, że nasze życie cielesne nie może wykonywać woli Bożej, żyć według Bożych wymagań lub czynić Bożego dzieła. Bóg zawsze wyraźnie rozgraniczał cielesną siłę i moc po jednej stronie, a Jego ducha po drugiej (Zachariasza 4:6).

Nowo narodzone niemowlę musi się nauczyć, że nowe chodzenie w Duchu różni się od cielesnego. Chodzenie w Duchu polega na tym, że motywy, uczucie i naturalny wybór nie stanowią już kryteriów wyznaczających prawa duchowego człowieka. Motywy wytyczałyby pewien kurs, namiętności gnały by nas w pewnym kierunku, a woła domagałaby się zadośćuczynienia tym sądom i pragnieniom, lecz nauczenie się chodzenia w Duchu jest lekcją życia dla nowego człowieka, dochodzącego swych praw przed Bogiem. Musimy pamiętać, że prawem tego chodzenia w duchu jest wiara. „Wiara bez uczynków jest martwa” (Jakuba 2:26). To prawda. Lecz uczynki wiary to nie rzeczy cielesne. Rzeczy duchowe są głupstwem dla ciała. Dlatego też wiara jest prawem chodzenia w Duchu nowego człowieka. Rzeczy duchowe są głupstwem dla człowieka cielesnego.

„Szkoła Chrystusa” – cykl Uświęcenie - Gdy chrześcijaństwo daje się zwieść.

środa, 18 maja 2011

zniszczony przez zaniedbanie

Mały skorupiak zamieszkuje pieczary Mammoth Caves w Kentucky. Na początku człowiek jest zdziwiony, widząc te zwierzęta wyposażone w oczy. Powstaje pytanie; po co im oczy, kiedy żyją w całkowitej ciemności? Czy to jest wyjątek? NIE! Nacięcie skalpelem i spojrzenie przez mikroskop wyjawia sekret. Te oczy są kpiną. Zewnętrznie są doskonałe, ale badanie dowiodło, że wewnątrz nie ma nic. Nerw optyczny skurczył się i zamarł. Mają narządy wzroku, ale nie mają wzroku. Mają oczy, a nie widzą. Dokładnie to powiedział Jezus o pewnych ludziach; mieli oczy, a nie widzieli. Powód jest taki sam. Te skorupiaki w jaskiniach postanowiły żyć w ciemnościach, dlatego zostały do tego przystosowane. Odmawiając widzenia utraciły prawo widzenia. Natura ich przystosowała. Natura musi postępować zgodnie z prawem. Jest to jej obrona przed rozrzutnością i ta zdolność zanika natychmiast, jeżeli nie jest wykorzystywana. Kto ma uszy do słuchania, kogo uszy nie są zdegenerowane, niechaj słucha

Często słyszymy szczerych ludzi, którzy mówią, „nie ma czegoś takiego, jak ateista”. Jednak musi być ateista. Są tacy ludzie, którym wydaje się, że nie ma Boga. Nie widzą Boga, gdyż nie mają oczu. Mają tylko niewykształcony organ, zniszczony przez zaniedbanie. Jest to efekt grzechu nie po śmierci, ale za życia. Ten proces działa w pełni teraz. Może to powodować, że grzeszymy z lżejszym sumieniem, odsuwamy sąd i opóźniamy czas rozliczenia przed Bogiem. Jednak za każdy dzień zdamy rachunek. Każda dusza jest księgą sądu, a natura, jak anioł zaznacza tam każdy grzech. Wczorajszy grzech, jako część kary, jest grzechem dzisiaj. Nasze grzechy, jak ogary z piekła, tropią nas po cichu od naszej przeszłości aż do naszego grobu. Moce grzechu w takiej sile, jak je rozwijaliśmy z każdym uderzeniem serca, są w nas. Dusze niektórych ludzi są już przeszyte wiecznymi konsekwencjami zaniedbania do takiego stopnia, że patrząc w sposób naturalny na ich przypadek, niemożliwa jest jakiekolwiek ucieczka. Straszną rzeczą jest wpaść w ręce Boga żywego! Wszelka nadzieja na Niebo dla duszy zaniedbanej, może być tylko iluzją.

