Bert Clendennen
wtorek, 21 maja 2013
BH Clendennen - Poselstwo o marnotrawnym Kościele
WSTĘP
Poselstwo o Kościele marnotrawnym było po raz pierwszy wygłoszone i nagrane dla programu telewizyjnego, a następnie ukazało się na winylowych płytach długogrających w latach 60. Następstwem jego publikacji przez radio i telewizję było przebudzenie u schyłku lat 70. i na początku lat 80. w wielu miastach Ameryki, gdzie przemawiał brat B.H. Clendennen.
Nadszedł jednak czas, kiedy to poruszenie się zakończyło. Przez 20 lat brat Clendennen nie głosił o Kościele marnotrawnym, aż wreszcie Bóg przemówił do niego mówiąc, że dał mu to przesłanie, aby objawić mu, co ma przyjść na Kościół.
W roku 2001 na dorocznej Konferencji Kaznodziejów Międzynarodowej Szkoły Chrystusa (SOC - School of Christ International) w Beaumont w Teksasie, brat Clendennen na nowo odczuł ciężar od Pana, aby się tym podzielić: „… to już teraz, synu. Głoś to na nowo.”
Kiedy na nowo głosił o Kościele marnotrawnym byłem po raz pierwszy wśród uczestników tej konferencji. Odcisnęło to piętno na moim sercu i życiu jako mocne przesłanie i znak od Boga.
W roku 1994, kiedy mieszkałem w Szkocji, trafiła do mnie stara taśma magnetofonowa zawierająca to przesłanie. Przez następne sześć lat słuchałem tej kasety wiele, wiele razy. Nikt z moich znajomych nie słyszał nigdy o bracie Clendennenie i nikt nie potrafił powiedzieć, co się z nim stało. Ale dzięki Bożej łasce znalazłem się na tym wspaniałym zgromadzeniu kaznodziejów w roku 2001, kiedy Bóg pobudził brata Clendennena, aby na nowo podzielił się słowem o Kościele marnotrawnym.
Przez następnych 9 lat pracowałem razem z nim organizując i prowadząc różne spotkania, konferencje i szkolenia. Tysiące razy słuchałem jego kazań, lecz nigdy przez te lata nie słyszałem, by głosił to wspaniałe przesłanie, aż do września 2009 roku, kiedy to byłem wraz z nim we Francji. Wtedy nie wiedział on jeszcze o tym, że zostało mu tylko dwa i pół miesiąca życia na tej ziemi.
To był ostatni raz, kiedy ten wielki mąż Boży głosił zagranicą. Na spotkaniu było obecnych kilku rosyjskich pastorów, którzy ukończyli Szkołę Chrystusa w 1994 roku w Moskwie. 87-letni brat Clendennen natychmiast przypomniał sobie ich imiona, a także gdzie i kiedy ostatnio się z nimi widział. W czasie tego samego weekendu głosił Chrystusa liderom i wierzącym na konferencji w Belgii. Jego nieustającym wołaniem był powrót kościoła do prostego objawienia Chrystusa i upodobnienie się tylko do Niego.
W roku 2012 przypada 20 rocznica powstania Międzynarodowej Szkoły Chrystusa, którą brat Clendennen założył w październiku 1992 w Moskwie. Liczba 20 w numerologii biblijnej oznacza przyszłe oczekiwania.
I rzeczywiście, mamy przyszłe oczekiwania co do tej pracy w Europie i na całym świecie. W czasie naszych przygotowań do dorocznej Konferencji Kaznodziejów 2012 w Europie, w moim sercu zrodziło się pragnienie, aby udostępnić wszystkim to przesłanie w formie drukowanej.
Przez te lata często nazywałem Europę „marnotrawnym kontynentem”. Europa widziała wiele przebudzeń, wiele duchowych poruszeń, wspaniałych przywódców, kaznodziejów i proroków, a jednak znalazła się w chlewie jedząc świńskie pomyje. Nadszedł czas, żeby powróciła.
Tekst, który przedstawiam, jest połączeniem przesłania głoszonego przez brata Clendennena w latach 60. XX wieku i w roku 2001.
Keith Malcolmson,
SOC, Dyrektor na Europę
październik 2012
Pełny tekst (w formacie pdf) tego ważnego, proroczego przesłania znajduje się pod adresem:
Poselstwo o Kościele marnotrawnym
zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem
Przeegzaminowaliśmy
wiele rzeczy, które powstrzymują przepływ Ducha Świętego. Jednocześnie
zajmowaliśmy się tym, co mamy odnowić i co oznacza być jak Chrystus. Teraz
popatrzmy na tą myśl: „Lecz to jest post”. Popatrzymy na post, jako na jedno z
Bożych narzędzi w celu rozprawienia się z tym, co nazywamy „ciałem”. Zobaczymy
również rezultaty dosłownego poddania ciała pod kontrolę w wyniku postu. Próbujemy
oglądać Boże dzieło. Próbujemy posiąść wiarę, posiąść moc, nie zdając sobie
sprawy, że otrzymujemy je w bezpośrednim rezultacie przebudzenia. Bóg ma o wiele
większe pragnienie przebudzenia na ziemi niż my, Jego lud.
W
Izajasza 58:6-14 czytamy, „Lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje
bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych
i łamie wszelkie jarzmo, że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych
przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego
współbrata się nie odwrócisz. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i
twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a
chwała Pańska będzie twoją tylną strażą. Gdy potem będziesz wołał, Pan cię
wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz
spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie, gdy
głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje
światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, i Pan będzie
ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że
twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak
źródło, którego wody nie wysychają. Twoi ludzie odbudują prastare gruzy,
podźwigniesz fundamenty poprzednich pokoleń i nazwą cię naprawiaczem wyłomów,
odnowicielem, aby w nich można było mieszkać. Jeżeli powstrzymasz swoją nogę od
bezczeszczenia sabatu, aby załatwić swoje sprawy w moim świętym dniu, i
będziesz nazywał sabat rozkoszą, a dzień poświęcony Panu godnym czci, i uczcisz
go nie odbywając w nim podróży, nie załatwiając swoich spraw i nie prowadząc
pustej rozmowy, wtedy będziesz się rozkoszował Panem, a Ja sprawię, że
wzniesiesz się ponad wyżyny ziemi, i nakarmię cię dziedzictwem twojego ojca, Jakuba,
bo usta Pana to przyrzekły”.
Poselstwem Pięćdziesiątnicy
jest: Bóg Ojciec przez Boga Ducha Świętego objawiający Boga Syna poprzez ludzki
instrument zwany kościołem. To powinno mieć wpływ na
wszystko, co mówimy. Cały Boży cel streszczony jest w tym jednym zdaniu. Widzieliśmy,
do jakiego stopnia zostało to zniszczone w duchu ludzkim poprzez upadek, iż w
rezultacie człowiek poddał się pod kontrolę własnej duszy. Człowiek stał się
zupełnie innym stworzeniem. Bóg usunął to stworzenie ze swojej obecności, postawił
przy wejściu cheruba z płonącym mieczem, nad którym był napis: „Twój rodzaj nie
może powrócić do mojej obecności”. Poprzez
życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Bóg powołał nowy rodzaj
ludzki. Jezus jest pierworodnym tego rodzaju. Dzięki Jego śmierci została otworzona
nowa i żywa droga do Boga. Człowiek może się na nowo narodzić. „Tego, który nie
znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością
Bożą”. Poprzez „nowe narodziny”, możliwe dzięki posłuszeństwu Chrystusa,
człowiek na nowo znalazł się na wzniosłej ścieżce upodabniania się do postaci
Chrystusa. Przemiana ta osiągana jest przez zastąpienie jednego życia drugim. Biblia
nazywa tę przemianę uświęceniem. Kiedy człowiek rodzi się na nowo, jest nowym
stworzeniem, ale ciągle musi się rozprawiać z tym, co stare. W tym jednym ciele
znajduje się zarówno „stare” jak i „nowe”. Walka zaczyna się, gdy pojawia się „nowy
człowiek”.
„Gdyż
ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne,
abyście nie czynili tego, co chcecie” (Galacjan 5:17). Bój jest bardzo realny, a
stawka bardzo wysoka. „Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha, to
życie i pokój.(Rzymian 8:6). „Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale
jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie” (Rzymian 8:13). Widząc,
jak wysokie są koszty życia w ciele, apostoł mówi nam w Efezjan 4:22-24: „Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz
z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się
w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest
stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy”.
Podobieństwo
do Chrystusa wymaga śmierci starego i wzrastania w nowym. Jeżeli ma nastąpić
wzrost w Chrystusie, coś w tobie i we mnie musi stać się ofiarą całopalną. Bóg
dał nam post, abyśmy mogli umartwić „starą naturę”. „Lecz to jest post, w
którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma,
wypuszcza na wolność uciśnionych, i łamie wszelkie jarzmo” ( Izaj.58:6). Bezprawie,
które ma być usunięte i jarzmo, które ma być złamane, to ucisk tej starej, cielesnej
natury, wywierany na tę duchową. Jest to jasno przedstawiane w Rzymian 7. Są
tacy, którzy mówią, że Apostoł Paweł opisuje swój stan przed nawróceniem, jednakże
sama walka jest świadectwem jego zbawienia.
Widzimy
tu w jaskrawy sposób wypełnienie Galacjan 5:17. „Gdyż ciało pożąda przeciwko
Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili
tego, co chcecie.” Jesteśmy tu po to, by widzieć i rozumieć problem kościoła. Dlaczego
nie wykonujemy tego, do czego zostaliśmy powołani, by głosić Ewangelię w mocy i
manifestacji.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Drogi do mocy, z rozdziału –
Lecz to jest post
sobota, 18 maja 2013
Odnowienie prawdziwej wiary cz.4
Bert Clendennen
"A vessel of recovery"
"Naczynie odnowy"
tłum. Katarzyna Zieleźnik
"A vessel of recovery"
"Naczynie odnowy"
tłum. Katarzyna Zieleźnik
Rozdział 7
Odnowienie prawdziwej wiary cz.4
Zakończenie
Kilka lat temu Kościół, w którym
byłem pastorem, sprzedawał obligacje, by zebrać pieniądze na pewien projekt
budowlany, niektóre z nich były obligacjami półrocznymi. Na tych obligacjach można
było zarobić lepiej niż gdyby były sprzedawane przez bank, dlatego przeróżni
ludzie je kupowali. Pewnego razu potrzebne nam było trzydzieści osiem tysięcy
dolarów, by spłacić te obligacje, których termin wykupu upływał pierwszego dnia
miesiąca. Cztery dni przed upływem terminu nie miałem pieniędzy. Byłem
zdesperowany, ponieważ wiedziałem, że wielu niewierzących zakupiło te
obligacje, a gdybym nie zdołał ich wypłacić, sprowadziłoby to wielką hańbę na
Kościół. Zacząłem pościć i wołać do Boga, a po czterech dniach takiej modlitwy,
nie mając żadnej odpowiedzi od Boga, byłem gotowy się poddać. Siedząc na
podłodze w Kościele patrzyłem na zegarek, była za dwie pierwsza, zostało osiem
godzin do upływu terminu, kiedy posiadacze obligacji pójdą do banku otrzymać
swoje pieniądze, a pieniędzy przecież nie było.
Po czterech dniach wołania do Boga
doszedłem do miejsca, w którym nie miałem już nic do powiedzenia. Kiedy
siedziałem tam w ciszy zastanawiając się, co powiedzieć ludziom, kiedy im
spojrzę w twarz, taka myśl mi przyszła do głowy: „Jest ktoś, z kim mogę
porozmawiać”. Kiedy ta myśl się pojawiła natychmiast zawołałem: „Boże proszę
porozmawiaj z nimi”. I w momencie spłynął na mnie wielki pokój, powstałem i
zaczął uwielbiać Boga, dziękując Mu za odpowiedź. Po tym uwielbieniu powróciłem
do domu, wykąpałem się i poszedłem spać około drugiej trzydzieści nad ranem. O
wpół do piątej obudziłem się z tym samym strachem i niepewnością. Wstałem i
znowu udałem się do zboru. Wiem, że wiele osób z Ruchu Wiary nazwałoby moją
postawę niewiarą, lecz ja miałem właśnie nauczyć się, że mój niepokój nie był
niewiarą. To był Boży sposób na to, by przyprowadzić mnie znowu do Kościoła. Po
dwóch godzinach modlitwy poddałem się położyłem głowę na ołtarzu i kiedy tak
leżałem tam w ciszy przed Panem, zdałem
sobie sprawę z tego, że nie byłem sam, ktoś jeszcze tam był ze mną. Podniosłem
głowę i ujrzałem klęczącą przed sobą kobietę, której nigdy wcześniej nie
widziałem. Kiedy na nią spojrzałem, ona powiedziała: „Przyszłam ci pomóc”.