Jak może dusza uciec do Nieba, jeżeli lekceważyła przez całe życie jedyną drogę ucieczki od słowa „Ja”. Te trzy słowa; zbawienie, ucieczka i zaniedbanie, są związane z sobą nie przypadkowo, ale organicznie i koniecznie. Ucieczka oznacza nic więcej, niż przeniesienie ze sfery naturalnej do duchowej. Oznacza to zrzucenie wszystkiego, co nie może wejść do Królestwa Bożego i przyobleczenie się w Chrystusa. Jest to sprawowanie zbawienia przez proces, który Biblia nazywa uświęceniem. Człowiek rodzi się na nowo w momencie, ale trzeba całe życie chodzić z Bogiem, by upodobnić się do obrazu Chrystusa.

Wreszcie, nasze pojęcie istoty duchowej musi pochodzić z istoty fizycznej. Nasze pomysły odnośnie nowej natury duchowej muszą być pożyczone ze znanej nam starej natury. Na przykład w naturze duchowej jest zmysł wzroku. Jeżeli go zaniedbasz i nie rozwiniesz, nigdy ci go nie będzie brakować. Po prostu nie będziesz nic widział. Jeżeli go rozwiniesz, zobaczysz Boga. Jest zmysł słuchu. Jeżeli go nie rozwiniesz, nigdy ci go nie będzie brakować; po prostu nie będziesz nic słyszał. Jeżeli go rozwiniesz, będziesz słyszał, „Moje owce słuchają mojego głosu”. Jest zmysł dotyku, który musi być rozwinięty w nowym człowieku. Taki zmysł miała ta kobieta, która dotknęła Jego szat; to cudowne dotknięcie, zwane wiarą, porusza serce Boga. Jest też zmysł smaku to duchowy głód Boga. Coś wewnątrz poświadcza i widzi, że Bóg jest dobry. Jest też zdolność do inspiracji. Zaniedbaj to, a cała sceneria świata duchowego jest monotonna i brzydka. Jeżeli to rozwiniesz, to nastawi całą naturę człowieka na piękno Bożego stworzenia.

Ostatnia, ale nie najmniejsza jest nasza zdolność do miłości; miłości Bożej. To uczucie może się poszerzać i być coraz wyższe, głębsze, dłuższe i szersze. Bez tego żaden człowiek nie może prawdziwie zrozumieć słowa „tak wielkie zbawienie”, gdyż miarą tego jest drugie „tak” Chrystusa - Bóg tak umiłował świat, że dał Swojego jedynego Syna. Jak uciekniemy, jeżeli to zlekceważymy?

„Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Degeneracja

wtorek, 17 maja 2011

zbawienie, zaniedbanie i ucieczka

Jeżeli zgrzeszymy, cokolwiek to jest, musimy to wyznać i odrzucić. Dusza, która grzeszy, ta „umrze”, powiedział prorok Ezechiel. Umrze niekoniecznie dlatego, że Bóg wydał na nią wyrok śmierci, ale ponieważ nie może zapobiec śmierci. W samej naturze jest taka kara, a wyrok jest wykonywany z przerażającą wiernością prawu. Istnieje taka myśl, że prawdy religijne są poza sferą rozumu, który w normalnych sprawach służy człowiekowi. To pytanie musi być co najmniej wyjątkiem. Dotyczy to tak samo sfery duchowej, jak i natury. Jeżeli na człowieku nie robi wrażenia to, że Bóg będzie go sądził za grzechy, nie może być ślepy na fakt, że będzie go sądzić natura. Kiedy Bóg dał prawa natury, wydaje się, że dał jej dwa przepisy, na których oparty był ten wyrok.