Podziękowałem jej myśląc, że chce złożyć datek na moją służbę telewizyjną.
Zapytała: „gdzie możemy dokonać transakcji ?” Odpowiedziałem, że sekretarka
przyjdzie o ósmej. Powiedziała, że nie będzie rozmawiać o tym z sekretarką,
ponieważ Bóg obudził ją o pierwszej w nocy i kazał jej przynieść mi pieniądze.
Położyła następnie czterdzieści trzy tysiące dolarów na ołtarzu. Boża myśl
wypełniła mój umysł, potem w wierze wypowiedziałem ją, a Duch Święty obudził tę
kobietę. To jest właśnie prawo wiary.
To, co jest prawdą w wymiarze
fizycznym, jest także prawdą w wymiarze duchowym. Jeśli mamy osiągnąć coś,
musimy nauczyć się praw i zasad wiary, której musimy poddać się. Kiedy to
osiągniemy, możliwości, które tkwią w wierze znajdą swój praktyczny wyraz. W
Liście do Galacjan 5,17 Paweł mówi, że to ciało powstrzymuje manifestację
Bożego życia w Kościele. W Księdze Izajasza 58,6-7 czytamy z kolei, że Bóg dał
nam post, by rozprawić się z ciałem. Z
wersetów 58,8-14 dowiadujemy się, że kiedy stosujemy prawo dotyczące postu,
ciało zostaje złamane, i wszelka moc, która jest w „Bożym życiu” w nas znajdzie
swój wyraz.
„Wtedy twoje światło wzejdzie jak
zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie
przed tobą, a chwała PAŃSKA będzie twoją tylną strażą. Gdy potem będziesz
wołał, PAN cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem!
Gdy usuniesz spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne
mówienia. Gdy głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienia strapionego,
wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe,
i PAN będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach.
I sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród
nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają. Twoi ludzie odbudują
prastare gruzy, podźwigniesz fundamenty dawnych pokoleń i nazwą cię
naprawiaczem wyłomów, odnowicielem, aby w nich można było mieszkać. Jeżeli
powstrzymasz swoją nogę od bezczeszczenia
sabatu, aby załatwiać swoje sprawy w moim świętym dniu, i będziesz
nazywać sabat rozkoszą, a dzień poświęcony PANU godnym czci, i uczcisz go nie
odbywając w nim podróży, nie załatwiając swoich spraw i nie prowadząc pustej
rozmowy. Wtedy będziesz się rozkoszował PANEM, a Ja sprawię, że wzniesiesz się
ponad wyżyny ziemi, i nakarmię cię dziedzictwem twojego ojca, Jakuba, bo usta PANA to przyrzekły” ( Iz 58,8-14 )
Na koniec pozwólcie, że podzielę
się najważniejszą lekcją dla was, jak i dla mnie. Bóg urzeczywistnia się w
naszym powołaniu. Ten, który przebywa w „nowym stworzeniu”, nadal działa i może
jedynie działać poprzez ten niezmienny proces. W umyśle człowieka pojawia się zamysł Ojca. Syn wypowiada ustami
człowieka stwórcze słowo wiary, a następnie Duch urzeczywistnia to poprzez
człowieka. Zamiarem Boga, który w nas zamieszkuje, jest chcieć i wykonać to,
czego pragnie. Tylko część odpowiedzialności spoczywa na człowieku, lecz jest
ona tak ważna, ponieważ cały efekt zależy właśnie od niej. Człowiek musi wziąć
praktyczny udział w procesie realizowania wiary. Wierzący musi powstać i
przyjąć fakt, że razem z Synem sam stał się synem w Chrystusie i jego zadaniem
teraz jest współpracować w tym stwórczym procesie kreowanym przez Boga Ojca.
Odnowienie prawdziwej wiary cz.3
piątek, 17 maja 2013
musimy zostać dopasowani do ołtarza
Trzecie znaczenie słowa „składajcie” to ukażcie swoje
ciała. Czy chciałbyś pokazać swoje życie przed Bogiem? Rzymian 12:1 mówi w
rzeczywistości, „ ukażcie ciała swoje
jako ofiarę żywą.” To musi być prawdziwe w istocie. Nic z umysłu, ale bardzo
rzeczywista ofiara na Bożym ołtarzu. Bóg chce, aby twoje ciało pokazało to, co On
włożył do środka. Gdyby Bóg nie włożył w twoje wnętrze doskonałego stworzenia, mielibyśmy
wymówkę dla naszego grzechu. Nie ma wymówki. Zajmujemy się ofiarą wieczorną,
jedyną, rzeczą, która przyniesie przebudzenie temu pokoleniu. W składaniu
naszego ciała jako żywą ofiarę mamy pokazać Jezusa ujawnić to, co jest święte.
Co jest święte? „I dano mi trzcinę podobną do laski mierniczej i powiedziano:
Wstań i zmierz świątynię Bożą i ołtarz,
i tych, którzy się w niej modlą.” (Objawienie 11:1) „I przyszedł jeden z
siedmiu aniołów, którzy mieli siedem czasz, napełnionych siedmiu ostatecznymi
plagami, i tak się do mnie odezwał: Chodź, pokażę ci oblubienicę, małżonkę
Baranka. I zaniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi miasto
święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga.” (Objawienie 21:9-10) Wiersz 15
„A ten, który rozmawiał ze mną, miał złoty kij mierniczy, aby zmierzyć miasto i
jego bramy, i jego mur. A miasto jest czworokątne, i długość jego taka sama, co
szerokość. I zmierzył miasto kijem mierniczym na dwanaście tysięcy stadiów;
długość jego i szerokość, i wysokość są równe. Wiersz 22: Lecz świątyni w nim
nie widziałem; albowiem Pan, Bóg, Wszechmogący jest jego świątynią, oraz
Baranek.” Jan mówi o niebiańskim Jeruzalem i Baranku będącym jego świątynią.
W Ezechiela 40:1-4 jest powiedziane, „W dwudziestym
piątym roku naszego wygnania, w pierwszym miesiącu, dziesiątego dnia tego
miesiąca, w czternastym roku po zdobyciu miasta, w tym właśnie dniu spoczęła na
mnie ręka Pana i przeniósł mnie tam, W widzeniach Bożych przeniósł mnie do
ziemi izraelskiej i postawił mnie na bardzo wysokiej górze; a na niej
naprzeciwko mnie było coś, jakby zbudowane miasto. Przeniósł mnie tam, a oto
był tam mąż, który wyglądał tak, jakby był ze spiżu; miał on w ręku lniany
sznur i pręt mierniczy, a stał w bramie. Mąż ten przemówił do mnie: Synu
człowieczy, patrz twoimi oczami i słuchaj twoimi uszami! Zwróć uwagę, na wszystko,
co ci pokażę; gdyż sprowadzono cię tutaj, aby ci to pokazać. Zwiastuj domowi
izraelskiemu wszystko, co widzisz!”
To już po raz trzeci ktoś mierzy niebiański plan. W
Objawieniu 11, Jan mierzy świątynię, ołtarz i modlących się. Janowi
powiedziano, aby zmierzył miasto, ale nie było tam świątyni, ponieważ Baranek
był jego świątynią. Ezechiel zmierzył miasto, mury bramy, świątynię, ołtarz i
kapłaństwo. Zmierzył wszystko to, co było w niebiańskim planie Miasto było
zniszczone, tak więc w wizji Ezechiel widzi to miasto, świątynię i ołtarz. Bóg
mówi do niego, przyprowadziłem cię tu, abyś to zanotował i abyś mógł wrócić i
ogłosić to Izraelowi.
Zwiastuj to, co widzisz, ogłaszaj to. Mów im o
niebiańskim planie, mów im o świętym mieście, mów im o świętym kapłaństwie, mów
im o świętym narodzie. Ezechiel 43:10 daje nam powód, „A ty, synu człowieczy,
opisz domowi izraelskiemu świątynię, jej wygląd i jej plan, aby się wstydzili
swoich przewinień.” W Objawieniu 11, Jezus jest świątynią niebieskiego
Jeruzalem. Kiedy głosi się Go i przedstawia, ludzie wstydzą się swoich
przewinień. Co to jest świętość? Zmierz Jezusa Chrystusa a zrozumiesz świętość.
„...Niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest,
jak On jest sprawiedliwy.” (1 Jana 3:7) Jan porównuje sprawiedliwość Boga ze
sprawiedliwością Jezusa. On jest planem Bożej świątyni. On jest planem tego, gdzie Bóg będzie mieszkać. Jest planem tego, co
Bóg wypełni swoją chwałą. W Ezechiela 40 Bóg mówi, „Zwiastuj im to”. W Ezechiela
43,Bóg mówi, „Opisz im to.” Oto, gdzie jesteśmy. Zwiastujemy im Jezusa, ale Bóg
woła o ludzi, którzy Go im pokażą.
Jeżeli
chcesz, aby przyszli grzesznicy, złamani, skruszeni, nawróceni, pokaż im niebiański
plan. Pokaż im Jezusa. Kiedy zobaczą Jego świętość, zobaczą swój własny brak
świętości. Złóż ofiarę na Bożym ołtarzu. Pokaż im plan, tak aby się
zawstydzili. Prawdziwi ludzie Boży są nienawidzeni przez religijny świat.
Dlaczego? Ponieważ głosimy świętość, głosimy prawdziwą sprawiedliwość, głosimy
doskonałość w Chrystusie. Bóg mówi,
że kiedy składamy wieczorną ofiarę i okazujemy to w naszym ciele, świat
pokutuje. Bóg powiedział, „Jeżeli im to pokażesz, oni się zawstydzą.” Bóg pozwolił
im zmierzyć plan. Tak więc zmierzyli świątynię, to jest Jezusa. Zmierz ołtarz, którym
jest krzyż. Zmierz modlących się, którymi jesteśmy ty i ja. Mierzymy świątynię.
To jest plan, to jest to, do czego mamy być predestynowani, „podporządkowani.” Stworzeni
w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. Składaj
swoje ciało, tak aby Jezus był widoczny. Dlaczego mierzyć ołtarz i modlących
się? Ponieważ modlący się muszą pasować do ołtarza.
Dzisiejszy modlący się jest zbyt duży na ołtarz. Jak
chcesz, aby chrześcijanin o dużym poczuciu własnej wartości zmieścił się na
ołtarz? Zbierz wszystkie drewno, jakie chcesz. Drewno nie przyniesie ognia.
Użyj technologii, wiedzy, edukacji, ogień nie spadnie. Ty sam złóż odpowiednią
ofiarę na ołtarzu. Spadnie ogień, zstąpi chwała i Bóg przemówi. Zmierz ołtarz,
zmierz tych, którzy go czczą. Kiedy Eliasz położył drwa na ołtarz, wziął
cielca, pokroił go na kawałki i położył na drwa. Po co go pokroił? Był za duży
na ołtarz, więc mąż Boży pokroił go, aby się zmieścił. To samo dotyczy nas. Musimy zostać dopasowani do ołtarza. W jaki
sposób? Poprzez miecz Ducha, słowo Boże. Jezus jest planem tego, czym Bóg chce,
abyśmy byli. Jezus Chrystus jest tym, czego szuka Bóg. Próbujemy być jak Jezus,
walczymy, ale Bóg nigdy nam nie powiedział, abyśmy imitowali. Imitacja jest
fałszywa. Mamy być zmieniani na Jego podobieństwo z chwały w chwałę tak, jak
przez Ducha Bożego. Aby to się stało, musimy dopasować ofiarę do ołtarza.
Położyć ofiarę na ołtarz.