Pierwszy przepis mówi, „co człowiek sieje, to i żąć będzie...” (Gal. 6:7). Drugi jest wyrażony w tym, „Jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy...” (Hebr. 23). Pierwszy przepis  mówi o władzy grzechu. Drugi, o którym teraz mówimy, zajmuje się grzechem zaniedbania. Nie ma tu mowy o siewie, ale o żniwie. Bierze pod uwagę tych, którzy nie robią nic i zadaje pytanie, „Jak oni ujdą cało”? Biblia stawia pytanie ale nie daje odpowiedzi i jest oczywiste, że takiej odpowiedzi oczekuje. Jak ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy? Odpowiedź brzmi, że nie ujdziemy. W sposób naturalny nie możemy. Tak samo nie uciekniemy, jak człowiek nie uniknie utopienia się, kiedy wpadnie do morza, a zaniedbał tego, by nauczyć się pływać. Tak samo nie ucieknie ten, kto zlekceważył tak wielkie zbawienie. Dlaczego ma spaść tak srogi sąd za proste zlekceważenie?

Generalnie przyjmowane pojęcie mówi, że aby człowiek był potępiony, musi być strasznym grzesznikiem. Ta zasada idzie dalej. Ja mówię po prostu, „Jeśli zaniedbamy”. Dlaczego takim grzechem jest nie posianie niczego? Dlaczego taka kara za nie zrobienie niczego? Musi być jakaś ukryta, ważna relacja i związek pomiędzy tymi trzema słowami: zbawienie, zaniedbanie i ucieczka. Dlaczego te słowa są powiązane z sobą i mają władzę do wydawania wyroku śmierci? Wyjaśnienie zostało częściowo już podane, ale dalsze znaczenie jest w słowie zbawienie. Nie jest to oczywiście zbawienie w normalnym zrozumieniu przebaczenia grzechów. Pytanie w liście do Hebrajczyków skierowane jest do ludzi, którzy podobno już to mieli. Jest to słowo o szerszym znaczeniu i dlatego obejmuje nie tylko przebaczenie grzechów, nie też wyzwolenie od ciężaru ciała. Zawiera w sobie cały proces zbawienia od mocy grzechu i samolubstwa.

Biblia wyraźnie mówi o naturalnych zasadach człowieka, które go ciągną w dół do śmierci, zaślepiają jego zrozumienie, zagłuszają sumienie i paraliżują wolę. To jest aktywnie działające prawo grzechu. Wychodząc temu naprzeciw, Bóg wyposażył nas w inne prawo, które zatrzyma ten trend staczania się. Jest to aktywnie działająca zasada zbawienia, którą Biblia nazywa uświęceniem. Jeżeli człowiek stwierdzi, że działa w nim pierwsze z tych praw i ciągnie jego życie w dół do śmierci, jest tylko jedna droga wyjścia z tego stanu; uchwycić się mocy zbawienia. Ta moc jest jedyną w całym wszechświecie, która ma wpływ na naturalną skłonność człowieka do zniszczenia, a jej zlekceważenie, to odcięcie jedynej szansy na ucieczkę. Z samej natury zbawienia widać wyraźnie, że jedyną rzeczą, jaka wystarczy, by to utracić, jest zaniedbanie. Dlatego Biblia mocno podkreśla to tak ważne słowo. Człowiek, który został zatruty, potrzebuje tylko zlekceważyć antidotum, by umrzeć. Jest to efekt zlekceważenia zbawienia, a konkluzja brzmi, jeżeli zlekceważysz, wyjście nie jest możliwe.