To posłanie
nabiera w tym pokoleniu specjalnego znaczenia. Musimy mieć chwałę; musimy mieć
ogień. Bóg musi się z nami spotykać. To jest nasza największa potrzeba. On musi
w nas przebywać, ponieważ tylko chwała Boża może poświęcić przybytek. Tylko
chwała Boża może zmienić ten religijny wiek, w którym żyjemy. Tylko chwała Boża
może zebrać żniwo wśród zwiedzenia. Jest tylko jedna droga do tej chwały, jest
nią ołtarz, krzyż. Chcę, aby każdy, kto tego słucha, lub to czyta, powiedział
Bogu, „Panie, dałeś za mnie Twoje ciało. Twoja krew została za mnie wylana.
Odkupiłeś mnie od grzechu. Uwolniłeś mnie; uczyniłeś mnie nowym stworzeniem w
Chrystusie. Teraz oddaję moje ciało, jako żywą ofiarę. Będę stał za nią.
Niniejszym składam tą ofiarę, abyś ją zaakceptował.” Miliony ludzi są
zgubionych i aby zebrać żniwo, potrzeba będzie chwały Bożej. Ogień spadnie,
ponieważ są mężczyźni i kobiety, którzy złożą swoje ciała dla Boga. Kilkoro tu i
tam, którzy są głodni i spragnieni sprawiedliwości, którzy są budzeni w
godzinach nocnych, aby paść na kolana i modlić się, wstają i ofiarują siebie
samych Bogu. To ma miejsce. Ofiara jest składana i chwała Boża poświęci
świątynię.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Drogi do mocy, z rozdziału –
Składajcie ciała swoje
czwartek, 16 maja 2013
podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, ale żyjących dla Boga
Czytamy w Rzymian 12;1 „Wzywam was tedy, bracia,
poprzez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą,
świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza”. To mówi o innej
ofierze. Jezus już nigdy nie będzie cierpiał. Wypełnił poranną ofiarę, która
zbawiła nas od naszych grzechów. W Rzymian 12 Paweł mówi o ofierze wieczornej.
Jest to ofiara całopalna i ma być składana u drzwi przybytku. Bóg powiedział, w czasie składania ofiary
wieczornej, „... będę się spotykał z wami”. Bóg powiedział, że uczyni trzy
rzeczy, kiedy ofiara wieczorna będzie składana i zaakceptowana. Będę się tam z
wami spotykał, będę tam z wami rozmawiał, moja chwała oczyści i uświęci
przybytek, czy świątynię. To wszystko jest Bożą odpowiedzią na ofiarę
wieczorną. Do tego zachęca nas Paweł, kiedy powiedział, „Wzywam was tedy bracia,
poprzez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje...” Potrzebujemy ognia,
potrzebujemy chwały, potrzebujemy Bożego prowadzenia. Nie stanie się to jeżeli
nie będzie ofiary wieczornej. Ty i ja mamy być ofiarą wieczorną.
Ludzie każdego wieku składali ofiarę wieczorną. Złożył
ją Paweł , złożyli ją ci w dzień pięćdziesiątnicy. Za każdym razem, kiedy była
składana zstępował ogień, zstępowała chwała, zstępowała moc Boża. Przez wieki
mężowie Boży powstawali od czasu do czasu i składali siebie na Bożym ołtarzu
jako żywe ofiary. Bóg bez wątpienia spotykał się z nimi, rozmawiał z nimi,
poświęcił świątynię swoją chwałą. Wielkie historyczne przebudzenia nie były
przypadkami. Przebudzenie jest Bożą odpowiedzią na ofiarę wieczorną.
Słowo ofiarować, może oznaczać albo czynność, albo
ofiarę. W Rzymian 12:1 jest to ofiara. „...składajcie ciała swoje jako ofiarę
żywą ...” Nasze ciała mają być ofiarami poświęcenia. Słowo „składajcie” oznacza
ofiarować swoje ciało jako żywą ofiarę. Słowo „składajcie” oznacza również stać
za tym. Wyobraź sobie. Masz ofiarować swoje ciało Bogu i masz stać za ofiarą.
Abraham składał swoją ofiarę w 1 Mojżeszowej 15 rozdział, nadleciały ptaki
drapieżne aby zabrać ofiarę z ołtarza. Abraham stał za ofiarą i odpędził sępy.
W jaki sposób możemy ofiarować Bogu nasze ciało i stać za tym.? Musimy zdać
sobie sprawę, że nasze ciało to nie my.
Bóg tchnął w Adama dech życia i Adam stał się istotą
żywą. Ciało jest mieszkaniem istoty żywej. Pierwszy Adam został stworzony jako
istota żywa, ale ostatni Adam był duchem ożywiającym. To co jest narodzone z
ciała, jest ciałem, a to, co jest narodzone z Ducha, jest Duchem. Jesteśmy
nowym stworzeniem, stworzonym w prawości i prawdziwej świętości. Jesteśmy dziełem Boga powołanym w
Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których Bóg przeznaczył nas abyśmy w
nich chodzili. Nowe stworzenia są takie jak Jezus. To jest rzeczywistość.
Ludzie mówią o łasce, mówią o krwi, ale wielu jest pod starym przymierzem.
Musimy zrozumieć naturę nowego stworzenia, aby zrozumieć co znaczy stać za
ofiarą naszych ciał. Nowe stworzenie jest sprawiedliwe, święte i doskonałe.
Jest takie jak Jezus, stworzone w prawości i prawdziwej świętości.
Wiele słów użytych w Starym i Nowym Testamencie ma
różne znaczenia. Weźmy słowo „poświęcony”. W hebrajskim oznacza ono wyraźnie
wyznaczony święty lub obrzędowa świętość. W greckim Nowym Testamencie oznacza
stworzony świętym, uczyniony świętym przez Boga. Słowo „usprawiedliwiony”
oznacza w Nowym Testamencie być uczynionym sprawiedliwym. Dzisiejsza teologia
mówi, „chrześcijanie nie są doskonali, trzeba im wybaczyć” to jest stare
przymierze. Stare przymierze mogło wybaczać grzechy. Popatrzmy na Dawida,
zamordował człowieka, wziął jego żonę, a mimo to dostąpił przebaczenia. W Nowym
Testamencie mamy odpuszczenie grzechu. Odpuszczenie nie oznacza tylko
przebaczenia, oznacza wolność. Krew przynosi wolność od grzechu. Dzisiejsza
teologia „niedoskonały pomimo przebaczenia” jest prawem. Prawo nie uczyniło nic
doskonałym, ale zrobiło to przyniesienie dobrej nadziei. Tak więc problemem
jest „stary człowiek”. Stary człowiek jest odpowiedzialny za ciało. Bóg mówi do
nowego stworzenia, „składajcie (ofiarujcie) ciało jako żywą ofiarę”. Nowe stworzenie ma zabrać ciało staremu i
złożyć ją Bogu jako „żywą ofiarę”. „I nie oddawajcie członków swoich grzechowi
na oręż nieprawości...” (Rzymian 6:13). Oznacza to, że to nowe stworzenia są
odpowiedzialne za to, co czyni ciało. Żywa ofiara oznacza umarły dla
cielesności, ale żywy dla Boga. „Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla
grzechu, ale żyjących dla Boga.” (Rzymian 6:11) Tak więc ciało ma stać się
narzędziem prawości. Złożywszy ofiarę, jak Abraham, nowy człowiek musi stać za
ofiarą, aby nie pozwolić sępom ciała zdjąć jej z ołtarza. Stać za nią. Trzymać
ją na ołtarzu.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Drogi do mocy, z rozdziału –
Składajcie ciała swoje
środa, 15 maja 2013
prorocy Baala odwrócili od Jezusa naszą uwagę
Rzymian 12: 1-3, „Wzywam was tedy, bracia, przez
miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą
Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego
świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli
rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. Powiadam bowiem
każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż
należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg
każdemu udzielił.” Ten fragment mówi o ofierze. Ofiara to coś, o czym kościół
zapomniał.W 1 Królewskiej czytamy, jak Eliasz wyśmiewał proroków
Baala. Nie wystarczy ich wyśmiewać. Głosiłem przeciwko wypaczeniom Ewangelii.
Dosłownie wyśmiewałem ich doktryny i rzeczy robione w imię Chrystusa. Wołałam
przeciwko zwodniczym duchom i diabelskim doktrynom. Ale Bóg przemówił do mnie.
„Nie wystarczy ich wyśmiewać.” Za kilka godzin to Eliasz będzie składał ofiarę.
To na Eliasza wszyscy będą patrzeć. To Eliasz zawoła, aby ogień zstąpił na
ofiarę. To Eliasza ukamienują na śmierć, jeżeli ogień nie spadnie.
Kościół lat 90-tych znajduje się w takiej samej
sytuacji, jak Eliasz. Ma miejsce mieszanka Ducha i ciała, prawdy i fałszu. Nie
wystarczy to wyśmiewać. Kościół musi
tworzyć rzeczywistość. Potrzebujemy ognia, potrzebujemy chwały Bożej i
potrzebujemy namaszczenia Ducha Świętego. Kościół musi powrócić do fundamentów
pięćdziesiątnicy. Nic innego, niż działanie Ducha Świętego w kościele nie
odbuduje i nie przyniesie prawdziwego przebudzenia. Nie uczyni tego nasz
program, nasza technologia, nasza telewizja, nasz sprzęt. Nic innego niż ogień
z Nieba nie odbuduje kościoła i nie sprawi, że stanie się gotowy na przyjście
Jezusa Chrystusa.
Popatrzmy na Eliasza, po tym jak wyśmiał proroków
Baala. Ci fałszywi prorocy modlili się, prorokowali cały dzień, oczekiwali że
spadnie ogień. Lud powiedział, będziemy służyć temu Bogu, który odpowie ogniem.
Oczekiwali, że spadnie na ich ołtarz, ale pismo mówi „...nie było, żadnej
odpowiedzi”. W czasie wieczornej ofiary Eliasz naprawił zburzony ołtarz Boga.
Wziął dwanaście kamieni i zbudował ołtarz w imieniu Pana. Musimy robić więcej
niż wyśmiewać; musimy naprawić ołtarz Jezusa Chrystusa w tym pokoleniu. Musimy głosić Jezusa Chrystusa tak, jak
jeszcze nigdy nie głosiliśmy Go. Musimy żyć, oddychać, chodzić, mówić wskazując
temu pokoleniu na Jezusa. Prorocy Baala odwrócili od Jezusa uwagę. Uwaga
została zwrócona na powodzenie, fizyczne uzdrowienie, emocjonalne
doświadczenie. To wszystko może nie być lub być częścią, ale nie całością.
Uwaga jest zwrócona na obrzędy tak bardzo, że stworzenie jest bardziej czczone
niż Stwórca.
W ruchu zielonoświątkowym mamy doktryny prowadzące do
niewłaściwego ołtarza. „Nie ma żadnego
innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być
zbawieni.” ( Dzieje Apostolskie 4;12 ). Ołtarz Jezusa Chrystusa musi być
naprawiony. Jakąż cenę zapłaciliśmy za nasze zaniedbanie ołtarza Jezusa
Chrystusa. Zajrzyjmy jeszcze raz do Dziejów rozdział 2. Odpuszczenie grzechów
było głoszone poprzez Imię Jezusa i wielu dostąpiło zbawienia. W 3 rozdziale
człowiek przy bramie zwanej Piękną stanął w Imię Jezusa i nastąpiło
przebudzenie. Do 4 rozdziału 8000 ludzi zostało dodanych do kościoła, wszystko
z powodu Imienia Jezusa. W Dziejach rozdział 4 i 5 straż świątynna ujęła
apostołów, przyprowadziła ich przed Radę, zagroziła pobiciem, wtrąciła do
więzienia. Kiedy ich uwolnili nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali w imieniu Jezusa.
„I usłuchali go, i przywoławszy apostołów, kazali ich wychłostać, zabronili im
mówić w imieniu Jezusa i zwolnili ich. A oni odchodzili sprzed oblicza Rady
Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla
imienia jego”. ( Dzieje Apostolskie 5:40-41 ). Wiedzieli, że podpisują na
siebie wyrok śmierci.