Zbawienie jest określonym procesem. Jeżeli człowiek nie podda się temu procesowi, nie może z tego skorzystać. „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi” (Jan 1:12). Może to być niedbalstwo lub apatia, ale zlekceważenie jest fatalne w skutkach. Nie można ujść cało. Popatrzmy na jeszcze inny aspekt tego przypadku, czyli wpływ na samą duszę. Zlekceważenie, to dla duszy coś więcej, niż utrata zbawienia. Ono niszczy możliwość zbawienia. Degeneracja w sferze duchowej obejmuje przede wszystkim uszkodzenie zdolności do zbawienia i wreszcie utratę tych zdolności. Dusza jest po kawałku niszczona, aż zniknie możliwość przyjęcia Boga i sprawiedliwości. To jest ten grzech nieprzebaczalny, albo jak mówi Jan, grzech na śmierć. Dusza ma w sobie wielkie miejsce dla Boga, które może być powiększane. Jeżeli zajmie je Bóg, jest nieograniczone, ale bez Boga dusza kurczy się i zmniejsza. To, co pozostało, trudno jest nazwać duszą. Jest to bezużyteczny organ, skazany na śmierć z powodu nie używania. Natura ma swoją własną odpłatę za zaniedbanie, jak również za nadmierne używanie. Niewłaściwe używanie jest tak samo śmiertelne, jak nadużywanie.

Są pewne zwierzęta, które ryją pod ziemią i natura wzięła odwet na nich w naturalny sposób. Zamknęła im oczy. Jeżeli postanowiły żyć w ciemności, oczy nie są im potrzebne. Lekceważąc je, te zwierzęta pokazały, że ich nie chcą. Ponieważ jednym z praw natury jest, że nic nie istnieje bez powodu, ich oczy zostały im zabrane. W taki sam sposób duchowe oczy muszą umrzeć i stracić swoją zdolność zgodnie z prawem natury, jeżeli dusza woli chodzić w ciemności, zamiast w światłości. Takie znaczenie mają słowa Jezusa, „temu kto nie ma, i to, co ma, będzie odjęte.” (Mat. 13:12) oraz słowa, „Weźcie przeto od niego ten talent” (Mat. 25:28). Zdolność wierzenia jest najwspanialszym darem, jaki posiadamy. Jednak i on jest poddany temu prawu. Jeśli ktoś ukryje swój talent, nie robiąc z nim nic dobrego, ani złego, Bóg nie pozwoli mu go zatrzymać. Nie będzie mógł go zatrzymać tak, jak kret nie mógł zatrzymać swoich oczu. Bóg mówi, „zabierzcie mu ten talent”.

Przestępstwem tego człowieka było po prostu zaniedbanie, „...Sługo zły i leniwy” (Mat. 25:26). było to życie zmarnowane, życie, które zawiodło w świętej służbie.

Takie życie jest niebezpieczeństwem dla wszystkich, którzy wkroczą na tą drogę. Najciemniejszą tego stroną jest fakt, że jesteśmy nieświadomi tego zaniedbania i złego ukierunkowania naszych sił. Jeżeli czujemy się z tym źle, to jest nadzieja, jeżeli coś w naszej duszy nie śpi tak, jak reszta, jeżeli słyszymy sprzeczny głos, a mimo tego jest apatia i obojętność, czego jest to symptom? Jest to postępująca śmierć. Są pewne wypadki, przy których ofiara nie czuje bólu i uważa, że jest mocna, ale umiera. Gdybyśmy zapytali chirurga, co go upoważnia do wydania tak strasznego werdyktu, powiedziałby, że jest to odrętwienie, które świadczy, że niektóre części ciała już utraciły zdolność do życia. Nie jest to efekt zakażenia się od kogoś. Dusza przeżywająca degenerację poprzez pewne pokusy, zaplanowane w najgłębszym piekle, ma moc zachowania całkowitej tajemnicy. Kiedy wszystko wewnątrz jest zaropiałe i zgniłe, jak Judasz, bez wstydu może pocałować Pana. To niewidzialne zepsucie, jak jego odpowiednik w naturze, może pokazywać na zewnątrz swoją ofiarę, jako piękną, zabijając ją od wewnątrz.

„Szkoła Chrystusa” - cykl Upamiętanie, z rozdziału – Degeneracja