Diabeł wiedział wtedy i diabeł teraz wie, że jeżeli
może uciszyć kościół, by nie mówił o Jezusie, cały kościół straci moc. Nie
będzie miał mocy, zwycięstwa. Życie ludzi
nie będzie przemieniane. Możemy mieć religię bez Jezusa Chrystusa, możemy mieć
doktrynę bez Jezusa Chrystusa, możemy głosić powodzenie bez Jezusa Chrystusa, możemy
głosić pozytywne wyznawanie, wysokie poczucie własnej wartości, ale to w Jezusie
Chrystusie mamy odkupienie. To Jezus za nas umarł, wylał za nas swoją krew i to
Jezusa Chrystusa musimy głosić w tej godzinie. Musimy zbudować ołtarz w imieniu
Pana.
W czasie wieczornej ofiary Eliasz naprawił ołtarz. Po
ułożeniu drzewa, poćwiartował cielca na części i położył go na drwach. Całe to
pokolenie spędziliśmy na zbieraniu drewna, sprzętu, technologii, ale to nie
drewno przynosi przebudzenie; aby zstąpił ogień potrzebna jest ofiara. Ogień
nie spadnie na drewno. Ogień zstępuje tylko na ofiarę. Ogień nigdy nie zstąpi
na pusty ołtarz, kiedy mąż boży ofiarował cielca, ogień zstąpił z nieba i
strawił ofiarę. Tego dnia zginęło 450 fałszywych kapłanów i proroków ponieważ
jeden z Bożych proroków złożył ofiarę. W 2 Mojżeszowej rozdział 29 Pismo mówi
nam, że była ofiara poranna i ofiara wieczorna. Ofiara poranna jest krwawą ofiarą.
Zwierze jest zabite, jego krew zebrana i wylana na ołtarz. Ciało cielca jest wyniesione
poza obóz i spalone. Właśnie to zrobił dla nas Jezus, kiedy zawisł na krzyżu.
Wylał swoją krew na Boży ołtarz. Hebrajczyków 13 mówi, że Jezus cierpiał za nas
poza obozem, Jego ciało zostało zniszczone, Jego krew wylana, a On wypełnił ofiarę
poranną.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Drogi do mocy, z rozdziału –
Składajcie ciała swoje
wtorek, 14 maja 2013
musimy chodzić z Bogiem, mając wzrok skierowany na Jego cele
W
Rosji, kiedy zgromadziliśmy studentów, a oni stali się ciężarni życiem Bożym i
zaczęli wychodzić do społeczeństwa rodząc to życie; kiedy chorzy zaczęli być
uzdrawiani, demony wypędzane, a tłumy wypełnione Duchem Świętym, religijne hierarchie
tego kraju określiły mnie mianem najbardziej niebezpiecznego człowieka w Rosji. To pochodzi od wewnątrz. Jezus przestrzegał wszystkich, którzy idą
Jego śladami, by policzyli koszty. Słowo mówi o Jezusie, „... który zamiast
doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i
usiadł na prawicy tronu Bożego” (Hebr 12:2). O uczniach słowo mówi: „jeśli z
nim wytrwamy z nim też królować będziemy...” (II Tym.2:12).
Jeżeli
mamy udział w mocy, musimy również pójść ścieżką cierpienia, wierności i
poświęcenia, którą szedł nasz Mistrz. Jeśli Syn Boży musiał cierpieć
odrzucenie, prześladowanie z rąk tych, do których przyszedł, by usługiwać, Jego
uczniowie nie będą wyłączeni z tego cierpienia. Jeżeli Chrystus musiał odrzucić
wszystkie ziemskie ambicje (Mat .4:8-10), to również Jego uczeń, jeśli chce
poznać prawdziwą moc, musi patrzeć prosto na cel. W Ewangelii Mateusza, szatan
przyszedł do Jezusa i oferował mu królestwa tego świata, jeżeli się pokłoni i
odda mu cześć. Diabeł przyjdzie do
ciebie z wieloma różnymi propozycjami; dobrobytu, sukcesu, różnych rzeczy.
Możesz być pewny, że będzie też etykieta z ceną. Tak czy inaczej, będziesz
musiał zapłacić. Jeżeli Jezus ma posiadać tę manifestację mocy płynącą przez
Niego, musi odrzucić to wszystko. Ty i ja nie jesteśmy ponad Nim. Musimy
chodzić z Bogiem, mając wzrok skierowany na Jego cele.
Kiedy
moja żona i ja przeprowadziliśmy się do miasta Beaumont i założyliśmy zbór, mieliśmy kłopoty finansowe. Pewien
bogaty człowiek przyszedł do zboru. W tym czasie budował centrum sklepowe w
małym mieście, około 35 km
od Beaumont. Przyszedł do mnie z bardzo dobrą ofertą w moich finansowych
zmaganiach. Powiedział do mnie: „otwieram pralnię w centrum sklepowym i chcę,
abyś ją wziął. Nie będzie cię nic kosztowała, zarobi sama na siebie. Nie musisz
wykładać na to żadnych pieniędzy, a ona zabezpieczy ci przyszłość. Wszystko to
brzmiało bardzo wspaniale. Wraz z żoną rozmawialiśmy o tym i cieszyliśmy się z
takiej możliwości. W nocy zostałem
obudzony i Bóg powiedział tak: „Nie bierz tego biznesu”. Słuchałem uważnie,
chciałem wiedzieć dlaczego. Bóg powiedział: „ Zaczniesz martwić się o biznes i
biegać tam i z powrotem by go pilnować, zamiast na swoich kolanach szukać
Mojego oblicza i wiedzieć, co Ja chcę mówić do mojego kościoła”. „Żaden
żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia”.
Jezus
nigdy nie dał się uwikłać. On nigdy nie przyjął oferty dóbr tego świata. On
patrzył wprost. Aby posiąść Jego moc, świadectwo ucznia ma być tym, które miał
jego Mistrz. „ Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją, o Boże, jak napisano o
mnie w zwoju księgi” (Hebr.10:7). Jeżeli Mistrz musiał poświęcić całą noc na
modlitwę, jeżeli musiał wstawać długo przed świtem, by szukać oblicza Ojca, to
z pewnością uczeń nie może czynić mniej. „... Powinni zawsze się modlić...” (
Łuk.18:1 ). Wytrwała modlitwa była jedną
z charakterystycznych cech naszego Pana. Kiedy Judasz miał Go wydać, wiedział,
gdzie może Go znaleźć. Wiedział, że będzie w ogrodzie modlitwy. Modlitwa
jest wskaźnikiem i miarą łaski w życiu osoby wierzącej. To modlitwa sprawiała
różnicę w życiu Chrystusa jako człowieka. Będąc Bogiem nie potrzebował niczego,
będąc człowiekiem potrzebował się modlić. Będąc pierworodnym nowego rodu,
którym my jesteśmy, wszystko czynił w modlitwie.
Kiedy
Jezus objawił się Saulowi z Tarsu w drodze do Damaszku, pozostawił go ślepym.
Zaprowadzono go do Damaszku, gdzie oczekiwał dalszych instrukcji. Bóg przemówił
do Ananiasza i powiedział mu, by poszedł i włożył ręce na Pawła, by odzyskał
wzrok. Ananiasz wzbraniał się przed tym. Powiedział Panu, a jestem pewien, że
jego rozmowa trwała dłużej niż istniejący zapis, wiem dlaczego ten człowiek
jest tutaj, przybył tutaj, by właśnie mnie zabić lub uwięzić. Bóg odpowiedział
mu tym słowem: „Oto modli się”. To
wystarczyło Ananiaszowi. Jeżeli człowiek się modli, to wszystko jest w porządku.
Wielu ludzi wypowiada słowa, ale Jezus powiedział, że on się modlił. To
wystarczyło. Było to sygnałem, że Boża łaska działała w jego życiu. Dla Jezusa
modlitwa była ważniejsza niż nauczanie i uzdrawianie. Modlitwa była ważniejsza
niż czynienie cudów, ponieważ cuda były rezultatem Jego modlitwy. Dla Jezusa
modlitwa była ważniejsza niż sen (Mar.1:35; Łk.6:12).
Nie
jest sługa nad swego Pana. Gdybyś mógł osiągnąć te same rezultaty co Jezus,
modląc się mniej niż Jezus się modlił, gdybyś mógł osiągnąć te same rezultaty w
służbie co Jezus, nie płacąc ceny, jaką on płacił, wtedy z pewnością byłbyś
ponad Mistrza. Uczeń Jezusa nie mógł być większy niż jego nauczyciel. Uczeń nie
może nauczyć się niczego, czego nie wie jego nauczyciel. Nie ma skrótów do Bożej
mocy. Jeżeli będziesz posiadał Jego moc w swoim życiu, wtedy będziesz się
modlił, tak jak Jezus się modlił. Nie ma miejsca na wyjątki. Nie ma drogi na
skróty. Jeżeli posiadamy moc, będziemy spędzać dużo czasu w obecności Bożej.
Tamci uczniowie o tym wiedzieli. Byli z Nim, kiedy czynił cuda. Widzieli Go
wskrzeszającego umarłych. Byli tam, kiedy ślepy Bartymeusz otrzymał swój wzrok.
Byli tam, kiedy demony wyszły z człowieka z krainy Gadareńczyków. Widzieli Go
chodzącego po wodzie. Byli tam, kiedy wziął odrobinę żywności z rąk chłopca, co
normalnie było wystarczającą ilością dla jednego małego chłopca, a łamiąc to
nakarmił 5000 mężczyzn i ich rodziny. Widzieli
to wszystko z pierwszej ręki. Jednakże będąc z Nim na uboczu, nie pytali Go jak
pomnażać chleb i ryby, jak się otwiera oczy ślepym, albo jak chodzić po wodzie.
Pytali Go o jedną rzecz. „ Panie, naucz nas modlić się”. Wiedzieli, że sekret
Jego mocy tkwi w Jego życiu modlitwy. Wiedzieli też, że nie są ponad Nim.
Wiedzieli, że ta sama przepływająca przez nich służba, do której Bóg ich
przeznaczył, musi współzawodniczyć z Jego życiem modlitwy. Miało to kosztować
ich dużo czasu poświęconego na oczekiwanie na Boga.
W
Księdze Izajasza wydaje się, że Bóg wstał, aby popatrzeć na niebiosa, gwiazdy,
księżyc i firmament i powiedział: „Przecież to wszystko moja ręka uczyniła ....
Lecz Ja patrzę na tego, który jest
pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa”
(Izaj.66:2). Człowiek, z którym Bóg chce się połączyć, to ten, który poznał wartość
modlitwy. To człowiek, który poznał, że nie jest ponad swojego Mistrza. Jeżeli
Jezus musiał spędzić całą noc na modlitwie, możesz być pewien, że ty i ja
musimy spędzić całą noc na modlitwie. Bożą wolą jest, abyśmy nieśli tą samą
służbę, którą znajdujemy tutaj w Nowym Testamencie. Służba Chrystusa jest
przykładem służby dla każdego ucznia od wtedy aż do teraz. Wychodząc z górnej
izby, służba była dokładnie taka sama. Uzdrawiali chorych, wypędzali demony,
oczyszczali trędowatych. Zwiastowali Ewangelię w mocy.
My,
kościół XX wieku, znajdujemy się na tej drodze sukcesji. My mamy ponownie
przynieść poselstwo Boże w mocy i demonstracji Ducha Świętego. Nie jesteśmy
ponad naszego Pana. Musimy wziąć pod uwagę, co prowadziło do tych cudów.
Możliwym jest bycie rozmiłowanym w mocy, a nie dostrzeganie jej przyczyny.
Istnieje wielkie niebezpieczeństwo oglądania Jezusa wypędzającego demony,
oglądania cudów, a jednak nie rozpoznania tego, co powoduje cuda. Jeśli mamy
dorównać Jego służbie, musimy dostrzegać, co prowadziło do tej służby. Musimy
raz na zawsze zobaczyć, że moc jest pozycją. Musimy chodzić tak jak Jezus
chodził, jeżeli mamy działać tak jak Jezus działał.
„Szkoła Chrystusa” - cykl Drogi do mocy, z rozdziału –
Nie jest uczeń nad mistrza
Subskrybuj:
Posty (Atom)

